Korciaczki Posted July 5, 2009 Author Posted July 5, 2009 Domku... Daj dom kotu, otrzymasz skarb :p Quote
psiama Posted July 6, 2009 Posted July 6, 2009 Mrrrrrrrrrrrrau .......... pieszczoszek we fraczku wygląda do Ciebie, gdzie jesteś DOMKU ? :p Quote
psiama Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Czekamy na foto wyczochranego błyszczącego Gaspiego :loveu: Quote
Korciaczki Posted July 8, 2009 Author Posted July 8, 2009 Tutaj też wkleimy :loveu: SZUKAM DOMKU Quote
Korciaczki Posted July 8, 2009 Author Posted July 8, 2009 Psiama :loveu: Fajnie, że zaglądasz do Gaspara :loveu: Potem napiszemy jak to się robi. A masz photoshopa? Mamy taką fajną książkę o tym programie, jest super :p Quote
nika28 Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Migotka znalazła domek, to teraz czas na Gasparka :loveu: Quote
psiama Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 Gaspar dzis medialny :loveu: :loveu: :loveu:. Czytam sobie metro, kącik adopcyjnych a tu bach nasz pysio pingwinkowy się wystawia :loveu:. Trzymam za dobry oddzew !!! :thumbs: Quote
Korciaczki Posted July 9, 2009 Author Posted July 9, 2009 Gaspar był w metro? :crazyeye: ale fajnie. Był jeden telefon, bardzo fajna pani z S-ca, ale niestety nie zgodził się mąż. Szukamy, szukamy aż znajdziemy... Quote
psiama Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 Co za mężul ...... :shake:. Mój jakoś takoś zupełnie inny .... :diabloti: Quote
Korciaczki Posted July 10, 2009 Author Posted July 10, 2009 Gasparkowa kąpiel w słoneczku :loveu: Quote
Korciaczki Posted July 10, 2009 Author Posted July 10, 2009 i Gaspar Sprzed Telewizora :p :loveu: :loveu: :loveu: Quote
psiama Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 Cykl kapieli słonecznej rewelacja !!!!! :loveu: Quote
Korciaczki Posted July 12, 2009 Author Posted July 12, 2009 Przekopiowywujemy z miau :oops: :oops: :oops: Jak z z brzydkiego kaczątka wyrasta piękny łabędź, czyli świat według francuskiego arystokraty imieniem Gaspar! ,,Ciemność i zimno w zrujnowanym pomieszczeniu, 63 koty na 10metrach kwadratowych i opiekunka - miłośniczka kotów z pozoru. Zaniedbane koty, stale rodzące się kocięta i umierający koci seniorzy. Rywalizacja o jedzenie, wojny o uwagę i pieszczoty, których było i tak mało. Atmosfera śmierci, tęsknoty, bólu i choroby - to właśnie był cały mój świat... Nie znałem miłości, ludzi dobrych serc, nie wiedziałem co to mięciutkie łóżko, wygodne kolana człowieka. Marzyłem, by pewnego dnia wyrwać się z tego strasznego miejsca, by zapomnieć o tym co mnie spotkało. Marzyłem, by stać się kimś więcej niż tylko bezimiennym, niewidzialnym pingwinkiem, chciałem mieć swoje imię! Bo trzeba wiedzieć, że nadający zwierzęciu imię, momentalnie staje się za niego odpowiedzialny, a ja chciałem, by ktoś był właśnie poczuwał się do opieki nade mną, by pokochał mnie i troszczył się o mnie każdego dnia. "Już nie jesteś zwykłym kotem, od dziś jesteś moim mruczkiem" - czyż te słowa nie są piękne? Podczas mojego pobytu w ciasnym mieszkaniu, dużo myślałem - o swoich pierwszych dniach życia, choć niewiele ich pamiętam, o tych szczęśliwych i rozmruczanych kotach, do których los się uśmiechnął i właśnie grzeją się leżąc w ciepłym łóżeczku...Ja też tak