-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
No jeszcze niecałe piętnaście minut, a potem :kciuki:.
-
Całe szczęście, że już na Bugajskiego nie trzeba kciuków marnować, bo obie ręce miałabym zajęte na Twoje psy, asher, a są jeszcze inne, bardziej potrzebujące od Bugajskiego na kacu :wink: .
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
[quote name='zachraniarka']I co ja teraz zrobię? Chciałam mieć drugiego psa-strażaka, a tu mi rośnie mały ortodonta :o :o :wink:[/quote]I to krótkowzorczny do tego :wink: . -
[quote name='Wojtek']Flaire, tu chodzi o rodzica i jego poczucie odpowiedzialności. To wyczucie, które podpowiada mu co i jak. Nie ma po co mieszać do tego różnic kulturowych. Jeśli rodzic ma "olej w głowie" to pokieruje życiem dziecka i psa tak aby było git, niezależnie od tego na jakim kontynencie mieszka. [/quote]Tyle że samo pojęcie "rozumu w głowie", szczególnie odnośnie wychowania dzieci, jest bardzo uzależnione właśnie od różnic kulturowych. Rozum w głowie dla rodzica z Nairobi znaczy zupełnie co innego, niż dla rodzica z Nowego Jorku. Przeciętne francuskie dziecko pije wino; przeciętne polskie dziecko wina nie pije. I jeden i drugi rodzic traktują dziecko z rozumem w głowie, który jednakże dyktuje traktowanie tego dziecka na innych zasadach. A to tylko jeden malutki przykładzik. Ten przykład z psami był drugim - w podejściu do psów są prawdziwe różnice kulturowe pomiędzy rozmaitymi krajami, nie mające nic wspólnego z równie kulturowo uzależnionym pojęciem "rozumu w głowie".
-
[quote name='Mokka']Monia w niedzielę skakała przeszkodę do IPO[/quote]Mokka, a tych zdjęć Moniusi wiszącej na rękawie pozoranta nie pokażesz? :wink:
-
[quote name='Aluzja']Natomiast nie uwazam za nic karygodnego fakt ,ze np .5-6 letnie spokojnie samo moze bawic sie z psem np.w ogrodzie.[/quote] A z tym zgadzam się całkowicie, chociaż oczywiście nawet to zależy od konkretnego dziecka i konkretnego psa. Ale zgadzam się co do przeciętnego dziecka i przeciętnego psa, cokolwiek to znaczy. :wink:
-
[quote name='Aluzja']Co do roznic kulturowych-taaak...zapewne blisko Ci myslami do Texasu gdzie za molestowanie dzieci uwaza sie np.umycie nagiej dziewczynki przez ojczyma:-))) Ot roznice kulturowe.[/quote]Czy różnice, czy nie pewnie troszkę zależy od wieku dziewczynki i jak dokładne to umycie :wink: . Ale pamiętam tę sprawę i właśnie o to mi chodzi. W Polsce jest przeciętnie o wiele więcej psów w stosunku do ludzi (czyli większa proporcja psów na człowieka :wink: ) i pewnie dlatego, podejście do nich jest z reguły o wiele bardziej zrelaksowne, a w każdym razie inne. Nie wiem jak jest w Texasie :wink: , ale w wielu innych miejscach w USA zostawienie dziecka sam-na-sam z psem jest karalne w skrajnym przypadku nawet utratą praw rodzicielskich. :o
-
[quote name='Wojtek']Flaire, proszę Cię, wyjdź z siebie, stań obok i poczytaj co Ty piszesz. Boki zrywać, albo włosy z głowy rwać!!! Jak tak można...[/quote]Uświadom mnie, bo nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi... Piszę wyłącznie moje obserwacje, mianowicie, że podejście do rozmaitych spraw różni się pomiędzy dwoma państwami, w których miałam okazję spędzić trochę czasu. Między innymi te różnice dotyczą wychowania dzieci. Również dotyczą psów i zasad przebywania dzieci z psami. Nie piszę, że jedno lepsze, drugie gorsze, bo każde ma swoje wady i zalety. Ale na pewno są różne. Coś tu dziwnego czy nie taK? Bo dla mnie raczej oczywiste! :o
-
[quote name='espeso']antybioty ale za cholere nie wiem jaki. Ona generalnie od połowy stycznia na antybiotykach jedzie prawie non stop to jak mogła by coś zlapać... :o[/quote]Jeżeli Twój wet po kleszczu tak ot po prostu strzela antybiotykiem, to zmień weta natychmiast, bo to nie ma najmniejszego sensu. Od początku mi się nie podobało to, co pisałaś o wecie, ale to mnie dobiło. Antybiotyki podaje sę na konkretne problemy, infekcje bakteryjne, a nie jako cudowny lek na wszystko i na pewno nie dlatego, że pies złapał kleszcza. A pomimo antybiotyków mogła złapać całą masę rzeczy, na które dany antybiotyk nie działa, z babeszjozą na czele. Nie mówiąc już o skutkach ubocznych samych leków, z którymi musimy żyć, gdy te leki sa niezbędne, ale na które głupotą jest narażać psa tylko dlatego, że złapał kleszcza.
