Jump to content
Dogomania

Ayame Nishijima

Members
  • Posts

    1568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Ayame Nishijima

  1. Usiata: tak się właśnie postarałyśmy, żeby Huzar trafił w miejsce, które zna, gdzie był radosny i czuł się dobrze. Wczoraj bardzo późnym wieczorem dostałam wiadomośc z hotelu. Podobno Huzar zachowywał się zupełnie przyzwoicie, był o wiele spokojniejszy, niż się wydawało, że będzie. Może to nie tyle sam pies, co... złe nastawienie państwa? Samo wyjście z domu w nieodpowiedni sposób (z pożegnaniem, dużą dawką czułości i obawą co będzie jak pies zostanie sam) może przecież bardzo niekorzystnie wpłynąć na psa. Może problemy Huzara nie są aż tak ogromne? A może pomogła mu obecność innych psów? To tez się czasem zdarza. rzadko, ale się zdarza. Czekam na więcej informacji. Jak czegoś się dowiem - napiszę. Update: Jest ciekawie. Dostałam wiadomość, że Huzar bez problemu zostaje sam w boksie. Nie panikuje, nie demoluje. Chcę jeszcze dopytać o lżejsze symptomy lęku jak dyszenie, ślinienie, marudzenie, zamieranie w jednej pozycji. Nie wiem, czy mają kamerę, ale byłoby super go nagrać. Tak czy inaczej już te informacje dają psu i nam trochę nadziei. Istnieje ryzyko, ze Huzar zachowuje się dobrze, bo zna hotel i pamięta jak było dawniej. Nie wiadomo co zrobi w nowym otoczeniu. Poprosiłam o przetestowanie go w domu (nie mogę wymagać natychmiast, może to być za kilka dni, proszę Was o cierpliwość i wyrozumiałość, w hotelu jest więcej psów, niektóre mogą mieć pilniejsze potrzeby.) Inna możliwośc jest taka, że Huzar źle reagował zostawiony przez państwa. Już o tym pisałam: Pożegnania, obawy z ich strony... To naprawdę potrafi psa zestresować. Jeśli będą problemy, mamy kogo pytać o rady. Chwilowo dzielę gabinet z przemiłą Gahee, która właśnie pisze rozprawę doktorską o lęku separacyjnym. W razie czego będę ją zadręczać ;)
  2. Aniu, ja nie pisalam, zeby Huzara szprycowac lekami od pierwszwego dnia w hotelu, tylko zeby byc na to przygotowanym. Pomijajac juz taki drobiazg, ze zanim psu cos ktos poda, to musi go zbadac weterynarz. Pisalyscie o problemach z tarczyca. Gdyby okazalo sie, ze rzeczywiscie Huzar ma takowe, to samo leczenie tarczycy mogloby zmodyfikowac jego zachowanie. Ale na razie nie ma co zakladac, ze pies jest chory. Usiata, Huzar nie powinien poczuc sie porzucony, przynajmniej nie na dlugo. Moze jeden- dwa dni za panstwem poteskni bardziej, pozniej juz mniej. Ale przeciez Huzar wraca w miejsce ktorych zna i do ludzi, ktorych zna. Ja bym sie za bardzo nie martwila. Pies przyjmuje rzeczywistosc inaczej niz czlowiek. Bedzie dobrze. Przepraszam za brak polskich znakow.
  3. Dziękujemy wszystkim za pomoc. Potwierdzona jest opłata za hotel, będzie 300 miesięcznie. Pytałam jakie są możliwości dla Huzara. Na początek - co wydaje mi się bardzo korzystne - Huzar musi sobie przypomnieć jak zachowuje się pies. Bardzo bym chciała, żeby mógł dołączyć do jakiejś psiej grupy, trochę się uspokoić, trochę odnaleźć na nowo. Dobrze zrobi mu drobny trening z posłuszeństwa, żeby znów poczuł się pewniej. A i przy szukaniu domu się to przyda. A jak już się chłopak ogarnie, porpacujemy nad lękiem separacyjnym. Co Wy na to? Jest jeszcze coś: Nie wiadomo jak Huzar zachowa się w hotelu. Co będzie kiedy zostanie wśród psów, ale bez ludzi. Psie towarzystwo nie zawsze poprawia stan psa z lękiem separacyjnym. (Choć może tym razem będzie to taki przypadek. Byłoby super.) I nei chodzi tu o to, że Huzar zniszczy coś w hotelu - choć i tak może być. Poproszę, żeby usunąć cenniejsze rzeczy z jego zasięgu, żeby nie generować kosztów, ale zniszczenia to sprawa wtórna. Pierwszym problemem jest cierpienie psa. On nie może zapanować nad tym co czuje, nad swoją paniką, nad przerażeniem. To nie jego wina. Ale my musimy mu pomóc. Od razu. Tu nie ma na co czekać jeśli pies cierpi. Dlatego poproszę o obserwację na początku, od pierwszego dnia. I jeśli będzie na prawdę źle, pomyślałabym o lekach. Dlatego, ze ich efekt jest najszybszy i jest to najprostszy sposób, żeby psu pomóc. Praca i ćwiczenie to jedno, ale one dają efekt powoli. Musimy liczyć się z koniecznością dodatkowej wizyty u weta. Jeśli ktośma coś przeciwko, niech napisze od razu, zeby później nie było pretensji.
