Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Maks juz znalazł domek stały . Bardzo Wam dziękuję dogomaniacy :)

Piesek został znaleziony w Boże Narodzenie w Jeleniej Górze. Pani wracała z zakupów i spotkał zmarzniętego, głodnego szczeniaka. Nakarmiła go a piesek poszedł za nią. Przygarneła go do siebie, szukała własciciela ale nikt sie nie znalazł.
Maks mógłby zostać u niej na stałe gdyby nie choroba córki. Ma ona powazną alergię i niestety pobyt pieska pogorszy znacznie stan zdrowia córeczki. Dziecko ma problemy ze słuchem z powodu zbierania się wydzieliny alergicznej.
Pani ma dobre serce ale piesek nie może u niej zostać. Mimo szukania domku dla Maxa nie udało się go nigdzie umieścic. Nie chce oddawac psa do Schroniska w Jeleniej Górze gdyż słyszała o złych warunkach tam panujących.

Piesek jest młody, przyjazny, uwielbia dzieci. Został odpchlony i odrobaczony. Jest poslusznym psem, nauczonym czystości, grzecznie chodzi na smyczy, slucha sie
gdy jest spuszczony z smyczy. Idealnym kompan i przyjaciel dla dzieci. W
kontakcie z innymi psami nie ma problemow, przyjazny.

Sytuacja zrobiła się dramatyczna...Pani z córką ma zabieg w połowie marca i musi wyjechać do szpitala. Córka po powrocie z szpitala nie może mieć kontaktu z psem. Do tego nie ma z kim zostawić Maxa na czas pobytu jej z dzieckiem w szpitalu.

Szukamy bardzo pilnie domku tymczasowego a najlepiej stałego !



Posted

mam małe pytanko a właściwie dwa........jak Max zapatruje się na koty i inne stwory typu wrzeszcząca papuga??:diabloti:
i jak wygląda sprawa zostawania samemu w domu na kilka godzin dziennie???

taki śliczny psiak...schronisko dla takiego domowego pupila to horror:shake:.....koniecznie potrzebne allegro i inne ogłoszenia

Posted

Max, szczeniaczek, od którego szczęście odwróciło się plecami...

Każdorazowo, zatapiając się w wigilijnych opowieściach, wzrusza nas
historia darów złożonych rękoma 3 mędrców u stóp Zbawiciela.
Złoto, mirra i kadzidło były tym, czym potrafili oni wyrazić szacunek wobec
uczłowieczonego Boga. Jak potoczyła się dalej ta historia, wiemy...
Wciąż ściska ona za gardło, przyprawia o dreszcz.

Historie obdarowywania, małych cudów trafiają się i w dniu powszednim, nam zwykłym ludziom i zwierzętom. Sztuką jest dostrzec niezwykłość takich momentów, przystanąć na chwilę
i pokusić o zadumę, czemu służyć ma dana nam lekcja magii?

Przedstawiamy Państwu historię niby banalną, niby... W naszym odczuciu jest ona i chwytająca za serce i wywołująca smutek. Dlaczego? Wszystko po kolei....................................

Ostatnie Boże Narodzenie, na drodze pewnej wrażliwej Pani, pozostawiło dar (?), prezent (?), wyzwanie (?), powód szczęścia, a i sytuacyjnej rozpaczy (?). Pani ta spiesząc do domu, by na ostatni świąteczny guzik dopiąć święta, natrafiła na zmarzniętego, głodnego szczeniaczka. Jego oczy przeszyły ją błaganiem "Tylko nie przejdź obojętnie...Tylko nie Ty! Tylu już mnie minęło odwracając wzrok."
Istotnie Pani nie potrafiła pozostawić biedaka samemu sobie. Następnego dnia mogła przecież w tym miejscu zastać ciałko bez iskry życia. Szczeniaczek trafił do domu Pani, gdzie spotkał się z sercem, miłością, opieką, zaistniał na prawach członka rodziny, tam, pewno
po raz pierwszy, ktoś nadał mu imię. Na tym etapie historia Maxa
zdradza wszelkie symptomy happy endu.
Los zapragnął inaczej. Przewrotny i niesprawiedliwy, znudzony
widokiem szczęścia, rzucił kłody pod nogi powiększonej o szczeniaczka rodziny.

To śliczne stworzenie po raz kolejny musi szukać domu, do którego znalezienia i jego wybawicielka i my staramy się przyłożyć rękę.
Mamy na uwadze zarówno uczucia samej Pani jak i dobro zwierzątka.
Nikt nie mógł przewidzieć takiego obrotu sprawy i powodu, dla którego
piesio musi opuścić dom, a ten przecież pokochał. Z powodem tym jednak
nie sposób dyskutować.