chciałem! Los bywa okrutny - jednym się udaje, a innym nie. I właśnie wtedy kiedy straciliśmy już nadzieję na lepsze jutro- szczęście uśmiechnęło się moich towarzyszy niedoli! Grupa wspaniałych ludzi zainteresowała się naszym losem - część z nas zabrała do siebie, zawiozła do miejsca pachnącego nieskazitelną czystością, mnóstwem lekarstw i strzykawek, a dla kilku moich kolegów znalazła to o czym marzy każdy kot - swoje miejsce na Ziemi. Jednak mimo ich działań paru nieszczęśników, w tym i ja, wciąż jednak jeszcze tkwiło w klatce, patrząc bez celu przez metalowe kraty. Poszukiwane były tymczasowe domki… Pewnego dnia dołączyłem do tych wszystkich szczęściarzy, znaleźli się ludzie gotowi zaopiekować się mną do czasu adopcji, wyleczyć, pokazać mi coś więcej niż pokój zapchany klatkami. 21 kwietnia trafiłem na tymczas, wiedziałem że od tej pory moje życie się zmieni - tak jak sobie wymarzyłem. Do tej pory pamiętam słowa: "Nie martw się, będzie dobrze...!" I tu właściwie kończy się moja historia jako bezimiennego kota, niewidzialnego i zapomnianego, a zaczyna się nowy rozdział - czysty jak biała i niezapisana kartka, kartka na której pisać będę o moich najszczęśliwszych chwilach w domu tymczasowym, później stałym. Nie wiem co mnie czeka, ale jestem dobrej myśli. Najważniejsze, abym mógł dnie spędzać w towarzystwie człowieka, w ciszy i spokoju, cieple i bezpieczeństwie. Ja, elegant w fraku, wciąż jeszcze szukam swojego pierwszego w życiu prawdziwego domu, ale wytrwale i grzecznie czekam. Czekam, bo wiem, że na mnie też gdzieś ktoś czeka!” Gaspar to kot o eleganckiej, sportowej sylwetce, w czarnym fraku i białym krawacie. Jego ciemną maskę zdobią wyraziste oliwkowe oczy oraz długie arystokratyczne wąsy, iście szlacheckie. Równie królewsko się prezentują jego białe łapki, nieustannie ugniatające oraz brzuszek - również biały, który stale upomina się o mizianie. Gaspar jest kotem ufnym, towarzyskim, milusińskim, ale bardzo grzecznym i spokojnym. Chętnie ogląda telewizję - śledzi wówczas z zaciekawieniem ruszający się ekran, raz po raz delikatnie trącając wyświetlacz, nie zostanie także obojętny wszelkim "fruwającym" po ziemi zabawkom. Widząc toczącą się piłeczkę, czy uciekającą myszkę swoją dumę i powagę chowa do kieszeni i momentalnie rusza w pogoń za przedmiotem. Nie zmienia to jednak faktu, że to naprawdę grzeczny kot! - z pewnością nie zalicza się do tych mruczków skaczących po firankach, czy buszujących w nocy. Gaspar kocha ludzi całą sobą, ale pobyć samemu w domu nie jest źle! Śpi oczywiście w łóżku, najczęściej zwinięty w kłębuszek koło brzucha. Coraz częściej sam przychodzi po mizianki na kolana, upomina się grzecznie, gdy głasków jest za mało. Często udaje się na wycieczkę po domu za domownikami, z zaciekawnieniem obserwując ich codziennie zajęcia, nie żadko również się do nich przyłączając. Wielokrotnie towarzyszył już nawet przy odkurzaniu. O tak, Gaspar nie boi się niczego - nawet odkurzacza! Gaspar jest 4letnim wykastrowanym kocurkiem, jeszcze niezaszczepionym. Gasparek na samym początku: "Korciaczki" napisał(a):Gaspar, bo tak dostał na imię ten oto pingwinek, jest wciąż nieśmiałym miziaczkiem, czasem ucieka, bywają dni przesiedziane pod kanapą, jeszcze uczy się