-
[quote name='espeso']o rany a ona miała kleszczora wielkiego jak mentos- ale dostała wtedy zastrzyk...hm powiem jej jutro jeszcze o tym bo jak weźmie krew to może przy okazji zbada i to[/quote]A co za zastrzyk wtedy dostała? :o
-
espeso, ja zawsze w przypadku bardzo poważnej diagnozy radzę zasięgnąć opinii drugiego weta. Tobie też to radzę, szczególnie że jak dotąd diagnozy w ogóle nie widzę. :roll:
-
Ja bym pewnie zastanowiła się nad którymś z pastuchów. Są wśród nich małe psy, które myślą jak duże - corgi n przykład.
-
[quote name='espeso']nie znamy przyczyny i ona mówi ze nie da się tego stwierdzić na 100% [/quote]Na 100% pewnie nie, ale może nawet na 80% byłoby lepsze niż nic??? Czy pies miał robione badania na babeszjozę? Czy leptospiroza była wzięta pod uwagę i wykluczona? Bo na przykład te dwie choroby się leczy nie tylko przez płukanie nerek. :roll:
-
[quote name='kiki_de_montparnasse']Dzięki za wszystkie rady Flaire, wiem że znasz się na psich charakterach - dlatego byłabym bardzo wdzieczna Tobie i innym za pomoc w sprawie, którą opisałam dwa posty temu :-)[/quote]kiki, ja się na tym nie znam... Napisz najlepiej na dziele Dogoterapia. Na moje oko, do takiej osoby przydałby się pies cierpliwy, a welshe jako rasa do cierpliwych nie należą... Ale nie znam chłopca, więc tylko gdybam.... A czy chłopak chce mieć pieska? Bo to jest najważniejsze... Ja też mam znajomych z upośledzonym synem (może bardziej, niż chłopiec, którego opisujesz), oni mają suczkę collie, ich syn by jej nie skrzywdził, ale również nie ma z nią żadnej więzi, niestety.
-
[quote name='espeso']hmm...właściwie też nie wiem czemu nie było USG, ale tak właściwie to co można na nim zobaczyć? nie znam sie na tym, jutro ide do kontroli i moge się oczywiście uprzeć na to badanie ale...z badania krwi tez jasno widać że jest do d.[/quote]Łomatko, espeso. Przecież jasno Ci pisałam w innym topiku, żeby spytać weta, dlaczego USG nie robi. Nie chodzi o to, żeby się upierać, chodzi o to, żeby zrozumieć, dlaczego wet uważa, że to jest niepotrzebne, podczas gdy inni weci uważają, że to podstawa. :roll: Z badania krwi widać, że pies ma niewydolność nerek. A próbował Twój wet dojść, skąd ta niewydolność się wzięła? Bo rokowania właśnie od tego zależą, jak już Ci pisałam. I w tym właśnie może pomóc USG. Można na nim zobaczyć, jak wyglądają te nerki. Czy jedna jest uszkodzona bardziej, czy obydwie, w jakim stopniu, w jaki sposób. To może pomóc w diagnostyce tego, co się stało. We krwi masz tylko skutki - nie powody.
-
[quote name='kiki_de_montparnasse']Oczywiście masz racje i na pewno będę starała się takiego nawyku nabrać - chodziło mi wyłacznie o to, że czasami decydują chwilę i w codziennym życiu może nie przyjśc nam to nawet do głowy...[/quote]A mnie chodzi o to, że niektóre rzeczy na temat bezpieczeństwa dzieci sa dla nas oczywiste. Na przykład nigdy nie zostawiłabyś dziecka, nawet na chwilke żeby pójść do łazienki, w pokoju z otwartym kominkiem, w którym palił się ogień, prawda? Nigdy nie zostawiłabyś dziecka samego z ostrymi przedmiotami. Ani z rewolwerem. To są sprawy oczywiste. Dla niektórych, niezostawianie małego dziecka z psem jest równie oczywiste. Ja nie twierdzę, że sutacja dziecko-pies sam-na-sam się nigdy nie zdarzy, bo przecież zdarzają się i sytuacje dzieci zostawionych z ogniem, nożami, czy bronią. Twierdzę tylko, że można sytuację dziecko-pies traktować tak samo poważnie, jak dziecko-nóż czy dziecko-ogień. I że są ludzie na świecie, którzy tak właśnie tę sytuację traktują. Nawet w Polsce są tacy ludzie, chociaż tu chyba należ do mniejszości - różnice kulturowe.
