• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
Sign in to follow this  
Followers 0
Agnisia =)

Jak nakręcić psa na zabawkę?

50 posts in this topic

Podczepię się, żeby nie zaśmiecać.

Przeczytałam temat, ale nie za bardzo pomogło, wszystkie sposoby już próbowałam, i nic:shake:

Moja Zeta kompletnie nie interesuje sie żadnymi zabawkami. Nie potrafię jej nawet namówić do wzięcia piłki do pyska, dawałam jej nagrodę i chwaliłam jak geniusza nawet za chwilowe przytrzymanie piłki. Ale w efekcie mam wrażenie, że tylko ją to zniechęciło. Aportowanie wygląda tak, że ja piłkę rzucam, wołam zachęcająco "aport" a ona sobie siedzi, często nawet na nią nie spojrzawszy. Zachęcam, czasem sama biegnę za piłką, a ta się na mnie patrzy jak na niedzisiejszą, ciągnę za smycz, ona niechętnie i ociężale pobiegnie, i... i w sumie tyle. Piszę tak "piłką", ale zabawek kupiłam już kilka, z nadzieją, że będzie wśród nich jakaś, która trafi w jej upodobania. Kupiłam ring, małą piłkę, dużą piłkę, twardą, miękką, sznurek, talerz... No i nic.

Mimo, że chodzę z nią na PT, nawet nie zależy mi, żeby zebrała całe 30 punktów, żeby jakoś świetnie jej to poszło, tylko żeby wykazywała chociaż minimalne zainteresowanie, chociaż za tym pobiegła 2 metry...:-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guffi ale próbowałaś ją nakręcać w domu gdzie nie ma żadnych rozproszeń itd? Jak uda Wam się w domu, dopiero wtedy możecie przenosić to nakręcenie na dwór... A jeśli zależy Ci na aporcie a nie na nakręceniu to może kliker i nagradzanie smaczkami?