  4. Dziewczyny, dziękujemy! Usiata, Colette, Mortes i mdk... Dziękuję. Dzięki i Tobie Aniu. Co do domu, to jakoś nei wierzę, że uda się do końca roku. Sama praca z Huzarem trochę zajmie. Mam nadzieję, ze postępy będą szybkie. No i trzeba go odchudzić! Cenę hotelu musze potwierdzić. Generalnie mowa była o 13 zł/ dzień, ale ze względu na beznadziejną początkowo sytuację, dostałyśmy rabat do 300 za 3 pierwsze miesiące. Teraz jeszcze rozmawiamy, może będzie ciut mniej. Niedługo kończy się deklaracja od mojej cioci u Grafiego (jeszcze czerwiec i lipiec), więc też wspomogę Huzara, przynajmniej na jakiś czas, bo nie wiadomo jak z nim będzie. Jeśli tylko Huzar nie wytnie takich numerów jak moja psica, to damy radę!
  5. Dziękuję, Elik. Tak, czasu mamy niewiele, funduszy jeszcze mniej. Nie chciałam teraz zawracać Ci głowy, ale czy podjęłabyś się zbierania kasy na Huzara? Skoro jesteśmy przy kasie, to chciałam od razu napisać, że jako pierwsza deklaruję wpłaty na Huzara. Do listopada po 100 zł miesięcznie. Nie wiem jak będzie później, bo kończy mi się kontrakt, ale jak tylko znajdę nową pracę, będę kontynuować wpłaty. Biedny chłopak. Naprawdę mi go żal.
  6. No i stało się. Zachowanie Huzara pogorszyło się na tyle, że Państwo nie chcą go dłużej u siebie. Huzar ma bardzo silny lęk separacyjny. Kiedy zostaje sam niszczy sprzęty domowe. Niestety zamiast zająć się psem zanim lęk się nasilił, zamiast rozwiązać problem psa, państwo próbowali rozwiązać swój problem: zbudowali mu kojec. Efektem było to, że Huzar dotkliwie się pokaleczył próbując się z niego wydostać. Nie radząc sobie z problemem państwo postanowili pozbyć się psa. Huzar musi zniknąć. Najlepiej natychmiast. Deadlinem jest najbliższy tydzień. To nie jest tak, że Huzar był u złych ludzi. Dostał od nich opiekę i mnóstwo uczucia... I w tym właśnie problem. Można kochać psa po ludzku, przytulać go i głaskać, ale to jest zaspokajanie swoich - a nie psich - potrzeb. Odpowiedzialna miłość do psa to szacunek dla jego uczuć, jego sposobu postrzegania świata, nawet kosztem tego, na co samemu miałoby się ochotę. I rozwiązywanie problemów po psiemu, a nie po swojemu. Niestety państwo Huzara nie umieli tego zrobić albo nie mogli uwierzyć, że dając jedynie miłość, można skrzywdzić psa. Nie oni jedni. Wydawało im się, że przecież dają psu ile mogą, że to jego wina, że jest taki niedobry i niewdzięczny... Większość ludzi tak właśnie postrzega swoje relacje z psami. I tak do adopcji poszedł zrównoważony, zdrowy pies, a wraca utuczony pies z potwornym lękiem separacyjnym i może jeszcze innymi problemami. Pies praktycznie zdrowy fizycznie, ale jednak wytrącony z równowago psychicznej, pies, który cierpi, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Huzar będzie wymagał dużo pracy zanim będzie mógł pójść do nowego domu. Psa z lękiem separacyjnym nikt przecież nie weźmie. Ale wierzymy, że wszystko da się odkręcić. Że Huzar znów ma szansę być normalnym psem i dobrze się zachowywać. A że jest jeszcze dość młody i zdrowy, wierzymy, że ma szansę na nowy dom. Dlatego nie chcemy ograniczyć się do hotelowania Huzara - tak można w nieskończoność. To nie jest nasz cel. Po zaaklimatyzowaniu się, kiedy poczuje się pewnie wśród innych psów, chciałybyśmy zapewnić mu ćwiczenia, które pomogą mu pozbyć się problemów z zachowaniem. Możliwe, że Huzar będzie wymagał jakichś badań. Na razie wydaje się jednak, że fizycznie nic mu nie dolega. Początek będzie szczególnie trudny. Ze SWOJEGO domu, ze SWOJEGO stada Huzar znów trafi do hotelu. W nowe warunki, nowe otoczenie. Jasne, że nie wyrzucony na ulicę, ale jednak porzucony. Niestety konto Huzara świeci pustkami. Sprawa jest świeża, więc nie mamy żadnych deklaracji. A za hotel trzeba zapłacić. Dlatego prosimy o pomoc w utrzymaniu Huzara. Desperacko potrzebujemy deklaracji. Prosimy o wsparcie.
