Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Apiszon jest szkolony i jego państwo mówią mi, że dalej też będzie, co cieszy mnie niezmiernie. :D
  2. [quote name='zachraniarka']Zaś pies stworzony do pracy nie będzie zadowolony z leżenia na kanpie i zwykłych spacerkach 3 razy dziennie.[/quote]Może się mylę, ale i tak zaryzykuję - bo tutaj może być dla Ciebie niespodzianka... :D Airedale, większość mi znanych, to bardzo nietypowe w tym zakresie psy - jak jest kanapa, to leżą na kanapie, jak trza pracować, to pracują. Chyba właśnie dlatego tak dobrze się sprawdzają w pracy - bo jak pracują, to wydaje się, że są super nadpobudliwe, ale jak pogadasz z właścicielem, to się okazuje, że w domciu, gdy nie ma pracy, to cały dzień śpią... Zresztą sama zobaczysz - tylko będziesz musiała poczekać, bo u młodego psiaka jest oczywiście trochę inaczej.
  3. No i oczywiście jest jeszcze u nas Apiszon... :wink: Apiszon ma predyspozycje wybitne, a co z tego wyrośnie to zobaczymy... 8)
  4. [quote name='Nitencja']a wlasnie jeden airedale od Ramir pieknie pracuje jako uzytek. Mialam szczescie go ogladac jak uczeszczalam z Alexem do psiego przedszkola :)[/quote]No a u nas w grupie jest jeden od Elizy. Za tydzień będzie próbował zdawać IPO II. Nie jestem pewna, jak mu pójdzie, bo podobno na śladzie kiepsko sobie radzi. Ale IPO I zdał na pierwszą lokatę. :D
  5. zachraniarka, zrobimy Hugusia honorowym terierem! :D
  6. [quote name='zachraniarka']Mi się wydaje, że dużo prawdy jest w tym co Aluzja napisała- ciężko jest połączyć psa ciężko pracującego z odpowiednim przygotowaniem na wystawy. [/quote]Na pewno cieżko połączyć w jednym osobniku wybitnego psa pracującego i wystawowego i to z wielu powodów - chociażby braku czasu. Tylko że mnie zupełnie nie o to chodziło. Pamiętajmy, że dyskusja ma dotyczyć nie osobników, a całych hodowli... Więc pytanie jest czy z tej samej hodowli mogą pochodzić doskonałe psy pracujące i doskonałe psy wystawowe. I tu chyba wszyscy się zgadzamy, że jest to możliwe. Pytanie pozostaje, dlczego nie zdarza się to częściej. A mnie się wydaje, że dlatego, że hodowcy "eksterierowi" za mało uwagi poświęcają psychice, a hodowcy "użytkowi" - eksterierowi. Miałam kiedyś przyjaciółkę, która hodowała wszchstronne Golden Retrievery. Jej psy wygrywały w tropieniu, w konkursach łowieckich, na ringach posłuszeństwa - jak również na wystawach. Ona zawsze będzie dla mnie inspiracją. W Nowofundlandach w USA istnieje tytuł "Versitile Newfoundland", który jest przyznawany wystawowym championom, które również mają pozdawane egzaminy w kilku rozmaitych nowofundlandowych testach użytkowości (w tym wodnych). Moja sąsiadka w USA wyhodowała i jest była właścicielką takiego Nowofundlanda (jest ich chyba tylko ok. 150 w całych Stanach). Tak więc o ile wygrywanie z tym samym psem i na wystawach, i w konkursach pracy jest trudne, to nie jest niemożliwe. A już hodowanie psów, które mają wysoce rozwinięte odpowiednie predyspozycje (i wystawowe, i użytkowe) na pewno da się zrobić. Ale trzeba świadomie o tym myśleć i o to się starać - a to znaczy, między innymi, dla hodowców "eksterierowych", pracę z psami i uzyskiwanie tych tytułów, albo przez nas samych, albo przez właścicieli wyhodowanych przez nas psów.
