Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Flaire

    IAL # 4.2005

    [quote name='Davie']Myślę, że ciężarne, jako specjalnie uprzywilejowane (obsługiwane poza kolejnością, itp.) [/quote]Aaa, rozumiem, czyli kolejność pokonywanych przeszkód też będzie mogła sobie Misia wybrać! :wink: :D :lol: Super! :lol:
  2. Flaire

    IAL # 4.2005

    hihihi a czy będzie jakaś klasa specjalna, na niższych hopkach, dla, na przykład, suk ciężarnych? :D
  3. [quote name='Wind']Na zakonczenie, dodam aspekt oczekiwan przewodnika wobec szkolenia. Jedni na takowe zajecia ida, aby "zlagodzic popedy psa", inni aby nauczyc sie prawidlowo postepowac z psem, dla jeszcze innych wazne jest podstawowe posluszenstwo ... a na koncu tej wyliczanki sa nadgorliwcy, co to chcieliby psa-sportowca :lol: [/quote]Na ten temat przypomniała mi sie anegdotka. :D Aby pomóc chociażby częściowo rozwiązać ten problem, jakiś czas temu, na szkoleniach związkowych w Warszawie zrobiono eksperyment: zorganizowano grupę nadgorliwych zapaleńców, którzy od razu, na wstępie, przy zapisywaniu się na PT, zdeklarowali zamiar kontynuacji nauki na IPO. Zajęcia PT miały być dla nich prowadzone właśnie pod tym kątem - są bardziej "serio" i chcą się dalej szkolić... A teraz puenta............. Procent absolwentów tej grupy, którzy rzeczywiście zapisali się na dlasze szkolenie: ZERO. Czyli niższy od innych grup, tych nie wyspecjalizowanych. :niewiem:
  4. [quote name='Wind']Skad wiec odczucie, ze szkolenie nastawione na ON-y?[/quote]Ja czytam to, co napisała Martini*** trochę inaczej, a konkretnie te słowa: "za normalne i oczekiwane zachowanie przyjmuje się to co robią onki", gdzie rozumiem, że chodzi o onki gapiące się non stop w właścicieli. Jeśli takie zachowanie jest uważane za pożądane, to osoby, które mają psy zachowujące się inaczej - więcej, które nie chcą, żeby ich psy tak się zachowywały - czują się na takich szkoleniach nieswojo. O gapieniu się w ten sposób na przerwach napisałam już wyżej, więc teraz napiszę coś o wiele bardziej kontrowersyjnego 8) : takie podejście bierze się, moim zdaniem, z tego, co jest oczekiwane i pożądane tu w Polsce na zawodach. Psy wygrywające zawody PT są - i powinny być - modelami tego, jak ma zachowywać się dobrze wychowany pies. Ale czy rzeczywiście są to dobre modele? Moim zdaniem, na zawodach PT, czyli psa towarzyszącego, powinny wygrywać psy, które rzeczywiście są najlepszymi "psami towarzyszącymi", a to w moim przekonaniu znaczy, że jeśli przejdę z psem przy nodze zbyt blisko latarni po jego stronie, to on zrobi coś innego niż wpadnie na tę latarnię, bo nie patrzy gdzie idzie. :wink: Dla mnie, wysoko punktowane powinno być zachowanie posłuszne, ale naturalne, a nie wyuczone gapienie się. Wygrywające psy poza ringiem powinny zachowywać się podobnie, jak w ringu posłuszeństwa - to właśnie znaczyłoby, że są to psy posłuszne. Dla niektórych psów, jak już pisałam wyżej, właśnie takie gapienie się jest naturalne, ale nie dla wszystkich i moim zdaniem, jeśli pies dobrze się zachowuje i dobrze ćwiczy, to nie powinno mieć znaczenia, np. gdzie się patrzy. Dla mnie, ćwiczenia posłuszeństwa powinny być dobierane i oceniane tak, żeby jak najwięcej rozmaitych rodzajów psów miało szanse na doskonałe wyniki. IPO jest skrajnym przykładem sportu, gdzie tak nie jest, bo nie każdy pies jest w stanie pokonać metrową przeszkodę - gdyby wysokość przeszkody była dopasowana do wzrostu psa, tak jak jest w innych sportach, otworzyłoby to IPO dla znacznie większej ilości psów, a Wind mogłaby mieć obrończego Yorka. :wink: (Chociaż skoczna Maja to pewnie i metrową przeszkodę by pokonała :wink: ) Szkoda, że sport tak uniwersalny, jak posłuszeństwo (obedience), również nie jest oceniany w sposób, gdzie rozmaite rasy miałyby równe szanse.