Ja właśnie miałam w tym topiku napisać bo mój pies od kilku dni dziwnie się zachowuje. W domu jest zawsze nakręcony na zabawki więc nie w tym problem. Na dworze najczęściej (zależy też gdzie) żeby zainteresował się zabawką/piłką muszę go najpierw nią zainteresować, nakręcić mocno - wtedy jest szał. Ale wczoraj mój pies odwalił taką akcję jakby się mnie bał :shake: Nie mam pojęcia czemu.
Wołam go i uciekam z piłką na sznurku na którą zwykle udaje mi się go nakręcić maksymalnie. A on... siada po prostu i patrzy na mnie, oblizuje się, CSuje... :shake: Ja uciekam, piszczę, skaczę, wielki cyrk na kółkach wokół piłki - to zwykle działa. A wczoraj nie wiem co mu się stało... Może wyczuwał mocniej moje zdenerwowanie...? Jak podchodziłam do niego to się jakoś tak kurczył w sobie , naprawdę jakby się mnie bał :-o Jednak za chwilę jakoś mi się udało go nakręcić i znowu szał, po stresie zero śladu. Szybko schowałam piłkę jak był jeszcze nakręcony... To jest naprawdę schizofrenia jakaś zaawansowana... :roll:
Dodam, że nie było już gorąco, było ok. 20-21szej więc nie w tym rzecz. Dzisiaj zrobił to samo i też skończyło się na tym, że udało mi się ale ile się przez to najadłam nerwów to moje.
Wkurza mnie to, że jak on naprawdę CHCE tą zabawkę to widać, że jest dla niego niesamowita radość i może biegać za nią sto lat z wielkim entuzjazmem. Ale zanim jemu w główce zaskoczy 'aaa to jest ta piłka, ona ostatnio była taka fajowa, ale super! chcę chcę chccęęę!' minąć musi jakiś czas... A np jak jesteśmy na działce to liczy się TYLKO zabawka, cokolwiek za czym można się pouganiać...
Generalnie trochę mnie to załamuje bo pracujemy, pracujemy (nie nie za często, np jak jest gorąco to nie wychodzę z piłką wcale żeby go nie zniechęcać) nad tym a efekty są marne :placz: A stosujemy się przecież do wszystkich rad które już usłyszeliśmy na dogo i nie tylko...
A , ze jestem tak samo uparta jak on to bardzo mnie irytuje to, ze w tym względzie nasze postępy są tak małe.
Może muszę się pogodzić z tym ze mam zeschizowanego psa i on się bawi tylko wtedy kiedy on chce, sam sobie wybiera moment zabawy :shake: a jak nie chce to nie i już.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bzikowa, ani dom, ani ogród, ani miejsce tresury... nigdzie...
Próbowałam dawać jej przysmaczek nawet za chwycenie tej piłki w zęby! Generalnie ona nie chce nic nosić, nawet butów, gazet, a nigdy nikt jej nie zniechęcił. Już naprawdę nie wiem co robić:-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja mam podobnie z moim mózgowcem co to za dużo mysli. To zdenerwowanie psa,cs-owanie itp jest wywołane zdenerwowaniem przewodnika. Mam to samo- jesteśmy na długiej drodze nakręcania psa i zdarza się że rano nie mogę psa od siebie opędzić bo tak bardzo chce to co pancia przed chwilą zabrała,a wieczorem nawet nie spojrzy na piłkę. Ale jeśli juz w ogóle mu pokażę,to musze sprawić żeby się nakręcił by piłki nie "spalić" więc zdarza mi się (wielki mój błąd) że autentycznie zaczynam sie wkurzać na autystyka że ma ją w d... i dopiero jak się wyluzuję osiągamy sukces.
My w ogóle nakręcamy się na zabawkę- piłki, gryzaki do przeciągania. Skutek jest różny. Czasem nie istnieją dla niego inne psy i rozpraszacze środowiskowe, czasem nie istnieje zabawka. Staram sie czasem robić przerwy kilkudniowe. Z reguły to bardzo pomaga. W domu ma tylko 2 gryzaki kauczukowe które od wielkiej biedy pomemla.
Zresztą tak samo jest z żarełkiem, są dni że potnie się za nie,a czasem wszystko ma gdzieś. No różnie to z nim bywa,ale nie poddaje się. Jak mówi mój treningowy master- twardym trzeba być:lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jak była trochę mniejsza, bawiła się. Teraz ma 11 miesięcy i można odnieść wrażenie, że z tego "wyrosła" i mimo że ma zostawiane coś do gryzienia kiedy gdzieś jedziemy, zastajemy to w praktycznie nienaruszonym stanie.

Zastanawiam się teraz nad czymś piszczącym, bo tego jeszcze nie próbowałam, ale raczej szybko by sie znudziło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guffi może chwal suczkę za wzięcie do pyska czegokolwiek... ?
Albo ponoć działa też zrobienie dziury w miękkiej piłce i naładowanie tam pasztetu... :cool3:
Może jest coś co choć trochę nakręca Twoją suczkę?
My akurat mamy tak że mój pies 100 razy bardziej lubi wszelkie sznury, węzły, pluszaki - coś co można zabijać - niż piłki, których nigdy za dużo nie miał i nie do końca ogarnia jeszcze, ze to takie fajowe. (a jak już ogarnie to biega z prędkością światła:-o) Ja akurat nakręcam psa na piłkę bo na tym mi zależy, ze sznurem czy pluszakiem pewnie poszłoby lepiej.
A w ogóle, Guffi, co to za piesek, jakaś rasa czy kundelek?

