Bo my chcemy tłuste chodzić, więc żremy :D
To masz jak u mnie- ja idę spokojnie z Kajką, zależy od miejsca i czasu luzem lub na smyczy, a rodzice wyciągani na wszystkie strony przez Lucka :D On jak idzie to aż dyszy, tak ciągnie. Ale cóż, malutki biedny piesek.... Tata się wkurza, a mama tylko: przesadzacie, da się wytrzymać :D