  5. [quote name='Martini***'] za normalne i oczekiwane zachowanie przyjmuje się to co robią onki. [/quote]Hihi, na ten temat też mogłabym wypracowanie napisać. :wink: [quote name='Martini***']Z przykrością muszę też napisać, że moje szkolenie nastawione jest na onki, nie ma tam miejsca na szczególną indwidualność, podejście do każdego uczestnika i konkretne rady. [/quote]Tak niestety jest niemal wszędzie. U nas na szkoleniu PT to nie tyle chodziło o to, że było nastawione na ONki (bo nie było), ale raczej, że dla teriera było zbyt powolne, za mało się działo. Tak więc ja ciągle Misi coś urozmaicałam. Jeśli zbyt długo staliśmy w miejscu, to zaczynałam robić na przykład ćwierć obroty w miejscu (w prawo to łatwo - dużo trudniej nauczyć psa ćwierć obrotów w lewo), albo szybką serię siad-waruj-siad-waruj-siad-stóóóój - acha, mądralo, trzeba uważać :wink: . W czasie chodzenia przy nodze nagle skręcałam, biegiem wyłamując się z szeregu, itp. Chodzi właśnie o to, żeby pies nigdy nie mógł przewidzieć, co będzie dalej... :D
  6. [quote name='Dona&Pawe']A myślisz, że miało by sens żeby Amfetce zacząć lek dawać już jutro, a nam powiedzmy za tydzień? Bo ona naprawdę koszmarnie szybko chudnie, aż żal na nią patrzeć :( ! [/quote]Myślę, że ja tak właśnie bym zrobiła. Wiesz, że ona jest zarażona i do tego ma objawy, więc zacznij ją leczyć jak najszybciej. A potem jak tylko będziesz mogła, przebadaj resztę domowników. W międzyczasie bądź bardzo ostrożna z higieną w stosunku do wszystkich, bo nie wiesz, kto może być zarażony, a kto nie.
  7. Pomyślałam troszkę i zmienię jedną rzecz, którą napisałam: jednak warto wszystkich domowników przebadać (i ludzi, i zwierzęta), bo nie wszyscy zakażeni osobnicy mają objawy. Tak więc jeśli jest ktoś (człowiek bądź zwierzę) w Twojej rodzinie, kto ma tę chorobę bezobjawowo, to nie lecząc go narażasz się rzeczywiście na "powtórkę z rozrywki". Ale nadal upieram się, żeby nie leczyć bez badania. Metronidazol to poważny lek, nie ziółka czy witamina C. Dzieci zazwyczaj leczy się innym, łagodniejszym preparatem.
  8. [quote name='Dona&Pawe']Sama już nie wiem czy dobrze robię... ale za duże ryzyko, żeby dać leki tylko psu. A zbadać nas wszystkich chwilowo możliwości nie mam... [/quote]To poczekaj, aż będziesz mogła - na pewno nie będzie za późno, żeby wtedy leczyć - powodzenie leczenia lamblii nie jest uzależnione od tego, jak szybko je zaczniesz. To nie jest jakaś okropna choroba, chociaż może być trudna do wyleczenia (lek czasem trzeba brać długo). Na pewno, NA PEWNO nie powinnaś podawać ludziom Metronidazolu bez nadzoru lekarza. Ja brałam ten lek na inną przypadłość i on może mieć nieodwracalne neurologiczne skutki uboczne. Więc może troszkę o skutkach ubocznych, które pamiętam. (Oczywiście nie występują u wszystkich). Po pierwsze, u wielu osób biorących ten lek występują zaburzenia w smaku. Wszystko co jesz smakuje jak metal. Bardzo dziwne, ale to przechodzi jak tylko przestajesz brać lek. Poza tym, u niektórych osób występują takie jakby ciarki, szpileczki w kończynach - konkretnie w palcach. I te zazwyczaj przechodzą jak przestajesz brać lek, ale czasem nie - zostają na zawsze. :o Ja miałam początki takich objawów; na szczęście u mnie przeszły. Ja bym na pewno nie brała Metronidazylu ot, tak sobie bez zdecydowanej potrzeby - ryzyko jest, a korzyści nie widzę. Jeśli jednak zdecydujesz się go brać, to powinnaś jeszcze wiedzieć, że podczas brania tego leku obowiązuje zakaz picia alkoholu.