Ceta widzisz, żeby mieć teriera trzeba mieć stalowe nerwy... Ja po dzisiejszej akcji pt 'phi. ja NIE BĘDĘ patrzył na tę piłkę' byłam tak wkurzona (nie tym, ze pies jest jaki jest a tym, że mi nie wychodzi nakręcenie go totalne) że w domu piłeczka wylądowała w koszu w akcie mojej furii...
I teraz już została wyrzucona a ja nie mam w domu więcej piłeczek tego rozmiaru (mam większą którą psu jest się trudniej przeciągać i mniejszą która jest za mała) ani sznurka żeby nawlec... :roll: Trudno, ochłonę, przemyślę sytuację itd. a potem się zaopatrzę w piłki i sznureczki...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Święta racja bzikowa z tym terrierem:lol: Właśnie ta niemoc rozwala na łopatki. Ale zobaczysz za jakiś czas napiszemy na forum, że nasze psy na maxa, nieodwracalnie i na zawsze są nakręcone na piłkę że ho ho;):multi::D:D
U mnie to nawet ze sznurami bywa że są blee:-(

Guffi nigdy nie mów nigdy, odetchnij trochę. U mnie też zdarzały się takie załamki w stylu nic mi nie wychodzi, wypcham psa watą itp. Jeśli będziesz do tego podchodziła pozytywnie (i kto to mówi powinnam do siebie napisać):lol:
i sama bardzo będziesz chciała się bawic tą zabawką to i pies bedzie chciał,powoli małe kroczki, chwal i piszcz wniebogłosy jak tylko będą jakiekolwiek postępy. Jeśli te metody zawiodą możesz spróbować klikerem na zasadzie targetowania, potem branie do pyska itd. ale jednak żeby pies na maxa lubił zabawkę to lepiej chyba rozwinąć pasję. Spróbuj może też takich specjalnych aportów dummy się nazwyają- jeśli lubi żarełko- sa otwierane na zamek i się w nie ładuje smakole super pachnące oczywiście.
Poza tym piszczałki sa lepsze od "zwykłych" piłek. My właśnie jesteśmy na tym etapie. Jeśli tak szybko się nudzi to oferuj piłki co 2 lub 3 dni. U nas np. frisbee jest mega mega interesujące,ale dostaje je raz w tygodniu

Share this post


Link to post
Share on other sites
A moje pytanie brzmi: co robić jak ZA DUŻE nakręcenie psa na zabawkę uniemożliwia skupienie i precyzje? :razz:

Share this post


Link to post
Share on other sites
oddać część nakręcenia mojemu psu :cool1:

A dokładniej to jaki jest problem? Jak widzi zabawkę to wariuje i nie docierają do niego komendy? (coś takiego?)

Share this post


Link to post
Share on other sites
:lol: Dokładniej - w oczach dwie piłeczki, trzęsąca się dolna szczęka, zdarza się mylenie komend lub prezentacja kilku jak leci, brak dokładności (skosem przy nodze).

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='yamayka']A moje pytanie brzmi: co robić jak ZA DUŻE nakręcenie psa na zabawkę uniemożliwia skupienie i precyzje? :razz:[/quote]
Trochę mniej motywować zabawką
;-)
Więcej pracy,trochę mniej motywacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]Sorata [/B]- spróbuję, ale wystarczy że on wie że piłka jest w kieszeni i jest odpał, nie wiem czy odpał zmniejszy się w czasie :diabloti:

[B]jackdaw[/B] - nie wiem czy dobrze rozumiem znaczenie słowa "mniej motywować" w tym kontekście. Rzadziej piłka w pysk w nagrodę? Bo piłka jest ukryta, nie macham psu piłką nad głową :lol:, jemu wystarcza świadomość ze ona gdzieś jest i w końcu się pojawi, to go i tak kręci na maksa! A np. przy próbach nauki "równaj" musi się pojawiać piłka często spod pachy, bo na razie jesteśmy na etapie kilku kroków w jako takim kontakcie (i tak w marnym wykonaniu... :roll: )

Share this post


Link to post
Share on other sites
A może do zacznij uzywac więcej smakołyków jako nagród, a mniej piłki?

