-
Posts
1695 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Gezowa
-
Czy "przyjemność" to się okaże... :cool3: Nie no, młody potrafi dokazywać i psocić, ale na obcym terenie zachowuje się raczej grzecznie :) Wydaje mi się, że ciotka za bardzo chciała mieć tego psa, żeby zrezygnować w ostatniej chwili... Mimo wszystko na jej miejscu bym olała sprawę, pożegnała ładnie pana "hodoffce" i kasę zatrzymała. Podobno to był ostatni szczeniak, inne już zarezerwowane... ciekawe czy inni właściciele też zaliczą "zonka" jak zobaczą warunki, w jakich przyszło żyć malcom oraz dorosłym psom... Nie mam nic przeciwko hodowlom w blokach, o ile psy mają warunki; tzn. są spełnione ich codzienne potrzeby. Pani z innej hodowli - borzojów - też mi opowiadała, że znała kilka hodowców chartów rosyjskich, którzy swoje początki mieli właśnie w blokowiskach. Borzoj jest przecież jednym z największych psów, a skoro udało się żyć jakoś z takimi bydlakami (to pieszczotliwe określenie :loveu:) i zapewnić im stosowne warunki (akurat to sprinterzy, więc spacer byłby najmniejszym problemem) to nie wiem jaki problem miał wyżej wspomniany facet... Trzymać psy w bagażniku... :shake: Byłam w szoku jak ciotka mi to opowiadała... Więc nie zdziwiłabym się wcale, jakby młody DON był przypadkowym skojarzeniem, coby tylko kasę zarobić... :/ Psie przedszkole - każdy człek ma inną opinię na ten temat. Ja tam idę głównie przez ten tor agi (przeszkód pewnie będzie mało, bo to szczeniaki, plus pewnie tunel, ale to zawsze coś) + fakt, że młody potrzebuje porządnej socjalizacji :) No i ja też nie pogardzę dodatkową wiedzą... Zwłaszcza, że jeszcze raczkuję, jeśli chodzi o szkolenie. Niby młody coś tam potrafi, no ale...
-
Moja staruszka spanielowa dostawała gotowane i często musieliśmy jej "wiązać" uszy, bo moczyła i śmierdziały... :lol: https://lh3.googleusercontent.com/-IoycjMqTs_E/UDvAZfsWbCI/AAAAAAAABHg/czfhPjxIH3Q/s600/1.JPG Awwww :loveu: Te szelki są od DS, AD, czy gdzieś na necie wypatrzyłaś? Podobają mi się strasznie :D
-
Jak pisałam - teraz się dostosuję. Za tydzień w weekend powiem szczerze, że nie wiem, bo do końca tygodnia/do poniedziałku dowiem się kiedy będą zajęcia, więc dam jeszcze znać jak coś :) Fajnie byłoby jakby było nas i psów więcej... :D
-
Nie potrafię zapamiętać nazwiska tego pana :lol: Ale podam stronę: http://www.creativedog.pl/ Sama oferta wydaje się atrakcyjna, a jak będzie to zobaczymy. Zaczynamy najszybciej za tydzień :)
-
Zwlekałam tak długo z odpowiedzią, bo nie mogłam się dodzwonić do przedszkola :lol:. Mi w tym tygodniu pasuje każdy termin, więc mogę się dostosować z młodym.