  9. [quote name='Agnes']nie kwestionuje - po prostu sie upieram przy swoim :) Inaczej...w roznych lecznicach u roznych wetow mowiono mi to samo - jesli pies ma labmlie to czlowiek tez powienien sie przebadac pod tym katem bo to on jest nosicielem i pies MOZE sie od niego zarazic [/quote]Ależ ja się z tym niemal słowo w słowo zgadzam, z wyjątkiem małego słówka "to" w "to on jest nosicielem" - nosicielami są wszystkie zarażone ssaki i oczywiście pies może zarazić się tak od człowieka, jak i np. od innego psa czy krowy. W Kalifornii, najczęstszy sposób zarażenia i człowieka, i psa, to wycieczki górskie i picie wody ze strumieni - bo dzikie zwierzęta w górach są bardzo często zarażone, kupkają gdzie popadnie i stąd strumienie również są zarażone. Przypadki lamblii są dużo częstsze u zwierząt niż u ludzi, bo ludzie utrzymują zazwyczaj lepszą higienę :wink: , a psu łatwiej jest mieć kontakt z kałem zakażonych innych zwierząt, których jest sporo i kupkają gdzie popadnie, niż z kałem zakażonych ludzi, których jest stosunkowo niewiele i którzy żadziej załatwiają się gdzie popadnie. W każdym razie w podstawowej kwestii się zgadzamy - jest szansa, że w rodzinie, w której jest zakażony pies, są też zakażeni ludzie, więc może warto się przebadać jeśli ktoś chce być ekstra ostrożny. Ja osobiście prawdopodobnie przebadałabym profilaktycznie dzieci, bo u nich z higieną bywa różnie. Natomiast u dorosłych, jeśli nie ma objawów, to ja nie widzę konieczności badania i mój lekarz też nie widział: gdy mieszkałam w Kalifornii, kilkoro z moich domowników przechodziło lamblię i nikt nie sugerował, że ja się powinnam przebadać, bo nie miałam objawów. (Gdy kilka lat później pojawiły się u mnie podobne objawy zostałam przebadana i okazało się, że lamblii nie mam. ) Tutaj oczywiście sytuacja jest troszkę inna, bo to u psa wykryliśmy lamblię, nie u człowieka, a człowiekowi łatwiej jest zarazić się od psa (jeśli na przykład po psie sprząta i nie myje potem rąk) niż od drugiego człowieka. Tak więc wskazania co do badań są może mocniejsze, ale właśnie dlatego, że pies może być nosicielem i właściciel może się od niego zarazić dużo łatwiej, niz na odwrót. T
  10. [quote name='zachraniarka'][b]Flaire[/b] również z niecierpliwością czekam na Twoje wnioski co do kontaktu wzrokowego. [/quote] Moje komentarze nie miały dotyczyć konkretnie kontaktu wzrokowego podczas pracy z psem; raczej, chciałam napisac o mojej reakcji na to, co Martini*** napisała o sytuacji u nich na szkoleniu. I nie są to jakieś ważne ani głębokie obserwacje czy rewelacje... :wink: Więc obawiam się, że będziecie zawiedzeni. Ale nic - obiecałam, więc piszę. Zacznę od przypomnienia, co napisała Martini***: [quote name='Martini***'] Mam w grupie na szkoleniu kilka onków, szkolone są najzwyczajniej w świecie, bez klikera ale pozytywnie, żadnej nowej filozofii, podstawy PT. Prowadzą je ludzie którzy nie mają wieloletniego doświadczenie, przeciętni właściciele-zapaleńcy. A teraz coś co [b]mnie bardzo dziwi[/b], większość tych onków [b]zamiast bawić się z psami w 'przerwach' [/b]siedzi przed pańciem/pańcią i [b]gapi [/b]się w oczy i może tak siędzieć 10 min i więcej przy psach bawiących się obok. Już sama nie wiem czy mam to podziwiać, Przyznam że mi to trochę imponuje ale cóż Dakar nie da się na coś takiego namówić, z resztą, [b]czy ja chciałabym mieć takiego psa [/b]? [/quote] Mój komentarz zacznę od końca tego cytatu. Martini napisała „czy ja bym chciała mieć takiego psa?” Ta wątpliwość u Martini jest, moim zdaniem, jednym z (głównych) powodów, dla którego ona takiego psa nie ma... Spójrzcie dalej wstecz – Martini pisze, że te ONki