Ona często ma minę w stylu "Weź się odczep" :D Ale kochaniutka jest :) Zawsze byłam zdecydowanie psiarą. Kilka lat temu (jeszcze w domu rodzinnym) zamieszkał z nami kot Maciek - mega pieszczoch, bardzo łagodny, nigdy nikogo nie podrapał, absolutne zaprzeczenie tego że koty są wredne i fałszywe. Jakiś czas później, już po wyprowadzce, do Maćka dołączyła jeszcze Lucy, już nie taka pieszczocha jak Maciek, ale też przesłodka, kochana, łagodna. No i rozbudziły te kotełki we mnie miłość także do kotów ;)