-
[quote name='kiki_de_montparnasse']a nigdy nie upilnujemy dziecka (i psa) co do minuty... [/quote]To prawda, ale uwierz mi, bardzo łatwo można się nauczyć nie zostawiać psa i dziecka sam na sam. To kwestia nawyków. W moim przypadku, gdy złamanie tej zasady groziło ewentualną utratą pracy nauczyłam się w mig :wink: .
-
kiki, może Ty powiedz, czy wyobrażasz sobie sytuację opisywaną przez swallow, czyli [quote name='swallow']jakieś małe dziecko nie daje [psu] spokojnie spać [b]przez 3 godziny albo i dłużej[/b], tylko próbuje na nią bez przerwy włazić, ciągnie za brodę[/quote]??? Czy tylko dla mnie taka sytuacja jest niedopuszczalna????
-
[quote name='kiki_de_montparnasse']Większość moich koleżanek jest mamami, wiele spośrod nich ma psy i nie stosują az takich metod... Oczywiscie nie mówię o sytuacji kiedy dziecko ma roczek, ale gdy jest starsze. [/quote]A mnie właśnie chodzi o małe dzieci, takie o które trzeba się bać, że będą psa traktować tak, jak pisała swallow. Gdy mamy pewność, że dziecko umie się z psem zachować, to już nie ma problemu - a to następuje już u dobrze ułożonych 3-latków. A czy da się utrzymać, czy nie to zależy tylko od tego, jak ważne to jest dla Ciebie - jak pisałam, w Polsce panują inne zwyczaje.
-
[quote name='kiki_de_montparnasse']Flaire, zgadzam się, że nie można zostawiać na dlugo psa z dzieckiem, bo moga sobie nawzajem zrobić krzywdę. Ale wybacz, nie ma możliwości, żeby cały czas kontrolować dziecko - szczególnie gdy już samo chodzi. Uważasz, że nie pójdę do łazienki albo do kuchni zostawiając dziecko w pokoju???To jest właśnie teoretyzowanie :-( [/quote]Nie, akurat tu nie teoryzjuę, bo byłam w takich sytuacjach i opiekowałam się (w młodości) dziećmi w domach z psami. Do łazienki idzie się po tym, jak się odizoluje dziecko od psa - albo w oddzielnych pokojach, albo jedno w kojcu, albo pies w klatce, pies ze mną do łazienki, dziecko ze mną do łazienki - możliwości jest tysiąc i jedna. Natomiast jedno miałam wbite w głowę - NIGDY PRZENIGDY razem pies i dziecko bez nadzoru. Wiem, że w Polsce panują inne zwyczaje, ale w USA przeważają właśnie takie i babysitterom wbija to się w głowę.
-
[quote name='kiki_de_montparnasse']Niestety nie mamy domu z ogródkiem... Szczerze mówiąc zaczynam byc już strasznie zdezorientowana :-( Nie wiem co robić.[/quote]Ponieważ i tak dziecko ma być pierwsze, więc poczekaj, aż ono będzie. Możliwe że wtedy decyzja nasunie się sama, szczególnie jeśli będziesz miała okazję wypróbować dziecko z psami tych znajomych, o których pisałaś.