Na ostatnie szkolenie wzielam gotowane serca - pies mi wariowal, chodznie przy nodze nie wychodzilo, skupienie niby bylo - ale takie zwariowane, ze jakies gorsze :eviltong:
Do serc dodalam suchej karmy. Po chwili uspokoil się(nadal byl pobudzony, bo szkolenie go pobudza - jak i wiele innych rzeczy :P - ale spokojniejszy), chodzenie przy nodze juz sie udalo, bardziej skupiony i bardziej myslacy.
Nie wiem czy to coś pomoze ;)

(nagradzać zamiennie piłka i jedzeniem?)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]Sorata[/B] - zastanawiałam sie nad tym, czy piłka (lub jakakolwiek zabawka, bo Młodemu wszystko jedno co łapie w paszcze )nie powinna troszkę zniknąć z naszych zajęć. Ale po pierwsze zawsze staram się mieć przy sobie zabawke, na każdym spacerze, zeby wzmocnić mocno zachowanie które wymaga "konkurencyjnego" wzmocnienia (np. odwołuje juz psa od kotów, potrafi bez smyczy przejść 3 metry od kocura po jednym "nie wolno", a ganiać uwielbia...). A po drugie aportowaniem psa "wybieguję". Z jego potencjałem spacer bez piłeczki musiałby trwać 3 godziny aby pies się zmęczył. A przed pracą nie po drodze mi do lasu! ;)
Akurat do chodzenia przy nodze smakołyki motywują psa za mało (nawet te super), bo odkąd poznał super sprawę jaką jest gonienie za piłką to w ogóle żarcie na spacerze jest średnio ciekawe. To jest mój problem że na smakach pies ma za małą motywacje, a z kolei piłka jako ekstra motywacja blokuje mu czasem mózg. ;)

P.S. Piękny pies!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Doskonale rozumiem co jest takiego wspaniałego w psie kochającym aport ;) U mnie to jest marzenie. Jedzenie bardzo go motywuje, ale zabawa? "phi. no moze byc...ale to trochę nudne...wolałbym coś zjeść":eviltong:

myślę, że najlepiej by było gdyby wam ktoś pomógł na żywo ;) Ja mam za małe doświadczenie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bardzo chciałabym nakręcić psa na zabawkę. :roll: W domu mój gończy może się szarpać bardzo długo, trzeba tylko robić przerwy, żeby się nie kładł i nie gryzł szarpaka ;) Na dworze jest o wiele gorzej...

W zeszłym tygodniu wymyśliłam sobie coś takiego: Ciągle ta sama trasa spacerów i zero zabawy w domu, tylko na dworze no i spacer z zabawą był tylko wieczorem, właściwie to jak już było ciemno, bo popołudniu było za gorąco dla mojego psa, nie miałby ochoty na szarpanie.
Bawiliśmy się krótko, szybko i głównie na chodniku. (rasa myśliwska, a na trawniku więcej do węszenia) Starałam się aby go jak najlepiej nakręcić na zabawkę. Wydawało się, że jest dobrze, bo zawsze chciał się bawić i to zawsze ja kończyłam zabawę. (trzymając zabawkę zaraz przy pysku i czekając aż pies ją puści)

Jak się ochłodziło to wzięłam zabawki popołudniu była chwila zabawy, poszliśmy dalej i niedługo po tym postanowiłam psa nagrodzić szarpaniem za "zostań" Pies owszem poszarpał się, ale jakoś bez entuzjazmu :roll: (było to na chodniku, nic go nie rozproszyło, ale chociaz to ja skonczylam zabawę) Czy później wyciągnełam zabawkę - nie pamiętam, ale na pewno wieczorem pies znowu stracił zainteresowanie zabawą - postanowił sobie coś powąchać w trawie.

