Jump to content
Dogomania

Gezowa

Members
  • Posts

    1695
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gezowa

  1. Taaa, biorąc charta byłam przygotowana psychicznie na różne teksty społeczeństwa. Już raz powiedziano mi, a właściwie psu, że go głodzę, a dokładniej były to słowa: "Chodź mały z nami na porządny spacer, bo widać, że twoja pani nawet cię nie karmi" :cool3:. Że jest brzydki i tak dalej to jeszcze nie słyszałam, ale to pewnie kwestia czasu, bo jak będzie w nim widoczny już ten dorosły whippet to się zacznie... :razz: Za to jedna dziewczynka posłodziła nam ostatnio słowami: "Oooo, jaki słodziak". Aż się do niej uśmiechnęłam, bo słyszałam ten tekst po raz pierwszy (poza gronem dogomaniaków oczywiście) odkąd małego mam, a będzie już niedługo miesiąc :lol: Ale takie mijanie "zagłodzonych brzydali" ma tez swoje plusy w przypadku jeśli ktoś nie lubi namolnych łap dzieciaków czy dorosłych... Chociaż ja nie mam nic przeciwko, żeby głaskali mojego gówniarza w tej chwili, bo to nawet lepiej dla niego. Rzadko kto w ogóle chce go dotykać :shake:. Czasami mam ochotę kupić chustę dla młodego i nadrukować na niej: "Moja Pani mnie NIE GŁODZI. Jestem chudy, bo jestem CHARTEM" :lol: W nieco skróconej wersji szybciej by się czytało :D Dla mnie on zawsze będzie najpiękniejszym brzydalem :diabloti:
  2. Nie no, śmiejemy się z ciotką, bo jak pojechałyśmy na osiedle (z mamą, ona do sklepu, a my z psami na trawniku) to każdy ciumkał do jej psa: "ojej, jaki słodki!", a mojego mijali szerokim łukiem. Pewnie dlatego, że jakiś taki zagłodzony szczur. Nie znają się na charciej urodzie, ot co :evil_lol:
  3. Więc poczekaj aż wyprowadzisz się na swoje, bo jeśli Twoi rodzice mają takie super podejście to zastanów się czy jest sens brania kolejnego psa, który w przypadku choroby albo się wyliże, albo będzie się męczył i zdechnie. Pytaliśmy o kota - nie otrzymaliśmy odpowiedzi. To chyba nie wina Twoich rodziców?
  4. Oj, to trochę daleko od Ciebie :( Wiesz może w jakiej dzielnicy mieszka ta rodzinka? Dość sporo osób z trójmiasta kręci się na dogo, zawsze można ich zapytać :)
  5. Noo, świetny jest, a mój młody to taki brzydal przy nim :diabloti:
  6. cd. Kiedyś młody wyszukał badyla na spacerze i zabrał go naturalnie do domu. Musiał się teraz podzielić z kuzynem... :diabloti:
  7. Muszę też zrobić coś podobnego, albo kupić, bo ostatnio ulubiona zabawka do żucia (gumowa, piszcząca kaczucha) została najpierw przedziurawiona, a dwa dni temu podczas zabawy - rozerwana na dwie części, więc męczymy się teraz z byle czym. Jakimiś gumowymi śmieciami + prasowana kość, której zeżarł już połowę :roll: Dzisiaj rano, jakoś po 9 ciotka wparowała do nas wreszcie ze swoim maleństwem. Jak go zobaczyłam... No nie