Dzieci utopione a sunia wygnana z domu. Pewnie wywieziona kawał drogi, żeby nie kręciła się koło domu i nie trafiła z powrotem.Sama od dzieci nie uciekła!
Twoja Marysia chyba zostanie lekarzem - od ludzi albo od zwierząt.
Prawdę powiedziawszy to ten Tofikowy dom od początku mi się nie podobał.
Niech sobie kupią pluszowego pieska - nie będzie uciekał, nie będzie sikał.
Tylko co teraz z Tofikiem będzie??????
Powiewa smutkiem i to może oznaczać, że nowi (albo starzy?) właściciele mówią nam odczepcie się od Dody, bo to nie wasz pies.
Może dziewczyny, które tak zangażowały się w pomoc Dodzie, nie mają z nią teraz żadnego kontaktu.
Białogonki są niezwykłe.Przecież w takiej dużej grupie zęby i pazury powinny być na porządku dziennym a one żyją w zgodzie.
Ale co z Tunią? Przecież ona nie może tępić staruszków, którym należy się spokój. Taka mała pchła i podskakuje do dużych psów.
Tunia, taka śliczna jesteś i tyle problemów z tobą.
Ja też się skatowałam. Odszedł tak jak Bruno - za późno było na ratunek.
A Sarunia, która dostanie spadek po Fazim, ma dokładnie ten sam problem co Bruno.
Nawet nie wchodzę na jej wątek, po co mam się katować, skoro pomóc nie mogę.