Po czym ja się załamałam i już się z nim nie bawiłam :eviltong: W sobote na szkoleniu pies wyciągnął z plecaka zabawkę, namówiłam go na przyjście - przyszedł, ale w nie był entuzjastycznie nastawiony na szarpanie :placz:
Kilka godzin później ćwiczyłam wystawianie z moim bratem - mój brat rozpraszał mojego psa maskotką ;) Aktyn (mój pies) chcial zlapac maskotkę, no więc po zakonczonym treningu wyciągnełam jego zabawkę, ale nie był nią zainteresowany. A ja się jeszcze bardziej załamałam :eviltong:
Pozniej przez 1-2 dni nie widzial zabawek, ale zaszla pewna zmiana - Aktyn zaczął próbować szarpać się ze mną smyczą (wczesniej zdarzało się to dosyć rzadko tylko na klatce, w drodze na spacer) Znowu zaczelismy sie szarpac chyba od poniedzialku wieczorem.

Wczoraj w ciagu dnia pies w sumie to nie chcial sie bawic, ale pewnie probowal sie szarpac smycza, a wieczorem...bawilismy się sporo i Aktyn często chciał się szarpać smyczą, szczegolnie po szarpaniu zabawką.
Dzisiaj popołudniu nie miał ochoty- a były tylko 2 próby, chwila szarpania- nie wiele go to interesowało i próba wymiany na zabawki...no i 2-3 razy probowal sie szarpać smyczą. Wieczornego spaceru jeszcze nie bylo, bo nadal jest jasno. :eviltong:

Czy ktoś wie co ja robię źle?
A moze udalo mi sie psa bardziej nakręcić na zabawkę tylko gdy jest ciemno? :evil_lol: albo w dzien przeszkadza mu ruch na ulicy i chodnikach? ale z drugiej strony to on jakos specjalnie nie zwraca uwagi na to co się dzieje dookoła.
A może jego nie da się nakręcić? :placz:

Kolejny mój wywód, ale o wiele krótszy :cool3:
zrobiłam 2 szarpaki z koca, takie same, 1 robiony wczoraj, więc jest nierozciągnięty i czysty.:eviltong:
Wczoraj spróbowałam zabawy w wymianę zabawek - pies nie chciał puścić zabawki którą miał w pysku i zaczął biegać z nią dookoła mnie (pewnie chciał żebym go goniła).
Dzisiaj nie dałam mu mozliwosci takiego bieganie dookoła mnie, niby puszczal zabawkę, ale nie mial ochoty na szarpanie i chyba ciagle chcial podbiec do zabawki leżącej na ziemi, aż w końcu stracił zupełnie zainteresowanie. Co z tym zrobić?

Ale się rozpisałam :-o fajnie jak ktoś to teraz przeczyta :evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cześć :)

Wątek dość wiekowy ale odświeżam.

Od niedawna mam w domu ok 10 letniego psiaka. Psina jest poschroniskowa - w boksie przebywał ostatnie 8 lat. Nasz 'problem' polega na tym, że on w zasadzie chyba nie zna pojęcia zabawki. Chciałabym go uświadomić, że poprzeciągać się linką, potargać węzeł i pobiegać za piłką może być fajnie :)
No i teraz pytanie do Was - jak? Jak zacząć to kompletnie od podstaw?

Próbowałam sama bawić się piszczącą kością i piłeczką ale psiak kompletnie mnie ignoruje. Nie jest zainteresowany w najmniejszym względzie. Czasem tylko popatrzy na mnie jak na idiotkę ;)
On ogólnie zdaje się mało wymagać do szczęścia... na smakołyki też specjalnie nie reaguje - ot, parówkę zje bo zje ale entuzjazmu nie przejawia.

Chciałabym mu trochę 'ubarwić' ten żywot w czterech ścianach - zwłaszcza kiedy kilka godzin zostaje sam.