  7. Wchodzę tylko z wyjaśnieniem i przeprosinami. Kasa dla Grafiego jest, niestety mam obsuwę przez problem ze zrobieniem przelewu. Całość pieniędzy wpłynie jak tylko uda mi się uporać z autoryzacjami przelewów. WIem, że Grafiemu pieniędzy nie brakuje, więc mam nadzieję, że nie jest to duży problem. Pozdrowienia dla wszystkich!
  8. [URL=http://www.dogomania.com/forum/topic/145878-przerażony-feluś-potrzebuje-naszej-pomocy-już-w-hoteliku-u-lilutosi/][/URL]
  9. Weszłam na forum po raz ostatni, wczoraj nie wyłaczyłam powiadomień... Elik, to nie tak, że ktoś moje działania deprecjonuje. Nic takiego nie miało ostatnio miejsca. Ale mówiąc szczerze: Sama, stąd, nie wezmę pod opiekę żadnego psa. Wszystkie, którym pomogłyśmy, zostały wyadoptowane. No więc co? Zostają deklaracje... Czyli wsparcie finansowe. Tego mogę udzielić poza forum. A na przepychanki szkoda mi czasu. Tak zwyczajnie. Tam, gdzie bluzgają po innych nie ma dyskusji, kończy się w sądzie. No i pewnie najwyższy czas. Tam, gdzie ja piszę, ze coś jest nie halo, niby wszyscy się cieszą, że ktoś powiedział prawdę, ale nikt kto może nie podejmuje działań, by coś zmienić. No więc po co moja pisanina? Nic się nie zmieni, zyskam tylko czas. Czas, który właśnie inwestuję w przyszłą pomoc psom: Robię kurs z behawiorystyki Następne rady, których udzielę w pracy z psami nie będą opatrzone komentarzem, ze nie jestem specjalistą, że to tylko wyczytane i własne doświadczenie. Następnym razem będę miała więcej wiedzy i potwierdzające ją dokumenty. I nikt nie zarzuci mi, że się nie znam. Jeśli pojawię się w Polsce, dalej będziecie mnie mogły wrabiać w "naprawianie" wyadoptowanych psów. ;) Masz mojego maila, to że znikam z forum, nie znaczy, że znikam z tej planety, że nie pomogę jak będzie trzeba. Powodzenia nam wszystkim, bo nasze powodzenie, to kilka więcej szczęśliwych psiaków!
  10. Przepraszam, nie miałam takiej intencji. Wszystko u mnie dobrze, a może będzie jeszcze lepiej. Tak jak pisała Tyśka: Mam dość nagonek, pomówień, chamstwa i obojętności. Pomagać psom nie przestaję, nic z tych rzeczy. Po prostu obiecałam sobie, że w czasie kiedy czytałabym czyjeś kolejne bluzgi lub pseudointeligentny wywód, zrobię coś pożyteczniejszego. Gdyby ktoś chciał banerek, czy czegokolwiek ode mnie potrzebował, poproszę o maila. Powodzenia!
