-
Posts
3916 -
Joined
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by sue
-
Czyli podsumowując potrzebna jest dobra dusza do wizyty PA w Gdańsku (najlepiej po 25 lipca) oraz transport. W dniach 8-11 sierpnia kotka można dostarczyć do Wrocławia lub 11 wieczorem do Łodzi, w której Pani będzie przejazdem (wymagana byłaby duża precyzja w umówieniu się na konkretną godzinę i miejsce).
-
Wszystko jest super i bardzo super. Wizyta PA jak najbardziej i mogą być i późniejsze wizyty. Okna zabezpieczone, dom prokoci, mam adres, Pani pomoże z szukaniem jakiegoś transportu po swojej stronie, ja też będę szukać. W poniedziałek kastracja i testy fiv/felv dla pewności. Tyśka - to przeznaczenie, które sprawiło, że nazwałaś kota Żbikiem, czy jak to się inaczej nazywa? Nieważne jak, dziękuję :)
-
Te kotki są super, ich mama też fajna, niewielka, ale chodzi z typową kocią gracją. Jej potomstwo jest piękne, ale wkrótce zostanie wysterylizowana, żeby nie musiała rodzić kolejnych. Może później poprawi sylwetkę, na razie to straszna chudzina, co nie może dziwić biorąc pod uwagę warunki, w których mieszkała.
-
Dzwoniła Pani, i nawet wydała mi się całkiem fajną, rozsądną osobą - ma jednak dzwonić kolejny raz, bo miała obgadać z partnerem kwestię ewentualnego wzięcia kota. Czekam więc na ten drugi telefon, bo będzie wtedy już na pewno wiadomo, że jest zdecydowana. Po rozmowie wiem, że dom jest niewychodzący, ale Pani bywa też DT, miała sporo zwierzaków (lub ma?) - o to dokładniej oraz o kwestię wizyty PA zapytam podczas ewentualnej rozmowy. Jeśli byłaby zdecydowana, 11 sierpnia będzie bliżej niż w Gdańsku, jeśli niczego nie mylę, oprócz pobytu w Krakowie jedzie przez Łódź i mogłaby nawet podjechać gdzieś bliżej.
-
No więc dzisiaj miała miejsce pierwsza akcja łapankowa, w której miałam większy niż zwykle udział (ale miałam też świetnych pomocników! Oczywiście Dorę, taką jedną fajną Kasię, jej córkę i pomagała również córka pani od kotków) Chodzi o jedną z trzech kotek których sterylizacja będzie opłacona przez gminę. Pani, do której kotki zostały podrzucone, próbowała łapać sama, ale nie zdołala tego zrobić ani w swój transporter, ani w mój. Było jej ciężko, bo i ona, i mąż poruszają się o kulach. Potrzebny był łapak i w ów łapak złapała się w końcu pierwsza koteczka. Nie obyło się bez przygód, np. na początku weszły dwa kociaki, ale państwu udało się je przepłoszyć. Później chciały wejść dwie kotki na raz. Szalejącą w łapaku koteczkę przykryłyśmy i pojechała do sterylizacji. Czekam na telefon, kiedy będzie można ją odebrać. Później wrzucę zdjęcie.
-
Dobrze, super, w takim razie będę czekać na telefon.
-
Hm, nie powiem, że nie cieszy mnie taka wiadomość i Pani wydaje się fajna. Może warto byłoby spróbować, tylko że: - nie wiem czy dobrze czytam, ale z tego co czytam mam wrażenie, że Pani zbyt dosłownie traktuje słowo "żbik" - Włóczykij jest zwykłym burkiem, dachowcem, a może jej chodzi o jakiegoś w typie rasy? Poproś proszę o zdjęcia, albo przekieruj Panią do mnie. - okropnie daleko - chyba że właśnie przy okazji tego konwentu mogłaby podjechać gdzieś lub gdzieś w okolicę udałoby się znaleźć transport. - jak z wizytą przedadopcyjną. Nigdy tego sama nie organizowałam. Chętnie z nią porozmawiam, jeśli mogłabyś, podaj jej mój numer telefonu lub mail :) Z góry dzięki, na razie nie cieszę się okropnie żeby nie zapeszyć.
-
Ogłoszenie Włóczykija, stale odświeżam i ciągle nic :( https://www.olx.pl/oferta/wloczykij-szuka-domu-tymczasowego-lub-stalego-CID103-IDz9i4M.html
-
Czarny maluszek niestety umarł dziś rano, nie dał rady :(
-
Póki co nie mam nowych, nie udaje mi się go przekonać do zapozowania na czymś innym poza trawą. Kocik pokichuje co jakiś czas, pewnie sprawa przewlekła, daję mu dwa razy w tygodniu preparat z lizyną na odporność. Byłam wczoraj i dzisiaj u starszej pani, której ktoś jakiś czas temu podrzucił kotki w ciąży. Dwie kotki niedługo będą sterylizowane na koszt gminy, jest do zabiegu jeszcze jedna. Oprócz nich - siedem kociaków... Najmniejsze maleństwo chudzieńkie, czarne, ze zrudziałą sierścią i zaropiałymi oczkami. Pozostałe w niewiele lepszym stanie. Pani karmi i przemywa im oczy, dziś kupiłam i zanioslam gentamycynę do oczek.
-
No... jakoś się wiedzie powoli Na pokładzie aż sześć kotów i jeden pies w dalszym ciągu. Bazyli aż się pochorował, mamy wdrożone leczenie, ale jeszcze potrzebna diagnostyka - może to silny stan zapalny, a może nowotwór, oby nie. Na razie czuje się świetnie, na dniach idziemy badać się dalej. Babki biegają całe dnie po działce. Włóczykij również, bardzo rozmowny i przyjazny kocurek. Przybyły mi dwie malutkie koteczki-szylkretki na DT. Mają niecały miesiąc. Za jakiś czas potrzebne będą domki.
-
Nie, w dalszym ciągu jest u mnie. Leczymy jakieś gluty, oswaja się. Je 4-5 razy dziennie ;d Jeszcze trochę, i będzie z niego miziak, bo już prawie tak się zachowuje. Oswajam też drugiego dziczka, ale ten póki co na dystans kilku metrów, bliżej nie podejdzie.