Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[FONT=MS Shell Dlg 2]ludzie, którzy niby z dobrego serca wzięli szczeniaczka, (ok. 6 mies) wsadzili go do malutkiego kojca, który nie jest zadaszony.. Wszystko stoi na betonie w pełnym słońcu. Temeratura sięga tam chyba 40 st!!!

Cieszyłam się, ze ludzie go zabrali, a oni mu taki los zgotowali. On sie tam ugotuje. Jak zwróciłam uwage, to powiedzieli, że przecież ma bude. Pytałąm ,kiedy go wypuszczą, zeby trochę sie poruszał, to stwierdzili, ze nie ma takiej mozliwości, bo w ciągu dnia w firmie są klienci, a nocą są alarmy.

Tak więc wierząc w ludzką dobroć skazałam psiaka (on ma ok 6 miesięcy) na powolną śmierć w klatce na słońcu.

POMÓŻCIE.

To jest czarno -brązowy kundelek, sięgający do kolan. Dowiozę gdzie trzeba.
[/FONT]

  • Replies 69
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dziewczyny dziękuje za odzew. Niezawodne jak zwykle:):):) Cedrek to działaj, masz już wsparcie:) Ratuj bidulca!!! I daj znać jak poszło. Się denerwujemy!!!
Akcję nagrała majqa:) To od Niej miałam namiary na Twój wątek:)

Posted

Rozmawiałam z Borówką. Byłam dzisiaj u psiaka. Jest makabrycznie przestraszony.:placz:
Baaaardzo dziękuję za reakcję. Mówili mi, że na dogomani mają serca i mądre głowy.

Posted

adopcje do zakładów pracy są zawsze najmniej trafione niestety,bo np. co z psem jak się firma likwiduje.Teraz w straży są4 psiaki właśnie z firm polikwidowanych:(

Posted

są dwie kwestie, które mnie strasznie męczą.
1. Czy wystawiony przez cały dzień na słońce pies znajduje schronienie w budzie? Czy buda wystarczy aby się nie usmażył?
2. Czy pies, który jest cały czas trzymany w kojcu, w końcu sie do miejsca przyzwyczaja i wypuszczony wraca, czy też już musi tam siedzieć całe swoje pieskie życie?
3. To pytanie jest dla mnie najtrudniejsze, może naiwne, ale muszę je zadać... czy lepiej zostawić psiaka w budzie na odkrytym placu zamkniętego prawdopodobnie całe życie w kojcu, czy lepiej dać do do schronu? Może będzie maił szansę socjalizacji i adopcji?

Macie doświadczenie, podpowiedzcie proszę. Co robimy?

Posted

Tak, Cedrek do mnie dzwoniła i opisała całą sytuację.
Jak dla mnie Ci ludzie to są jakieś bezmózgie pacany :angryy:
Skoro pies jest niezsocjalizowany to w schronisku będzie jeszcze dużo gorzej, bo tam wrzucą go do boksu i koniec...niech se sam radzi.
DT to jedyny ratunek.

Posted

Cedrek trzeba im psa odebrać i to szybko i szukać mu JUŻ domku tymczasowego lub najlepiej stałego. Nie martw się:) Zrób zdjęcia i wklej je tu. Trzeba mu zrobić ogłoszenia!!! Dasz radę psa odebrać sama?
Boruś lepiej ostatecznie w schronie niż jak ma się gotować u pacanów!!!

Posted

Dziewczyny (mam nadzieje, że nie zwracam się zbyt osobiście), ja go mogę odebrać sama, z tym formalnie nie ma żadnego problemu (no z wyjątkiem niedzieli, bo się do niego nie dostanę).

Kłopot jest w innym miejscu, ja w środę rano wyjeżdżam na kilka dni i nie będę miała jak się nim zaopiekować. Czy znalezienie DT to kwestia czasu , czy szczęścia?

Tak jak mówiłam Borówce, ludzie którzy Bąbelka trzymają zrobili to dla jego dobra, aby sie nie błąkał. Dramat polega na rozumieniu tego co jest dla psa dobre.

Może dzisiaj będzie trochę chłodniej? Oby...

Zrobiłam mu wczoraj kilka zdjęć, ale nie umiem ich wkleić:oops::oops:

Próbowałam go złapać, ale ze strachu gryzł :shake:

To jest piesek, który miał mało kontaktów z ludźmi (a jak miał to zawsze bardzo bolesne - nie był bity, ale ....o tym dalej)

Razem z psią rodzinką, mamą i tatą, przetrwał zimę na działce. Karmiłam go z sąsiadka. Przeżyły.

