Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
zaba0

walka z sasiadami o agresywnego psa

Recommended Posts

Bardzo proszę o poradę. Nie wiem co mam robić. Otóż, prawie 2 tyg temu pies sąsiada (bullowato-podobny) pogryzł mojego psa.:placz: Wezwałam policje, która sporządziła notatkę, do sąsiadów sie nie dopukała. Efekt jest taki, że mój pies jest w trakcie leczenia, ma szwy na uchu (wewnątrz i na zewnątrz) i trochę obrażeń głowy. Pies - agresor czasem nadal biega luzem bez kagańca. Ja boje sie wychodzić z moim psem. Niestety prawdopodobieństwo, że sytuacja sie powtórzy jest duże. Właściciel jest przedstawicielem marginesu społecznego, który wychował psa poprzez krzyk i bicie. Byłam u niego następnego dnia po tym zdarzeniu, powiedziałam, że będzie musiał zwrócić mi koszty leczenia. Niby wykazał (a raczej jego żona) zrozumienie i nie powiedział "nie", ale do końca leczenia jeszcze trochę. Ucho nie goi sie ładnie. Założyłam sobie, że jeśli nie zapłacą, zgłoszę to u dzielnicowego. Mandat i sąd grodzki murowany. Ale sprawy to nie rozwiązuje. Pies jak był, tak jest. Nie ma u nas takiego prawa, które umożliwia zabranie zwierzęcia właścicielowi w takim wypadku, ani wydania zakazu posiadania. Jeśli macie podobne doświadczenia, powiedzcie, co można zrobić. Czy jakakolwiek instytucja w Polsce jest w stanie zaradzić coś w takiej sytuacji? Gdyby ten pies pogryzł człowieka, byłaby afera, ale jak pogryzł (nie zagryzł przecież...) psa??
Będę wdzięczna za wszelkie opinie. Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moja sąsiadka miała niedawno taki sam problem.
Wg. mnie możesz spróbować z sądem, ale nie wiem czy to coś da. W polsce jest taki przepis, że każdy pies ma chodzić na smyczy i w kagańcu, ale Policja, ani Straż Miejska jego nie egezekwuje. Ja bym spróbował postrzaszyć sąsiada sądem i kosztami procesu, które do małych nie należą.
Także warto próbować namówić dzielnicowego aby ukarał go mandatem. Może to coś pomoże.
A co do organizacj, to może coś w stylu Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami???? Na 100% nie jestem pewien czy to coś da.
Ps: Jeżeli mój post niczego Tobie nie wyjaśnił, to trudno. Przynajmniej starałem się.
Pps: Jeżeli składnia w moim poście była zła to też sorry.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzwoń codziennie do SM, że pies jest agresywny i boisz się wychodzić z domu, nie wiesz nawet czy ma szczepienia p/wściekliźnie.
U nas to normalka, że psem raczej się nie przejmą, ale zmusisz ich do wizyt jeśli będziesz mówić o sobie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kurcze, mam taką podobną sytuację.
2 tygodnie temu taki własnie marginesowy cwaniaczek ze swoją panienką adoptowali 5-letniego mixa pitbula ze schroniska Na Paluchu. Przychodzą do parku, do którego ja chodzę ze swoimi psami i inni ludzie od dawna. Psy puszczane są ze smyczy, nie mają kagańców (chyba, że przejawia jakieś złe zachowania albo żre niedozwolone rzeczy z ziemi - generalnie ludzie są myślący i kaganiec i smycz pojawia się wraz z potrzebą).

