Jeśli do czasu mego wyjazdu nie znajdzie się odpowiedni DS, zrezygnuję z lotu i zostanę tak długo, aż taki dom się znajdzie.
Poznałam Lonię na tyle, by wiedzieć, że najlepiej będzie się czuła w domu, gdzie będzie 1 ewent. 2 osoby, najlepiej starsze (czyli ktoś stale w domu). Żeby była opcja wcześniejszego, co najmniej kilkudniowego zapoznawania się, po to, by moment zmiany domu, był dla niej jak najmniej stresujący, Powinno to odbyć się stopniowo i łagodnie.
A ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, jak trudno będzie o taki dom, całkiem poważnie rozważam sprawę starania się o adopcję Loni. Właściwie to od kilku dni stale o tym z córką rozmawiamy, ale jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji.
Isadoro, co o tym sądzisz? I Wy, Ciocie także...