Jump to content
Dogomania

Szkolenia,ćwiczenia-czyli jak wychować bostonka.


ojsterek
 Share

Recommended Posts

A my z Lincią ćwiczymy coraz częściej to nieszczęsne przywoływanie. Działa, gdy wiem, że robimy "sztuczki" i że będzie nagroda. W innych sytuacjach jest dużo gorzej. A ćwiczymy na razie tylko w domu, gdzie przecież nic jej nie rozprasza :cool1:

W poniedziałek mieliśmy dodatkowe zajęcia teoretyczne psiego przedszkola. Były to świetne 2 godziny, dostaliśmy kilka książek o szkoleniu psów do przejrzenia i znalazłam dwa ćwiczenia na przywoływanie, może dziś uda się je wprowadzić w życie, bo następne szkolenie już w niedzielę i chciałabym widzieć już różnicę :roll:

W ogóle ta moja Lina to jest taki "pierun" i uparciuch. Wasze Bostony też czy tylko mi się trafiła czarna owca? ;)

Link to comment
Share on other sites

My przeczytaliśmy w którymś poradniku taki sposób na naukę przywoływania, który zastosowaliśmy u Dina gdy był mniej więcej w wieku Linki i okazał się skuteczny. Kupiliśmy 20 metrowa linkę (są takie specjalne linki treningowe do dostania w internecie) i pozwalaliśmy psu biegać swobodnie, a linka ciągnęła się za nim. W momencie gdy przywoływaliśmy psa po prostu łapaliśmy za ten sznurek i ciągneliśmy do siebie. Dino bardzo się dziwił co to za siła go ciągnie, ale szybko zorientował się, że nie warto się opierać, zwłaszcza, że na końcu trafiała się nagroda :lol:.

Link to comment
Share on other sites

Jak tam metoda "Linka na lince" ;) przyniosła jakieś rezultaty?

Ja chyba też będę musiała wprowadzić tą metodę ale nie ze względu na brak reakcji na wołanie. To Fredkowi w miarę wychodzi.
Muszę Fredka kontrolować co do "odkurzania" ;) trawników.
Ze względu na max zmniejszenie porcji jedzenia (w związku z łapami) Fredek dojada w trawnikowych i śmietnikowych restauracjach :placz: dosłownie wszystko :crazyeye: Potrafi uciec mi spod klatki na koniec podwórka żeby dokończyć danie, które mu bezczelnie przerwałam :mad: Nie działają smakołyki z mojej kieszeni, odwracanie uwagi i zabawy z innym psem :placz: Jak coś znajdzie to za wszelką cenę chce "posiłek" dokończyć.

Link to comment
Share on other sites

[B]Polcia[/B] - jeszcze nie mamy tej drugiej Linki ;) więc póki co ćwiczymy bez niej.

Fredek na diecie, oj oj, współczuję, głodny Boston to zły Boston ;) hihi
[B]Pocia[/B], może przygotuj my pułapki. Ja bym specjalnie rozłożyła jakieś porcje jedzenie na trawniku gdzie wychodzisz na spacer ale jedzonko to posypałabym czymś niesmacznym. My mamy taki preparat w sprayu na obgryzanie mebli, który na Lincie działa. Może więc i kawałek chleba spsikany takim preparatem nauczy Fredka, że to co na dworze w trawie jest "fe" a od panci pycha :p

Link to comment
Share on other sites

Mojego pierwszego psa oduczyłam "śmietnikowania" faszerując kiełbaskę pieprzem w ziarnkach :razz: i zadziałało ale Ares był starszy od Freduszka. Jak patrze na te maślane oczy to jakoś tak nie mam sumienia mu tego zrobić i odwlekam to.
Gdyby Fredek jadł tylko chleb, jabłka itp. to by było nieźle ale najbardziej niestety smakują mu Brysiowe "resztki" :crazyeye: Potrafimy się wokół nich ganiać pół spaceru.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Polcia']
Muszę Fredka kontrolować co do "odkurzania" ;) trawników.
Ze względu na max zmniejszenie porcji jedzenia (w związku z łapami) Fredek dojada w trawnikowych i śmietnikowych restauracjach :placz: dosłownie wszystko :crazyeye: [/quote]
czy dobrze pamiętam, że w sprawie łapek planowaliście wybrać się do ortopedy? i co powiedział? czy rzeczywiście widzi problem? i czy to lekarz kazał malucha odchudzać? Bo tak na zdjęciach to nie wydawał się jakoś szczególnie gruby... :lol:

Link to comment
Share on other sites

Z tym ortopedą trochę było zamieszania ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ale po kolei :)
Byliśmy umówieni z lekarzem nie z naszej lecznicy, poleconego przez p. J. ze szkolenia. Na miejscu okazało się że zachorował. Zawinęliśmy się więc do naszego weta, bo Fredosław trochę jakby kaszlał (okazało się że to najprawdopodobniej od zębów i udało się bez antybiotyków). W trakcie wizyty wyszło, że ortopeda pracujący tam, właśnie wrócił z urlopu i może nas przyjąć. Potem głupi jaś i ... RTG nadgarstków. Lekarz zalecił dietę tzn zmniejszenie porcji i tabletki na stawy itp. Przez dwa m-ce nie może przytyć. Potem kontrolne RTG.
Dzisiaj na szkoleniu opowiadałam p. J. o rezultacie wizyty i wzięła od nas zdjęcie żeby pokazać temu lekarzowi, który miał Fredka diagnozować na początku. Zobaczymy.