siedzą i „gapią” się w oczy właścicieli „zamiast” bawić się z psami. Jej wybór słów świadczy – przynajmniej dla mnie – o jej odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie. Dla Martini, naturalne zachowanie wyluzowanego psa w obecności innych psów jest zabawa z tymi innymi psami – to, co robią te onki wydaje jej się dziwne. Czy takie zachowanie u psa rzeczywiście jest dziwne? Mnie się wydaje, że to zależy od konkretnego psa. Różne psy są bardziej lub mniej towarzyskie w stosunku do innych psów; różne psy sa bardziej lub mniej wpatrzone w swojego właściciela. I te cechy są częściowo cechami wyuczonymi (czyli wprowadzonymi przez środowisko), ale częściowo równiez cechami wrodzonymi i tym samym, różne rasy mają w tym kierunku różne predyspozycje. Niektóre rasy, w tym owczarki, mają większe predyspozycje do potrzeby stałego kontaktu i pracy z człowiekiem, a inne, w tym psy myśliwskie, mają tendencje do większej samodzielności. Oczywiście nie znaczy to, że np. teriera :wink: nie można wyszkolić tak, żeby ignorował świat i był cały czas skoncentrowany na człowieku, ale będzie to przeciętnie zdecydowanie trudniejsze, niż wyszkolenie tak samo border collie czy ONka. Czyli identyczne nawet postępowanie z ONkiem i Airedalem może właśnie stworzyć ONka wpatrzonego we właściciela nawet podczas przerw w szkoleniu, podczas gdy tak samo szkolony Airedale będzie się w stanie skoncentrować na właścicielu w czasie szkolenia, ale przerwa należy do niego :wink: . Mnie osobiście odpowiada pies niezależny, pies, który ma swoje własne życie i widzi świat poza mną. Między innymi dlatego wybrałam Airedale Terriery jako „moją” rasę i między innymi dlatego prowadzę moje psy tak, żeby owszem, były posłuszne i potrafiły się skoncentrować, ale żeby również widziały świat poza mną. Niewątpliwie antropomorfizując (czy jest takie słowo? - upodobniając psy do ludzi) mówię sobie, że tak jak mnie nie wystarczyłyby tylko psy jako przyjaciele – potrzebuję również ludzi – tak i mojemu psu nie powinni wystarczać tylko ludzie i powinien mieć (i ma!) również swoich psich przyjaciół. Podkreślam, że cały ten akapit wyraża już tylko i wyłącznie moje osobiste preferencje i w żadnym wypadku nie powinno to być brane jako komentarz na temat innych ras czy też innych sposobów prowadzenia psów. Ja po prostu wiem, że np. border collie to zdecydowanie nie jest pies dla mnie i ONek też nie. Wiem też, że nie chcę psa nakręconego ani wpatrzonego we mnie. Moja odpowiedź na zadane przez Martini pytanie – „czy ja chciałabym mieć takiego psa?” – jest zdecydowanie NIE! Dlatego mam Airedale Terriera i dlatego wychowuję moje psy tak, żeby w miarę możliwości były zsocjalizowane z całym światem, a nie wpatrzone tylko we mnie. Ale oczywiście Airedale Terriera niewątpliwie można wychować na psa, który będzie się zachowywał tak, jak opisane przez Martini ONki. Będzie to pewnie trudniejsze, niż wywołanie podobnego zachowania u ONka, ale pomimo że moim zdaniem jest to zdecydowanie wbrew naturalnym predyspozycjom naszej rasy, nie powinno być nawet aż tak trudne, bo Airedale Terriery to przede wszystkim psy bardzo wszechstronne. Pamiętajmy, że zostały one wyhodowane do polowania na wydry – podobnie jak Otterhoundy, od których się wywodzą. Odkąd wydry niemal wszędzie zostały objęte ochroną, Otterhoundy jako rasa wymierają... a Airedale znalazły dziesiątki innych powodów, aby nadal je hodować. Nie ma chyba psa bardziej od Airedala wszechstronnego i dlatego twierdzę, że można z niego zrobić niemal wszystko. Ale ja kocham je za to, jakie sa naturalnie – zwariowane clowny, przyjazne wszechstronnie, tak do ludzi, jak do psów.
