Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Vivaldi to ok. 4 letni, wykastrowany pies w typie molosa. W schronisku w Gdyni znalazł się ok. 2 m-ce temu, został przywiązany do bram schroniska…

Vivaldi jest psem bardzo dobrze ułożonym, trudno mu się zaaklimatyzować w schronisku i schroniskowych warunkach, całe dnie spędza w budzie, co pozwala nam sądzić, że był psem mieszkaniowym. Kiedy jednak uda się go namówić na spacer okazuje się, że to wspaniały pies, usłuchany, grzeczny i zorientowany na człowieka. Na spacerze idzie niemalże przy nodze, pięknie reagując na komendy słowne. Psów nie zaczepia, z sukami się dogaduje.

Hipnotyzujące spojrzenie w połączeniu z oryginalnym wyglądem tworzą niesamowity duet! Vivaldi choć sprawia wrażenie psiego indywidualisty, bardzo pragnie kontaktu z człowiekiem.

Jest on rewelacyjnym psem do pracy, inteligentny, bystry, szybko i chętnie się uczy. Skory do współpracy, jak i zabawy, do której nie trzeba go długo namawiać, gdy zobaczy gryzak, czy patyk jest przeszczęśliwy, nie ma także problemów z oddawaniem tychże przedmiotów.

Jest bardzo fajnym psem o rewelacyjnym charakterze, opanowany, zrównoważony i stabilny, przy tym łagodny i mimo swojej wielkości bardzo delikatny.

Vivaldi mimo wszystko wymaga właściciela odpowiedzialnego i konsekwentnego, opiekuna dojrzałego i zrównoważonego, którego będzie mógł darzyć szacunkiem.

„Decydując się na adopcję psa w typie molosa, trzeba pamiętać, że tak duże psy obdarzone są potężną siłą fizyczną i niełatwym, twardym charakterem. Są to więc czworonogi, które wymagają bardzo starannego wychowania i mądrego prowadzenia i na pewno nie każdy podoła temu wyzwaniu. Na ich opiekunów spada więc ogromna odpowiedzialność.”

Zastrzegam sobie prawo do wizyty przed i po adopcyjnej. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej.

Kontakt w sprawie chęci adopcji pod numerem: 661-665-695 lub mailem: [email protected]










  • 4 months later...
Posted

Nie wiem, jak to się stało, że nie napisałam tutaj, ale...

31.03.10
Ja do domu w sumie dotarłam dopiero godzinę temu... nie wiem, jak się nazywam. Mam nadzieję, że Kana, jak się obudzi poprze moją relację fotkami.

Vivaldi zamieszkał u p. Ilony i jej syna w Żelechowie. P. Ilona to miłośniczka, wszelakich bojowych i stróżujących psów, generalnie molosy to jej pasja. Dawniej hodowała rottweilerry, aktualnie ma uratowana sukę CAO i rottkę w kojcach. Suki piękne, zadbana, naprawdę, aż miło było patrzeć. W domu p. Ilony są także 4 (albo 5 ) kotów, gdyż syn p. Ilony to miłośnik-kociarz i znosi wszelkie, jakie mu się napatoczą i potrzebują pomocy. P. Ilona ma utworzone specjalne 2 kojce-pokoje w domu dla psów znalezionych, czy podrzucanych na weekendowe wyjazdy przez znajomych.

P. Ilona niedawno pożegnała uratowaną canarzycę Tatankę, która tak naprawdę została u niej na dożywocie. Tatanka mieszkała w domu i gdy jej zabrakło, w domu zrobiło się pusto... zrodziła się potrzeba uratowania innej bidy i tak oto padło na Vivaldiego.

Długie rozmowy telefoniczne, maile od jakiś 2 tyg zaowocowały tym, iż wczoraj wraz z Dominiką i Magdą (z forum molosów) oraz Kaną postanowiłyśmy wyruszyć do Warszawy. W tym miejscu z całego serca chciałam podziękować dziewczynom za zaangażowanie i pomoc niuńkowi!

Podróż była dłuuga i męcząca. Vivaldi to pasażer, jakich mało, po prostu jakby go nie było. Samochodem, jakby jeździł od zawsze, wskoczył bardzo chętnie rozciągnął się wygodnie i całą drogę odsypiał schroniskowy stres i zmęczenie. Zrobiliśmy raptem jeden postój i to praktycznie dopiero w okolicach Sochaczewa. Naprawdę rewelacyjny pies, oaza spokoju, opanowania, cierpliwości... Coś niesamowitego.

