nika28 Posted May 31, 2010 Posted May 31, 2010 [FONT=Arial Narrow]Dejzi[/FONT] trafiła do przytuliska dosyć dawno, została przyprowadzona przez dzieci, jako bezdomna. Jej właściciel się nie odnalazł. Dejzi na początku była wesołą, śliczną sunią. Teraz niestety sunia zaczyna łysieć, od przytuliska dowiedziałam się że na to alergia o podłożu hormonalnym (mogłam coś pokręcić). Nerwowo chodzi po boksie, chociaż cieszy się na widok człowieka i tak się nie zatrzymuje, tylko chodzi w kółko. Bardzo trudno zrobić jej zdjęcia, bo ona praktycznie nie staje nawet na chwilę, no może czasami, na parę sekund. Ona jest bardzo fajna, miła, lubi dzieci, inne psy też, do kotów nie sprawdzana, ale na życzenie jest to możliwe. Jest średniej wielkości. Bardzo miła i przyjazna suczka, tylko kto ją adoptuje w takim stanie ? No z resztą popatrzcie sami, przecież nikt nie będzie chciał takiego psa :( : Czy ma ktoś jakiś pomysł, DT, hotelik, cokolwiek ? :( Quote
Edi100 Posted May 31, 2010 Posted May 31, 2010 Matko, jakie Ona ma smutne oczy:( I bardzo potrzebuje pomocy!!!:(Musimy, musimy coś zrobić. Quote
Edi100 Posted May 31, 2010 Posted May 31, 2010 Czy wiadomo, co jej mogło by pomóc? Czy wet określił leczenie?? Quote
nika28 Posted May 31, 2010 Author Posted May 31, 2010 Edi100 napisał(a):Czy wiadomo, co jej mogło by pomóc? Czy wet określił leczenie?? Właśnie nie wiem... Nie znam się na takich psiakach. Może napisze ktoś doświadczony ? Wet powiedział tylko że to na tle hormonalnym, ale nie określił leczenia... :roll: Ale pewnie specjalistyczna karma, no i najlepiej DT... Quote
Edi100 Posted May 31, 2010 Posted May 31, 2010 nika28 napisał(a):Właśnie nie wiem... Nie znam się na takich psiakach. Może napisze ktoś doświadczony ? Wet powiedział tylko że to na tle hormonalnym, ale nie określił leczenia... :roll: Ale pewnie specjalistyczna karma, no i najlepiej DT... No tak, ale gdyby było wiadomo czym ją leczyc mozna by zacząc od razu. Dt to cud, hotelik, tez się od razu nie uda:( Quote
nika28 Posted May 31, 2010 Author Posted May 31, 2010 Edi100 napisał(a):No tak, ale gdyby było wiadomo czym ją leczyc mozna by zacząc od razu. Dt to cud, hotelik, tez się od razu nie uda:( Jutro zapytam się mojego weta. I poczytam w necie. Może coś znajdę. Quote
Edi100 Posted May 31, 2010 Posted May 31, 2010 Idę teraz z futrami i jak mi sił starczy ( bo dziś w mojej rodzinie smutek) po poproszę jedną cioteczkę o ogłoszenia. Zaryzykowałabym by ją ogłosić do adopcji. Czasem ludzkie serca się budzą... Quote
nika28 Posted May 31, 2010 Author Posted May 31, 2010 Edi100 napisał(a):Idę teraz z futrami i jak mi sił starczy ( bo dziś w mojej rodzinie smutek) po poproszę jedną cioteczkę o ogłoszenia. Zaryzykowałabym by ją ogłosić do adopcji. Czasem ludzkie serca się budzą... Dzięki. Trzeba napisać jakiś wzruszający tekst, może ktoś się zakocha... Quote
nika28 Posted June 1, 2010 Author Posted June 1, 2010 auraa napisał(a):Czy ona jest wysterylizowana? Nie wiem, ale chyba nie... Dopytam się. Quote
Edi100 Posted June 1, 2010 Posted June 1, 2010 xmartix napisał(a):zapisuje sie Dziękuję że zajrzałaś:):) Potrzebne będą dane kontaktowe do ogłoszenia, prawda?:) Quote
nika28 Posted June 3, 2010 Author Posted June 3, 2010 [quote name='Edi100'] Potrzebne będą dane kontaktowe do ogłoszenia, prawda?:) Edi, przepraszam, gdzieś zagubiłam wątek :oops: Kontakt może być na mnie : 502 540 078 (po godz. 15) lub [email protected] Ja jestem w ten weekend w przytulisku, więc się wypytam o sunię. Quote
nika28 Posted June 5, 2010 Author Posted June 5, 2010 Dejzi tak jakby trochę lepiej dzisiaj, wygląda na to że sierść jej trochę odrasta... Tylko jedno zdjęcie jej zrobiłam. Chciałam wyjść z nią na spacer, ale dzisiaj już nie zdążyłam :(. Nadrobimy za tydzień. Quote
nika28 Posted August 17, 2010 Author Posted August 17, 2010 Nie wiem co napisać... Dejzi nie żyje... :( Była sterylizowana rano i cały dzień była obserwowana, siedziała w kaftaniku żeby nie rozdrapała sobie rany. Następnego dnia rano pracownica zobaczyła że Dejzi rozgryzła sobie szwy... Była jeszcze żywa, przyjechał weterynarz ale stwierdził za dużą martwicę i już nic nie dało się zrobić, tylko ulżyć jej cierpienie... Dejzi, bardzo mi przykro... [*] :( Quote
Edi100 Posted August 18, 2010 Posted August 18, 2010 nika28 napisał(a):Nie wiem co napisać... Dejzi nie żyje... :( Była sterylizowana rano i cały dzień była obserwowana, siedziała w kaftaniku żeby nie rozdrapała sobie rany. Następnego dnia rano pracownica zobaczyła że Dejzi rozgryzła sobie szwy... Była jeszcze żywa, przyjechał weterynarz ale stwierdził za dużą martwicę i już nic nie dało się zrobić, tylko ulżyć jej cierpienie... Dejzi, bardzo mi przykro... :( Mnie także bardzo, bardzo przykro:(:(:( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.