Jump to content
Dogomania

Gezowa

Members
  • Posts

    1695
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gezowa

  1. [quote name='leónowa']Dokładnie to samo przeżywałam, co miesiąc nowa miłość, ale w końcu czytanie o charakterze, to jednak nie dla mnie, wybieranie rasy dla siebie jest wbrew pozorom strasznie ciężkie, mówięc o świadomym wyborze, takim na 1000% pewności, że ten to właśnie dla mnie, trzeba być strasznie ostrożnym, żeby później nie było rozczarowań i zwrotu (lub schroniska) jak większośc tych labradorków, wziętych, bo moda, choć ja bym wolała siebie zmienić podporządkować się pod potrzeby psa, nic go oddawać, bo to dla mnie całkowicie bez sensu.[/QUOTE] Jak pomyśle ile szukałam psa dla naszej rodzinki to... :diabloti:. Ciągle komuś coś nie pasowało w moich wymysłach, a jak rodzicielka podsuwała mi beagle czy mopsy to był automatycznie koniec tematu, bo psy kompletnie nie dla mnie, chociaż bardzo mi się podobają plaskate stwory :D Ja właściwie nie miałam specjalnych oczekiwań... Chciałam tylko psa łagodnego, z którego ewentualny brak konsekwencji i stanowczości nie zrobi jakiegoś agresywnego potwora :diabloti: Ja co prawda staram się być konsekwentna, jak nie pozwalam to nie pozwalam, mam zasady, których pies musi przestrzegać, ale przykładowo moi rodzice ich nie mają. Pozwalają mu na wszystko, są takimi niewolnikami od rozpieszczania :lol:. A ja jestem takim towarzyszem dla Aedana, bo u chartów cała praca polega na wzajemnym zrozumieniu i współpracy właśnie. Coś jak psi partner, a nie niewolnik, który wykona każdy rozkaz - z tym się trzeba liczyć :). No i kwestia sportów... Uważałam i uważam nadal, że to sporty są dla psa, a nie pies do sportów, więc z góry było założenie, że jak wybiorę jakiegoś psa z predyspozycjami to będziemy coś ćwiczyć, o ile mu będzie pasowało. No i faktycznie, młody uwielbia agility, jest strasznie nakręcony, a gdyby było inaczej... to trudno. Nie zmuszałabym go do niczego. [quote name='PannaAnna']I tak oto zrodziła się moja miłosc do chartów i różnych "pierwotniaków" z piątej grupy.[/QUOTE] Mamy bardzo podobny gust... Tylko ja uwielbiam CAŁĄ 5 grupę :loveu:. Chociaż fakt, wśród ulubionych przeważają - jak to określiłaś - "pierwotniaki" :D Na hodowlę psów też bym się nie skusiła, bo w chwili obecnej nie czuję, żebym podołała takiemu obowiązkowi. Mniejsza już o to, że hodowla to kosztowne hobby... A na wystawę się wybieramy z czystej ciekawości jak nam pójdzie, ale największą taką zachętą jest poznanie fajnych ludzi i psiaków :D. Jak tylko widzę borzoja to muszę zamęczyć pytaniami właścicieli... Na coursingu również nie oszczędziłam kobiety od dwóch rusków :diabloti:
  2. U mnie jest tak samo, musi zaraz obskoczyć, bo inaczej nie da rady. Pracuję nad tym ciągle, ale wiadomo - jedni pozwolą i pochwalą go za to głaskaniem, a inni nie, i wracamy do punktu wyjścia... Każdy mi mówi, że taka dzika fascynacja ludźmi i psami przejdzie mu jak dorośnie... Ja mimo tego wolę nad tym popracować, nawet tak na wszelki wypadek, bo znam psy, które są dorosłe, a i tak chcą zalizać czy obskoczyć każdego człowieka... Czasami żal mi młodego, bo ja mam zasady i wymagam żeby ich przestrzegał. Moi rodzice pozwalają mu na wszystko, zwłaszcza ojciec, któremu Ejden na głowę wchodzi. Mama coś tam stara się robić, ale nie jest konsekwentna... i pomimo, że Aedan ma dopiero 5 miesięcy to widać różnicę. Widać kogo wybrał na przewodnika i widać kogo się słucha :)
  3. Mówiłam, że będzie jej pasowała :D. U nas spacer wygląda różnie... dzisiaj dużo ludzi chodziło, więc mogłam go puścić tylko na polanie i chwilę się pobawiliśmy, porzucaliśmy piłkę, bo on musiał coś w pysku nieść :D. Ostatnio strasznie boję się do lasu chodzić, a u nas to była główna atrakcja... bo naczytałam się o odstrzelaniu psów przez pseudomyśliwych... :shake: I przy okazji dowiedziałam się, że tak zginęła borzojka mojej koleżanki... :-( Idiota zastrzelił sukę 2 metry od właścicielki... Ale też zauważyłam, że za dużo smaków powoduje u niego przejedzenie i mniej chętnie wszystko robi, więc muszę bardziej ograniczyć. Grunt, że w większości wypadków reaguje :)
