Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Masza jest piękna i cudowna, i faktycznie w niczym nie przypomina już tamtego psa, którego widziałam w lecznicy, taka refleksja mnie nachodzi, że jak niewiele i jak wiele trzeba aby pomóc jednemu życiu, jestem dumna z nas wszystkich, że udało się zacząć coś wspaniałęgo

  • Replies 253
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

from_wonderland napisał(a):
Masza naprawde wygląda znacznie lepiej, radosny pies.
Jak tam pozostałe psy z pola?
dzisiaj miałam wsparcie w łapaniu tego mniejszego i g..... nic z tego ...... on jest tak wystraszony i nieufny, patrzy na mnie wodzi za mna wzrokiem ale dorknąć się powyżej nosa nie da .....

wciąż jestem zła za tydzień temu ...... już byłby w kojcu ....

czekam na wieści .... może w tygodniu uda się dzieciom go złapać

z tym większym jest i mniejszy i większy kłopot
mniejszy ponieważ on przychodzi do mnie do reki
większy ponieważ on nie da się spokojnie zapakowac do samochodu ......

czekam na telefon ...... jutro nowe zdjęcia Maszeńki będą

Posted

oooooooooooooooooooooooo Ania zdjęć nie wstawiła :roll: .... no to znaczy tylko jedno ... robota ja zawaliła zupełnie ......
ja mam kłopot tego rodzaju, że nie jestem w stanie ściągnąć zdjęć z telefonu :angryy: .... ja to ja - informatyczna inaczej .... ale syn jest niezły w te klocki i tez nie dał rady .... coś z telefonem jest nie tak - naprawiany juz 4 razy i dalej nic ..... ale tez upadł wiele (czasami moje ręce tak mają) razy więc .....

Aniaaa tutaj tez wstaw zdjątka Maszenki w majtosach :diabloti:.

Posted

kurcze jutro jadę .... ciekawe co z pozostałymi psami z pola ...... ja mam kojec na miesiąc a potem nie wiem co dalej .....

dt nam jest potrzebny ... taki co da sobie radę z socjalizacją większego piesa, wierny i uwazny .... to pies o cechach strużującego .... pomóżcie cos znaleźć .....

Posted (edited)

dziewczyny, przepraszam, zarobiona jestem i gości mam...zdjęcia wstawię za chwilkę, ale otrzymałam nieciekawe wieści z dt Maszy....dług znowu rośnie :(

Miałyśmy z Maszą wczoraj nieprzewidzianą wizytę u weta.
Wszystko było w porządku do wczoraj, do około godziny 22, kiedy wróciłam z biegania. Masza oczywiście zgubiła majtki z wkładką podczas mojej nieobecności, więc chciałam je jej założyć... i zahaczyłam nimi o coś metalowego, wystającego ze zrastającej się łapy Maszy... myślałam, że umrę.. śruba wystawała na około 3mm w dolnej części nogi, bliżej pięty Maszy.

Zadzwoniłam do przychodni na Bemowie, okazało się, że na miejscu jest ortopeda, więc złapałam Maszę do taksówki i popędziliśmy. Masza bardzo dzielnie jechała samochodem, dużo mniej się stresowała i prawie wcale go nie zaśliniła.

U weta szybkie oględziny i rentgen. Okazało się, że jedna ze śrub usztywniających złożoną łapę Maszy przesunęła się w dół.. o blisko 3 cm i przebiła się aż na zewnątrz. Dr miał na początku pretensje, że to pewnie od skoków i biegów - ale zapewniłam, że masza ani nie skacze, ani nie biega, jeździ windą, a w domu leży głównie... staramy się bardzo, aby nie ruszała się zbyt gwałtownie.
Na rentgenie widać było już trochę zrostów kostnych. Dr powiedział, że Maszę podda narkozie po czym przytnie wystający fragment śruby, spróbuje ją podbić wyżej i wsadzi łapę w opatrunek usztywniający ponownie, na 2 tygodnie.


Masza zasnęła szybko, po około 20 minutach operacja była przeprowadzona, po następnych 10 min Masza stała znów na swoich 3 nogach. Koszt tej operacji to około 320,00zł. Dr powiedział, że wszystko poszło dobrze i udało mu się podsunąć śrubę wyżej, niż się spodziewał.