  11. [quote name='Agnes']Flaire uczylam sie o tym na biologii (mialam fakultety z biologii itp) o lamblii - ksiazki od zoologi juz nie mam, wiec nie zacytuje ale jestem na 100% pewna. To samo slyszalam od niejednego weta.[/quote]Tylko że ja nie wiem, o co Ci chodzi - napisz, które podane przeze mnie informacje kwestionujesz, a wtedy będę mogła Ci podać odpowiednie odnośniki do wiarygodnych źródeł. Akurat na lamblii się troszkę znam, bo uczyłam się o tym na kursach ratowniczych w Kalifornii, gdzie jest ona poważnym problemem w rejonach pozamiejskich.
  12. [quote name='Agnes'][b]Dona&Pawe[/b] to czlowiek jest nosicielem lambli wiec jesli pies ja ma to Wy tymbardziej - koniecznie musicie wziazc leki! [/quote]No, ja tu zaprotestuję. Człowiek, pies, jak i inne zwierzęta są nosicielami - a zarazić się psu bardzo łatwo, np. pijąc wodę z zkażonych kałuż. Ludzie raczej tego nie robią :wink: i jeśli sa ostrożni, to wcale niekoniecznie muszą lamblię złapać tylko dlatego, że pies ma. I odwrotnie - jeśli człowiek ma, to wcale nie znaczy, że ma równiez jego pies. Metoda zarażenia jest tylko jedna: spożycie czegoś, zakażonego kałem chorego zwierzęcia (w tym człowieka). Metronidazol to lek dosyć potężny i wydaje mi się, że żaden ludzki lekarz nie przepisze go nie robiąc najpierw badań - w każdym razie na pewno nie powinien. Jeśli pies ma lamblię, to może warto rodzinkę przebadać - chociaż jeśli nikt nie ma objawów, to nawet to może być przesadą, zależnie od Twoich konkretnych okoliczności i sposobów obcowania z psami.
  13. [quote name='Wind']Widze, ze raczej sie nie nacwiczylyscie :lol: Od razu trzeba bylo napisac, ze to spotkanie towarzyskie a nie ciezkie szkoleniowe tyranie, to i frekwencja bylaby wieksza ;) [/quote]Hmmm, ja bym się nie zgodziła z tym stwierdzeniem. Ćwiczyłyśmy sporo, szczególnie biorąc pod uwage warunki (upał, pełne słońce, nierówny i zarośniety teren). Pieski spisały się super biorąc pod uwage warunki. Natomiast żeby dojść do terenu i potem wrócić wymagało sporego spacerku i to była część towarzyska. Również, z tego co rozumiem, po tym, jak ja juz musiałam umknąć, ciągnęło się jeszcze jakieś pijactwo 8) , ale mnie tam nie było, więc się nie wypowiadam. Moim zdaniem ta grupa jest zdecydowania gotowa na ćwiczenie na Polach Mokotowskich. Tak naprawdę, to najgorzej zachowywała się Misia, która, świeżo po cieczce, próbowała z ogromną radościa i zapałem zaczepiać i kryć wszystkie bez wyjątku pozostałe pieski (w tym dwie suczki), co wszystkie znosiły wyjątkowo pobłażliwie, najwyżej mówiąc Misi, "odwal się, mała". Saba PIKI chyba własną Panią zadziwiła, bo ona niby do takich suk ostra jest, a tu Misia dobrała się do niej kilka razy, a Saba najwyżej pysk odwróciła i mruknęła. Oczywiście ja Misię odwoływałam jak tylko zauważyłam, że przymierza się do czyjegoś doopska, ale ona szybka jest i nie zawsze zdążyłam na czas odczytać jej zamiary. Niestety nikt nie robił zdjęć, więc fotoreportażu nie będzie. :(
  14. [quote name='SH']Sytuacja, w której najmniejsze szczenię przerasta pozostałe rodzeństwo z miotu jest wyjątkiem, a nie regułą.[/quote]Na pewno tak, chociaż sytuacja, gdzie wszystkie szczenięta w miocie pozostają pod względem wagi w tej samej kolejności, w jakiej były po urodzeniu jest pewnie jeszcze rzadsza. :wink: Ogólnie rzecz biorąc, waga szczeniecia niekoniecznie rzutuje na wagę dorosłego psa, właśnie dlatego, że, jak pisałaś, hodowla to wielka niespodzianka i ryzyko. :D
  15. [quote name='asher']Nie gadaj, jak do Pól masz blisko, to do metra też masz blisko :lol:[/quote]asher, nie koniecznie - zalezny to od tego, do której strony Pól ma się blisko... na przykład, jeśli blisko znaczy 15 minut do Pól od strony Żwirki, to żeby dojść do stacji metra będzie pół godziny szybkim krokiem. :(
  16. [quote name='asher'][b]Flaire[/b], a co lubisz, cooo? [/quote]Pomagać - szczególnie bezdomnym pieskom (właśnie za to doddy mi dziękowała - niepotrzebnie, bo cppms :D ).