UFAĆ. Przecież nie każdy musi być superkontaktowy na początku, przecież zdarzają się nieśmiałki. Gaspi popołudniu w pierwszym dniu zwiał za kanapę, za to wieczorem już pozwolił się popodziwiać i cichutko pomrukiwał z zadowolenia, wylegując się na podusi. Będzie kiedyś naprawdę pociesznym, ufnym i kochanym towarzyszem, trzeba tylko dać czas. Kocha ludzi, choć o tym jeszcze nie wie… Gasapar teraz: "Korciaczki" napisał(a):Gasparek (Gaspi, Gapcio, Gasparro, Gańpiś) to spokojny, grzeczny, nie sprawiający żadnych kłopotów 4-letni, zdrowy i wykastrowany kocurek. Kuwetkowy. Na dniach będzie zaszczepiony. Szuka domku! Gaspar lubi samotność. W ciągu dnia często wyleguje się na krzesłach pod stołem lub na telewizorze. Nie jest natrętny, choć bywa uparty (potrafi się o swoje upomnieć, np. o jedzonko – wtedy jak cień chodzi za człowiekiem, albo gdy chce na kolana, wtedy, zrzucany, wskakuje uparcie z powrotem). Gaspar nie zabiega szczególnie o względy. Jakby mu na nich nie zależało. Jest jednak bardzo, bardzo przytulaśny. Można go brać na ręce, lubi siedzieć na kolanach, oglądać wspólnie TV. Mruczy, ugniata, barankuje, daje brzucha… Zauważyliśmy jednak, że Gaspar nie bardzo jest lubiany przez nasze zwierzęta – psa Korę i kotkę Migotkę. O ile Kora i Migotka do siebie „barankują”, tak Gaspara przeganiają. Bo Gaspar to kot, który lubi chodzić własnymi drogami. Nie narzuca się, a w sytuacjach „kryzysowych” raczej wycofuje, ale nie bez honoru – nasyczy, nafuczy, odda. I chyba za to najbardziej lubimy Gaspara – że jest troche taką „sierotką”. Potrzebuje dużo miłości, ale jakby nie miał odwagi się o nią upomnieć… Gdy zaufa, potrafi jednak z siebie dużo dać… Czasami Gaspar ujawnia swoją drugą naturę – wtedy możemy zobaczyć Gaspara „w akcji”. Biega za sznurkiem, skacze za myszką, poluje na papierowe kulki… To idealny kot dla ludzi, którzy nie maja za dużo czasu, bo np. dużo pracują. Po przyjściu do domy zastaną nienaruszone mieszkanie (bo Gaspar niczego nie niszczy) i kota wylegującego się na krzesłach… A potem tylko obiadek i wspólne oglądanie W-11… "Gaspar" napisał(a):Wreszcie załapałem i odkryłem, że jednak szczotka, a dokładniej czesanie i wyczesywanie jest fajne. I przyjemne. W prawdzie po brzuchu sobie nie życzę (przejeżdżającą szczotkę po brzuchu delikatnie podgryzam i pacam łapką bez pazurów), ale po całej reszcie pingwinkowego ciałka- nie ma sprawy. Moja mina ,,czesz, głaszcz.." jest tego dowodem. Dokładnie dziś zawarłem przymierze, ze szczotką. Ja pozwalam się jej czesać, a ona przyjemnie mnie wyczesuje Tym sposobem stałem się uboższy o dosyć sporą kupkę sierści. Teraz moje futro pięknie się błyszczy i lśni. No bo w końcu pięknym jestem elegantem we fraku... Dodam, że tym sposobem moze jeszcze bardziej bedę podobał się domkom, i kto wie- jutro będzie wielki dzień? Quote
psiama Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Z dzika przyjemnościa oglądam Gasparowe portfolio :evil_lol:. Niezmiennie wyczekuje dnia, kiedy pojawi się dla niego TEN DOM !!! :cool3: Quote
Korciaczki Posted July 13, 2009 Author Posted July 13, 2009 Psiama :loveu: Miau.PL :: Zobacz temat - Elegant we fraku Gaspar- gdzie ten dom? Migi w DS! cz. II zapraszamy Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.