Niestety CI ludzie od mixa pitbula nie zakładają swojemu psu kagańa, a puszczają go bez smyczy i obroży (żeby nie zgubił :shake: ). No i stało się i pitbul rzucił się na mojego psa. Spięły się, ale jakoś rozdzieliliśmy je, mojemu nie stało się zbyt wiele, tamtemu nic (mój jest młody i to była pierwsza walka w jego życiu, więc nie dawał nawet rady). Ok, mogło się stać.
2 dni później wyszłam ze swoim psem, założyłam swojemu kaganiec, żeby nie mógł się odgryźć w razie czego - czyli żeby nie pogarszał sytuacji.
Ponieważ mój pies nie kocha kagańca, to siedział koło mnie smutny przy ławeczce. Przyszli pitbulowi, pies luzem, podleciał i rzucił się na mojego. Mój się skulił, ja trzymałam swojego za obrożę jedną ręką, drugą próbowałam zdjąć wściekłego bulla (zahaczył mnie kłem, bo celował w szyję mojego psa).
Panienka zgodziła s[I]ę z [/I]moją sugestią, żebyjej pies miała kaganiec i niech dalej biegają, nie zetną się zębami, może im przejdzie (byłam miła, bo jej psu powinno przejść).

Dzisiaj przyszli, po parku biegało luzem ok. 7 psów (różna maść i wiek i ładnie się bawiły). Chłopak trzymał pita na smyczy a panienka podeszła do mnie i powiedziała, że ja chyba specjalnie puszczam psa ze smyczy, jak oni przychodzą, żeby oni nie mogli swojego puścić. Zatkało mnie, przypomniałam o kagańcu (mój od ostatniego akcydentu chodzi w kagańcu non-stop), a ona mi na to, że "nie będzie puszczała psa w kagańcu).

Co ja mam zrobić z takimi ludźmi??? Koleś sam mówił, że na Paluchu nie chcieli mu dam takiego psa, bo on nie ma doświadczenia z psami (!!!), ale potem przyszedł kto inny i mu psa wydał. To było jakieś 2,5 tygodnia temu. Czy w umowie adopcyjnej nie ma zapisu, że w razie nie dostosowania się do warunków, pies może być odebrany? Koleś mówił też, że on nie zwraca stanowczej uwagi psu, bo pies się na niego wtedy wkurza... :angryy:
Pitbul ładnie bawi się z psami i sukami, choć jest coraz bardziej zazdrosny o ludzi i coraz bardziej odpędza kłami inne psy od ICH włascicieli (nie od swoich).
Ja wiem, że prawo to pies na smyczy i w kagańcu bez wyjątku (szczególnie takie mixy), ale po pierwsze prawo, to prawo, a po drugie boję się trochę tego gangsterka...
HELP - co mam zrobić???

Share this post


Link to post
Share on other sites
identyczna sytacja byla w miom miescie w boxerem.... :( pies latal luzem po bloku .

mialam podobnie z wlascielem pijakiem bullowatego , choc sama mam takie psy, on gdy sie upil , chcial "sprawdzić" swojego psa,bylo goraco ale obeszlo sie bez ran.
Zapytalam go czy stac go na kilkutysieczne odszkodowanie bo psa mam ubezpieczonego i nie omieszkam zalozyc sprawy cywilnej - u mnie poskutkowalo akurat .

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]mimoza [/B]dzwonić do SM... Ludzie codziennie przychodzą, codziennie dzwoń. Jak nie SM, policja. Przepisy w W-wie mówią o tym, że psy z listy ras agresywnych i ich mieszanki muszą być na smyczy i w kagańcu, w odludnych miejscach mogą być puszczone ze smyczy ale w kagańcu... Dostaną mandat jednego dnia, drugiego... dopóki do nich nie dotrze.
U mnie na osiedlu babcia dostała 200 lub 250zł mandatu za puszczenie kundelka pod łydkę bez smyczy i kagańca. Babcia... ale policjanci byli świadkami pogoni babci za pieskiem który rzucał się jak kamikaze na wszystkie psy. Jeszcze na mnie krzyczała, że mam (!) jej pomóc jej psa złapać - a on w między czasie przeżuwał łapy mojego psa..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mój pies też jest ubezpieczony, często wyjeżdżam za granicę, a tam jak pies coś zbroi, to nikt się nie cacka i odszkodowania są wysokie... No i jako członek niemieckiego SV, płacę połowę stawki :cool1:
Oni wyglądają na oszczędnych, więc może faktycznie uwaga o cenie mojego psa i wysokości odszkodowania jakiego będę żądać w razie uszkodzeń mojego psa odniosą jakiś skutek.
Wiem, że prawo stanowi, że psy ras agresywnych (lista) mogą być puszczane tylko w kagańcach.
Prawo stanowi też, że psy w tym parku w ogóle nie mogą być puszczane ze smyczy (park jest przy ambasadach i Sądzie) - jednak wszyscy puszczamy tam psy od lat, SM i Policja wiedzą o tym i nic nie robią, bo właściciele psów do tej pory dbali o bezpieczeństwo (np. jak przychodzi roddzina z dzieckiem, to psy są brane na smycz).
No nic, mój facet wyjdzie dzisiaj wieczorem ze mną i psami (2m wzrostu i 115kg wagi - tłuszczu, ale wieczorem nie widać, he he :evil_lol: ) i zobaczymy, jak wygląda sytuacja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
sprobować zawsze mozesz - a noz widelec uda się ,
pozadnie dosadnie ,
ze skoro maja za duzo pieniedzy to znasz sposob na wydanie ich.
Do tej pory byłaś spolegliwa , upominalaś, ale miarka sie przebrała .