Do p. Ilony dojechaliśmy przed północą, Vivaldi zwiedził ogród, po czym wspólnie weszliśmy do środka. Niuniek zdecydowanie wykazuje wszystkie cechy domowego psa, co więcej dobrze wychowanego domowego psa. Nie żebrze przy stole, grzecznie czekał na przygotowywane dla niego jedzenie... Kiedy to wszystkich po raz setny wycałował, usnął na dywanie, spał jak szczenię, zwinięty w kłębek.

Vivaldi ma prawdopodobnie problemy z tylnymi łapami, jedną dość mocno odciąża, póki, co będzie dokarmiany i doprowadzany do stanu używalności, regularny ruch, na pewno sprawi, że zaczną mu się kształtować mięśnie na tylnych łapach. I za miesiąc-dwa będzie prześwietlany. Do tego czasu p. Ilona będzie podawać Arthrosan (stwierdziliśmy bowiem, że obciążanie go teraz dodatkowo narkozą, nie jest dobrym pomysłem). Z racji tego też chłopak póki co urzęduje tylko w podpiwniczonej kuchni, bo na wchodzenie i schodzenie po schodach łapy jeszcze za słabe.

Wczoraj jakoś o 2 w nocy rozmawiałam z p. Iloną, niuniek absolutnie nie chciał bez niej wyjść na zewnątrz, chodził za p. Iloną w krok w krok, do póki to nie usnął w swoim "pokoju", który bardzo przypadł mu do gustu, kanapa, jedzenie, czego chcieć więcej. P. Ilona mówi na niego "duszek", typ psa, który przeprasza, że żyje.

Dziś p. Ilona także do mnie dzwoniła z relacjami i pozdrowieniami od Vivaldiego i prośbą co bym się nie martwiła, tylko przyjeżdżała w odwiedziny. Vivuś nie załatwił się w nocy, choć pewnie nawet nie miał takiej szansy, bo p. Ilona czuwała przy nim do 3 i od 7 rano, jak jej syn poszedł do szkoły. Jutro będzie test pozostawania samego w domu, albowiem p. Ilona jedzie do pracy - choć przypuszczamy, że z tym problemów nie będzie. Niuniek dzisiaj sadził wraz z p. Iloną kwiatki w ogrodzie, na suki w kojcach uwagi nie zwraca, z kotami raczej komitywy nie będzie (z naszej opinii), ale zapoznanie póki co jest jeszcze przekładane. P. Ilona jest chłopakiem zachwycona, apetyt niuniek ma, załatwia się bardzo ładnie, dzisiaj też pół dnia odsypiał i po raz pierwszy zaszczekał na ogrodzie


Przepraszam za elaborat, ale tego nie dało się skrótowo Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku!


[quote name='"Kana"']







Posted

I ostatnie:
[quote name='"Kana"']





31.03.10
[quote name='"natalia_aa"']Świeże relacje od p. Ilony -Vivaldi będzie Antonim, Antkiem, albo Vivusiem ;) (p. Ilona pochodzi z muzykalnej rodziny, były już psiaki o dźwięcznych imionach, więc samo ogłoszenie psa o takim imieniu przykuło uwagę p. Ilony) Niunkowi spodobało się drewno opałowe i 1 sobie przytaszczył i obgryza. Bardzo się pilnuje p. Ilony i co jakiś czas przychodzi się poprzytulać. Podobno jest niesamowity i nie da się go nie kochać, jednym spojrzeniem po prostu rozbraja wszystkich! ;)

1.04.10
[quote name='"natalia_aa"']U Antoniego wszystko w porządku, dzisiaj chyba z pół godziny rozmawiałam z p. Iloną, która zakupiła synkowi nową obróżkę, na co syn powiedział, że jest brzydka i jak on ma go na spacery zabierać z taką obrożą, więc chyba pies mu się spodobał.

P. Ilona na każdym kroku jest zaskakiwana dobrym wychowanie niuńka, kiedy złapał, jakiś papier w paszczę, wystarczyła 1 komenda zostaw i oddawał. Suki z kojca chyba zrozumiały, że Antek to prawie facet i cieszą się do niego, a on znosi im pod kojce belki do obgryzania.

Mega fajny pies, apetyty mu dopisuje, chyba w końcu odetchnął, bardzo chętnie wychodzi na ogród, dziś nawet nieśmiało podskakiwał, kiedy p. Ilona niosła mu miskę z jedzeniem, więc chłopak poczuł się swobodniej. Podobno wyraz pyska zmienił mu się nie do poznania i wygląda na szczęśliwego. Chłopak w dalszym ciągu nie próbuje pchać się na schody, swój pokój bardzo polubił i znosi sobie tam swoje ogródkowe zdobycze.