mogłam go nie wymiziać. Taka super kulka, pieszczotliwie ochrzczona przeze mnie "niedźwiadkiem" :loveu: Dziwne było to, że mój gówniarz z początku się go BAŁ. Piesek ciotki jest obecnie młodszy o ok. miesiąc i mniejszy, ale niewiele. Więc smaczkami zachęcałam młodego, żeby podszedł, bo cieszył się, ale jakoś tak z rezerwą ;) Po ok. 5 minutach rozkręcił się tak, że trzeba było się przenieść z domu do ogrodu i dopiero zaczął się szał... Misio za bardzo nie wiedział co się dzieje, jeszcze skołowany taki, więc na początku stał w miejscu kiedy gówniarz go zaczepiał i zaraz zwiewał. Później oboje biegali, ale to komicznie wyglądało... zupełnie jak starcie ciężarówy z ferrari :D Ze 2h na pewno się bawili, więc trochę to zeszło. Najlepsze, że misio przyjął strategię stania i czekania, aż młody będzie przebiegał obok niego i wtedy ewentualnie go chapnie, o ile mu się uda. Mój gówniarz z kolei strasznie prowokował do zabawy, podchodził, podszczypywał, nawet za ogon potrafił pociągnąć. Misio nic. Zupełnie jakby nie czuł, co jest całkiem możliwe, patrząc na tą wielką kupę sierści :loveu: No ale trzy razy Edziu został powalony przez 8mio kilowego szczeniaka :D Oto Dakar - DON; ciężarówa. VS. Aedan - Whippet; ferrari. Zdjęć z zabawy nie ma, raczej z takiego zmulonego leżenia, bo aparat mam tragiczny i wszystko byłoby rozmazane :shake: Jutro nakręcę film za to!
  8. Wreszcie wróciłaś! Teraz więc oczekuję DUUUUŻO nowych zdjęć z Tinolcem :loveu:
  9. http://gallery.site.hu/d/21293074-1/IM000496.JPG ten charci "uśmiech" :D Super chłopak :)
  10. Na szczęście martwe myszy mija póki co, podobnie jak wszelkie kupy (z wyjątkiem tych ptasich... :roll:), ale grzyby pomagał nam zbierać, dobrze, że były małe i w małej ilości, bo bym się chyba załamała... Czasami zbyt późno się reaguje przy takim maluchu, który ma milion dwieście pomysłów naraz :/ O tyle w domu jego zachowanie jest do przewidzenia to na zewnątrz... bywa ciężko, zwłaszcza w nowych miejscach. Teraz kup nie rusza, ale nie mam pewności, że za kilka dni nie zje takowej, bo mu się nagle zachce... Niedługo będzie wymieniał ząbki, już to widać, bo bierze do mordy wszystko co da się szarpać albo gryźć, często są to zakazane rzeczy, więc reakcja natychmiastowa :) Dobrze, że nie zostaje sam w domu, bo podejrzewam, że zniszczenia byłyby ogromne :evil_lol: (niestety nie mam klatki).
  11. Jeeej, są świetne. Podziwiam ludzi, którzy tworzą takie dzieła :loveu: Ja z kolei rozglądam się za w miarę tanimi i ładnymi szelkami dla mojego maleństwa. Pewnie też kogoś pomęczę z zamówieniami, ale zastanawia mnie czy ktoś na dogo podejmuje się tworzenia całkiem nowego wzoru? Zawsze jak oglądam sklepy, czy tematy to widzę gotowce do wybrania, a nie wszystkie mi się podobają...
