Jump to content
Dogomania

Amber

Members
  • Posts

    3568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Amber

  1. Spadł śnieg, ale na święta ma stopnieć całe szczęście :diabloti: Jutro droga na uczelnie zajmie mi pewnie 2x więcej czasu "bo śnieg spaaaadł" :nerwy: i wszyscy jeżdżą jak kaleki :p
  2. W końcu odebrałam flexi. Jak obiecałam wklejam zdjęcia do porównania: Classic S 5m vs Comfort 3 5m - linki [IMG]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_5259.jpg[/IMG] Jestem bardzo zadowolona z niej jak na razie, tj. nie jest za duża i za ciężka, dobrze leży w dłoni i jak to flexi mechanizm chodzi płynniutko. Te 2 stare dla jamnic mają po kilka lat i również sprawują się idealnie. I jeszcze fotki z dumnym posiadaczem (sorry za skarpetę :evil_lol:) [IMG]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_5260.jpg[/IMG] [IMG]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_5261.jpg[/IMG]
  3. A ja dziękuję niebiosom za brak śniegu, bo nie znoszę cholerstwa (i wszystkiego innego kojarzącego się z zimą), a moje kolana jeszcze bardziej ;) Ale nam skąpisz tych fotek :diabloti:
  4. Mam podobne miski dla Jariego (albo nawet takie same) i jestem zadowolona. Stojak jest bardzo solidny, mi przynajmniej nigdy się nie wywrócił, a jest testowany ekstremalnie bo czasem wspina się na niego 8 kg jamnik :evil_lol:
  5. Bez przesady, nawet na Allegro można znaleźć starsze psy. Wystarczy podzwonić po hodowlach "czy się coś nie zostało" ;). Ja Jariego wzięłam jak miał 7 miesięcy. http://allegro.pl/owczarek-niemiecki-rodowodowy-i1990764558.html http://allegro.pl/owczarek-niemiecki-suczka-i1996124632.html http://allegro.pl/owczarek-niemiecki-sunia-6-miesiecy-i1991932260.html http://allegro.pl/owczarek-niemiecki-11-miesiecy-z-rodowodem-i2003703318.html
  6. Albo będzie po prostu zjadał Etnie porcję, a ona nie będzie jadła przez 3 dni, jak jest u mnie :evil_lol:
  7. Jak boisz się chorób to chyba najlepiej by było wziąć podrostka. Jeżeli pies ma problemy żołądkowe to raczej ma je "od zawsze", wiem po swoim :roll: u ONków jest to trzustka, a to nieciężko zauważyć... Nie dziwię się rodzicom, że nie chcą zmieniać rasy. Uważam, że ONki mają bardzo dobre charaktery tj. abstrahując od wad poszczególnych osobników, to sam wzorzec rasy zakłada świetne predyspozycje. Taki pies "do wszystkiego" z nastawieniem do pracy z człowiekiem i instynktem stróżująco/obronnym. Gdybym szukała psa "na podwórko" to niechybnie byłby to ONek właśnie. Może i są rasy lepsze do stróżowania, ale twój tata ma rację mówiąc o tym, że jest z nimi mniej kłopotu niż np. z takim CAO. Też miałam do czynienia z podwórkiem na którym najpierw stróżowały ONki, a potem facet kupił mieszankę bernardyna z kaukazem chyba no i bez porównania jak dla mnie... Kompletnie różne psy :shake:
  8. [quote name='Sarunia-Niunia']Witamy na wątku Amber. Byłam już u Was, zaznaczyłam i na pewno przeczytam cały z największą przyjemnością:) Lunusi uspokoiły się problemy z żołądkiem - długo podawałam Jej Enteroferment i przez jakiś czas Len mielony. Jari też "przerabiał" problemy z żołądkiem, czy to częsta dolegliwość dobeczków?[/QUOTE] Ciężko powiedzieć czy częsta, na pewno jest to rasa dużo delikatniejsza od jamników. Częste są problemy z trzustką np. Jari akurat ma prawdopodobnie zespół złego wchłaniania, jest na weterynaryjnej diecie Royal Canin Intestinal Gastro Low Fat - jedyna karma, którą toleruje tj. nie ma po niej bąków, luźnych kup i przybiera na wadze. Rujnuje nas to nieco finansowo ale co zrobić ;) Tak się pytałam czy z kupką OK, po np. przy problemach trzustkowych konieczne jest podawanie enzymów trawiennych i karmy niskotłuszczowej, bez tego pies nie wydobrzeje - ale skoro kupa jest OK to bardzo się cieszę :grins: [QUOTE] Cuuuudny masz ten "zestawik" podczytuję sobie czasem.[/QUOTE] Bardzo mi miło :) Zapraszam zatem także do komentowania :)