Testu na pozostawanie samego w domu de facto nie było, bo syn p. Ilony ma wolne, więc de facto Antek nie siedział 8h.

Na razie wszystko jest w jak najlepszym porządku, z nogami też jakby ciut lepiej, także być może była to kwestia tego, że chłopak praktycznie nie miał wyrobionych mięśni i przy regularnym ruchu, jaki ma zapewniany wszystko się ustabilizuje, ale to sprawdzimy z czasem.

8.04.10
[quote name='"natalia_aa"']Wczoraj rozmawiałam z p. Iloną,znowu chyba z pół godziny, u Antoniego wszystko, w jak najlepszym porządku.
Świątecznych gości przywitał miło i serdecznie, ciut przytył, problemu z nogami na razie nie ma, co więcej chłopak z miejsca przeskoczył ozdobny płotek 1.20cm ;)

W dalszym ciągu zachowuje się, jak dzieciak, ale zdecydowanie nabrał pewności siebie, oszczekuje pod płotem, a nie 10m od niego, co nie zmienia faktu, że i tak wszystkich wita merdając ogonem, ale jego szczek skutecznie odstrasza każdego ;)


Mama p. Ilony ubolewa nad imieniem chłopaka, że "jak to, tak chodzić po wsi i wołać do psa Antonio", ale musiała się do imienia przyzywczaić.

Antonio w 100% zaakaceptował całą rodzinę, z kotami jednak nie będzie raczej zapoznawany, gdyż z zachowań wnioskujemy, że raczej będzie polować. Jednakże schody do góry, gdzie przebywają koty go nie interesują zbytnio.Czasami, jak biega po ogrodzie, a koty schodzą na dół to po powrocie do domu, sprawdza, skąd "to" przylazło i zrobi 2 kroki na górę...

Po czym rezygnuje, chwyci "coś" z kuwety i daje nogę, na szczęście jest psem bardzo karnym i posłusznym, p. Ilona jest bardzo zadowolona z chłopaka, obiecała podesłać zdjęcia za tydzień, dwa, jak jeszcze trochę chłopak przytyje ;)

9.04.10
[quote name='"natalia_aa"']No bo dlaczego miałby być happy and...?

Vivaldi ma padaczkę, dziś rano będąc w pracy dostałam telefon od p. Ilony, chłopak miał wczoraj 7 ataków.
Około 2-3 minutowych, 3 pod rząd, 15 minut przerwy i kolejne... :(

Aktualnie niuiek jest na luminalu 300, 1 tabl na dobę, miejmy nadzieję, że uda się zminimalizować ataki i ustabilizować to wszystko...

Jestem załamana, dobrze, że chłopak trafił na tak wspaniałą osobę, dodatkowo technika weterynarii i opiekę, o jakiej nie marzył. Mam nadzieję, że taka ilość ataków, była jednorazowa i uda się to jakoś opanować...


Kopiuję jeszcze wypowiedź Dominiki z forum molosów, która z p. Iloną rozmawiała już wczoraj:

[quote name='"Nika1202"']Wczoraj wieczorem rozmawiałam z p. Iloną.
Nie mam dobrych wieści.

Antoś ma padaczkę. W dniu wczorajszym wystąpiło u niego aż siedem ataków. Podczas każdego z nich zupełnie nie miał kontaktu z rzeczywistością. Ataki są częste, długie i mają ostry przebieg.

Pani Ilona była już z Małym u weterynarza. Antoś dostał leki przeciwpadaczkowe.

Pani Ilona zajmuje się Antonim z pełnym oddaniem i miłością. I to jest ta pozytywna strona całej tej tragicznej sytuacji.

Zła wiadomość jest taka, że padaczka jest chorobą nieuleczalną.

Nie znamy jeszcze źródła tej choroby u Antoniego. Możliwości jest wiele.
Na ostateczną diagnozę trzeba będzie jeszcze poczekać.

Póki co, Antoni przejdzie serię badań.

Jeżeli ktokolwiek z Was, ma jakieś informacje, doświadczenia związanie leczeniem, postępowaniem z psem chorym na padaczkę - proszę o pomoc.
Tutaj każda wskazówka może okazać się istotna.

Z panią Iloną jestem w stałym kontakcie. O stanie Antosia będziemy pisać na bieżąco.

Trzymajmy mocno kciuki, tak za Antosia, jak i panią Ilonę.