  12. Tak, właśnie z tym "cofam się" miałam na myśli zawracanie :) Często kawałek przed domem dostaje takiej szajby i ciągnie, bo on już chce do domu, chce się napić, przywitać kota, wycałować moją mamę, obwąchać babcię, poskubać dziadka i tak dalej... :razz: [quote name='harpoonka']Odnośnie kotów :-D Obok mnie urzęduje taka wredna bestia. Jak tylko widzi mnie z Batkusem, od razu wyłazi na środek drogi i tak siedzi. Nauczył się, że Batkus i tak go nie dopadnie, to robi nam na złość. Dosłownie tak to wygląda. Siada i nas obserwuje aż się znacznie nie oddalimy :smile:[/QUOTE] Bo koty wbrew pozorom to inteligentne bestie :D "O, znowu idzie ten pies, usiądę na środek i będę go wkurzać, bo i tak mnie nie dorwie :evil_lol:". Oj zdziwiłby się jakby kiedyś smycz się wyślizgnęła z ręki... :cool3:
  13. Haha, popróbujemy jak będzie stawiał opór :) Podejrzewam, że zrobi wszystko za piłeczkę, ewentualnie mięsko :evil_lol: Dla mojego malucha też muszę kupić szelki, bo bywa, że mi się wyrywa do przodu, a ja nie chcę go dusić, więc jak ten słup pozostaje mi czekać, aż smycz zrobi się luźna. Początkowo załapał o co chodzi, ale teraz jest schemat: ciągnie, widzi, że staję to od razu cofa się i siada, ruszamy, ciągnie znowu. Nie poddaję się, czasami cofam się, lekko go pociągając z tekstem: "chodź" i tak krążymy. Ludzie dziwnie się patrzą... :razz:
  14. Jest bardzo chętny do współpracy, ale czasami jest to na zasadzie "kiedy mi się chce, a nie Tobie" :lol:. Czyli, że są takie sytuacje kiedy po prostu nie ma ochoty, komendy wykonuje na odwal, więc męczę tak długo aż chociaż raz dobrze zrobi to, czego od niego chcę i po tym odpuszczam. Bawię się z nim, albo chowam zabawki, co na razie wychodzi nam gorzej niż źle :razz: Młody nie wie czego od niego chcę, więc pewnie wina leży po mojej stronie, co za tym idzie - muszę się dokształcić :) Jutro prawdopodobnie przyjedzie do mnie ciotka ze swoim nowym nabytkiem - ONkiem, który jest od mojego gówniarza młodszy o jakieś 3 tyg. Plusem jest to, że wreszcie pozna inne szczeniaki (przedszkole dopiero na początku września), bo psy to on tylko z daleka widzi i z reguły zostaje obszczekany... a póki co była tylko jedna sytuacja gdzie kobitka zapytała się o płeć i wiek, a niestety oboje byliśmy padnięci (mały na rekach mi zasypiał, bo taki zmęczony; a na łapki musiałam go wziąć, bo protestował i nie chciał iść dalej), więc przeprosiłam panią i poszliśmy do domu. Trochę szkoda, babka miała shar pei'a które swoją drogą też mi się podobają :D
  15. Świetny jest! Lubię pręguski... :loveu: A filmik z wodą super :) Mój lubi brodzić w strumykach, ale jeszcze sprawdzę jego zachowanie w starciu z jeziorem. Do wanny ostatnio sam się pcha, a zawsze uciekał... :cool3: A podobno whippety nie przepadają za wodą (w każdej rasie są wyjątki :D).
  16. Dziękujemy :) Ma kilka wad, ale póki co to wynika z wychowania, po prostu trzeba nad tym popracować, bo z lubością wyszukuje rozjechane, wysuszone ropuchy i mi je przynosi :cool3: Często też nie potrafi spokojnie jeść kości, które dostaje co jakiś czas. Dziś znowu wyrwał mi z ręki końcówkę i połknął, więc szykuję się już na biegunkę, bo ostatnim razem też ją miał :shake: To już druga taka sytuacja. Muszę się bardziej pilnować, bo żelaznego uścisku w ręce to ja nie mam, zwłaszcza przy obślinionej kości... Później zajrzę do Twojej galerii, bo urzekł mnie awatar :evil_lol: a teraz spadam na krótki spacer, bo mały już czeka :)
