Jump to content
Dogomania

Ayame Nishijima

Members
  • Posts

    1568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Ayame Nishijima

  1. Jak nie ta, to cos innego sie trafi. Tu liczy się uratowana sztuka. Jak się trafi wyjątkowo autystyczny pies, to też nam podpasuje. Najważniejszy jest charakter. A ta aparatka jest zbyt leniwa na zabawę i nie będzie się pastwić nad Kaori ( z resztą ta ostatnia jak na hovka przystało też umie powiedzieć "nie"). Wczoraj na spacerze zaprzyjaźniała się z fretką. Też było miło. eby jeszcze zechciała jesć :( Tymczasem czekam na informacje z wizyty u potencjalnych pastwa Moiry :)
  2. Jupi! To miło :) Bardzo się cieszę, że wpłaty przechodzą. To na pewno to co ma być. Czyli ze stanem konta Chani jest minimalnie lepiej. Cieszę się.
  3. Kot pod lodówką :) Doskonałe! Może Moira będzie miała szczęście i naprawdę superasty domek :) a jak przy kotach jesteśmy, to co myślicie o tej śliczności: SIedzi taka w tutejszym kocim azylu. Już pół roku czeka. Leniwa, mało energiczna, spokojna indywidualistka. Ma szansę być znacznie lepszym towarzystwem dla mojej Kaori niż jakikolwiek pies. Oczywiście nie dziś i nie jutro, najpierw musimy wiedzieć co dolega mojemu Suczydłu i jak to leczyć (na metronidazolu zachowuje się jakby była zdrowa) ale... myślimy :)
  4. Hej Mysza, miło Cię tu widzieć. :)
  5. o rany, to oby tak dalej i na calej dogo ;) Samych dobrych domków i powodzenia!
  6. o rany :) to jedzcze nie adopcja, ale zawsze jakiś krok w dobrą stronę!
  7. Ada-jeje, sprawa prosta. to było na wątku Astera. A co chcesz tym udowodnić? To, ze my w odróżnieniu od was nie komentujemy na ślepo tylko sprawdzamy osobiście? Chcesz dowieść, ze nigdy nie chciało się wam ruszyć i sprawdzić zanim zaczęłyście ludzi obrzucać błotem? Super, jestem za.
  8. Mądrości Topi komentować nie będę. Co zaś do ignorowania postów, Doda, to tobie nikt nie dorówna w temacie. Po mistrzowsku ignorujesz niewygodne dla ciebie pytania.
  9. hmmm... doszliśmy do przeklejania postów więc się chyba temat wyczerpał ;)
  10. O rany! Jakie super wieści :) Miora ma szansę na domek :) Dziękuję za troskę o Kaori. Kaori była dziś w klinice, pobrane zostały próbki jelita. Wyniki histopatologii będą za tydzień - dwa. Na szczęście reakcja na metronidazol jest pozytywna, więc jest nadzieja, że to tylko ta zła wiadomość, czyli któraś z chorób zapalnych jelit. Na razie Kaori dochodzi do siebie po narkozie. Wybudziła się po 14, ale wciąż jest nei do końca sobą. Zgodnie z zaleceniem dostała malutką michę i leki. Nasza psica żywi się obecnie... gulaszem jagnięcym. a jako smakołyki wcina suszone mięsko bizona. Mamy zakaz jedzenia kurczaka i wołowiny, które jej organizm zna. Próbowaliśmy królika, ale nie tknęła. Karmy jadła nie będzie i już. No to pani biega za mięskiem i gotuje ;) A pan powstrzymuje się, żeby nie podjadać. Mam nadzieję, że znajdziemy jakieś inne odpowiadające jej jedzenie. Może uda się kupić jagnięce serduszka. Choć kolega z pracy śmiał się, że oszczędzamy na sobie nie jedząc mięsa, więc nie zbankrutujemy karmiąc psa jagnięciną. Dostaliśmy też antydepresant - z tych starszych - na pobudzenie apetytu. Może w końcu uda się ją zachęcić do jedzenia puszek. Uprasza się o dalsze trzymanie kciuków, dopiero po histopatologii będziemy wiedzieć dokładnie co dalej.