Mozesz dodać ze za niedlugi czas bedzie miala np. siostrzenice u siebie i jesli bedziesz spacerowała z psem a ich pies podbiegnie do Twojego a dziecku stanie sie krzywda wtedy rozmowy nie bedzie i zapytaj czy chca byc odpowiedzalni w takij sprawe. Kazdy argument jest dobry byle podziala i ludzie zaczeli sie zachowywać jak nalezy .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mój pies też jest ubezpieczony, często wyjeżdżam za granicę, a tam jak pies coś zbroi, to nikt się nie cacka i odszkodowania są wysokie... No i jako członek niemieckiego SV, płacę połowę stawki :cool1:
Oni wyglądają na oszczędnych, więc może faktycznie uwaga o cenie mojego psa i wysokości odszkodowania jakiego będę żądać w razie uszkodzeń mojego psa odniosą jakiś skutek.
Wiem, że prawo stanowi, że psy ras agresywnych (lista) mogą być puszczane tylko w kagańcach.
Prawo stanowi też, że psy w tym parku w ogóle nie mogą być puszczane ze smyczy (park jest przy ambasadach i Sądzie) - jednak wszyscy puszczamy tam psy od lat, SM i Policja wiedzą o tym i nic nie robią, bo właściciele psów do tej pory dbali o bezpieczeństwo (np. jak przychodzi roddzina z dzieckiem, to psy są brane na smycz).
No nic, mój facet wyjdzie dzisiaj wieczorem ze mną i psami (2m wzrostu i 115kg wagi - tłuszczu, ale wieczorem nie widać, he he :evil_lol: ) i zobaczymy, jak wygląda sytuacja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moja sąsiadka miała niedawno taki sam problem.
Wg. mnie możesz spróbować z sądem, ale nie wiem czy to coś da. W polsce jest taki przepis, że każdy pies ma chodzić na smyczy i w kagańcu, ale Policja, ani Straż Miejska jego nie egezekwuje. Ja bym spróbował postrzaszyć sąsiada sądem i kosztami procesu, które do małych nie należą.
Także warto próbować namówić dzielnicowego aby ukarał go mandatem. Może to coś pomoże.
A co do organizacj, to może coś w stylu Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami????