  17. No więc jednak dzisiaj nie dam rady napisać o wpatrzonychn we właścicieli ONkach, bo chcę napisać sensownie, a dopiero niedawno wróciłam do domu, jestem padnięta, a jutro muszę raniutko wtać. Przypomnijcie mi jutro wieczorkiem, może będzie lepiej.
  18. [quote name='doddy']Flaire Ciebie też chyba jutro będziemy musieli odwiedzić :D Dziekuje Ci bardzo za pomoc![/quote]Niezamaco. Wiesz, że to lubię. :D
  19. Flaire

    Trymery

    [quote name='borsaf'][b]Niedzwiedzica[/b] dzięki za podpowiedź, jutro ide mu taki gryzaczek kupić, może faktycznie pomoże. [/quote]borsaf, ja robię tak: znajduję starą, bawełnianą skarbetkę. moczę w wodzie. Wyżymam, ale nie za mocnoe. Wiążę w środku duży supeł (czasami wiążę dwa czy trzy razy, żeby supeł tworzył dużą, fajną do gryzienia gulę w środku skarpetki). Całość wsadzam do zamrażalnika. Robię takich gryzaków kilka i zamieniam - jak jeden się roztopi, to chowam z powrotem do zamrażalnika i daję drugi. [size=1]Czyli chyba psa nie kocham, bo kasy na zabawki nawet nie wydaję. :( [/size]
  20. Kliwia, gratulacje! :D Nitencja również! :D
  21. [quote name='Gosia&Luka']Ja nie mam takiej możliwości, z tego co wiem, nikt u nas nie przygotowuje do obedience, ale może się mylę. :roll: [/quote]Mylisz się :wink: . W Gdańsku, nasza dogomaniacka zachraniarka wraz z dogomaniaczką Abi prowadzą grupę obedience chyba jako część szkoleń związkowych. Uczęszcza na nie między innymi dogomaniaczka Ali26762. Jeśli napiszesz na priw do jednej z nich, to na pewno udzielą Ci informacji co do szczegółów. Zajęcia dopiero niedawno się zaczęły, a grupa jest mała, więc może można się jeszcze dołączyć. Ja zazdroszczę Ci takiej możliwości, bo w Warszawie nie ma z kim ćwiczyć obedience.
  22. Wind, Ty chyba znasz juz moje zdanie na ten temat, bo z całą pewnością żeśmy o tym rozmawiały. :wink:
  23. Martini***, źródło tego [quote name='Martini***']Ostatnio mamy mały dołek jeśli mowa o szkoleniu, cwiczenia nie wychodzą->ja się wkurzam->pies to czuje->nie chce współpracować->totalna klapa....[/quote] ja widzę tutaj: [quote name='Martini***']prawdę mówiąc sama się znudziłam ciągłum siad, waruj, zostać, noga ... itp[/quote] Teraz u mnie kiepsko z czasem, bo moja Babcia zaczyna remont, w którym muszę jej pomóc, a jeszcze do tego mam rozmaite zaległości z ponad tygodnia, kiedy mnie nie było. Ale postaram się dosiąść do kompa może dzisiaj wieczro\\orkiem i napisać Ci kilka rzeczy na temat wpatrujących się onków i tym podobnych tematów szkoleniowych. :wink: Jak również coś o naszych z Misią doświadczeniach w Dortmundzie. W każdym razie Misia czuje się świetnie, jest w dobrym humorku i ma wilczy apetyt, więc ja mam oczywiście nadzieję, że to znaczy... już wiecie, do. :D
  24. Mam z dobrych źródeł, że aga_o przeżyła zabieg usunięcia ósemki. :D
  25. Jonquil, Misia też kiedyś na szkoleniu rozcięła sobie łapę na 5 szwów, tym samym upewniając się, że nie będę jej ciągnęła do Poznania na wystawę. Chyba chciała również zrezygnować z egzaminu PT, ale to jej się nie udało i zdawała, kuterłapa, z opatrunkiem na łapie. Krwawiło toto niesamowicie, ale zszywane było tylko z głupim Jasiem, nie pełną narkozą. A i kołnierza uniknęłyśmy - wystarczył opatrunek, no i była pilnowana.
×
×
  • Create New...