Od momentu pojawienia się Maxia, stan zdrowia córeczki Pani
zatrważająco się pogorszył. Dziecko to cierpi na poważną alergię.
Przybycie 4łapka spowodowało atak choroby. Leją się więc łzy rozczarowania, złości, niezrozumienia, załamują ręce nad schorowanym dzieckiem i dolą psiaka.

Uwielbiający dzieci, psy, kotki Max został odrobaczony i odpchlony.
Okazał się posłusznym, nauczonym czystości, grzecznie chodzącym na smyczy skarbem. Max wie, jak ważny w jego życiu jest człowiek, stąd na spacerach wiernie wraca do jego nogi. Tak bardzo nie chce utracić swego raju. Nie wie jednak, że musi :-(((


Zwracamy się do Państwa z ogromną prośbą, pukając do drzwi Waszych serc. Nie pozwólcie by ta historia pozostała bez echa, odzewu niosącego pomoc. Włascicielka ryzykując zdrówkiem własnego dziecka tańczy na cienkiej linie. Nie znalazła w sobie siły by odwieźć psa do schroniska. Czas jednak płynie nieubłaganie.

Osobom, które zechciałyby rozważyć odmianę losu Maxa poprzez ofiarowanie mu swego domu pozostawiamy dane kontaktowe...

Posted

jezuu Majga, czym Ty się zajmujesz zawodowo?....no masz talenta przeokrutne:crazyeye:

wielgachne dzięki za naprawdę rewelacyjny tekst....jutro wstawię Maxa na allegro

Posted

Lolka, a spróbuj mnie jeszcze raz pozawstydzać to zamiast tekstu do ogłoszenia dostaniesz zbereźną rymowankę, której przyzwoite oko ludzkie uwidzieć nie powinno :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:.
A na poważnie, dziękuję za ciepłe słowa.:oops:

Maxiu szpuluj na samą górę. Ja zaraz sama komuś do stóp padnę raz wtóry o wrzutkę tekstu do ogłoszeń (i podanie linków na wątku).

Posted

dziękuje kochana:loveu::loveu:
sama właścicielka Maxa jeszcze tekstu nie widziała ale myślę, że po prostu zapłacze..........naprawdę przepiękne słowa:loveu:
jeszcze raz wielkie pokłony

Posted

Aha, Lolka jeśli nie znasz tego portalu (zaraz napiszę jakiego) to wejdź tam, zarejestruj się darmowo (to chwila) i wejdź na forum. Tam są psy do adopcji i podział na województwa. Stwórz tam Maxowi podobny jak na dogo wątek ale zacznij od zrobionego tekstu. Masz tam też wrzutę fotek (prostszą niż na dogo) i powiadomienia o czyichś postach na mail.
Gorąco polecam. Może to zaskutkuje!!!

Oto ta strona:
www.vegie.pl

Posted

dziękuje ciotki klotki:loveu:.............mam tylko nadzieję, że właścicielka Maxa do nas zajrzy:razz: i napisze czy aby jakichś telefonów nie było w sprawie psiaka

Posted

Jesteście niesamowite :evil_lol:
Napisze do Pani Eli aby dała znać ,jak tylko będą jacyś chętni.
Poprosilam równiez o dobre sprawdzanie potencjalnych domkow i podpisaniu umowy adopcyjnej.
Przekazalam, swoje mozliwosci transportowe gdyby ktoś był z poza Jeleniej Góry.

Posted

medira napisał(a):
(...)Poprosilam równiez o dobre sprawdzanie potencjalnych domkow i podpisaniu umowy adopcyjnej.(...)

Super Mediro! Mam nadzieję, że w umowie zawarłaś jakiś punkt mówiący
o zgodzie na odwiedziny poadopcyjne (nie mam tu na myśli oczywiście zadręczenia domku kontrolą i wchodzenia komuś na okrągło z butami
w życie), jak i warunki odbioru psa, przy nie spełnieniu określonych wymagań, jeśli takie zostały ustalone.

Posted

Musze troche zmienić naszą umowe adopcyjną.
Mamy przystosowane do kotów . Zabezpieczeń okien dla pieska nie bedę wymagać ;)
Ale obowiązek informacji w czasie aklimatyzacji zwierzaka i mozliwośc sprawdzania pozostaje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...