-
Jeszcze jedno - córka Misi, Api, która ma obecnie 13 miesięcy, mieszka na 36 m2. Przed Api, jej Państwo mieli przez jakiś czas westika. Zgadnijcie, który pies lepiej się sprawdził w ich kawalerce? :wink:
-
[quote name='swallow'][b]Flaire[/b] - wyobraź sobie teraz taką sytuacje, że Twojej Misi jakieś małe dziecko nie daje spokojnie spać przez 3 godziny albo i dłużej, tylko próbuje na nią bez przerwy włazić, ciągnie za brodę, itd... [/quote]Nie potrafię sobie tego wyobrazić, bo nie ma możliwości, żebym do takiej sytuacji dopuściła! :o Ale właśnie w obawie przed takimi sytuacjami ja mam opory co do sprzedaży szczeniaka do domu z małym dzieckiem. Twoje wypowiedzi utwierdzają mnie co do słuszności tych obaw. (NB nie wyobrażam sobie, żeby welsh zniósł coś takiego lepiej niż Airedale. :wink: ) Natomiast myślę, że wiem, co Misia by zrobiła w takiej sytuacji gdyby tylko mogła - schowałaby się, lub przyszłaby do mnie po pomoc (na pewno by nie ugryzła). Tak więc niedopuszczenie do takiej sytuacji to kwestia uważnego obserwowania, kiedy może ona nastąpić, po czym umożliwienia Misi schowania się do klatki i zamknięcie klatki, żeby dziecko na jakiś czas nie miało dostępu. Dokładnie tak samo postępuję, gdy włażą na sukę i nie dają jej spokoju jej własne szczenięta. Ja jestem wychowana w Stanach, gdzie uważa się, że żadnego psa, żeby nie wiem jak łagodnego, nie można zostawić z żadnym dzieckiem bez nadzoru nawet na chwilę. I tak też tam są prowadzone rodziny zawierające i dzieci, i psy - nigdy, nawet na chwilę, nie są one same razem bez nadzoru. Tak więc opisywana przez Ciebie sytuacja, i tu, i wcześniej, gdy pies przywlókł do kuchni dziecko wpięte w jego brodę, po prostu nie istnieje w mojej rzeczywistości :wink: . Wypowiadając się na temat połączenia pies-dziecko mam na myśli tylko i wyłącznie sytuacje stałego nadzoru, bo innych możliwości po prostu moja świadomość nie dopuszcza. [quote name='swallow']Ja do bloku wprowadziłam sie dopiero tuż przed urodzeniem dziecka, a mój airedale wcale w bloku nie chciał ze mna mieszkać i dlatego został tam gdzie się wychował, czyli z moimi rodzicami, gdzie ma duzy ogród na który wychodzi zawsze kiedy chce. [/quote]A moja obecna Airedaleka, wychowana w domu z ogrodem, do którego mogła wychodzić przez swoje własne drzwi kiedy chciała przeprowadziła się do bloku w wieku 9 miesięcy bez najmniejszego problemu. Więcej - teraz taka z niej domatorka, że gdybym jej nie wyciągała na spacery to cały czas w domu by siedziała! Sama nigdy nie prosi, żeby wyjść! Nie wiem, jaka tu konkluzja - jak pisałam, ja miałam tylko jednego samca Airedala i tylko dwie suczki walijki. Reszta moich psów to były suczki Airedale. Walijczyki mieszkały w mieszkaniach, a Airedale - pierwsza w maleńkim pokoju w akademiku, druga w maleńkim mieszkaniu, a kolejne - oraz pies - w domach z dużymi dla nich ogrodzonymi terenami. I dopiero Misia wróciła do mieszkania. Żadne nie mieszkały z małymi dziećmi, więc na temat czy do małego dziecka lepszy Airedale, czy walijczyk po prostu nie mam zdania. Ale w moim doświadczeniu, w małych pomieszczeniach zdecydowanie lepiej sprawdzają się Airedale.
-
[quote name='Aluzja']hmm ..nie zauwazylam tutaj wypowiedzi Fuki. :-? [/quote]Aluzja, kilka stron wstecz jest wypowiedź Fuki, dosyć długa, gdzie Fuka opowiada o swoim wczesnym dzieciństwie z AT. Ja miałam w swoim życiu tylko jednego samca i on akurat był bardzo łagodny i spokojny w stosunku do ludzi (z dziećmi nie miał doświadczenia), tak więc to co napisałam o różnicy między samcami a suczkami nie brało się z moich osobistych doświadczeń, tylko było podsumowaniem wypowiedzi w tym topiku do tamtej pory (zresztą dosyć wyraźnie napisałam skąd wniosek wyciągam :roll: ). A to podsumowanie wtedy wyglądało tak, że spośród osób tu się wypowiadających z bezpośrednim doświadczeniem AT + dzieci, dwie osoby, które uważały, że to złe połączenie obie mają samce, a dwie osoby, które uważały to połączenie za dobre pisały o suczkach.
-
[quote name='Mokka'][Z piesami sobie poradzę, grzeczne są[/quote] :D Sajko, a jak i kiedy jedziesz do Krakowa? Bo ja też jadę...