No spacerek zaliczony, 3,5h :D I najlepsze jest to że moja grenialna sucz przestraszyła się wędkarzy i spierdzieliła, a ja musiałam w ciuchach płynąć po piłkę :mdleje: A potem przez miasto cała mokra szłam, aż kapało :D Następnym razem biorę ręcznik :D Bo Szilka do wody to tylko do kostek :mad: Jestem w ogóle idealną panią- patrzyłam na uciekającego psa, piłkę, psa, piłkę, i zamiast po psa to popłynęłam po piłkę :D