Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

dobre nie są, bo ma coś z nereczkami, dlatego krew pojechała do Niemiec, Pani musi ejszcze jedną ewentualnośc sprawdzić, zate, zgodziłam się:)także nereczki, nadnercza musza sprawdzić dokładnie, bo może chorobę cushinga ma:(dzisiaj wykupiłam ostatni lek ursocam, w hurtowniach nie mają,na szczęście jedna apteka miała zapasik uffff także Rychu bierz eleków teraz tochę:
vetmedin dwa razy dziennie,
ursocam dwa razy dziennie,
benakor raz dziennie
enrobioflox(?) raz dziennie
do tego siusianie co nie miara hehehe także jakoś radzimy sobie:)wariat z tego ryśka wyje i szczeka wnocy jak jeżykz Gliwic, mruczy warczy nie wiem na kogo, ale nie przez sen:)śpi w łązience, bo tam chłodniej i wiaodmo ze względu na siusianie, ale w nocy go wypuszczam i siusia w kuchni ..także mały dom wariatów mamy:)ale jest plus, bo się sprzata codziennie:):):)hehehe

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

przez niecały tydzień czasu(od poniedziałku do soboty)miałyśmy w domugościa jak pisałam sunię Perełkę (właśc.Ania_i_Kropka)i postanowiłam także ją wstawić na wątek:)a co:)myślę, że jej pani nie obrazi się:)Rysiaczkowi ładnie odrasta sierść po strzyżeniu,Pani wet zapytała, czy on zawsze miał taką sierśc jak szczeniak hehehe bo teraz to jest tak mięciutka i zdrowo wyglądająca,że aż dziw:)









Posted

byłyśmyd zisiaj z mamą iWegą tam gdzie z Nikusiem chodziliśmy an spacerki i od ostatniego z nim, nie błyśmy tam.....teraz zarosło bardzo, ale......tylu motyli na raz w życiu nie widziałam:)cuda...od białych po kolorowe,pazie, bielinki, cyrtynki, pomarańczowe:)cuuuuuda:)owszme wokoło pełno bzykofruwów hehe i bąkolotów :)zatem długo nie mogłyśmy w miejscu stać i patrzec, ale naprawdę motyili full:)mam zdjęcia, wstawię potem:)

Posted

a u ans dzisiaj mamy gościa znowu:)wparowała córka siąskiadki do mnie,że jej kot znowu upolowął ptaka,niestety wszelkie małe wróblowate umierały ze strachu, mimo,iż z pyska wyjęte, ale niestety serduszko ptasie jest słabe i maluchy umierają, a dzisiaj sąsiadka mowi,że pod szafke schował się gołąb.....wyrwała go z pyska kota i uciekł pod szafkę...od razu po mnie wpadła, bo jej tata wrócił i mowi,że wystawic za okno, taka kolej rzeczy,że jdno poluje na drugie...ehhhh a gołąb ma dziurke w brzuszku..wzięłam go do siebie i przemywam woda utlenioną..jutro mam nadzieje, że polepszy się:)jedzonko od moich kanarków dostał,wodę i siedziw transporterku....mam nadzieje, że jutro juz poleci sobie na wolnośc i nie będzie chorował:)

a oto Waldemar Marmurkowaty:):)




i "dziurka" w brzuszku, tu mało widać, bo jest większa....

Posted

Waldemar gezeczny pozwala sbie przemywac rankę:)zjadł wypił i sobie siedzi cichutko:)jutro spróbuje go wypuścic w domu, ale powolutku bo sobie głowę rozbije:)daje się brac na ręce bo pewnie wystrasozny i obolały.....

a teraz Ryszard:)na szczęście przyszły wyniki z Niemiec-nie ma cushinga :):):):)dostał jeszcze antybiotyk dalej na nereczki , bo w moczu jeszcze białko..zatem przyjmuje nadal enrobioflox, benakor, ursocam i dodano jeszcze wit.a+e,polifilin i selerin..zrobiono dzisiaj jemu ekg, ale skubaniec mały tak wierzgał i krzyczął ze nie wyszło idealnie ale w miare widąc co nieco....dostał probki royal renal, żeby jeśc karmę nereczkową...ogólnie ok dziadzio pomyka dzielnie:)

Posted

przykre bardzo, te nasze kochane psinki odchodzą tak szybko:(a nancinka śliczniutka..dziękuje za filiżanki, teraz z Mamą kłócimy się która jaką będzie miała dla siebie, gdzie mają stac hehehehehe

Posted

skoro przedstawiłam Waldemara naszego gościa gołębiowego, zatem muszę o jego dalszych losach opowiedzieć:):):)wczoraj próbowałam go wypuścić ale wskoczył na transporterek i sobie siedział...na szafkę pofrunął, ale bardziej asekuracyjnie,niz po prostu z chęcia odlotu...na balkon wszedł i widac było,że nie umie latać...ja uważam że ten gołąb po prostu był młody,a że jeszcze biały to tym bardziej złożyło się, że kot go złapał....i zgadza się..pojechałam dzisiaj z nim do fundacji Albatros pod Olsztynem, bo mój Paweł go dzisiaj przytrzymał gdy sprzatałam kalteczkę ja patrzę, a rana owszem zagoiła się, zero krwi już, ale ma jakby kostki na wierzchu, taki wypustek z brzucha....pojechaliśmy i sympatyczna Pani wzięła go mówiąc, że nie dośc że młody, to wychudzony, musiał szukać pokarmu i jeszcze kot go chciał zagryźć....prawdopodobnie ma rozerwany mostek stąd te kostki na wierzchu..mówi,że dobrze ze go przywiozłam bo nie przeżyłby wypuszczenia...także Waldemar będzie miał super opiekę wśród boćków, których caaaały dywan wręcz na łące:):):):)bądź szczęsliwy ptaszku:)mam kilka zdjęć ale z krajobrazów wokoło tej wioski:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...