18.04.10
[quote name='"natalia_aa"']Antoś :mrgreen:





26.04.10
[quote name='"natalia_aa"']Rozmawiałam jakoś w sobotę z p. Iloną, u niuńka wszystko, w jak najlepszym porządku :mrgreen:
Dawka leku została zmniejszona, chłopak waży ok 48kg, także powoli nabiera kształtów. W dalszym ciągu nie sprawia najmniejszych problemów, fajny, wesoły radosny.

Rozmawiałyśmy jeszcze o atakach padaczki, p. Ilona przypuszcza, że były to jego pierwsze ataki, czyli de facto tak samo, jak i ja myślałam. Gdyby jednak tak owy miał miejsce w schronisku, psy, by go nie oszczędziły, bowiem, gdy dostał jeden z ataków, pod kojcem CAO i rottki, gotowe były go przerobić na mielonkę.

Niuniuś świetnie dogadał się z synem p. Ilony, słucha się go chyba najbardziej, p. Ilonę próbuje momentami brać na litość, lub histeryzować, ale powoli zaczyna mu to przechodzić, wiedząc, że nic tym nie osiąga. Np., gdy syn wraca do domu, pies jest cicho w swoim pomieszczeniu i dzielnie czeka na wypuszczenie go na ogród, gdy wraca p. Ilona jest dzika histeria i ujadanie, by ta go wypuściła. Gdy podczas takiego "wejścia smoka" jest koleżanka p. Ilony wyzywa ją od sadystek, znęcających się nad biednym pieseczkiem.

A oto niuniuś podczas wiosennych prac w ogrodzie... się chłopak napracować rozgryzając drewno do kominka!


6.05.10
[quote name='"natalia_aa"']U Vivialdiego wszystko w jak najlepszym porządku, ataków padaczki brak.

Z Panią Iloną rozmawiałam w poniedziałek wieczorem, pytała, czy gdyby na ogrodzie była dodatkowo buda dla niuńka, jak biega całymi dniami, to czy on się nie będzie bał, nie zrazi się i czy będzie do niej wchodzić.

A, że Vivialdi lubi się schować i bez świadków zjadać pale, paliki, drewno do kominka, to taki pomysł w jego przypadku, to strzał w dziesiątkę.

Oczywiście chłopak dalej będzie w domu mieszkał, jak mieszka do tej pory, podobno momentami myśli, że jest yorkiem i na kolana się pcha. Ponadto Pani Ilona mówi, że musi popracować nad dyscypliną i konsekwencją u samej siebie, bo ma czasami problem by oprzeć się słodkim oczkom pięknisia.

1.06.10
[quote name='"natalia_aa"']U Vivialdiego w dalszym ciągu wszystko w jak najlepszym porządku, dzisiaj rozmawiałam z p. Iloną.
Ataków nie ma, dawka ma być w najbliższym czasie po raz kolejny zmniejszana.
Chłopak wazy już dobre 50kg i jest w świetnej formie, 1.6m z miejsca skoczyć, żaden problem ;)

Vivaldi zaczął mocno stróżować, gdy przechodzą koło domu ludzie, aczkolwiek na smakołyki daje się odwołać. Jeśli jednak ktoś przy płocie się zatrzyma, zapomnij, będzie piłował tak długo, aż osobnik sobie przejdzie.

Na teren wpuszcza wszystkie, nawet obce mu osoby, na które zezwala p. Ilona ;) Wtedy chłopak nie protestuje, a serdecznie wita każdego, zostawiając mu mokre, zaślinione pamiątki wszędzie...

Doskonale wie, że rottweilerka i azjatka zza krat kojca nic mu nie zrobią i udaje chojraka... wie, że mimo wszystko jest tym lepiej usytuowanym psem, więc jak to Pani Ilona mówi zrobił się z niego kogucik... zupełnie inny niż poprzedniczka Tatana...

Poza tym jest wspaniałym psem, który wniósł wiele radości w życie p. Ilony i jej syna :mrgreen:

22.06.10
[quote name='"natalia_aa"']Przepraszam totalnie nie mam głowy ostatnio do tego.
Vivaldi przeszedł dużo ostatnimi czasy... 4 doby padaczkowych ataków non stop, zwiększane leki, codzienne wizyty u weta, naprawdę było ciężko.
Z p. Iloną byłyśmy cały czas na telefonie, w końcu udało się...

Chłopak dał radę! Dziękujemy p. Ilonie za wspaniałą opiekę nad niuńkiem...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...