Ja za to mam psa, który za młodu nie doświadczył praktycznie żadnych stresów, ot taka wiejska sielanka. Po tym jak zamieszkał z nami (a mieszkamy w dużym mieście) potrzebował wiele czasu, żeby jakoś w miarę normalnie funkcjonować... Zawsze miałam psy od maleńkiego, od samego początku poznawały jak wygląda życie w mieście i nie miałam z nimi takich problemów jak z Edim.
Pies, który nie miał z niczym styczności jako szczeniak będzie się potem wszystkiego bał. A przekonanie go, że to nic strasznego wymaga poświęcenia bardzo dużo czasu... i nerwów.