A żeby było w temacie to dzięki temu, że Fredek chodzi głodny bardzo ładnie dzisiaj współpracował ze mną na szkoleniu :) Jak tylko go wołałam to zaraz przylatywał na paróweczkę :razz: Nawet od jego "ulubionego" shih tzu ;) (z wyjątkiem pierwszego ćwiczenia kiedy to znalazł coś interesującego w krzakach i po prosty mnie zignorował :() W przyszłym tygodniu ostatnie zajęcia w stadninie koni i zawody psich przewodników.
Ale dostałam propozycję kursu przejściowego dla psów i chyba się zapiszemy :)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='ty_kwa']Polcia! Obejrzałam wasze najnowsze zdjęcia :p. bardzo fajne. Bardzo jestem ciekawa jakie efekty przyniosła nauka chodzenia na luźnej smyczy :lol: Cy Fredek rzeczywiście nie ciągnie? :painting: Nawet jak zobaczy z daleka kumpla? :evil_lol:[/quote]

To wymaga ćwiczeń :) I nie jest takie proste :razz:
Na zajęciach przebiegało lepiej, w realu jest trochę gorzej. Mieszkam w samym centrum i spacer koło ulicy jest baaaardzo interesujący :cool3:

Link to comment
Share on other sites

No właśnie i jak konkurs na najlepszego przewodnika? Jednym z zadań, z tego co wyczytałam na stronie, jest utrzymanie z psem kontaktu wzrokowego gdy obok przechodzi inny pies. Wielu szczeniaczkom się to udało?
Dla nas, na tą chwilę to abstrakcja ale ćwiczymy i ćwiczymy :p

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

[quote name='ojsterek']No właśnie i jak konkurs na najlepszego przewodnika? Jednym z zadań, z tego co wyczytałam na stronie, jest utrzymanie z psem kontaktu wzrokowego gdy obok przechodzi inny pies. Wielu szczeniaczkom się to udało?
Dla nas, na tą chwilę to abstrakcja ale ćwiczymy i ćwiczymy :p[/QUOTE]

Konkurs poszedł nam nieźle :) Z tym ćwiczeniem nie mięliśmy większego problemu. Fredek uwielbia czynnik motywacyjny jakim jest paróweczka :cool3: i jak tylko trzymam ją w ręku to nic dookoła go nie interesuje
[URL]http://img203.imageshack.us/img203/3673/dsc1971a.jpg[/URL]

[IMG]http://img687.imageshack.us/img687/5049/dsc1972a.jpg[/IMG]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='ty_kwa']Napiszcie coś więcej o tym waszym psim przedszkolu! jak wyglądają zajęcia i czego uczą się pieski :p Pozdrawiam![/QUOTE]

Psie przedszkole to zajęcia dla szczeniaków do ok. 6 miesiąca. Są to głównie zabawy z innymi psami przeplatane rożnymi ćwiczeniami polegającymi na wzmocnieniu więzi między właścicielem a psem oraz wprowadzanie i gruntowanie pozycji lider w stadzie, rodzaje zabaw z pupilem itp. Zajęcia odbywają się w, jak na szkolenia, dużych grupach. W naszej było ok 15 przedszkolaków :). Ma to na celu nauczyć tolerancji i ostrożności w zabawach z innymi, nie koniecznie tej samej wielkości psami. A przy okazji jest doskonałym ujściem kumulowanej energii gdyż zajęcia trwają blisko 2 godziny.

My teraz z Fredkiem zaczęliśmy grupę przejściową czyli zajęcia dla psów między 5 a 8 miesiącem życia. Te zajęcia różnią się znacznie od przedszkola. Grupa składa się z 3 psów a zajęcia trwają jakieś 45 minut.
To już jest taka czysta nauka, z pracą domową włącznie :). Ćwiczenia z wprowadzeniem klikera i gwizdka. Nie w terenie ale na sali w szkole.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Na stronie JB Szkoły pojawiła się galeria z wczorajszego przedszkola. Wprawne oko dostrzeże tam naszą Linę :cool3: Nie wiedziałam, że ona jest taka maluuutka :crazyeye:

[URL="http://www.jb-szkola.pl/?strona,doc,pol,glowna,1389,0,381,1,1389,ant.html"]Psie Przedszkole - Galeria[/URL]

Link to comment
Share on other sites

  • 8 months later...

Ostatnio coś mnie wciągnęła tematyka szkoleniowa. Czekam na paczkę z książką i gwizdkiem. Kliker w domu już mam i jak tylko paczka dojdzie bierzemy się razem z Tolą ostro do roboty :-). Zobaczymy co nam z tego wyjdzie.
[B]Dylogia[/B] - wspominałaś w wątku wyżej o przywoływaniu awaryjnym, mogła byś napisać coś więcej, jak ćwiczyć, w jakich sesjach itp?.