  9. Ważna jest różnica wieku zazwyczaj. 17 mc i ponad 4 lata to spora różnica. Zresztą ja też mam 2 suki i super się ze sobą dogadują, ale różnica jeszcze większa bo 4 lata i 12 lat. Ja też bardzo chciałam wziąć trzecią sukę ale zdrowy rozsądek wygrał i nie żałuje bo nie mam w domu sieczki i gromadka żyje zgodnie. Widziałam dom w którym były dla odmiany 2 walczące samce w podobnym wieku. Po 4 latach właścicielka się poddała i była zmuszona drugiego psa oddać. Mimo wcześniejszego wybierania, konsultowania rasy niedominującej, charakteru itp. W każdym przejściu były bramki, psy na siebie warczały, jazgot nie do zniesienia, a raz w miesiącu szycie. Nie piszę, że tak będzie - ale tak może być i trzeba to wziąć pod uwagę. Wiadomo, że suki są fajniejsze :cool3: też się nie mogę doczekać wymarzonej dobermanki, ale ja bym sobie nie stwarzała problemów już na starcie. Suka + pies jest zwykle tak, że pies odpuszcza jak suka go atakuje, natomiast suka + suka, zwykle się nawzajem nakręcają i stąd wynikają bójki.
  10. Jari to ma raczej syndrom zaniedbanego dziecka. Teraz na spacerze sprawiał wrażenie wybitnie zadowolonego i zdziwionego zarazem, że coś od niego chce, wołam go, szukam kontaktu, a nie tylko spuść ze smyczy i rób se co chce. Dobki to socjalne stwory i bardzo dobrze, bo nie znoszę niezależnych charakterów u psów ;).
  11. No u mnie jamnice też już jedzą jedną karmę - wersję senior :lol: To akurat nieźle się składa, bo Finka jest seniorem, a Cortina po sterylce i ma tendencje do tycia więc jej mniejsza energetyczność tylko wyjdzie na dobre. Co do psa to super. Bo rozumiem, że to samiec będzie ;). I popieram decyzję, że z adopcji. U mnie wyszło tak, że same rasowce i dopóki nie będę mieć warunków na nadprogramowego burka to zawsze wybiorę rodowodowego. Natomiast kompletnie popieram idee, że jak ktoś ma adoptowane to ciągnie do adopcji, bo to to samo tylko w drugą stronę ;). Szczerze to bardzo się cieszę, że gdzieś tam jest albo będzie psiak w potrzebie, który do was trafi bo to będzie naprawdę super dom dla niego :).
  12. Kachna, o dziwo, Jari też nie leży bo mu nie wolno :lol: Ironiczne komentarze swoją drogą ale sens dyskusji chyba wszyscy pojęli :roll: Apropo jeszcze kanapowca to wzięłam się za naukę komendy "wróć" bo mi piesek ogłuchł straszliwie. Jeszcze nigdy nie było tak, że go wołam, a on sobie wącha trawkę jak jamnice :p Sucha karma była mało przekonywująca więc wzięłam gotowaną wołowinę. Poszło nam o 80% lepiej ;) No i dużo mego entuzjazmu. Pal sześć ludzi, którzy mogą usłyszeć jakąś kretynkę co woła piskliwie "Jaaaariuś, choooodź, tjjjjak" do morderczego dobermana :lol:. Myślę, że kilka sesji i Jari sobie przeczyści kanały słuchowe. Już teraz po jednej sesji zaczął zwracać uwagę na mnie i podbiegać do dłoni jak dawniej, więc jestem dobrej myśli. Ogólnie jego zachowanie wraca powoli do stanu sprzed wypadku, ale czeka nas jeszcze dużo pracy + niestety pogoda nam nie sprzyja do treningów. Tyle, że nie ma śniegu, bo szczerze to nie wiem jak będę pracować na oblodzonych chodnikach z tymi $%#@& kolanami :roll:
  13. Przeczytałam z przyjemnością cały wątek :loveu: Jako, że również mam w domu zestaw doberman + 2 jamniki wiem doskonale o co biega :lol: Lunie niestety nie mam jak pomóc inaczej niż tylko dobrym słowem... Widzę, że Klementynka już jest na wątku więc na wszystkie "dobermanowe" pytania odpowie wyczerpująco :) Tak się tylko spytam bo jestem wyczulona po moim dobku z problemami żołądkowymi, jak z Luny kupką? Unormowało się wszystko?