  17. [url]https://lh6.googleusercontent.com/-HMgSQBsd7PQ/UDS09CRdsqI/AAAAAAAABDM/rDuwJ1hlpzQ/s576/IMG_7065.JPG[/url] Jęęęęęzooooor :loveu:
  18. [quote name='shera9']No wiem:D A jeszcze 3 piesek będzie:evil_lol:[/QUOTE] Yh, na wątku z psem obronnym pisałaś, że jednak Twój sąsiad chce, a nie Ty... Aż mi to wygląda na: "po co leczyć/usypiać kota, który jest stary skoro można zaoszczędzić na trzeciego psa"... Kilka osób na tym wątku interesuje się stanem kociaka, a ty to olewasz ("z kotem lepiej" aha.), zupełnie jakby dla ciebie był to temat zamknięty. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji u siebie, gdzie mam psa i kota i ma być drugi pies za rok (dlatego, że nie wyrobiłabym czasowo). Kotka jest "inna", bo za młodu miała krzywicę, więc teraz ma koślawe łapy + koci katar, który sama musiałam leczyć. Po prawie 5ciu latach przyszedł do nas szczeniak i kota kocham tak samo, poświęcam jej możliwie najwięcej czasu, żeby nie poczuła się odrzucona, zwłaszcza, że zawsze była jedynym zwierzakiem w domu. Nie wiem w końcu czy ten pies jest dla ciebie, czy sąsiada, a może dla ciotki kuzynki babci stryjecznej matki twojego dalekiego wujka, ale musisz wiedzieć, że zwierzak nie jest zabawką. Wymaga ogromnego wkładu pracy, często i finansów w razie choroby. W przypadku choroby tego trzeciego psa, wątpię, żebyś czekała "aż zdechnie", chyba, że u ciebie stary lub chory = niepotrzebny. Wybacz ostre słowa, zwłaszcza, że jestem niewiele starsza od ciebie, ale niekiedy tylko takie docierają. Po prostu zastanów się. Miejsce do biegania to nie wszystko, aby uszczęśliwić psa. Potrzeba czasu i ludzkiego zainteresowania, bo pies widzi w nas przyjaciela i potrzebuje być blisko. Musisz też wziąć pod uwagę przyszłość. Ja mam świadomość tego, że po maturze wyprowadzam się za granicę i zwierzaki jadą ze mną, bo nie wyobrażam sobie zostawić je w domu. Jeśli masz jakikolwiek problem ze sobą to dojdź najpierw z tym do ładu, a dopiero później bierz na barki kolejny obowiązek, bo posiadanie zwierzaka nie jest niczym innym jak pracą, zajęciem, łączącym się z ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ. Pozdrawiam ;).
  19. E tam, ja zmniejszam w paincie, bo nawet nie chce mi się nic innego włączać :razz: To dosłownie zajmuje kilka sekund :)
  20. Szkoda, że tu tak cicho. Happy przez tą grzywę skojarzyła mi się z afganem :loveu:. Ahhh, jak na nią patrzę to aż przypomina mi się moja spanielka... Nie miała AŻ takiej grzywy, ale coś tam jej zawsze sterczało przez co smiesznie wyglądała :)
  21. A ja zapytam grzecznie, czy możemy wrócić do tematu, o którym mówi ten wątek, czy nadal kolejne strony będą zawalane dyskusjami o cyckach, w których każda strona wie lepiej? :cool3: Nie licząc już pospolitego chamstwa, na które sami tak narzekają... ;) Chyba powinnam się przyzwyczajać.
  22. Ciekawe czemu zdjęć psa jest więcej niż zdjęć szelek (do tego ściągnięte z neta), skoro ponoć to o te drugie chodzi... :D
  23. Próba samobójcza :) (czy raczej agresja lękowa...?) A ja dzisiaj... Podjechałam z mamą do sklepu, gówniarz razem z nami. Mama na zakupy, a ja z małym wyszliśmy z auta i w cień, bo w Gdańsku znowu ponad 30C. Normalnie żal mi było patrzeć na przeciwko nas. Szczeniak (tak myślę) spaniela, złoty, bardzo ładny, przywiązany do płotu w tym gorącu. Słyszałam, że spaniele całkiem dobrze znoszą wysokie temperatury, ale czy to powód, dla którego należy go wrzucać na rozgrzaną patelnię (bo innego porównania brak, no, ewentualnie piekarnik się załapie)? Mama dość długo robiła zakupy, więc czekałam na właściciela. Przez ten czas pies się prażył, szczekał i wył za swoim panem. W pewnym momencie miałam ochotę po prostu do niego podejśc, odwiązać i przejść z nim w cień, ale psa nie znałam, ani tym bardziej jego właściciela toteż nie mogłam przewidzieć reakcji (raczej unikam kłopotów, jestem mało konfliktową osobą). Po ok. 20, moze 30 minutach przyszedł właściciel. Facet wyglądał dość sympatycznie, a ja nie mam zwyczaju wyskakiwać z mordą na każdego, kto robi w moim mniemaniu źle, bo sama mogę się mylić, więc po prostu grzecznie zwróciłam uwagę tekstem typu, że "'jeśli tak bardzo kocha swojego psa to żeby nie zostawiał go na słońcu tyle czasu" (zaznaczam - kiedy przyjechałam 20-30 minut wcześniej, piesek już był przywiązany, więc na dobrą sprawę nie wiem ile tam siedział). Pan mi nie odpowiedział, może zrobiłam gafę, może pomyślał, że jestem walnięta. Nie wiem... Inni ludzie przywiązywali psy w cieniu, tam, gdzie ja stalam i szli na zakupy. Tego też nie popieram, albo zakupy, albo spacer z psem, bo potem biadolenie, że zaginął, że skradziony, no ale... świata nie zmienię. "Mądry polak po szkodzie". Żal, że nie swojej...
  24. Z tymi pieluchami zawsze są jazdy na plaży... a przynajmniej były, bo od dawna tam nie chodzę. Mój kurdupel wzbudza sensację nie tylko wśród ludzi ("O Boże, czemu pani go głodzi?!"), ale i wśród psów ("o, kości do gryzienia."). Wczoraj wracaliśmy z biegania, pomijając napotkane dwa stada dzików i wykonywanie taktycznego odwrotu coby nie zachciało się dziczyźnie bronić młodych, to spotkaliśmy parę z westem. Weścik luzem, przy nodze, ja mojego na łapki (ostatnie dni w bezpiecznych objęciach pańci), ale biała paskuda była ciekawska i odłączyła się od właścicielki. Piesek był przyjaźnie nastawiony, po prostu ciekawski, więc skoczył na mnie (nawet nie poczułam :)) żeby powąchać młodego. Pani odwoływała pieska, ale ten nie miał zamiaru wrócić, no bo takie kości ze skórą trzymałam na rękach i trzeba obadać co to za dziwadło. Po nieudanych odwołaniach Pani wzięła pieska niemal natychmiast i grzecznie przeprosiła. Kultura jest - wybaczyć można, a nawet trzeba, więc powiedziałam, że nic się nie stało i wszyscy się rozeszli. Widać są i ci dobrzy psiarze u mnie, w przeważającej - póki co (pfu, pfu) - części :D
  25. On jest przestraszony tylko jak słyszy szczekanie innych psów i nad tym muszę popracować (nie boi się ich, tylko szczekania). Co innego jak jest przy mnie, ale przykładowo sytuacja sprzed chwili: wracam z małym do domu, gówniarz luzem zapędził się trochę i mnie wyprzedził. Psy sąsiadów zaczęły szczekać to od razu w tył zwrot i do mnie, do nogi. On jeszcze jest nastawiony do większości rzeczy pozytywnie (z tym szczekaniem mamy problem od początku...), więc jak jakiś obcy człowiek biegnie, czy para z wózkiem to on zaraz chce podejść, poniuchać, prosić o mizianie, ale nie pozwalam, no bo nie każdemu się to podoba. Co innego jak zapytają o głaskanie :) Wczoraj poszłam z nim nad jezioro, bo chciałam mu pokazać, że woda, która sięga wyżej niż do łokci nie gryzie (były problemy z myciem łap i podwozia po deszczowych dniach), no ale oczywiście rybak sobie przyszedł z psem, który każdego obszczekiwał, kurdupel naturalnie luzem, drze japę, podbiega do każdego z zębami, więc sobie odpuściłam... :roll: Dziwię się tylko, że nikt inny nie zwrócił mu uwagi, bo ludzi tam była masa...
×
×
  • Create New...