Link to comment
Share on other sites

[B]AjdaTola[/B] ja z moją Linką ćwiczyłam najpierw ok. 5-6 dni w domu po 5 minut kilka razy dziennie. Stawałam na przeciw psa -> gwizdałam -> podawałam smakołyk.
Mała szybko skojarzyła, że gwizd = coś smacznego.
Potem gwizdałam z innego pomieszczenia ( gwizdałam kiedy nic się nie działo aby nie próbować odrywać jej od zabawy ).
Teraz stopniowo utrudnienia.
Narazie jestem na tym etapie ale jestem bardzo zadowolona. Według mnie działa lepiej niż standardowe przywołanie.

Tutaj masz wszystko opisane. [URL="http://pies.onet.pl/32504,13,17,przywolanie_awaryjne,artykul.html"]http://pies.onet.pl/32504,13,17,przywolanie_awaryjne,artykul.html[/URL]

Polecam taki sposób. U mojego łobuza zadziałał:)

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Witam!!!
Czy miałyście kiedykolwiek problem z ciągnącym na spacerze bostonem??? Moj 5 cio miesięczny maluch do czasu zmiany smyczy na flexi chodził w miare poprawnie, na flexi strasznie sie rozbestwił..Zmieniłam spowrotem na zwykła i niestety ciągnie jak oszalały:/ Stosowałam przez pare dni metodę "ciągniesz-odwracam sie i ide w przeciwną stronę" ale wydaje mi sie że niestety nie bardzo wie o co mi chodzi i czego od niego oczekuje więc i rezultatów nie widze...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

My mieliśmy inny problem. Hammer miał opory do chodzenia na smyczy, po domu chodził tylko ze smakołykiem przed nosem. Na razie był tylko na 2 spacerach (jest przed 3 szczepieniem, na świeżym śniegu siuski i kupki widać więc poszliśmy w jeszcze nie znaczone miejsce) i tu problem smyczy się skończył. Młody pięknie chodził na smyczy przy nodze. Podejrzewamy, że przebierał nóżkami żeby było cieplej ale dał radę. Po powrocie położył się na ugrzanym kocyku i spał.
Teraz czas na naukę komendy "zostań"

Link to comment
Share on other sites

Naza Montanka z kolei, jest wielką indywidualistką... Są momenty kiedy ciągnie jak oszalała w jej tylko znanym celu a są momenty gdy zapiera się jak osioł i przednimi i tylnymi łapkami i za nic nie chce iśc dalej, pragnie stac i już.... ale ma dopiero cztery miesiące.... /:)

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Już kiedyś ten temat był poruszany. A ja od jakiegoś już czasu zabierałam się za ćwiczenie z Tolą.

Po tym jak nam uciekła w święta (a właściwie dziecko ją wypuściło. Brama nie była zamknięta a mała uciekła na wioskę. Na szczęście po wołaniu i bieganiu w śniegu po kolana w samych kapciach, pies przybiegł. Ale co się strachu najadłam....).

Od czwartku ostro ćwiczymy. Przez dwa dni gwizd-smakołyk. Dzisiaj zaczęłam gwizdać z innych pomieszczeń w domu - Tola natychmiast przybiega. Nie zależnie od tego, czy gdzieś leży, czy akurat jest w trakcie zabawy z kotami. Wydaje się jakby załapała o co chodzi :-).

I teraz pytanie do osób które są już po nauce- jak to u Was było?. Czy można skracać czas trwania sesji z 5 dni do 2 jeżeli pies szybko łapie? Czy lepiej się trzymać ścisłych reguł jak podają specjaliści?

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o przywołanie awaryjne to my z Liną zrobiłyśmy sobie przerwę:)
Tzn. Doszłam do wniosku, że najpierw chce wypracować standardowe ''do mnie'', a potem awaryjne. Jako, że z ''do mnie'' jest dobrze to jakiś tydzień temu(może więcej, nie pamiętam:oops:) zaczęłyśmy przypominać awaryjne. Na razie w domu, zresztą wole z nią jak najwięcej ćwiczyć w domu niż zepsuć komendę na polu. Swoją drogą nie wiem jak u was, ale u nas w domu to dziwnie wszystkie komendy działają idealnie(bez względu na to czy Lina śpi, bawi się, je..) a na dworze bywa problem.:)

Link to comment
Share on other sites

Tola jak się skupi, to na dworze tez jej dobrze wyjdzie. Ostatnio nawet pokazywała co potrafi podczas wizyty w lecznicy - choć tutaj nie traktuje ich jako przymus czy karę, bardziej jako odwiedziny towarzyskie :-).

Każdą nową komendę ćwiczymy najpierw w domu, choć u nas o tyle jest utrudnione, że w pobliżu zazwyczaj kręci się któryś z moich kotów. Więc działają trochę rozpraszająco.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...