  7. [quote name='Eclairs']A gdzie by trafił pies, to ja już dobrze wiem :wink: :lol: Żeby nie musiał zostawać sam, to pewnie do pana na emeryturze z doświadczeniem erdelowym.[/quote]Słuchaj, to może by spróbowac zupełnie innego podejścia? Zamiast grozić, pójść do niej, udawać głupią i powiedzieć, że zauważyłaś, że pies jak siedzi sam w domu, to płacze, i że chciałabyś zaoferować pomoc w postaci pana na emeryturze z doświadczeniem? Że jeśli ona musi gdzieś wyjechać, to ww. pan chętnie się psem zajmie na dzień-dwa czy nawet trzy? I pójśc tam z CV w postaci zdjęci, medali, dyplomów, etc - żeby pomóc ja przekonać, że chodzi tylko o dobro psa? w każdym razie może warto by tak zacząć - na wojnę zawsze będzie czas jak to podejście nie wypali... [/list]
  8. [quote name='Aluzja']Flaire a zaprzeczysz?????no nie...Ty wyrodna wlascielko..wrrr :-)[/quote]Że Misia jest wspaniała to na pewno nie zaprzeczę :wink: . Natomiast co do jej genialności... hmmm... powiem tylko, że Mokka woła na nią "Misiołek", nie "Misieniusz". :wink: Ale ja i tak ją kocham. :D [quote name='Aluzja']Pownno Ci sie zabrac airedale wobec tego....i dac...hmm czy ja wiem.... moze welsha (NItencja co Ty na taka "zemste"?:-) :lol: [/quote]Misi nie oddam :evilbat: , ale moim najmądrzejszym psem był właśnie welsh, więc genialnego welsha chętnie przyjmę. :D [quote name='Aluzja']Bandyta--ja od pewnego czasu wystrzegam sie imion znamionujacych cos nie ten tego:-) To jakos tak potem sie przeklada na psa:-)))[/quote]Ja też to zauważyłam - u mnie było w przypadku kota... Może więc jednak powinnam przestać wołać na Misię "głupolku". :wink:
  9. [quote name='Aluzja']Co do Misi ...juz wszyscy wiemy ,ze jest ona genialna i wspaniala :-))[/quote]Nie wiem, czym sobie tym razem zasłużyła (gdybym wiedziała, to sama bym ją pochwaliła :wink: ), ale dziękujemy za komplement :wink: . Pisząc o płochliwych AT opierałam się wyłącznie na własnych, bardzo ograniczonych, obserwacjach. Ja z agresywnym AT jeszcze się w Polsce nie spotkałam, a płochliwe widzę na każdej niemal wystawie.
  10. Wiek sam w sobie nie jest przeciwskazaniem do operacji - decyduje kondycja psa. Skąd jesteś? Ja bym jednak poszukała weta, który przed wydawaniem opinii, że pies się nie nadaje do operacji, zrobiłby mu kilka badań... :roll:
  11. Lekarz wet. nie podał diety, bo medycyna nie wie, jakiego typu dieta może pomóc na tego typu zaburzenia. Jak napisałam Ci w innym topiku - podawaj zdrową, zbilansowaną dietę, upewnij się, że sunia ma odpowiednią ilość ruchu. Zależnie od rodzaju zaburzeń (nie napisałaś szczegółowo, o co chodzi), mogą być również pomocne jakieś ćwiczenia rehabilitacyjne - ale na ten temat najlepiej porozmawiać ze specjalistą.
  12. astra, a czy jakieś dodatkowe badania były robione? Niewydolność nerek może być dwojakiego rodzaju: albo ostra, spowodowana jakąś konkretna przyczyną, którą być może należy leczyć (np. infekcją nerek czu dróg moczowych, zatruciem, urazem), albo chroniczna, spowodowana niestety tylko wiekiem i predyspozycjami genetycznymi. Warto rozróżnić, co masz - to pierwsze może dać się ładnie wyleczyć, a to drugie - raczej na pewno nie. Pogadaj z wetem na ten temat. A jeśli chodzi o diety, to skontaktuj się z AM - ona Ci pomoże. Ale najpierw ustal, co psu dolega.
  13. [quote name='masala']Co to może być?[/quote]Brzmi jak hot spot. Leczy się antybiotykiem, chociaż większość w końcu sama się goi nawet bez leczenia. Natomiast ja kiedyś miałam sukę, u której taka rana na pysku była alergią. Pokazywała się zawsze o tej samej porze roku w tym samym miejscu. W jakim wieku jest Gaja i czy pierwszy raz ma tę przypadłość?
