Ja miałam nieprzyjemną sytuację lata temu. Odwiedzałam rodzinę i poszłam z moim psem na spacer, w miejsce gdzie normalnie nie chodzę. Polna droga, nikogo nie było przez długi czas, pies na smyczy. W pewnym momencie widzę zaprzęg huskich, więc skróciłam flexi jak najbardziej mogłam, zresztą mój pies nie zwracał w ogóle uwagi na tę gromadę. Myślałam, że się miniemy i będzie wszystko w porządku, zresztą babka z daleka widziała, że idę z psem. Już prawie się minęliśmy i nagle te psy nas zaatakowały, tzn. rzuciły się na mojego kundla 6kg wagi, kobieta się drze, żeby uciekać... tragedia, okropnie się wystraszyłam. Psu nic się nie stało, wystraszył się, ale kobieta cały czas się darła, że jak widziałam zaprzęg, to czemu nie uciekałam (?)
I właśnie chciałam zapytać czy zrobiłam straszną rzecz, tzn.naraziłam mojego psa i siebie na niebezpieczeństwo nie uciekając stamtąd (bo tak naprawdę to nie wiem wiele na temat tej rasy i zaprzęgów) czy po prostu kobieta nie potrafiła zapanować nad swoimi psami i powinnam była ją solidnie opierdzielić. Zabrakło mi asertywności w tym momencie na pewno, bo wystraszyłam się niesamowicie.