Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Witajcie,

Zawsze byłam miłośniczką kotów, w tym roku wynajęłam pokój w mieszkaniu, w którym mieszka właściciel ze swoim kotem - czarnym, lekko spasłym 'dachowcem'. Razem ze współlokatorką miałyśmy zapewnić kotu opiekę w wypadku wyjazdów służbowych właściciela (kuwetka, jedzonko, zabawa, towarzystwo). Tak też było podczas poprzednich, wakacyjnych wyjazdów właściciela kota. Na zachowanie 'czarnuly' w żadnym wypadku nie można było narzekać, wieczorami pobudzona, głodnawa, zero oznak jakiejkolwiek agresji.
Obecnie od dwóch tygodni właściciela nie ma w domu, a kot dostał "szajby". Mimo braku doświadczenia z kotami - myślę, że doskonale dawałyśmy sobie z nią radę. Pierwsze agresywne zachowanie pojawiło się znienacka - w domu przebywał gość, obca osoba. Kot w pewnym momencie przyszedł do pokoju, napuszył ogon i zaatakował swoją opiekunkę - moją współlokatorkę. Później próbował także zaatakować jej gościa. Po wyjeździe gościa, wspólnie uznałyśmy, że powodem niepokoju kota mogła być obca osoba w domu.. do tego kilka innych sytuacji (zamknięcie drzwi od pokoju właściciela na kilka minut, wiercenie sąsiada, które bardzo wystraszyło kotkę, a do tego moja nieobecność podczas weekendu - w końcu to też jakaś zmiana, mimo że regularnie wyjeżdżam). Współlokatorka ostatecznie stała się nieufna wobec kota, który wydaje mi się, zaczął wyczuwać jej strach i puszył w odpowiedzi swój ogon od czasu do czasu. W owej sytuacji koleżanka zaczęła zamykać drzwi do swojego pokoju na noc, na co kot oczywiście reagował głośnymi protestami, co sprowadzało się do przymusu zamykania jej w oddzielnym pokoju.
Mimo tych zdarzeń postanowiłam zostawiać swoje drzwi otwarte na noc. Kot zaczął przychodzić do mnie na "spanie" (skoro nie mógł iść do współlokatorki, to dobrze chociaż spać u mnie), ale ostatecznie i ja zaczęłam zamykać drzwi, bo kot budził mnie wczesnymi rankami - na śniadanie i do towarzystwa. Mimo wszystko, nie wpłynęło to w negatywny sposób na nasze stosunki - kot przychodził na drapanko, spał na moim łóżku w dzień itd.

Wczoraj zdarzyła się sytuacja, która sprawiła, że kot zamknięty jest w pokoju od rana, ponieważ zaczęłam się go panicznie bać. Wstałam o godzinie 6, nakarmiłam kotkę, zjadłam śniadanie.. Gdy szłam się umyć, w kuchni była już współlokatorka i oczywiście, wiecznie głodna kocica. Na podłogę w przedpokoju upadł mi tusz do rzęs. Kotka tak się wystraszyła (dźwięku, tusz nie poleciał w jej stronę), że przyszła do mnie z kuchni z puchatym ogonem i postanowiła mnie zaatakować. Próbowałam odwrócić jej uwagę mówiąc "NIE, ODEJDŹ" "PSIK", jej ogon się zmniejszył, uznałam, że ominę ją w przejściu, zignoruję i się uspokoi. Niestety wtedy kotka postanowiła rzucić mi się na nogi i mnie pogryźć.
Ten incydent nie zraził mnie do kota, ale wspólnie uznałyśmy ze współlokatorką, że odizolujemy kicię na jakiś czas w pokoju właściciela, żeby ochłonęła, bo nasze bieganie w tę i spowrotem po przedpokoju nie polepszy sytuacji i kot prawdopodobnie znowu się zestresuje i zaatakuje.
Po południu kot usłyszawszy, że wróciłam, zaczął głośno domagać się wypuszczenia z pokoju. Przeczekałam to cierpliwie, po czym gdy się uspokoiła zdecydowałam się ją wypuścić. Kicia wyszła, zrobiła przerażająco puchaty ogon, po czym zaczęła mnie okrążać, niczym sęp i miauczeć ostrzegawczo. Tym sposobem w ciągu kilkunastu sekund zagoniła mnie do pokoju, a ja przez szparę w drzwiach "wyprowadziłam" ją laserem do sąsiedniego pokoju, żeby móc bezpiecznie wyjść do łazienki czy kuchni.
Przede mną weekend, który spędzę z nią sam na sam. Bardzo chciałabym ją wypuścić z pokoju, bo na pewno nie jest to dla niej korzystne, że siedzi tam sama od wczoraj i dostaje tylko jedzenie. Niestety jestem przerażona tym, co robi i nie potrafię się zachować odpowiednio w sytuacji, kiedy się tak puszy. Proszę o radę - co mam zrobić? Bardzo mnie męczy ta sytuacja, a do powrotu właściciela został jeszcze tydzień.

Nie wiemy oczywiście co powoduje agresję kota, akurat teraz - czy może nie jest chora.. tuż przed wyjazdem "Pana" zaliczyła w sumie wizytę u weterynarza ;) Ponadto jest wysterylizowana.


Bardzo proszę o pomoc, bo jak nie kot, to ja oszaleję :shake:

Edited by PatkaCzekoladka

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...