  14. [quote name='chrupcia']To zazdroszczę tak szybkiego powrotu do zdrowia jamniczki i bardzo się ciesze :), ja drugich takich 5dni z Jazzem już w życiu nie chce! masakra była u nas.[/QUOTE] Powiem ci, że po sterylce Finki też się bałam. Ona jednak dużo starsza, z wpadniętą pochwą, z początkiem ropomacicza, zniosła zabieg ciężko. Pierwsze 3 dni leżała praktycznie i spała, obsikiwała kubrak, a na koniec jeszcze wypychała szwy na zewnątrz (rzadki przypadek nietolerancji) tak więc rana się ślimaczyła. Pierwszej nocy wiele razy wstawałam żeby sprawdzić czy oddycha... Jari jedzenia nie kradnie czy jesteśmy czy nas nie ma całe szczęście. Tj. teraz już tego nie robi. Jak leżałam w łóżku po operacji i piesek wziął w posiadanie cały dom to kradł jak sroka :diabloti: Ale szybko ukróciłam te zapędy :p Natomiast jamnice mają zwyczaj rozwalania worków ze śmieciami :shake: Jak się nie daj Boże nie domknie drzwiczek albo nierozważnie postawi worek na ziemi i sobie pójdzie to destrukcja jest pewna... Mało jest bardziej wpieniających widoków niż porozrzucane odpadki po kuchni i przedpokoju :mad:
  15. Z drugiej strony jakbyś miała takiego kretyna jak Jari :lol: w domu to by się Franiowi szybko znudziły jakiekolwiek zaczepki. Pac łapą w łeb, głowa do paszczy i zabawa pełną gębą (dosłownie)... Jamnice do niego nigdy same nie podchodzą ;). Jak by się Franio zbyt panoszył to wiedz gdzie szukać pacyfikatora :lol:
  16. Haha też się lubię tak tarmosić z Jarim tylko on wtedy też lubi potarmosić mnie i zupełnie zatraca się w zabawie, biega, szczeka, skacze co jest mało bezpieczne :lol: Iwan jest w świetnej kondycji :)
  17. Z Jarim jak idę w nocy to nigdzie się nie boję pójść, spacerujemy sobie po całym osiedlu na luzie. Mam wrażenie, że ktokolwiek nas spotka to ta osoba będzie się bała nas, a nie my jej :evil_lol: Natomiast jak idę z jamnicami, to tylko na trawnik przed klatkę i parking, bo tam jest budka stróża w razie czego, siku i myk do domu... tchórz ze mnie straszny :eviltong: Plusem dużego pieska jest to, że można go wygodnie złapać za samą obrożę i przytrzymać, a nawet kawałek przejść, a nie wiecznie kucać i zaganiać pokurcza w pozycji "kopnij mnie w siedzenie" :evil_lol:
  18. Moje są niestety rozpuszczone ;) Ale u mnie to raczej siła wyższa. Gdyby każdy pies mieszkał osobno to miałabym w tyłku co się dzieje z karmą, ale jest tak, ze Finka pożera swoją porcję z prędkością światła. Jak Cortina nie zje swojej suchej i się nie dopilnuje, to Finka zjada też jej porcje, a, że to mały jamnik 7 kg to od razu to po niej widać... Tak więc Cortina ma dosmaczane: oliwą, mlekiem albo namaczane - wtedy zjada szybko. Jari natomiast jedzenie ma gdzieś tak na 10 miejscu ważności. Czyli je, ale wystarczy szmer na klatce schodowej i już jest tym bardziej zainteresowany, a żarcie porzuca. Jako, że to delikates więc musi zjeść te 3 porcje dziennie i to w miarę równych odstępach czasowych, żeby