  11. Dziewczyny, wątek Grafiego jest dla mnie teraz tym najważniejszym. Dlatego pozwalam sobie na małą prywatę. Żegnam się dziś z forum. Mam dość. Kłamstw, pomówień, oszczerstw i tego, jak wiele osób - porządnych osób - ma to wszystko gdzieś. Tego, że wystarczy głośno krzyczeć, by niszczyć komuś życie i tego, że ludzie boją się krzykaczy. Mam dość, ale tak po prawdzie również szkoda mi czasu. Użeranie się na forum zjada go zbyt wiele. Więcej dobrego zdziałam skupiając się na swojej pracy. Dzięki za wspólnie spędzony czas, dzięki Elik i Aniu, Głuchy Psie - za wspólnie uratowane psiaki. Kilka ich było i wszystkie poszły do domów. To fajne. Dzięki Malwo i Angeliko - za to co zrobicie. Dziękuję wielu innym, których nicków nie wymieniam, za całe wsparcie, za deklaracje. Jesli kiedykolwiek będziecie czegoś potrzebować, maile wciąż chodzą. imię.nazwizko (jak w nicku)@gmail.com Wpłata cioci Aliny będzie dalej szła na Grafiego - do czasu kiedy uzyskam informację, że znalazł dom, albo jeśli ciocia się wycofa. Ewentualne nadwyżki po wyadoptowaniu przekażcie na inne psy wg. własnego uznania. Ja sama nie przestaje pomagać psom. Robię kurs z behawiorystyki na tutejszym uniwerku, może kiedyś się przyda, a żeby wesprzeć finanosowo, psiaki nie trzeba być na dogo. Właściciel, który ma forum w głębokim poważaniu, cieszy się z braku moderacji i nabijanych postów, ja - od jutra - nie będę mu statystyki nabijać. Trzymajcie się i powodzenia! 菖蒲
  12. Hej Dziewczyny, Żegnam się z forum. Żegnam sie z Wami... Życzę Wam powodzenia, życzę Felusiowi dobrego domu. Mam nadzieję, że szybko go znajdzie. Trzymajcie się!
  13. Widzę, że dobrego wyjścia nie ma, szans na odpowiedzialność właścicielki psa również. Szkoda, liczyłam, że się dziewczyna ogarnie. To co się dzieje na forum sięgnęło dna jakiś czas temu, a teraz pogrąża się w przydennym mule. Pleni się chamstwo, prostactwo i zawiść, a uczciwi ludzie są bierni. Ze strachu lub po prostu tak mają. Powiem Wam szczerze - nie chce mi się. Zwyczajnie szkoda mi czasu. Nie z powodu gnębienia i niszczenia ludzi nawet. na to na ile mogłam starałam się reagować. Nie z powodu oszustw, niespłaconych długów, bo tych wszędzie pełno, choć chyba tylko w Polsce jest to tak "normalna" sytuacja, że nikt nie chce płacić odsetek - choćby i po latach, bo przecież spłacił główna należność, więc cześć mu i chwała a nie odsetki do płacenia... I większość ludzi uważa, że tak jest w porządku. Nie chce mi się, bo tak wiele osób godzi się na to, wzrusza ramionami i akceptuje sprawę. Cóż, może ja byłam inaczej wychowana. Na szczęście mam przynajmniej dwa miejsca - dwa psie hotele, w których byłam sama, w których wiem, jak wszystko działa. Nie muszę pisać tutaj, by im pomagać. Dlatego żegnam się z Wami - z tymi, których miło było tu poznać, piszącymi rozsądnie i kulturalnie. Działajcie dalej, powodzenia. Ci, którzy chcą, mogą pisać maila. imię.nazwisko (jak w nicku) @gmail.com Doda, śpij na tyle spokojnie na ile możesz, bądź bezpieczna i niech Ci się wiedzie. I obyś nigdy nie poczuła się porzucona i olana przez kogoś, komu powinno na Tobie zależeć.
  14. Ja nie mam nic przeciwko. Idzie na psa w potrzebie, to się liczy :)
  15. Piękny jest. Ludzie są jacyś głupi, ze kolejki po niego nie ma...
  16. Dziękuję Elik, ze tak długo rozliczałaś tę kasę. Teraz ja musze pamiętać.
  17. Dopiero teraz zauważyłam, że to już... Nam smutno, ale dla niego tak lepiej. Dzięki Wam, Dziewczyny, że te ostatnie miesiące spędził w lepszych warunkach, że miał obok siebie ludzi, którym na nim zależało. To się tak naprawdę liczy. To i to, że nie cierpiał. Za to dziękuję rozsądnej Pani Doktor, która pozwoliła mu spokojnie zasnąć. Nilsson, bardzo mi przykro, wiem, co czujesz.