  11. Sybil, dzięki za wpis :) I Doda, nie, nie przestanę pisać co myślę, tylko dlatego, że ciebie boli, że czasem ktoś wytknie ci prawdę. Wypowiadasz sie o miejscu w którym nie byłaś, nie widziałaś. Lista uratowanych psów jest długa. Tych, które nie są w hotelu, a mają własne domy. Lista tych które gdyby nie ten szczególny hotel pewnie by nie przeżyły też. Dla ciebie nie liczą się żadne fakty poza tym, że odszedł szczeniaczek. Ale gdzie ten szczeniaczek się zaraził i czy miał szanse przeżyć, czy ktoś go leczył i wiedział, że oddaje do hotelu chorego to już nie ważne. Tylko dlatego, ze można dokopać Betkak, której tak nie znosisz. Wcześniej żaden pies w hotelu nie chorował, a szczeniaków było tam multum. Nagle przyjeżdża nowy pies, on jest chorym nr 1 a dopiero później choruje inny szczeniak, który - ciekawostka - już od jakiegoś czasu był w hotelu. Nie wiadomo na co, nie wiadomo jaki jest czas inkubacji wirusa, ale ty wskazujesz winnego. A jeszcze nie wiesz - bo nikt nie wie - co to za wirus. Coś szwankuje: albo uczciwość albo zrozumienie. Więc jak to jest, Doda? Nie rozumiesz natury chorób wirusowych czy jesteś zwyczajnie nieuczciwa i manipulujesz psią śmiercią dla własnych korzyści?
  12. My mamy odpuścić? Nie wiem czy zauwazyłas, ale to watek psa w hotelu, na który wparowałaś z niepotwierdzonymi informacjami z jednego źródła. Chyba cos zaaburza Twoje logiczne myślenie, jeśli zakładasz że zostawimy wątek żebys mogła urządzić tu kolejne szambo. Duzo tego przeklinania, dużo złości. Czepiłas sie tego USA jak nie wiem. Już drugi raz mi to wypominasz. i to zupełnie niesłusznie. Do USA może przyjechac prawie każdy, chocby na wize studencką. To nie jest jakies niesamowite osiagnięcie. Naprawdę nie napawa mnie to dumą. Ale jak widac ciebie przepełnia zawiścią. Juz pisałam, zajmij się sobą. Osiagnij cos w zyciu, wtedy nie będziesz musiała gnoic innych. Przestań szyszukiwać sobie wrogów wśród ludzi, którzy maja jakiekolwiek sukcesy, bo zapewniam cię, u każdego znajdziesz choc jedna rzecz w której będzie od ciebie lepszy. To nic niezwykłego. Wystarczy porównać odpowiednie cechy i każdy będzie w czymś lepszy od każdej dowolnej osoby. Zrozum to wreszcie i się ogarnij. To już nie podstawówka, gdzie jestes z tymi, którzy sie znęcają, by zyskać na popularności i nie ryzykować stania sie ofiarą. W prawdziwym zyciu w końcu trzeba odpowiedziec za swoje działania. Niestety twoje zarzuty co do mnie nie sa prawdziwe. Betkak poznałam na forum. moje tu pojawienie się nie miało z nia nic wspólnego. Ot, umieściłam u niej psa, a później kilka kolejnych. I to nie sama, a z kilkoma innymi osobami. I zaskakujące: Huzar, Lobo, Mila, Korek, Ragnar, Vuko, Lili, Riina i Erja (teraz Kora) maja się świetnie w nowych domach. Aster, którego według was należało wypuścic gdzies na pola tez ma nowy dom. Jak ta wstrętna Betkak mogła go tak skrzywdzić?! A japisze tylko o psach których wątki prowadziłam i które były w tym hotelu. Ile Beata wyadoptowała niezależnie ode mnie nawet nie zliczę. Zaiste, okrutna, okrutna kobieta! Jak mogła! Lepiej im przeciez było w Olkuszu albo na ulicy. Oczywiście na przeciwko tych wszystkich uratowanych psów najlepiej podstawic argument "no jest źle a ty kłamiesz" I jeszcze "powinnaś mieć dożywotni zakaz zbliżania się do zwierząt". Tak, zapewne każdy widzi, że racja jest po twojej stronie. Wszak dowody przez ciebie przedstawione porażają swoja logiką. Ok. Poironizowałam, bo i na powaznie tych bzdur, które wypisujesz, traktować się nie dało. Drugi psiak pojechał na sekcję. Zobaczymy co wykaże.