  14. Eclairs, jeżeli ten pies hałasuje 23 godziny na dobę, to znaczy, że hałasuje również nocą. To jest zakłócanie porządku, czy jakoś tam - w każdym razie w Warszawie, gdy coś takiego się dzieje, straż miejska reaguje. Więc na pewno można po nich zadzwonić następnym razem - każdym następnym razem - gdy pies będzie hałasował nocą. I gdy się zjawią, być upierdliwym - oni mają obowiązek coś z tym zrobić, co w tym przypadku znaczyłoby pewnie włamanie się do mieszkania i uwolnienie psa.
  15. Mnie się wydaje - nie strzelajcie, bo to się odnosi nie tylko do Polski i nie konicznie do żadnego konkretnego polskiego hodowcy - że tego podziału na hodowle użytkowe nie byłoby, gdyby hodowcy tzw. eksteriorowi zwracali więcej uwagi na psychikę. Może się mylę i polscy hodowcy AT zwracają na to uwagę, ale jeśli tak, to wyników raczej trudno się dopatrzeć (oczywiście są wyjątki). Co wystawa to widzę Airedale z renomowanych hodowli, które boją się własnego cienia. Nitencja pisze, że jej AT boi się strzałów i burzy. A przecież niemal pierwsze słowa we wzorcu to że Airedale ma być odważny i nieustraszony! Odkąd jestem w Polsce tylko raz zdarzyło mi się widzieć sytuację, gdzie sędzia wyraźnie wziął pod uwagę i ukarał przy ocenie płochliwe zachowanie się psa - no i niestety nie była to wśród zgromadzonych znawców rasy popularna decyzja, pomimo że, moim zdaniem, w pełni zasłużona. Nie sposób ocenić, czy takie zachowanie psów na wystawach to kwestia genów, czy zaniedbania w wychowaniu. Natomiast wiem, że gdybym szukała psa do pracy, byłabym mocno zaniepokojona tym, co często widzę na ringach AT... Gdy zdawałam z Misią egzamin PTT, sędzia wygłosił przemowę na temat tego, że AT to wybitna rasa pracująca i jaka to szkoda, że nie widać ich częściej na zawodach i próbach pracy. Moim zdaniem ma rację. Gdyby psy wygrywające na wystawach mogły się również pochwalić osiągnięciami na ringach posłuszeństwa czy obrony, hodowla psów wyłącznie użytkowych straciłaby sens. Dopóki tak nie jest, podział na hodowle "eksteriorowe" i użytkowe pozostanie, moim zdaniem ze szkodą dla rasy.
  16. Fuka, a ode mnie przesyłka doszła?
  17. [quote name='aga_ostaszewska']Nie będę głośno protestowała, bo suni Fuki nie znam :wink: , ale... znam Misię Flaire i zawsze wydawała mi się oazą spokoju i najspokojniejszym at na swiecie! [/quote]aga_o, przyznaję bez bicia, że Fuka jeszcze spokojniejsza od Misi. :oops: [quote name='aga_ostaszewska']Choć teraz jak przypomnę sobie klatkę Misiną, to bardziej pancernej nigdy w życiu nie widziałam... 8)[/quote]Tak, ale to po to, żeby Misię broniła przed traktowaniem przez linie lotnicze, a nie dlatego, że klatka musi być przed Misią broniona :D . Misia świetnie sprawuje się w materiałowej klatce, bo po prostu jest nauczona, że w klatkach się nie awanturujemy. Zresztą ona w ogóle się nie awanturuje. Znam wiele AT, które "używają" materiałowe klatki bez problemu - ale podkreślam, tego pies musi być raczej nauczony.