  18. asikowska, Tu nie chodzi tylko o Dodę. Na początku miałam nadzieję, że się dziewczyna ogarnie i zabierze do roboty. Przecież gdyby zajęła się wątkiem i zbierała deklaracje, sama by płacić nie musiała. Jak ma ciężko, swoje wpłaty tez może zawiesić. To dobrowolne deklaracje, więc wolno jej to zrobić, tylko trzeba to napisać. Prawdę pisze Hope, że pomoc finansowa to wsparcie nie tylko dla Fileta ale i dla Dody. Przykro mi, ale nie wspomogę osoby, która tyle złego wyrządziła na wątkach innych psów, innym ludziom. Dlatego pisałam o wsparciu dla hotelu, którego chciałam udzielić oddłużając choć trochę innego psa. Tego zrobić się nie da, ale coś na pewno uda się wymyślić. (Choć moja wpłata będzie pewniejednorazowa. Z przelewami do Polski ciężko, a moje konto w Polsce robi się puste). Dexterka Filona nie wyrzuca, więc o niego się nie martwię - zakłada, że ma świetną opiekę. To Dexterka obrywa, to jej trzeba by pomóc. Stąd koncentrujemy się na Dodzie. Może faktycznie jest jakiś sposób na zgodne z prawem uznanie psa za porzuconego. Dzięki za odpowiedzi. To byłoby pewnie dobre rozwiązanie, ale jest jeden problem: Jeśli Doda ma problemy finansowe, to nie adoptuje kolejnego psa i już. Byłaby to skrajna nieodpowiedzialność. Psa trzeba nie tylko kochać ale i karmić. A co jeśli psiak zachoruje? Skoro ze względu na finanse Doda porzuciła psa w hotelu, to co będzie z psem w realu kiedy zwyczajnie zabraknie jej środków?
  19. Oki, ciocia Alina przesłała kasę na moje konto, w końcu udało mi się puścić przelew. :)
  20. Jest jeszcze jedna opcja... Może jest u Dexterki w hotelu inny zadłużony pies? Może można pomóc hotelowi nie sprzatając bałaganu Dody? Ja osobiście nie mam ochoty tego robić. Nie na takich zasadach. A hotel chętnie bym wpsomogła wiedząc, że właścicielka została wyrolowana. Oczywiście to ma faktyczny sens tylko jeśli Dexterka kiedyś upomni się o zaległą kasę od Dody. Ta ostatnia może straszyć sądami, ale niezapłacone rachunki to akurat sprawa niewymagająca wysiłku w udowodnieniu... Ale to już nie moja sprawa. Inna sprawa, że jeśli Doda kasy nie ma, to teraz nie zapłaci. To akurat umiem zrozumieć - że ktoś nie ma. Pod warunkiem, że nie ucieka, tylko stara się ową kasę zorganizować, płaci choć część, nawet z opóźnieniem. To mogę zrozumieć, bo przecież różnie w życiu bywa. Własną deklarację też można cofnąć, zawiesić, przecież to dobrowolnie wpłacana kasa. Ale trzeba to zrobić, powiedzieć, a nie zwyczajnie przestać płacić. No i o ile można cofnąć deklarację na czyjegoś psa, o tyle nie można olać sprawy psa, za którego się odpowiada. Nie umiem zrozumieć podejścia "nie mam, więc mam gdzieś, nie mam, więc porzucam, niech teraz inni mają problem". To jest nieakceptowalne.
  21. Hope: Dzięki za świeże spojrzenie i poruszenie ważnej sprawy. Zgadzam się z Tobą w 99%. Nie sądzę jedynie, że Doda wróci po FIlona. Spłacenie długu na chwilę obecną to drobiazg. Jego przyszłe utrzymanie będzie jeszcze droższe. Łatwiej zostawić sprawę jak jest. Ale tak, może się tak zdarzyć, że Doda psa odbierze, bo jest jej. Może przynajmniej da się jakoś ostrzec właścicieli hoteli, żeby się w bagno nie wpakowali na przyszłość.