Dzieki irek! Moje pytanie brzmi - co zrobila Twoja sąsiadka w takiej sytuacji?
Myśle, że sąd to ostateczność. Jeszcze nie poruszałam z nimi takiego rozwiązania, zrobie to w razie, gdy nie będą chcieli zapłacić. Poza tym sprawy z powództwa cywilnego ciągną sie latami! Z TOZem już kiedyś rozmawiałam. Nasłałam ich na sąsiadke, która ma dwóch "morderców", ale TOZ nie przyjechał. Wiem, że pracują spłecznie i nie wyrabiają sie. Myślę, że tu też nic nie zdziałają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='an1a']Dzwoń codziennie do SM, że pies jest agresywny i boisz się wychodzić z domu, nie wiesz nawet czy ma szczepienia p/wściekliźnie.
U nas to normalka, że psem raczej się nie przejmą, ale zmusisz ich do wizyt jeśli będziesz mówić o sobie.[/QUOTE]
an1a, masz racje, może powinnam częsciej dzwonić na SM. Tak jak w sb. Godz. 12.00. Całe towarzystwo pijane, a pies luzem. Przeczekałam az sobie poszli, ale pewnie powinnam zadzwonić, moze nie tyle z powodu imprezy, co własnie z powodu psa. Najciekawsze jest to, ze złapał jednego z tych łobuzów za noge. Widać, wcale sie psisko nie ceregieli.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='mimoza']
Prawo stanowi też, że psy w tym parku w ogóle nie mogą być puszczane ze smyczy (park jest przy ambasadach i Sądzie) - jednak wszyscy puszczamy tam psy od lat, SM i Policja wiedzą o tym i nic nie robią, bo właściciele psów do tej pory dbali o bezpieczeństwo (np. jak przychodzi roddzina z dzieckiem, to psy są brane na smycz)."

[B]Mimoza[/B], czy spacerujesz po parku Krasińskich w Warszawie? Tam rzeczywiście codziennie zbiera sie grupka psiarzy, którzy, z tego co zauważyłam, mają zdrowe podejscie. Niestety, każdy ma prawo wejśc do parku ze swoim psem, ale nie każdy ma dość wiedzy, doświadczenia i rozsądku, by upilnować swojego psa i uniknąć konfliktów. Przykra to prawda, bo tracą na tym ci odpowiedzialni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie, mam na myśli park zwany Doliną Szwajcarską na ul Chopina (i przy al. Róż), czyli w Śródmieściu.
I mam na myśli godziny późnowieczorne, czyli od godziny 21.30 (to jest godzina, o której schodzą się psiarze). Park to jest tak naprawdę żaden, bo małe toto jest, ale ogrodzone i płaskie, a psy wieczorem bawią się na trawie grupowo. O tej porze to tylko czasem jakaś grupa młodych pijaczków gangsterków, wtedy przychodzi policja i ich wygania (bo policja stoi tam non-stop - psiarzy się nie czepia). Zasadą jest nierzucanie patyków, żeby psy się nie pobiły (ani piłek, ani niczego innego). Jak ktoś się chce pobawić ze swoim psem, to idzie na drugą stronę al.Ujazdowskich do parku Paderewskiego (część jest ogrodzona dla dzieci, bez wstępu z psami), reszta dla psów jest ok, oczywiście trzeba kontrolować swojego psa - ja idę na "gołą" polankę, gdzie nie mam obawy, że jakiś pies podleci do mojego, jak mój bawi się swoją piłką i mój nie będzie piłki bronić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='zaba0']Moja sąsiadka miała niedawno taki sam problem.
Wg. mnie możesz spróbować z sądem, ale nie wiem czy to coś da. W polsce jest taki przepis, że każdy pies ma chodzić na smyczy i w kagańcu, ale Policja, ani Straż Miejska jego nie egezekwuje. Ja bym spróbował postrzaszyć sąsiada sądem i kosztami procesu, które do małych nie należą.
Także warto próbować namówić dzielnicowego aby ukarał go mandatem. Może to coś pomoże.
A co do organizacj, to może coś w stylu Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami????


Dzieki irek! Moje pytanie brzmi - co zrobila Twoja sąsiadka w takiej sytuacji?
Myśle, że sąd to ostateczność. Jeszcze nie poruszałam z nimi takiego rozwiązania, zrobie to w razie, gdy nie będą chcieli zapłacić. Poza tym sprawy z powództwa cywilnego ciągną sie latami! Z TOZem już kiedyś rozmawiałam. Nasłałam ich na sąsiadke, która ma dwóch "morderców", ale TOZ nie przyjechał. Wiem, że pracują spłecznie i nie wyrabiają sie. Myślę, że tu też nic nie zdziałają.[/quote]

Niestety nie wiem co zrobiła moja sąsiadka. Ale prawie 600-700 zł leczenie Ją kosztowało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×