nie wszystko na raz. Do tego nie jest tak, że mu się da michę i się pójdzie... gdzie tam! Pójdzie za tobą, a o misce zapomni... Kończy się więc to kompletnie niewychowawczo, że ja siedzę z miską w dłoniach i wtedy, przy mnie zjada :splat: Ale też wystarczy cokolwiek innego, żeby go rozproszyć i wtedy latam za nim z tą miską i mówię "Jari jedz, no jedz" :evil_lol: No klapa wychowawcza na całego :lol: Co ciekawe moje z podłogi też kochają jeść, ale gdybym miała je wszystkie na raz karmić w ten sposób to bym z czyszczeniem nie nadążyła. Szczególnie jak Piko zjada 700 g karmy dziennie :p
  19. A dziękuję za zainteresowanie :). Nie odzywam się, bo nie mam żadnych zdjęć i mi głupio :oops: Niestety TŻ ma teraz przed świętami w pracy urwanie głowy od rana. W weekend chciałby odpocząć więc go nie wyciągam na poranne spacery, jeszcze w tak tragiczną pogodę. No, a, że ciemno się robi o 15:00 to potem już fotek nie ma jak robić. Z kolanami jest bardzo dobrze, chodzę już prawie normalnie, tylko kilka rzeczy sprawia mi trudność: wchodzenie/schodzenie po schodach/pochyłościach oraz kucanie... Tak więc siłą rzeczy nie mogę robić zdjęć. Tj. mogę na stojaka, ale moja dusza artysty krzyczy z rozpaczy :eviltong: więc nie robię ;). Co do sterylki Cortiny to w sumie nie było rozmowy już po pierwszym dniu. Operacji jakby nigdy nie było. Ona od razu po wybudzeniu z narkozy praktycznie rzuciła się na żarcie :evil_lol: Rana zasklepiła się podręcznikowo. Cud, miód, malina ;) Wklejam kilka tel. fotek sprzed chwili żebyście nie myśleli, że psów już nie ma czy coś i ściemniam z tym brakiem fotek :evil_lol: [IMG]http://img821.imageshack.us/img821/677/img2114e.jpg[/IMG] [IMG]http://img860.imageshack.us/img860/1051/img2123o.jpg[/IMG] I Pikusiowy raj :loveu: :stupid: :lol: [IMG]http://img838.imageshack.us/img838/5384/img1982xx.jpg[/IMG]
  20. Tym bardziej, że skład też nie powala... Przykładowo Wolfsblut kosztuje podobnie, a środek dużo lepiej się prezentuje. Btw tłumacz na tej stronie jest fantastyczny: "Jesteśmy źródłem błonnika z wysłodków buraczanych" :evil_lol: I mój absolutny nr. 1 "Mieszanki paszowe pełnoporcjowe dla kobiet karmiących oraz psów w ładunku." :roflt:Natomiast same jedzonko ciekawe ;) Wracając z topicu karmowego, to również uważam, że Acana będzie w sam raz. Bardzo dużo osób ją sobie chwali, skoro Etna nie ma problemów z brzuchem to powinna jej podpasować.
  21. Gratulacje :multi: A gdzie zdjęcia Ivanka? :cool3: Jestem bardzo ciekawa jak chłopak teraz wygląda. Na pewno się sporo zmienił od naszego ostatniego spotkania :)
  22. Może spróbuj jej namaczać karmę? Cortina na samą suchą kręci nosem, ale namoczoną pożera w sekundę. Szczególnie z dodatkiem jakiegoś rosołku ;) No i taka lepiej się trawi. Ta H-E P też wygląda fajnie. Masz spory wybór, te karmy są do siebie podobne. Acana ma za to dużo glukozaminy i chondroityny, myślę, ze nawet już suplementować nie będzie trzeba.