  22. Hope2: Nie wiedziałam, że wątku nie da się przepisać. Topi przyjdzie i na nowy temat, a poza tym, to jest forum, każdy ma prawo wyrażać opinie, jakie by one nie były. Co zaś do drugiej sprawy, to... Przyznam się szczerze, że nie pomyślałam o tym. Wiesz, po prostu już to, co się dzieje teraz nie mieści mi się w głowie, ale masz rację, Hope2, nikt nie ma prawa nikogo prosić o deklaracje na psa, który... należy do Dody i może w każdej chwili choćby zniknąć. Dzięki za poruszenie tej sprawy. Żal mi Dexterki, bo została... Napiszmy, że bez pieniędzy, a z kosztami utrzymania Filona. Wszystko teraz jest jej decyzją. I ewentualnie ludzi, którzy sami z siebie zechcą jej w tym pomóc. A ja mam taka inną propozycję: Jeśli faktycznie sprawa rozliczeń Was gryzie, wystarczy, że deklarowicze sami podadzą jakie kwoty ostatnio wpłacili. Przecież od tej strony musi wyjść to samo. Jeśli kwota zgodzi się z przekazaną przez Dodę, wszystko będzie jasne.
  23. Hej Topi. To miło, że tłumaczysz Dodę, ale to nie jest potrzebne. Doda potrafi pisać, a na wątek nie ma bana. Poza tym nawet pisać tu szczególnie nie musi. Potrzebne jest tylko rozliczenie. Takie zrobione na papierze można przepisać, a jak nie ma czasu, to zrobić fotkę i wstawić. To naprawdę nie jest trudne - wystarczy napisać co od kogo i pododawać. Albo od razu pisać w arkuszu kalkulacyjnym i nawet się z dodawaniem męczyć nie trzeba. Wtedy każdy zobaczy czy mu czegoś brakuje czy nie i wszystko będzie jasne.
  24. asikowska, wiemy o tym... Wszyscy mają świadomość, że samo się nie zrobi. Po prostu jeśli wszyscy będą czekać na cud, nic dobrego z tego nie wyjdzie. Trzeba się zorganizować i posprzątać zostawiony bałagan. Doda musi komuś przekazać wątek: tytuł sugeruje, że wszystko jest super, że psiak ma się dobrze i wszyscy są szczęśliwi. Trzeba porozsyłać zaproszenia na wątek do tych, którzy jeszcze na tym forum pozostali i mogą pomóc. Trzeba zdobyć dla psiaka deklaracje. Dziękuję, Elik :) I tak, wiemy o tym. Łatwiej się pisze, kiedy można coś zarzucić innym.
  25. Po pierwsze: Nie nazwałam Cię złodziejką, nigdzie Cię nie pomawiałam, opisałam Twoje zachowanie samymi suchymi faktami. Zadałam również pytanie czy wszystko jest rozliczone, bo Ania 75 swojej wpłaty na Filona się nie doszukała. Zwróciłam uwagę, że zachowałaś się nieodpowiedzialnie. Policz do 10 i przeczytaj jeszcze raz. Jeśli nadal chcesz mnie pozwać - Twoja wola. Coś się na tym forum straszenie pozwami zrobiło popularniejsze niż w Ameryce... Co do reszty: Kiedy ktoś ma kłopoty finansowe pisze o tym, prosi o czas na rozliczenie, albo pomoc i działa dalej na ile może. Ale wciąż nie wiem, co ma rozliczanie psów do osobistych problemów: to dwie różne pule finansowe. Nowy skarbnik nie zwalnia z odpowiedzialności względem hotelu. Dextarka nic nie pisze, ale nie zmienia to faktu, że dopłaca co Twojej decyzji. To nie fair. I o ile można zrozumieć opóźnienia w płatnościach, ratowanie się bazarkami, zapraszanie na wątek i proszenie o pomoc, to nie można zrozumieć akcji "to ja już nie będę" i wycofania się z wątku. Sama raz miałam tyły u Beaty, spłaciłyśmy dług już po wyadoptowaniu psa. Beata się zgodziła, było ok. I nie ma tak, że nie wolno omówić zachowania czyjejś osoby na wątku na który nie zagląda, bo się obraził, bo się zrzekł odpowiedzialności (pod byle pretekstem, nie informując o tym wprost, oczekując, że samo się zrobi). Nie zaglądasz bo nie chcesz, a nie nie możesz. Doda, czy Tobie na tym psie zależy? Bo nie zachowujesz się jakby zależało. Zostawiłaś psa innym ludziom. To taki wirtualny odpowiednik przywiązania psa pod schroniskiem, że ktoś się nim zajmie. Tak, wiedziałaś, że nie zginie, że będzie miał dobrze. Nie zostawiłaś go na śmierć. Ale jednak przestałaś się o niego troszczyć.
×
×
  • Create New...