-
Wracając do biedronkowych akcesoriów... Kupiłam młodemu piszczącą papugę z piłką i sznurkami (nic lepszego nie było...). 30 minut wystarczyło, żeby odgryzł jej "stopę"... A zakładałam, że pierwsze pójdą oczy, bo wyglądały na najsłabiej przyszyte :) Nawet jak jej wszystko zeżre to nadal będzie piłka ze sznurkami :D [url]http://img.liczniki.org/20120828/P8310583-1346162814.jpg[/url]
-
Przez te uszy :lol: Kiedyś pisałam, że boi się szczekania, ale teraz jest obojętny, po prostu bardziej się pilnuje jak słyszy szczekającego psa i woli trzymać się bliżej mnie. W stosunku do obcych psów... to zależy. Zanim podejdą - jest ciekawski, ogląda się za nimi, macha ogonem. Zauważyłam, że na wstępie zawsze przyjmuje uległą postawę, widzianą okiem psa, bo przecież whippety często noszą ogon między łapami, nie wspominając już o położonych uszach - wygląda jakby się wiecznie bał i okazywał uległość przez co czasami dochodzi do sprzeczek, ale niezbyt poważnych... Szczeniaka ciotki początkowo się bał, ale kiepsko wychodzą im teraz zabawy, bo młody przez brak podszerstka i bujnego włosa jest po prostu cały pokaleczony. DON nie zdaje sobie jeszcze sprawy z własnej siły i wygląda to tak jak wygląda... Na udzie ma okropną szramę, ok 7cm. :shake: Odróżniam zabawę, nawet brutalną od żarcia się na poważnie, ale dzisiaj było dość... dziwnie. DONek chwycił młodego za skórę na karku i ciągnął w swoją stronę. Ten zaczął piszczeć i wyrywać się, a DON zero reakcji, ciągnął dalej. Darcie było niesamowite. To dało mi do myślenia, bo z tego co wiem, po pisku towarzysza zabaw powinna nastąpić pauza, albo puszczenie go po prostu... Poruszając ten temat przejdę przy okazji do kolejnego, bo DONek ma rodowód, ale nie rzuciłam na niego okiem... nie wiem czy to hodowla zarejestrowana w ZKwP, czy w klubie, jakich teraz pełno byle tylko oszukać ustawę... Ale facet trzymał trzy duże DONy w bagażniku od auta, a na pytanie wujka "czy one ciągle tu siedzą?", odpowiedział: "ale panie, ja z nimi wychodzę na długi spacer, 3h aż!". We łbie mi się to nie mieści. Hodowla w bloku... A i owszem, sporo hodowli swoje początki ma w blokowiskach, podobnie jak ta, z której mam mojego młodego. P. Iwona ma bodajże dwa psy, dwa whippety - matkę i córkę. Córka miała teraz swój pierwszy miot i szczeniaki już wszystkie rozeszły się do domów. Młode jak młode - dużo bałaganią, ale były trzymane wszystkie W DOMU. W przypadku MŁODYCH DONów - na balkonie, co dało się szybko odczuć, kiedy Dakar dyszał w każdym pomieszczeniu, bo było mu zbyt gorąco (nawet w deszczowe dni!). Nie wiem czy ciotka dała się nabrać, bo jeśli tak, to dała blisko 2 tysiące za psa w typie. Na jej miejscu bym zrezygnowała po wypytaniu tego faceta i zobaczeniu w jakich warunkach są trzymane psy... prawie jak rozpłodówka... :/ A może przesadzam...? W każdym razie dzwonię dzisiaj koło 18 i zapisujemy młodego do przedszkola, bo u mnie mało jest okazów w okolicy do dobrej socjalizacji. Przyda nam się. No i w "szkolenie" wliczone są też przeszkody z agi, więc powinno być fajnie :)
-
Charty pręgowane czystej rasy (wtf?) bez rodowodu. Uwielbiam takie nieśmieszne żarty... :roll:
-
Fakt, szelki ma świetne, aż mam motywację, żeby poszukać dla mojego :lol: Uwielbiam pipetowe uśmiechy :D
-
... jednak potrzebuję lustrzanki :lol: Zdjęć jest co najmniej 40, a tylko 3 nadają się do publikacji, bo nie są aż tak rozmazane. wygląda jakby miał szufladę, a nie szczenę :razz:
-
Ktoś chętny na spotkanie ze szczeniakiem? Próbuję kogoś wkręcać w socjalizację maluszka, a póki co kiepsko nam idzie...