  18. [quote name='Aluzja']Jon.wiem ,ze takie klatki produkuja i sprzedaja Czesi[/quote]Aluzja, jak możesz, to dowiedz się czegoś więcej - konkretnie cen i namiarów. To dla mnie nowa informacja, bo niemal wszystkie, o których dotąd wiedziałam, łącznie z tymi sprzedawanymi przez w.w. gościa na wystawach, były produkowane w Chinach (przynajmniej te o rozsądnych cenach - Amerykanie też produkują kilka modeli, ale ceny, jak na polskie stosunki, zawrotne). Jonquil, warto jeszcze dodać, na temat tych klatek, że one się nadają tylko dla psów przyzwyczajonych do przebywania w klatce, t.j. psów, które nie będą próbowały z klatki się wydowstać, bo pomimo że te klatki sa dosyć solidne, to jednak nie aż tak, żeby wytrzymać atak zdeterminowanego AT. :wink:
  19. [quote name='Jonquil']niezupełnie, tamte były stabilniejsze, miały kształt klatki.[/quote]Tutaj masz zdjęcie podobnej klatki, chociaż to nie jest od tego gościa, tylko ze Stanów. Ale jego są podobne, nawet chyba trochę lepsze: [img]http://img155.echo.cx/img155/4117/schowaneprzeddeszczem1iw.jpg[/img]
  20. [quote name='Jonquil']Przepraszam, że tak z innej beczki. Na wystawie w Płocku widziałam fajne klatki dla psów i bardzo żałuję, że nie podeszłam do jakiegoś właściciela zapytać się, gdzie można coś takiego kupić. Na jakimś sztywnym rusztowaniu naciągnięty jest materiał. Coś w stylu przenoszonych namiocików, nawet dało się ten materiał podpiąć tak, że same moskitiery zostawały. Nie widział nikt z was czegoś takiego? Najwięcej tego było u bulli.[/quote]Ten gość był również w Bydgoszczy. On jest z Warszawy, więc pewnie będzie na wystawie w Warszawie. Podobne namioty widziałam już w Polsce wcześniej, ale jego były pierwszy po z grubsza przystępnych cenach (dla AT między 300 a 400 zł). Mogę spróbować znaleźć kontakt do niego, ale jeśli możesz poczekać do warszawskiej wystawy, to byłoby najłatwiej.
  21. asher, nie martw się na zapas. Ta wyżlica miała guzy ogromne, potem się okazało, że miała je już od trzech lat, może dłużej. Niestety nie mam zdjęcia tych guzów, to było dopiero przerażające :roll: .
  22. Oto jak wyglądał szew po wycięciu guzów i rzędu sutków: [img]http://www.std.org/~hania/iksia/szwy.JPG[/img]
  23. [quote name='asher']A możesz napisać jakiego rodzaju nowotwór miała ta sunia?[/quote]Wiesz, ja nie pamiętam, jak oni to nazwali... Pamiętam tylko, że histopatologii nie robili, bo powiedzieli, że tego typu nowotworów nie leczy się chemią, więc właściwie ta histopatologia nic by nie dała - dalsze postępowanie byłoby identyczne bez względu na jej wynik. Jeden z guzów był, o ile pamiętam, bardzo zwarty (czyli dobrze zróżnicowany), a pozostałe dwa trochę mniej. Sorry, że nie pamiętam - ta sunia była u mnie tylko dwa tygodnie i właśnie w ciągu tych dwóch tygodni miała operację. Może mam jakieś zdjęcia - poszukam.
  24. asher, ile wycinają zależy czasami od tego, co znajdą jak już będą ją mieli rozprutą. Z reguły, o ile dobrze pamiętam, to nie jest caluśki ciąg gruczołów, tylko ich część, ale dokładnie które zależy od tego, na którym jest guz, bo one są ze sobą połączone i tymi "połączeniami" wędrują te przerzuty. Najczęściej guzy są na tych pierwszych czterech sutkach. W każdym razie trzymam kciuki. Wyżlica-znajda miała guzy ogromne, cięcia jeszcze większe, miała 12 lat, ale operację zniosła rewelacyjnie i wszystko dobrze się skończyło. :D Jeżeli będziesz się konsultować z doktorem Jagielskim, to powinnaś to zrobić jeszcze przed zabiegiem, bo on może chcieć wyniki histopatologii, którą nie zawsze robią.
  25. Asiaczek, a ja wczoraj przeczytałam, że Basenji to terier! Wiesz coś o tym? Toż my kuzynki! :wink:
×
×
  • Create New...