Jakiś pomysł? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kurcze, u mnie pomogła zabawa...skarpetką.Najpierw ja się nią bawiłam, potem zachęcałam do "złapania"jej (jak zabawa z ...kotem).
I dużo dużo gryzaków, kości, smakołyków-spróbuj różnych, az trafisz w jego gusta.
W końcu się przekona.
A próbowałaś podrzucać np. suchą karmę-pojedyńcze chrupki-mój lubi za czymś gonić-to instynkt.
A od kiedy psiak jest u Ciebie?
Byc może jeszcze nie nadszedł jego czas-jest spięty i zestresowany...
Powodzenia!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dziękuję za odpowiedź :)

Właśnie mój jest taki dość wybredny... na razie próbuję go przestawiać na suchą karmę, mieszam, robię różne cuda, ale on chyba nie do końca rozumie, że takie 'suche' można jeść/gryźć.
Uchem wołowym zainteresował się dopiero jak obficie wysmarowałam je parówką ;)

Wczoraj próbowałam ze skarpetką, wielkiego entuzjazmu nie było ale nie poddajemy się ;)

Psiak jest od niedawna - od dwóch tygodni. Wiem, że to może za wcześnie jeszcze na spektakularne sukcesy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kukurydza moze kup mu konga, napakuj do srodka pasztetu z karmą i daj np zamiast śniadania?
mój pies po zjedzeniu pasztetu zaczął bawić się kongiem sam
jeśli nie reaguje na smakołyki, karm go przez jakiś czas z ręki za cokolwiek, spojrzenie na ciebie wykonanie komendy

poza tym, mozesz spróbować tak: kupić jakiś super smaczek no mięsko, suszone płucko i za złapanie piłki/szarpaka dać nagrode
co do zabawki zorientuj się jaki materiał psiak lubi, o np sznur moze być za twardy? moze będzie wolał leteksowe piłeczki?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Konga ma :D I pod warunkiem, że jest napakowany pysznym miękkim pasztecikiem - gryzie ze smakiem.
Po wylizaniu do czysta zapomina o nim do czasu następnego 'zapełnienia'.

Popróbuję z tym karmieniem z ręki. On w ogóle jak dla mnie bardzo malutko je. Ale przecież nie będę w niego wmuszać karmy. Badania robiliśmy - wszystko gra.

Na razie jeszcze takich spektakularnych sukcesów jak złapanie w pyszczek szarpaka/piłki się nie spodziewam ;) Wystarczyłoby mi samo trącenie nosem piszczałki.
Ale oczywiście popróbuję też z różnymi materiałami. Na razie mamy konga (miękkiego dla seniorów - choć jak dla mnie to on wcale miękki nie jest :)), szarpaka, piszczałkę gumową i skarpetkę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozwolę sobie odświeżyć temat :) czy ma ktoś pomysł na BARDZO opornego psa na zabawy z właścicielem na dworze? W domu i w ogrodzie on jest bardzo nakręcony na zabawki, aportuje itp, ale na zewnątrz, wygląda jakby nie bardzo ogarniał tematu. Niby aporter, a na rzucony patyk/zabawkę może dobiegnie,a  jak już to zrobi i zdarzy się cud i o dziwo weźmie do pyska, to gdy tylko się odezwę natychmiast wypluwa. Na szarpak namówiłam go dosłownie ze trzy razy i trwało to maksymalnie kilkadziesiąt sekund. Jednakże te kilkadziesiąt sekund pokazały mi, że dla niego byłoby to przyjemne bo jeden szarpak został w trzech częściach. Obecnie wszystkie zabawki w domu są pochowane, też w domu nie bawimy się, ale nie ma żadnej poprawy na dworze, jest nawet gorzej, od dwóch tygodni na zabawki nawet uwagi nie zwrócił. Nawet jeden pies zabrał mu zabawkę, zniszczył, a go to nie obeszło...dodam, że mój pies lubi tropy, zapachy itp, ale zabawek oczywiście nie szuka, najlepiej ludzi, jedzenie i zwierzęta. Bardzo nakręca się na zapachy dzikich zwierząt, myślałam o tym aby kupić jakiś spray z zapachem dzika i spryskać szarpak, ale trochę się boję, że jak dobrze pozna zapach to jak złapie trop to poleci...macie jakieś rady?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now
Sign in to follow this  
Followers 0