Czułam się fatalnie wczoraj o tej 1:30 nad ranem przywożąc ją z kliniki, ale naprawdę nie wiem co jeszcze mogłybyśmy zrobić, aby ochronić tę nogę. Jestem z tego względu bardzo zadowolona, że Masza ma znów opatrunek - dzięki temu np. jak kuca do sikania czy kupy nie obciąża tak tych wszystkich śrób..


Wszystkie informacje na temat samej operacji są w klinice. Miałyśmy jechać z Maszą dziś na wizytę kontrolną, ale w związku z wydarzeniami w nocy mamy się pojawić w klinice za około 2 tygodnie. Może wtedy będzie można już śruby Maszy usunąć całkiem, ale na pewno będzie to wiadomo dopiero po kolejnym prześwietleniu.




Uploaded with ImageShack.us

Edited by ania80
zdjęcie
Posted

witam
wiem, że są wakacje i takie tam....... ja przychorowałam i takie tam....... ale wciąż potzrebna jest pomoc dla Maszeńki ....... nie damy rady same zapłacic za jej leczenie ....... a dług rośnie wciąż i jeszcze urośnie .....
pomocy .....

Posted

..............no i jeszcze co ja mam zrobić z pozostałymi piesami?
"kupiłam" im trochę spokoju .... ale wszyscy patrzą mi na ręce i bagarznik - którego tym razem zabieram i kiedy ......

dziewczyny ja na prawdę już nie ogarniam, to jest wielkie obciążenie .... Ania też jest juz umęczona (przepraszam Ania, że piszę za Ciebie ale wydaje mi się, że mogę) ...... potrzebujemy realnej pomocy

dla jednego mam kojec na miesiąc i trochę na karmę zebrane na miau.... i co dalej?

Posted

[quote name='from_wonderland']Z pchłami najlepiej przejść sie do weta. Przepisze środki, jakiś szampon ;)[/QUOTE]

aha, dzięki bo Sońka ma pchły :| to i pewnie koty też zaraz będą miały jeśli jeszcze nie mają:angryy:

Posted

wciąż nie dostałam nowych zdjęć Maszy :angryy: ....... zaczynam ....... :angryy:


prosze o pomoc w zabraniu pozostałych psów z pola ...... ja nie jestem w stanie zająć się nimi ..... zupełnie posypało mi sie zdrowie i nie moge ustabilizować sytuacji ....

Posted

sama to nie, bo ze mną...nie wiem czemu wątku nikt już nie odwiedza

we wtorek jadę z Karmelkiem na pobranie moczu z pęcherza, sam szef będzie zabieg wykonywał to poskomlam trochę...może zniżkę na Maszę dostaniemy

jeśli chodzi o resztę psów, to nie wiem jak Ci pomóc

Posted

wiem, że jesteśmy we dwie :-)....... od początku mam takie poczucie ....

nie wiem jak długo uda mi się utrzymać względny spokój z ludźmi w tej miejscowości jeśli nie zabieram kolejnego futra ......

przed chwilą czytałam wątek amstafa, o którego walczyła dziewczyna aby nie pojechał do Radys z przytuliska ....... masakra.... tez niewiele osób jej pomogło, chociaż kilka przepraszało, ze nic nie mogą ...... chyba wygrała tą bitwę ....
ja w tej chwili nie mam siły na bitwę, wojnę czy cokolwiek ...... mam poczucie, że nikogo nie obchodzi .....

wiem, że nie dam sobie z tym rady .... a ten mniejszy pies .... wciąż widzę go jak śpi w polu w zaspie sniegu przy -12 st. albo na betonie tego domu w stanie surowym tez podczas silnych mrozów ...... wtedy jeszcze nie mogłam do niego podejść na 10m .....
nie ogarniam tego ..... a to ja muszę tamtendy jeździć co tydzień i patrzeć jak biegną za samochodem gdy odjeżdżam :cry:

wczoraj czytałam na miau watek założony przez dziewczyny z dogo, które znalazły w rowie przy drodze małą kicię ze zmiażdżoną dolną szczęką ....... tak samo jak my Aniu z Maszą zaczeły natychmiast ja leczyć - nie myslałay o kasie, kosztach....... zawiozły malutką do weta i podjęły walkę o jej życie.
To pocieszające, że więcej takich szalonych na świecie ..... i nie ma różnicy czy futro szczeka czy miaucze .....
tam na wątku pojawiło się dużo ludzi ..... bardzo dużo .....
trochę mi przykro ....
prawdę powiedziawszy chce mi sie płakać .....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...