Niestety komuś to przeszkadzało i wezwał hycla. Matke i ojca odłowili do schronu. Małe, najsprytniejsze, nie dało się . Został sam na działce, rozpaczliwie płakał, ale sie pozbierał. Jak doszedł do siebie, to przyjechał właściciel działki i powiedział wynocha.

Siedziała więc bida pod płotem i trzęsła się ze strachu. I tak wylądował na patelni.

On wymaga dużo pracy, ogroomnego serca i zapewne doświadczenia.

Matko Dziewczyny, skąd w ludziach tyle zła?


-------------------
[FONT=&quot]Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta. [/FONT]
[FONT=&quot]— George Bernard Shaw

------------------------------[/FONT]

Byłam wczoraj u małego i bardzo zaniepokoiłam się o jego stan. Zrobił się beznadziejnie apatyczny - nie umiem ocenić czy to wina temperatury, czy też umiera w nim nadzieja.

Jakie są szanse na DT dla Bąbelka? Szukam też gdzie mogę, ale nic:placz:

Będę znowu przy kompie popołudniu.

Posted

Zaraz wysyłam zdjęcia.

Hej, wszyscy ludzie dobrego serca, szukajcie domu dla małego Bąbelka razem, ze mną. Jak dalej będzie tak gorąco to on nie doczeka lepszego jutra :placz:

Posted

cedrek napisał(a):
Zaraz wysyłam zdjęcia.

Hej, wszyscy ludzie dobrego serca, szukajcie domu dla małego Bąbelka razem, ze mną. Jak dalej będzie tak gorąco to on nie doczeka lepszego jutra :placz:

Czekam na zdjęcia w takim razie.

Posted

tu nie ma na co czekać tylko go zabierać.Myślę,że w tym przypadku lepszy będzie nawet schron,a wtedy wyciągniemy go jak się znajdzie jakiś DT lub DS.Tam chociaż się nie ugotuje biedna psina.
Jeszcze kilka takich gorących dni i będziecie zwłoki zbierać:(

Posted

smutny, zrezygnowany, chyba stracił nadzieję ....a może jednak ktoś podzieli się z nim skrawkiem ogrodu i wielkim sercem.

Ja jeszcze wierzę!

Borówka - dziękuję za pomoc.

Posted

narzekaniem i pisaniem na necie jeszcze nikt nikomu nie pomógł,tu trzeba działać!Albo chcesz pomóc temu psiakowi albo chcesz narzekać i czekać na cud.Sorki,że tak piszę ale takie jest moje zdanie.

Posted

madzik770 napisał(a):
narzekaniem i pisaniem na necie jeszcze nikt nikomu nie pomógł,tu trzeba działać!Albo chcesz pomóc temu psiakowi albo chcesz narzekać i czekać na cud.Sorki,że tak piszę ale takie jest moje zdanie.



Oj Madzik, nie oceniaj mnie tak żle!

Tak jak pisałam w środę rano wyjeżdżam, wiec nie mogłam pójść zabrać psa, a potem go wyrzucić. Szukałam wiec gdzie mogłam, także tutaj. A skutki? Rewelacja:multi:

A teraz dobre wieści!!!! Bąbelek od rana jest w zacienionym ogrodzie, wypił dwie miski wody, zaczął machać ogonkiem, boi się, ale ma tam starszego dużego kumpla i trzyma się go chodząc zanim krok w krok :)

To niestety DT (choć po cichu wierze, że to jego domek na całe lepsze życie).

Mam czas do połowy czerwca. Szukamy wiec nadal, choć nie na cito.

No....., cieszycie się razem ze mną? Pewnie tak :lol:

Bardzo proszę podpowiedzcie jak się z takim "dzikuskiem" obchodzić, bo on nigdy nie chodził na smyczy, nie był głaskany, generalnie nie obcował z ludźmi.

Dzięki za wsparcie i kontakt, także te krytyczne słowa - wiem, że maiły zmotywować do działania.

Posted

Cedrek huraaaaaaa, supero!!! Brawo Dziewczyno:):):)
Najważniejsze, że psinka już bezpieczny:) To szukamy DS, walimy z ogłoszeniami teraz! Napisz coś więcej jak się da:) Trzeba go zsocjalizować szybko, głaskać, na smyczkę zabrać, na spacero też, gadać, tulić i całować ile wlezie:) A kumpel jak go przyjął? Napisz błagam coś!!! Jak on z jedzeniem? I czy aby następnego psa te ludziska z firmy nie chcą wziąć w miejsce uratowanej bidy!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...