Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Daisy to ok. 5 letnia rottweilerka , która została oddana do schroniska w Rudzie Śląskiej przez właścicieli, którym urodziło się dziecko. Suczka była bardzo zazdrosna i bali się, że może zrobić mu krzywdę. :-(:mad:
Daisy już nie jest tak wystraszona jak na samym początku, lecz nadal nie potrafi odnaleźć się w warunkach schroniskowych. Z każdym dniem nabiera zaufania do nowych ludzi.
Sunia zna wszystkie komendy (prawdopodobnie jest po szkoleniu).:lol: Na początku tak się bała, że nie dała dotknąć nawet swojej obroży i zapiąć się na smycz.:-( Teraz jest zupełnie inaczej, bardzo chetnie idzie na spacer nie sprzeciwiając sie niczemu, no moze tylko kaganca nie lubi, ale to w sumie jak każdy pies. :pGrzecznie chodzi przy nodze, ładnie aportuje, jest bardzo przekupna ( duży łasuch z niej). Jej zachowanie zmieniło się na bardzo pozytywne.:loveu: Kiedyś z budy wyciagało się ją godzinami i to po wielkich trudach, a teraz sama już czeka przy bramce na spacerek. :cool3::multi:
Potrzebny jest jej odpowiedzialny właściciel, któremu bedzie mogła bezgranicznie zaufać!!!
To bardzo mądra i sympatyczna sunia.:loveu: Czeka na nowy dom, na który bardzo zasłużyła. Obecnie przebywa w schronisku w Rudzie Śląskiej.

[SIZE=5][SIZE=2]Kontakt do mnie(Asta17)
[SIZE=5] [SIZE=2][email protected]
[SIZE=5] [SIZE=2]kom. 509450480
[SIZE=5] [SIZE=2]gg. 8434473

Posted

[quote name='Asta17'](...)została oddana do schroniska w Rudzie Śląskiej przez właścicieli, którym urodziło się dziecko. Suczka była bardzo zazdrosna i bali się, że może zrobić mu krzywdę. :-(:mad:(...)Myślisz, że podali prawdziwy powód oddania?
Założyłam suni wątek na forum rottków.

Posted

A to Daisy na dzień dzisiejszy :loveu:

Daisy z Justyną :cool3::loveu: Teraz jej spojrzenie jest spokojne i bardzo ufne, jest odprężona, już się nikogo nie obawia :)

Posted

W schronie jest około miesiąca. Dzisiaj na spacerze pogłaskał ją 6 letni chłopiec oczywiscie za moim pozwoleniem. Jednak po kilku minutach kiedy chcial znowu ją pogłaskac zaczeła warczeć i juz sie nie dała.

Mijałysmy wielu ludzi, przechodziła obojetnie, ale mimo wszysto jest bardzo czujna. Zostawiłam ją dzisiaj nawet samą przed sklepem choc nie powinnam, ale siedziała grzecznie bez smyczy. ;)

Posted

Qrczę, musiało jej dziecko zajść za skórę. Pilnuj jej proszę i nie ryzykuj takim pozostawianiem bez smyczy!!! Nawet w kagańcu może zrobić krzywdę.

Posted

Asta17 napisał(a):
Majqa mogłabyś pomoc mi zainteresowac innych losem Daisy?

Na forum rottkowym widziałam post, w nim info, że dziewczyny będą próbowały zabrać sunię do hotelu w Krakowie (właśnie próbują się zorganizować), gdzie miałaby na pewno lepiej niż w warunkach schroniskowych, a i szukany by był dla niej domek.
Póki co sunia wciąż jest w potrzebie. Dziś padam na pysk ale jutro zrobię jej tekścik ogłoszeniowy, wkleję na wątek i sukcesywnie porobię ogłoszenia. Dane kontaktowe są na Ciebie, podaj jednak proszę imię (w niektórych ogloszeniach jest wymagane, a i podanie imienia jest poważniejsze wobec czytających niż pozostawienie gołego telefonu).
OK? Czy o taką pomoc Ci chodziło, czy miałaś coś więcej na myśli?

Posted

Asta17 napisał(a):
Własnie o taką pomoc mi chodzi. Bardzo dziękuję w imieniu swoim i Daisy:) Jestem Ania.

OKI Aniu, od jutra działamy. ;) Nim rozpędzę się z ogłaszaniem, poczekam aż zerkniesz w tekst i napiszesz, czy spotkał się on z Twoją akceptacją. Jeśli nie - uściślisz, co mam poprawić.

Posted

Oddana, bo nie było dla niej już miejsca w rodzinie. Rottweilerka Daisy.


Ktoś kiedyś ją kochał i deklarował tę miłość. Deklaracja poszła
w niepamięć. Jej miejsce zajęło dziecko i obawa o nie nakazała
podjąć jedyną, słuszną decyzję. Tą było oddanie do schronu w Rudzie Śląskiej.
Z domowych pieleszy, 5 letnia rottwielerka Daisy, trafiła do
zimnego boksu. Nie było już spacerów, miejsce trawy muskającej
łapki zajął beton. Pieszczotliwy dotyk dłoni zastąpił chłód prętów,
do których Daisy mogła przytulać swoj pyszczek. Dzień po dniu czekała, myśląc,że to przejściowy stan, może sen, wytwór wyobraźni... Jej wzrok, wtopiony w tłum odwiedzających schronisko, starał się wyłowić tę jedyną, bliską jej postać. Moc spojrzenia gasła z dnia na dzień, gasła i sama Daisy.
Nie rozumiała, dlaczego...i pewnie nigdy nie zrozumie.
Ludzie, którzy zaangażowali się w pomoc suni, wyciągnięcie jej ze stanu
apatii i cierpienia, za punkt honoru postawili sobie znalezienie dla niej domu. Takiego, który nie porzuci, domu w którym istnieje poszanowanie nie tylko uczuć człowieka ale i zwierzęcia.
Współpraca obecnych opiekunów z Daisy zaowocowała sporą dawką obserwacji i postępów w powtórnym układaniu tego zwierzęcia. Suńka okazała się pojętną i chętną do wspólpracy istotą, mądrą
i sympatyczną co najważniejsze, posłuszną. Zna podstawowe komendy i chętnie je wykonuje. Pięknie chodzi przy nodze,
lubi aportować, zwłaszcza jeśli czeka na nią w nagrodę jakiś przysmak.
To stworzenie, które będzie dla swego nowego opiekuna zarówno przyjacielem, obrońcą jak i niekwestionowaną ozdobą.



Jeśli ktoś z Państwa uzna, że jest w stanie dopomóc w odmianie losu Daisy, proszony jest o kontakt z Panią Anią, dzwoniąc na numer 0-509450480 lub pisząc na adres [email protected]. Kontakt dodatkowy to: gg. 8434473

Posted

Aniu, wybacz opóźnienie...dziś miałam dzień jak nie co dzień, tylko sobie w łeb palnąć. :-( Ponieważ pewno uznałaś, że zawaliłam sprawę nie przeciągam już struny i robię te ogłoszenia. Trudno, najwyżej mnie zechcesz udusić, jeśli w treści jest coś nie po Twojej myśli. :oops:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...