  13. Ada -jeje możesz już sobie odpuścić. Nikogo nie interesują twoje insynuacje i oskarżenia. Na kilku wątkach wykazałaś się juz wystarczająco niepowaznymi zachowaniami, dobrze wiemy jaki jest twój cel. Domysły na temat motywacji każda z nas ma, ale tym się od ciebie różnimy, że nie piszemy pewnych rzeczy na forum publicznym. Po prostu nie wypada. Wobec kompletnego braku szacunku do twojej osoby mam w nosie czy uważasz mnie za kłamczuchę czy naganiaczkę. Opinia kłamcy o osoby, która kłamie... no cóż. Minus razy minus daje plus. I to mi wystarczy. Nie wymagam by każdy się ze mną zgadzał czy mnie lubił. A twoje zachowanie względem innych świadczy zaś już tylko o tobie.
  14. Ładnie to Elik ujęłaś. Ada-jeje rozporządzajac pieniędzmi fundacji rości sobie prawo do decydowania o działaniu innych. Nie mając postaw ani żadnych praw do weryfikowania realizacji planów i działania innych, którzy organizują wszystko za własne pieniądze. Betkak zrobiła sobie wroga w jaśnie pani prezes fundacji nie usypiając zdrowych szczeniaków. I od tej pory były problemy. Kolejne knucia i awantury paliły na panewce - jak u Astera, którego Beata a nie kto inny sama wyciągnęła z koszmarnego lęku i stresu a później znalazła mu świetny dom. Ada-jeje: budy w maju nie dotarły. Nie wiesz, ze na świeci nie zawsze wszystko idzie tak jak sobie wymarzysz? Anonimowy darczyńca się wycofał z zakupu bud, ale wysłał pewną sumę pieniędzy. Dlatego zostały zorganizowane inne budy. Szybko i sprawnie, w odpowiedniej ilości. I na czas, zanim zrobiło się zimno. Powiedz od razu, ze to w tym jest problem. Bo psy zostały zabezpieczone przed zimnem i nie miałaś się czego czepić. Cóż za ironia, nazywasz nas zakłamanymi. Haha i pisze to ktoś, kto obiecywał kasę na miesiąc na hotel Mili i wycofał się, bo sprawy poszły nie po jego myśli. To dopiero prostolinijność. Piszesz, Ada-jeje, że gnoisz ludzi dla dobra zwierząt? To zacznij gnoić tych, którzy je krzywdzą, zamiast mścić się za to, że ktoś ci się kiedyś sprzeciwił. W wielu miejscach naprawdę przydałyby się twoje działania.
  15. Ada-jeje, a ty jaki masz interes w gnojeniu innych? Budy były całkowicie zdezynfekowane i przez kilka miesięcy żadne pies nie był chory. Może poczekaj - pani "prawdomówna" - na wynik sprawy? W tym kraju mamy domniemanie niewinności, niezależnie od tego czy jaśnie Ada-jeje wydała swój wyrok czy nie. Póki co trwa ustalanie faktów więc wtrzymaj jeszcze chwilę swoją frustrację. Niedługo będziesz mogła ją właściwie ukierunkować.
  16. Doda, dziękuję za troskę, ale wiedziałam o tej historii już dawno, tylko, z w innej wersji: Przyjechał chory pies, który nie powinien był opuścić przechowalni. bez kwarantanny, bez szczepień. Zaraz po przyjeździe zachorował, zdążył zarazić innego psiaka. Mimo leczenia pieska nie udało się uratować. Ten drugi jest chyba wciąż leczony, ma kwarantannę. "Właściciel" nie dopełnił obowiązków, a teraz nie chce pokryć kosztów leczenia i zwala winę na hotel, w którym wszystkie inne psy były zdrowe. Zawlókł wirusa i naraził inne zwierzęta. To przed właścicielem powinnaś ostrzegać, nie przed hotelem. Zwłoki zutylizowano, ponieważ była to choroba wirusowa i takie było zalecenie ze względów bezpieczeństwa.
  17. Hej, Elisabeta. My jeszcze nie śpimy. Kaori dużo lepiej - dziś poszła na prawdziwy spacer! Leki działają. Ale wciąż nie znamy przyczyny jej stanu,a leki, które pomagają nic nie wyjaśniają na razie. Mamy dwa podejrzenia. Złe i bardzo złe. Nie wiem jak będzie. Ogolony - po badaniach - brzuszek zasłaniamy na wyjścia koszulką, bo u nas po minus kilkanaście C jest i wieje. Działamy na kilka frontów na raz: Suczydło jest na diecie bez kurczaka i wołowiny. Wczoraj ugotowaliśmy króliczka, ale... okazało się, że nie jest godny psiej uwagi. Akceptowalna jest tylko jagnięcinka i suszony bizon w formie przekąski. Żadne puszki, żadna sucha karma... Kupiłam też kaczkę, ale nie wiem czy wejdzie. Do wczoraj łykała tramal, bo ewidentnie ją bolało. Od dziś bierze leki na apetyt. W poniedziałek rano mam ją zawieźć na badania. Wyniki będą po dodatkowych kilku dniach... Dziękuję, że pytasz.
  18. Może masz rację. Ruch jej potrzebny. Jakoś myślalam o domu takim jak ma Mila: pami cały czas z nią, ogród do szaleństwa i spacery popza posesję. to byłoby optymalne. Mam takie niemiłe podejrzenie, ze jeśli nie będzie z kimś, będzie za długo sama i nie porwadzona odpowiednio, to obudzi się w niej mały dewastator. WIększość osób nie umie utrzymac psa w dobrej kondycji psychicznej. a jeszcze Chani miała problemy i może do tego wrócić :( (choc mam wrażenie, ze w USA jest z tym jeszcze gorzej) Nie mam kontaktu do Beaty. Padł mi telefon i z jakiegos powodu straciłam jej numer. Nawet nie miałam jak zadzwonić i dopytać o jej postępy. Elik, możesz i go posłac na priv albo mailem?
  19. Dzięki Mysza. Ogłoszenie... Przepraszam, ale chyba nie dam rady. Zupełnie nie mogę się skupić. Wrzucam sugestię, ale trzeba ja dopracować. Chani została skrzywdzona jako szczeniak. Mając około 4 miesięcy została zabrana z punktu przetrzymań, gdzie kompletnie sobie nie radziła i trafiła do hotelu dla psów, gdzie dochodziła do siebie. Nie wiemy co wycierpiała wcześniej, ale bardzo duzo czasu zajęło jej poznanie na nowo ludzi i polubienie ich. Teraz jest radosna: bawi się, sama szuka kontaktu z czlowiekiem. Fantastycznie dogaduje się z psami i bardzo lubi dzieci. Żeby w pełni cieszyć się życiem Chani potrzebuje domu i odpowiedzialnego opiekuna. Nie nadaje sie do budy, gdzie będzie siedzieć sama. Stróżowanie zdecydowanie nie jest jej mocną stroną. To pies do kochania, a nie pilnowania posesji. Nie ma zapędów dominatorskich, jest bardzo uległa i towarzyska. Świetnie sprawdzi się jako towarzyszka dla starszych ludzi. Chani jest zdrowa, odrobaczona, zaszczepiona i wysterylizowana. Nie chcemy za nią ani grosika, ale zanim oddamy ja nowemu opiekunowi chcemy go odwiedzić i z nim porozmawiać, aby miec pewność, że Chani trafi w dobre miejsce a nowy Opiekun nie bedzie rozczarowany. Przepraszam, nic lepszego dzis nei wymyślę.
  20. Przedwczoraj wieczorem sie mocno pogorszyło. całą noc przy niej przesiedziałam. Rano telefon do kliniki uniwersyteckiej i wczoraj o 12 pojechaliśmy na dalsze badania. USG, RTG i jeszcze kilka innych. Niestety cos jest nie tak w jelitach. Może stan zapalny, a może chloniak. Jest na metronidazolu i tramalu, dostała leki na ppoprawienie apetytu. W piątek pobieramy próbki na histopatologie.
  21. Brawo!Cieszę się, że ktos to napisał, że nie wszyscy łapią się na półsłówka i niedopowiedzenia, że opinia "ja wiem ale nie powiem" albo "znam kogos kto widział" nie rusza wszystkich. Cieszę się, że jest więcej osób patrzących racjonalnie na sprawy. Ile psów by ktoś nie miał w jakimkolwiek hotelu, to jednak publiczny raport z organizacji walczącej o egzekwowanie praw zwierząt, podpisany imieniem i nazwiskiem znaczy więcej niż przekazywane jako plotki spostrzeżenia tajemniczego sąsiada lub insynuacje kogoś anonimowego, kto równie dobrze może okazać się niedowartościowanym frustratem co złośliwym psychopatą.
  22. No, tak daleko bym sie nie posuwała w ocenie ;) Ale wygląda ładniutko.
  23. na razie nie mam nowych wieści. Na pewno dostanę wiadomośc jak się coś znajdzie.
×
×
  • Create New...