  23. Ten Breeders Bag to jest chyba coś bardzo podobnego do tej Nutry Nuggets: [URL]http://www.e-karma.pl/product-pol-83-NUTRA-NUGGETS-Professional-Dogs.html[/URL] a ta jest w mniejszych opakowaniach. Dla mnie 20 kg jak znalazł :lol: Na twoim miejscu szukałam bym właśnie karmy high energy, bo raz, że Etna nie wygląda na taką, która mogłaby obrosnąć tłuszczem za bardzo ;) dwa, że tniesz koszty, bo ta wersja jest niewiele droższa od innych, a dawkowanie potrafi być nawet 2x mniejsze no i przez to, możesz spalać miskę albo chociaż pół na spacerach. Gdyby Jari był zdrowy jadł by tylko karmę 20/30, bo one są stworzone dla takich ruchliwych stworków, nie przeciążając przy tym żołądka... Jaką wersję TOTW jadła Etna?
  24. Ach co za przyjemność mieć psa, który zje wszystko i nie będzie miał masakrycznej biegunki :loveu: :lol: Myślę, że każda lepsza bytówka "active" będzie się nadawała. Stosunek ok. 20% tłuszczu do 30% białka. Zawsze ciekawiła mnie ta karma [url]http://www.telekarma.pl/p7262/nutra.gold.breeders.bag.20.kg.htm[/url] , wiele osób ją chwali. Ma dobry stosunek jakości do ceny i dawkowania jak dla mnie. Do tego posiada dodatek glukozaminy i chondroityny co dla aktywnej Etny może mieć znaczenie. Jak coś lepszego, to może Acana? [url]http://www.telekarma.pl/p2933/acana.adult.sport.and.agility.135.kg.htm[/url]
  25. [QUOTE]ja potrzebuje psa który się wyciszy i zniknie w mieszkaniu na parę godzin, bez obaw że jak drgnę to znów się "włączy" :diabloti:[/QUOTE] To nie bierz dobermana :evil_lol: Mój jest idealnym przykładem właśnie tego zachowania... Czasem chodzę dosłownie na paluszkach, żeby nie usłyszał :lol: Z drugiej strony ja mam mega ADHD nawet jak na tą rasę. Mieliśmy kolegę, też dobka i był zuuupełnie inny - straszny flegmatyk przy moim. Co do brania na ręce nie miałam na myśli ochrony swojego psa przed innym, tylko innego psa przed swoim :evil_lol: Np. mój 38 kg piesek przeciągnął moją 50 kg mamę po chodniku na kantarze (!) do innego pieska. Mama kompletnie nie wiedziała co zrobić. Tak więc 50 kg 50 kg nie równe, najważniejszy jest temperament. Border nawet przy największych chęciach nie wykręci takiego numeru, dob tak i o ile nie jest się 90 kg facetem, tak wielkość ma znaczenie i wtedy wchodzi w grę posłuszeństwo, które trzeba ćwiczyć każdego dnia. Nawet nie, że nam się chce czy nie, tylko dla dobra ogółu ;). Dlatego też pisałam o specyficznych cechach psów obronnych - border nie ma we krwi obrony przed zagrożeniem, dob czy malina tak i trzeba po prostu nauczyć się panować nad swoim psem ze wszystkich stron. To są oczywiście dwa różne zagadnienia, ale dla mnie jest różnica w niewychowanym borderze który w najgorszym razie rozwali nam mieszkanie, a niewychowanym dobie który zje wszystkich w zasięgu wzroku i to zje na serio, a nie poszczeka, pokłapie i postraszy... No i również zdemoluje mieszkanie :evil_lol: Nie piszę tego oczywiście po to, że sobie nie poradzisz czy coś - bo skoro ja sobię radzę, to czemu ty byś miała nie dać. Jednak daleka jestem od sformułowań "niektórzy biorą doba na pierwszego psa i dają radę" - założę się, że nie wszyscy. Dobermany też są różne. Jestem pewna, bo nawet z autopsji już miałam (niestety) okazję się dowiedzieć, że np. moja mama z moim psem by sobie w życiu nie dała rady. Leżałam po operacji 1,5 miesiąca i w ciągu tego czasu Jari wziął w posiadanie cały dom. To co wyprawiał wołało o pomstę do nieba. Pierwsze co zrobiłam jak stanęłam na nogi to dałam mu porządnie do zrozumienia, że PAN wrócił i koniec laby. Pies po tyg. znowu stał się przystępny. Ale jak piszę, wystarczyło 1,5 miesiąca "bezkrólewia", żeby doprowadzić ułożonego dobermana do stanu alarmowego ;).
×
×
  • Create New...