-
Jeszcze tak przed-spacerowo. Pożyczyłam aparat z jako takim stabilizatorem, więc może uda mi się wychwycić gówniarza w biegu :D Zobaczymy. :diabloti:
-
[quote name='Mozartino']Ja pewnie z galgoblanco, a Ty gdzie sobie upatrzyłaś ? Mi powiedziano, żeby właśnie na chodzenie zakładać i dopiero po dotarciu do celu, rozbieramy psa, żeby nie było mu też za gorąco podczas zabaw, szaleństw. Jak zabawa się skończy, ubieramy psa i idziemy do domu. Ja bodajże na zooplusie albo animalii. Tam była taka fajna polarowa derka, ale można było ściągnąć polar i wychodził płaszczyk na deszczowe dni, czyli takie dwa w jednym. Ale teraz patrzę na galgoblanco i wydaje mi się, że bardziej opłaca się właśnie to: http://galgoblanco.home.pl/pl/p/sportowe-ubranko-dla-whippeta-komplet-trzyczesciowy/358 :D Whippety szybko schną, więc o ile przestanie padać, a młody będzie się ruszał to taki płaszczyk przeciwdeszczowy jest zbędny :razz: Edit: http://i45.tinypic.com/hulq3q.jpg śliczna dziewczynka :loveu: Mój chłopak biega luzem na naszej polnej drodze i kilku polanach, na których WIEM, że nie ma potencjalej zdobyczy. W lesie mamy linkę, bo jednak tutaj rośnie ryzyko, że albo coś zje (grzyby), albo napotkamy innych ludzi z psami, albo zwyczajnie coś zobaczy i zwieje, a jakby się zgubił w lesie to już nie jest tak kolorowo, bo mogą go odstrzelić... :/. Trzyma się blisko mnie, zwłaszcza jak mam coś interesującego, albo zajmuję go nauką chodzenia przy nodze czy skupienia. Przykładowo wczoraj wzięłam na spacer serca drobiowe to świata poza mną nie widział :D Pilnuję go mimo wszystko, bo wiem jaki stosunek ma do uciekających zwierząt czy przedmiotów (za liśćmi targanymi przez wiatr po ulicy często się ogląda, czasami nawet wyrywa na smyczy, bo on musi gonić, bo to mu ucieka ;)). Najczęściej to latanie "luzem" wygląda tak, że puszczam go z długą smyczą coby w razie czego na nią nadepnąć. Obserwuję go uważnie, wiem kiedy wystartuje i strasznie tego pilnuję. Zwłaszcza, że okres buntu przed nami... Myślałam nawet, żeby kupić drugą linkę i z 15 metrów zrobić 30 :lol:
-
Ja właśnie zawsze zazdroszczę jak widzę zdjęcia kotów i chartów wtulonych w siebie. Moja kotka raczej łapką tylko macha w celu odstraszenia, ale bez pazurów. Na początku było jak mówisz: kot syczał, jeżył się, warczył jak nadchodząca burza, a pies nic sobie z tego nie robił i dalej skakał, szczekał i machał ogonem. Właśnie to machnięcie łapą trochę go zdziwiło i odpuścił. Musi się jeszcze sporo nauczyć jak żyć z takim kotem. Rano zawsze jak kicię widzi to jest wąchanie, kot nie protestuje, bo odbywa się to bez gwałtownych ruchów; spokojnie. Później następuje wystraszenie kotki, ona zwiewa, a ten ją goni, bo przecież "ucieka i chce się z nim bawić!" :lol: Ale widać postępy nie tyle u psa, co u kota właśnie. Na początku była trochę skołowana, nie wiedziała co to za stwór, a zawsze była jedynym zwierzakiem w domu (no, prawie zawsze, bo na początku trafiła jeszcze na okres, w którym miałam spanielkę, staruszkę taką i z nią nie było problemu, bo zawsze ładnie się witały). Pies śpi u mnie w pokoju, więc kotka automatycznie omijała to pomieszczenie przez pierwsze dni. Później zaglądała, a teraz normalnie wchodzi, często wskakuje na łóżko jak pies śpi i go obwąchuje :) Nawet potrafi zasnąć u mnie, ale na parapecie, bo wie, że tam młody jej nie dosięgnie, czyli jeszcze z rezerwą do niego podchodzi, ale ona jest właśnie takim typem, że potrzebuje czasu. Do mnie też przyzwyczajała się jakieś kilkanaście tygodni. Ale ostatnio z kotki zrobiła się taka "amazonka" :lol: Wypuszczamy ją tylko do ogrodu, ona rzadko kiedy przeskakuje płot, chociaż ma taką możliwość. Zawsze uciekała przed innymi kotami, a kilka dni temu była sytuacja, że wyszła z ogrodu po to, żeby przepędzić intruza, który pojawił się w zasięgu wzroku... :razz: Do bójki nie doszło na szczęście, dziadek był świadkiem, więc ją "odwołał" jakkolwiek to brzmi w przypadku kota :lol: Uwielbiam ją właśnie za to, że potrafi przyjść na zawołanie. Nie zawsze, bo to wciąż niezależny kot, ale w 70% przychodzi :D Często zamiast miauczeć to wydaje z siebie dziwne dźwięki, przypominające szczekanie, więc się śmiejemy, że to faktycznie pies w kocim ciele :loveu:
-
Wygląda na to, że mój gówniarz jest najmłodszy z całej, obecnej whippeciej bandy :razz: Elvisek jest super! :loveu: Początkowo też miałam mieć jasnego whippeta, ale niestety kwestia jednego dnia, bo inna rodzinka mnie ubiegła. A teraz... teraz mojej mendy nie oddałabym za żadnego innego psa :loveu: Jeśli chodzi o spacerki i bieganie z innymi psami, to u nas takowych jest raczej mało, a jeśli już jakiś się wkręci to reagują lekkim zdziwieniem na taką małą wyścigówę :lol: Ale jaka radość jak wreszcie ją złapią... :cool3: Czekam na więcej zdjęć! :D
-
No u mnie jest tak samo! Z tym, że mam kota strachliwego, boi się gwałtownych ruchów, więc nijak można to pogodzić :-( Jak będzie starszy to pewnie będzie inaczej. Nie będzie taki "nieobliczalny" :razz:
-
Ojej, whippeci foszek? U mnie foszka nie było, za to powitanie jakbym z wojny wróciła. On jak się cieszy to całym sobą... :razz:
-
Mi się zawsze podobały te szopy: https://picasaweb.google.com/101825270268017642048/RibbonkiWzory#5725302650238159282 :loveu: Tylko szkoda, że tasiemka taka cienka :( U mnie z młodym było tak samo, nawet gorzej... Sadzałam go, mówiłam oschle: "zostań" i wychodziłam. Dopiero co zamknęłam drzwi i już były piski i darcie mordy niesamowite. Robiłam tak jak wyczytałam na innym forum - żeby wejść zanim zaczną się piski. Czyli na początek u mnie to była ledwie sekunda, potem 2, 5, 10, teraz zostaje sam na ok 5-10 minut, czeka zawsze przy drzwiach albo na końcu kanapy i wpatruje się w drzwi jak w obrazek. Po przyjściu zawsze daję mu nagrodę w postaci smaka (uwielbia szynkę z kurcząt... jak ja zresztą :lol:) albo wylewnego powitania. Jeśli piszczał, bo też się zdarzało, że weszłam akurat w momencie jak pisnął - nie było żadnego powitania, ignorowanie i dopiero ewentualnie głaskanie. Nie wiem czy dobrze robię, chyba tak, skoro u mnie to działa :lol:
-
:lol: Kotka ostatnio zaczęła podnosić na niego łapę, nawet kilka razy machnęła jakby chciała podrapać i to skutecznie zniechęciło młodego do dalszego zaczepiania. Trochę zdziwiony był :razz: On jest po prostu teraz zbyt żywy na zabawy z naszym kotem. Jak przyjdzie po męczącym spacerze to jest okej, bo nie wariuje, to samo zaraz po przebudzeniu, albo jak idzie spać.
-
Ubranko już wybrałam przed przyjazdem psa :lol: Chociaż nie pogardziłabym linkiem, bo może jest coś lepszego niż to, co upatrzyłam. Nie wiem jak to z tym jest, bo hodowczyni mówiła mi, że nie potrzeba ubierać whippetów zimą, o ile się ruszają, bo jak stoją w miejscu to wiadomo, że zmarzną. Ja bym chyba i tak kupiła chociażby z tego względu, że zanim dojdziemy w pożądane miejsce to młody może zmarznąć. Widzę jego stosunek do chłodu, nie lubi go. W deszczu co prawda pobiega, ale jak tylko przystanie to już zaczyna odczuwać, że jego tyłek marznie i chce do domu :D
-
[quote name='Pestkaa']My zamówimy coś z tych : http://allegro.pl/obroza-obroze-z-serii-cottonki-2-5-2cm-nowe-wzory-i2573854317.html http://allegro.pl/kolorowa-obroza-z-serii-cottonki-sowki-2-5-2cm-i2573522968.html http://allegro.pl/kolorowa-obroza-ribbonki-nowe-wzory-i2574288002.html http://allegro.pl/obroza-z-serii-twist-eko-skorka-piekne-kolory-i2549657898.html Też sobie może popatrz, pewnie są tam jakieś godne mężczyzny :eviltong: Chociaż my i tak głównie na szelkach chodzimy i zamierzamy chodzić, ale obróżka też musi być. Z kolei teraz jak mam już mniej więcej wybrane obroże, szukam szelek. O, dzięki, też są całkiem znośne, zwłaszcza ta: http://i1235.photobucket.com/albums/ff432/Dog_style/ALLEGRO/DSC02009.jpg :loveu: Ja w ogóle zapomniałam o DogStyle, byłam z góry nastawiona na galgoblanco. Sklerozę mam w tak młodym wieku... :lol: Jeśli chodzi o szelki to chcę chociaż spróbować, bo nie wiem co mi bardziej będzie odpowiadało w "kierowaniu" i "odczuwaniu" psa, jakkolwiek to nazwać :D No i będziemy też zamawiać w końcu adresówki. Jeśli nowy sprzęt będzie to trzeba i pieska ładnie 'oznaczyć'... :cool3: Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale zawsze się cieszę jak idę coś kupować dla psa :lol: [quote name='Pestkaa']E tam, jak chłopak wygląda :roll: Pokaż pokaż! :p Też bym chciała zobaczyć :cool3:
-
monisiaxp, prawda, dlatego nie przejmuję się słowami laików, ale też nie mam nawet ochoty po takich tekstach uświadamiać ich, że to pies rasowy i tak po prostu wygląda, a czy komuś się podoba to tylko kwestia gustu. Mi przykładowo rzadko który terier podoba się wizualnie (charakter znam tak powierzchownie, nigdy żadnego nie poznałam bliżej, niestety :shake:), ale zaraz nie będę łazić i krzyczeć każdemu właścicielowi, że np. yorki są brzydkie i wyglądają jak szczury (a szczurki akurat uwielbiam :lol:). Mozartino, Haha, u mnie zamiast "a-a" jest "e-e" :DNaprawdę rzadko kto zwraca uwagę na mojego psa. Może inaczej - spojrzą na niego, zmarszczą czasami brwi, ale nic nie powiedzą (poza kilkoma, nielicznymi wyjątkami), zazwyczaj przechodzą obojętnie, inni nas mijają szerokim łukiem jakby młody był co najmniej trędowaty (dopuszczam możliwość, że akurat ta grupka ludzi boi się psów... nigdy nic nie wiadomo). Raz zaczepiła mnie para na spacerze i zapytała o rasę. Pan tak przypuszczał, że to chart, ale pomylił pipcia z greyhoundem, więc wytłumaczyłam na czym polega różnica. Całkiem miło było. Ale to jedyna sytuacja od miesiąca, w której ktoś rozpoznał w młodym normalnego psa, a nie zagłodzone szczurzysko :lol: Na dniach zabieram go do centrum, może tam usłyszę coś nowego... :evil_lol: Dzisiaj za to, kiedy młody spał, odświeżałam sobie pamięć jak uczyć niektórych sztuczek, bo przyznam, że miałam dzisiaj rano chwile słabości i wolałam poczytać, przeczekać aż przejdzie. Pół dnia przespał, potem mieliśmy burzę, więc wyszliśmy dopiero wieczorkiem, po 18. Ćwiczyłam z młodym skupienie i chodzenie przy nodze, później aport z wymianą zabawki (musiałam go nakręcić w domu na jedną, konkretną, bo w chwili obecnej nasz skład jest dość ubogi. Dwa gryzaki, piłka i cudo do szarpania :roll: ale na dniach, jak przybędzie mi trochę gotówki to zrobię porządne zakupy :D). Krótkie sesje z przerwami na zabawę i zajęło nam to jakoś ponad godzinkę. Mały był zmęczony, ale obiecałam mamie, że pójdziemy na spacer, chociaż na chwilę, więc jeszcze tam było trochę ćwiczeń skupienia i przywołania. Nabiegał się sporo, jak zwykle zresztą. Jak nagroda jest zachęcająca to gówniarz przybiega na każde zawołanie, a wpatrzony jest jak w obrazek :evil_lol: To jeszcze z dnia wczorajszego: "Bezuchowy" :loveu:
-
Właśnie jeśli już to zastanawiam się nad niebieskim, ewentualnie złoto-beżowym, jakkolwiek określić ten kolor :lol: W czerwieni jednak słodko wygląda jako szczeniak, ale trudno mi powiedzieć jak to będzie kiedy dorośnie, bo zakładam, że obróżka będzie rosła razem z nim :D
-
http://i45.tinypic.com/23sy7bo.jpg gremlinek :loveu: Czytałam Twoje posty w wątku o smyczach i szelkach. Tinka nie wygląda aż tak źle w czerni, ale przyznam, że mam ten sam problem - dobór koloru. Młody początkowo chodził w czerwieni i nawet mu pasowała, teraz jest czarny, bo z tamtej obróżki wyrósł (w sumie była kocia... :razz:) i sama nie wiem co wybrać... Typowo charcia obroża też będzie, więc zwykły brąz czy tam kremowy kolor jest okej, ale właśnie szukam też jakiejś ozdobnej, z tym, że żadna do niego nie pasuje... :razz: Mam wrażenie, że wyglądałby w takiej odrobinę "pedalsko" :lol:
-
No to trzymamy kciuki :D https://lh5.googleusercontent.com/-Bu-j2jSGYPA/UDkxhsFRjdI/AAAAAAAABGQ/wTzLSPenHjM/s576/4.JPG te nasze głodzone brzydale... :loveu: