Aneta Nowak
Members-
Posts
404 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Aneta Nowak
-
[quote name='evel']To, że ktoś nieumiejętnie stosuje jakąś technikę nie znaczy, że technika jest zła ;)[/QUOTE] Rozumiem, ze bylas przy tym jak stosowalismy ta metode...i wychwycilas blad jaki zrobilismy z dwoma osobami- nie laikami jak ja.błąd w stosunku do jednego psa,bo mp zastosowana jednoczesnie dla drugiego psa-zdala egzamin :-) . Naprawdę ciężko tak przyjac do wiadomosci,ze MP nie zdaje egzaminu przy kazdym psie? To ja powtorze-MP zastosowalam przy psie mega lekliwym i wycofanym,w obecnosci i z pomoca pani behaeiorystki i pani treserki...a dodatkowo chcialam zrobic dobrze drugiemu psu-stabilnemu,ktorego przez wczesniejsze pol roku n prowadzilam na smakolykach.wprowadzenie ich dla tego cwaniaka zaskutkowalo...gluchota,gdy smaka nie bylo.dodam tylko-ze przed smakami pies przybiegal na kazde zawolanie bez ociagania sie.po postu-dla moich stabilnych psow akurat MP-a dokladniej nagradzanie smakami-kompletni egzaminu nie zdaje.i nie jest to rezultat blednego stosowaniatej metody.aaaa-nie dzial u mnie rowniez kliker-tez dlatego,ze zle sie nim posluguje?:-) Nie sądzę. I rowniez-zeby nie bylo-nie krytykuje MP jako takiej. Ale akurat to co proponuje Milan,jest dla mnie bardziej naturalne,zwlaszcza przy ilosci psów wiecej niz 4 naraz w domu.
-
[quote name='Vectra']aaaa widzisz , bo to trzeba przerobić w życiu , takie cwane bydle , co mózg ma i go nadużywa. Wtedy się myślenie otwiera szerzej. ja mam psy dla których żarcie nie stanowi żadnej atrakcji , mało to potrafi prawie pawia puścić , jak mu smak nie podpasuje .... parówki na ten przykład mam też psy z wariantem naiwności ;) z takimi faktycznie można pozytywnie o parówkach pogadać ;)[/QUOTE] Ano widzisz...cwane właśnie...(ale tylko na parówkę,co innego nie jest atrakcyjne:D).Taaa takiego naiwnego też mam-i dlatego z nim trza było z żarciem wkroczyć,bo miętki strasznie był(charakter). Za to asta na szkoleniu z posłuszenstwa(poszliśmy dla rozrywki) musiałam smakiem w głowę pukać,bo za cholerę nie załapał,ze ma mi patrzeć na pięść na ramieniu bo tam nagroda..i chcąc mu dać smaka(naleganie pani szkoleniowec..nachalne naleganie) musiałam go tym smakiem puknąć w czerep :/..A i tak nie bardzo wiedział o co mi chodzi(bo nienauczony brać jedzenia z ręki). Ale przy miętkim kundlu się sprawdziło-tyle że charakter tego psa to nie moja bajka(tak jak metoda).
-
[quote name='a_niusia']ale to nie znaczy, ze metody pozytywne sa zle tylko ze YOU DID IT WRONG.[/QUOTE] Nie powiedziałam że są złe.Powiedziałam,że po wypróbowaniu(akurat przy okazji innego psa próba pod okiem szkoleniowca i Pani behawiorystki) nigdy więcej próbować nie będę :)-do moich psów absolutnie nie ma to zastosowania(chodzi tu głónie o nagradzanie jedzeniem). Może..jakbym stosowała ją od pierwszych dni chłopaka to efekt byłby inny..ale wprowadziłam ją jak miał 6 miesięcy(a u mnie od 8 tyg)-i dupa.
-
Mnie podkusiło kiedyś zastosować MP-ze smaczkami/nagrodami za ćwiczenie..Efekt?Dwa tygodnie z parówką..i dwa miesiące nawracania psa na włąściwą drogę(bez parówki),bo cwaniak zajarzył,że nie ma parówki=można spieprzać gdzie nogi poniosą(a wcześniej wracał na zawołanie ot tak,bez wabika w postaci jedzenia).. I wtedy powiedziałam:nigdy więcej...A chciałam psu dobrze zrobić :/
-
To może jeszcze ciut inaczej..Przeciwnicy Millana krytykują OSOBĘ i jej działania..a 90% tak naprawdę nie wie,co biedny chłop nagłaśnia i propaguje ;) Motyleqq - nie chodzi o to,żeby po przeczytaniu książek Millana nagle zapałać uwielbieniem do niego(sama chłopa jako ludzia nie trawię-wkurza mnie jego kurduplowatość i te dziwne zęby jego :D)..nie trzeba też wielbić metod przez niego propagowanych..Ale jeśli już się kogoś tak mocno krytykuje,to wypadałoby ta krytykę uzasadnić..dość konkretnie..Nie uważasz? "nie bo nie" to bardziej do 5latka pasuje niż do dorosłych ludzi :D - a gro wypowiedzi przeciwko jest właśnie w takiej konwencji utrzymane "nie bo..nie"
-
[COLOR=#000000]"Aneta Nowak , ale w TV już jest coraz więcej takich programów o szkoleniu psów. Nie tylko Cezar i Victoria. Nie powiem teraz jak to tam się zwie , bo ja TV nie oglądam ... jak napotkam to w sieci śledzę [/COLOR];-) [COLOR=#000000]Ja nie widzę nic w tym złego , bo warto to oglądać , obserwować , podpatrywać i wyciągać wnioski.Różnych wariatów od psów [/COLOR];-)[COLOR=#000000] książki też warto czytać różnych autorów .... a to tylko po to , by nauczyć się intuicyjnego podejścia do każdego psa.[/COLOR] [COLOR=#000000]Każdy z tych nauczycieli psich , ma tam swoje racje .. więc można miksować do woli 10 metod i coś dla siebie i własnego psa dobrać." Oczywiście jest tak jak mówisz. Oglądać i wyciągać wnioski. Ale pokaż mi kogoś,kto tak CM zaciekle krytykuje,bo..nie wiem jak to napisać(za długo by było)...pokaż mi kogoś,kto krytykuje "kopanie psa",bo oglądnął ze zrozumieniem i wie jakie to "kopanie" i po co... Z całym Twoim postem się zgadzam. Gdzieś niedawno pytałam(tutaj?chyba nie) kto z przeciwników Millana przeczytał jego książkę(choć jedną)..no niestety..głosy jakie się odezwały to"nie czytałam,bo wiem,ze bzdury napisał"...Litości...Jasnowidz?[/COLOR]
-
[quote name='Maron86']U mnie to chyba takie wychowanie: rodziny się nie wywala, nie opuszcza i pomaga w ciężkich chwilach. Pies jest dla nas rodziną. W przypadku mojego psa ... pewnie w wieku około roku został by uśpiony za dotkliwe pogryzienie człowieka (zapewne do tego własnego 'właściciela'). Tylko że ja miałam jakąś tam świadomość jakiego charakteru i zachowań mogę się w najgorszym wypadku spodziewać (rasę wybierałam prawie 2lata szukając 'idealnej' dla rodziny), a mimo to przeskoczył moje mroczne wizje. Ogrom pracy trzeba było włożyć w naprostowywanie jego psychiki, a jeszcze więcej żeby stworzyć jakąkolwiek z nim więź i mimo tego czasem mam wrażenie że się zastanawia po co mu ten człowiek na końcu smyczy. Teraz jest fajnym w miarę zrównoważonym (dość szybko się ekscytuje, szybko wpada we wściekłość, ma totalnie zrypane priorytety przez zły social za czasów szczeniaka[najpierw psy, później ja, reszta zbędna...] na który nie miałam wpływu niestety...) psem który pomaga wyprowadzać z różnych złych zachowań inne psy. Faktycznie coś w tym jest lepiej psa oddać zanim się skopie mu do końca psychikę i później wywali/uśpi.... Co do samym 'metod cezara' cóż o większości słyszałam/czytałam zanim w ogóle to show weszło do tv. Z częścią się zgadzam, część potępiam. Osobiście uważam że przez to show masa nieogarniętych i leniwych ludzi myśli: znalazłem idealne i szybkie rozwiązanie, wystarczy powiesić psa na smyczy aż padnie wtedy będzie się słuchać. Gdzie najwiekszym problemem tego psa jest jego właściciel który rozpuścił go i nie przystosował do życia w społeczeństwie, baaa we własnej rodzinie.[/QUOTE] A częśto rozpuszczony jest,bo ten sam baran najpierw oglądał(bo tacy raczej nie czytają) taką Victorię..i nagle szok:ja daję kiełbase a pies ma mnie w d...e...więc zmienię kanał na Milana,powiesze na smyczy i będzie git... Ale niestety-na takie matołki po prostu lekarstwa nie ma. Bo i w jednej i drugiej metodzie są pozytywy które można wykorzystać w pracy z psem..ale śa również negatywy,które ta pracę moga skomplikować.. No ale jeśli gro ludzi na świecie ogląda program w TV i nie rozumie co ogląda..poczekajmy,po Milanie wreszcie pojawi się kolejny "prekursor" nowej,cudownej i niezawodnej metody,który również będzie miał mnóstwo przeciwników(bo na pewno tylko o lans i kase z pracy w TV mu chodzi) :D
-
[quote name='Maron86']Może patrzę na tą sprawę inaczej bo mi w życiu nie przyszło do głowy oddać psa bo jest ciężki w wychowaniu, bo jest kompletnie inny niż miał być, bo wymaga ode mnie masę wytrwałości i konsekwencji w pracy z nim, bo nigdy nie będę mogła go spuścić w miejscu nieogrodzonym z linki. Nauczyłam się z nim żyć z każdą jego zaletą i wadą, pomimo że czasem mnie denerwuje jego wyskakiwanie do ludzi w obronie właściciela (a ma takie nawroty pomimo pracy z nim, geny dają o sobie znać) to w życiu nie przyszło by mi do głowy go oddać ... chociaż fakt czasem się zastanawiam czy może domek z ogrodem nie był by dla niego lepszy, ale szybko mnie mama sprowadza na ziemie przypadkiem psa którego mieliśmy adoptować i nie dostaliśmy bo mieszkamy w bloku - pies teraz siedzi na łańcuchu, no ale ma domek z ogrodem :roll:. Owszem powala mnie nie myślenie o tym 'co się za rasę bierze'. Skoro jesteśmy leniwi to pech, nie weźmiemy sobie słodkiego borderka czy też małego russella. Jednak są ludzie którzy biorą np beagla do bloku i wychodzą z nim 2x dziennie przed klatkę (sama znam takie przypadki), w takim wypadku faktycznie może lepsze jest oddanie komuś normalnemu psa, a kupienie sobie pluszaka?[/QUOTE] No widzisz..mamy podobne zdanie(a to chyba wiesz),ale widzisz również,że czasem ręce opadają...i teraz wyobraź sobie,ze Twojego psa(czy mojego matołka) ma ktoś kto nie ma tyle samozaparcia co Ty czy ja...Jakie byłyby konsekwencje w przypadku Twojego psa?Chodzi mi o to-jaki byłby,gdyby ktoś po prostu zlekceważył konieczność pracy z nim? I o to mi chodzi..jeśli trudny psiak(lub kompletnie nie dopasowany) trafi z przypadku w niewłaściwe ręce,to..najlepiej dla psa gdy te ręce się zmienią(pod warunkiem,ze będą dokładnie wybrane a nie na zasadzie "pozbyłem się,niech się kto inny męczy).
-
Podstawowym problemem jest..nieumiejętne dobranie psa dla siebie. Oczywiście,ze można trafić na diablątko(wyjątek potwierdzający regułę),ale jeśli ktoś jest osobą mało aktywną,do tego psiak ma głównie BYĆ, to chyba logiczne,że nie bierze sobie np pitta(chodzi mi o konieczność aktywności przy bullowatych no i dużą dawkę konsekwencji w wychowaniu). Ale czasem jest tak,że pies sam się przybłąka czy adoptuje się psa dorosłego..i okazuje się,ze nijak się człowiek z psem nie dopasuje,zeby oboje byli ze wspólnego życia zadowoleni. Nie mówię tu o takich pierdołach "oddam psa bo silny i ciągnie na smyczy"-bo tu sie z Tobą,Maron,zgadzam.
-
[quote name='Maron86']Nie zgodzę się. Sama poprzez doświadczenie właśnie z ostatnimi moimi 2 psami (nie liczę tu tymczasowiczów) musiałam nauczyć się wielu zachowań które nie były mi potrzebne przy poprzednich psach. Sama nie lubię jakiś super aktywności i dlatego wzięłam psa który nie miał mieć energii tyle co np russel terier. Miał być spokojnym i uległym psem, wręcz wielbiącym swoją rodzinę i broniącym jej. Skoro taki leń jak ja mógł się dla psa zmienić, dojeżdżać autobusami 1,5h w jedną stronę na 1h szkolenia, zapewniać psu ruch i zmęczenie psychiczne to ... każdy może się zmienić, zależy wyłącznie jak bardzo kocha psa i jest gotów dla niego się 'poświęcić' (na początku wymaga to pewnych poświeceń, nauczenia się pewnych zachowań, wyrobienia w sobie odpowiedniej postawy w stosunku do psa). Dlatego nie popieram oddawania psa bo 'sobie nie radzimy'.[/QUOTE] Ale są ludzie którzy nie chcą zmienić nastawienia/planu dnia,którzy nie umieją zmusić się po prostu do bycia konsekwentnym wobec futrzaka. Jest również gro osób,które..po prostu zaczynają się bać(z powodów różnych) własnego psa,jego zachowań. I co wtedy? Mają się męczyć-ludzie i pies w imię"bo tak trzeba"? Czy lepiej poszukać domu,który sprosta wymaganiom danego psa..a jak sprosta(co oznacza ze ma chęci,wiedzę,możliwości) to tym samym życie psa będzie po prostu lepsze? Pies będzie na tym sławetnym "właściwym" miejscu?
-
Maron86-ale nie każdy poradzi sobie z psem,u którego problemem jest agresja(czy to z lęku czy innych powodów)..I taki pies jest tykającą bombą dla domowników..i otoczenia. Sa ludzie,którzy nie umieją być stanowczy dla psa,bo "nie chcą go krzywdzić"..Sa też osoby,które biorąc psa nadmiernie aktywnego sami do tej aktywności chęci nie przejawiają..Chyba lepiej,zeby pies znalazł dom,gdzie będzie się czuł dobrze a ludzie będą go akceptowali z przyjemnością a nie z przymusu,prawd?