  4. [quote name='leónowa']Ja tam jestem zdania, że nawet najłagodniejszy w świecie pies jest zdolny do obrony, gdy właścicielowi coś zagraża, przecież nie będzie stał się i gapił gdy ktoś z łapami leci do jego Pana/Pani, musi zareagować, to taka instynktowna obrona stada. Twój to jeszcze w sumie szczylek, ale zobaczysz, że jeszcze nie raz cie zaskoczy:lol: [/QUOTE] Znaczy to jest tak, że whippet koleżanki potrafi obronić swojego młodszego braciszka przed innymi psami, ale czasami wydaje mi się, że jest przewrażliwiony, bo potrafi zaszczekać na psa, który po prostu przechodzi obok :p [quote name='leónowa']Też mnie kiedyś ta rasa interesowała (a która nie interesowała?:evil_lol:), ale przerażało mnie to całe trymowanie, czesanie i ogólnie pielęgnacja, chociaz nie powiem tez rozważałam czarnucha, bo charakter niesamowity, bliskie ideału, chociaż nie faflaty. Mam jescze kilka lat do wyboru, pewnie zdążę jeszcze 10 razy zdanie zmienić, ale pewna jestem, że to będzie pies z silnym charakterem, nie wchodzą w gre żadne labradory, choć piękne, to za miękkie, kochające cały świat, nie dla mnie.[/QUOTE] Jasne, spokojnie trzeba to wszystko przemyśleć. Wiesz, ja 3 miesiące temu się upierałam, że drugim psem będzie aussie albo któryś z grupy 5 :). Szybko przyszła myśl, że jednak drugi chart, później rozmyślanie czy whippet czy borzoj, bo było tyle niejasności, że męczyłam chyba większość znanych mi hodowców różnymi pytaniami na temat rusków. Dopiero kiedy porozmawiałam z dziewczyną mniej więcej w moim wieku, która od 6 lat interesuje się borzojami i podzieliła się ze mną tą całą wiedzą - wszystkie wątpliwości odeszły :D. Męczyłam jeszcze wszystkich charciarzy, których znam, a że jest to kilka osób to dowiedziałam się naprawdę ciekawych rzeczy, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że jakiego sobie wychowam psa - takiego będę miała.
  5. Na dzień dzisiejszy to młody może zaślinić na śmierć każdego :lol:. Whippety nie są agresywne, chociaż to też zależy od wychowania, bo są i skrajne przypadki, gdzie brak socjalizacji i wychowania sprawił, że pies rzucał się na wszystko i na każdego... O borzoju marzę, a że pies wielki to przy okazji niektórych może odstraszać, chociaż to nie jest regułą, zwłaszcza, że młody nie jest bujnie opierzony i widać jakie to chucherko... :diabloti: Nie mniej podoba mi się w tych psach ta nieufność do obcych. A młody... no, Aedan jak już wspomniałam kocha wszystko co się rusza :lol:
  6. Bardzo fajny filmik :D. Muzyka super dopasowana, szkoda tylko, że ucięła się na końcu. My też powoli będziemy coś montować :)
  7. [quote name='dog193']Jupi też nie prosi... dopóki rodziców nie ma w kuchni :) Wie, że zawsze im coś "spadnie". Nauczyli go żebrać, to teraz tak jest. A mnie ma ku*wica złapać, jak wchodzę do kuchni, a tam pies podłogę liże :diabloti: Ale on jest strasznie żarty, nie przejdzie obojętnie obok jedzenia, czy to w domu, czy na dworze. I nie sądzę, że to kwestia doboru karmy ;) On gdyby mógł, to by żarł do porzygu.[/QUOTE] Zupełnie jakbym widziała swoją sytuację w domu :diabloti: Co rano podłoga w kuchni wylizana na błysk, bo przy śniadanku mama rzuciła mu kawałek szyneczki, to okruszki posprząta, bo trochę spadło, a nie daj Boże zapomnimy zamknąć drzwi do azylu naszej kotki... Zaraz miska wyczyszczona. Przy mnie nie ruszy, wie, że nie może, ale wystarczy żebym wyszła do innego pokoju, a nie omieszka skorzystać z sytuacji. Jeśli chodzi o wagę i wygląd... Z początku też myślałam, że mój dzieciak jest za gruby. W porównaniu do drobnego rówieśnika (no, starszego o miesiąc) wyglądał jak jakaś baryła. Strasznie ciężko utuczyć charta, zwłaszcza młodego, więc każdy mnie pocieszał, że dobrze wygląda. I faktycznie tak jest, on ma po prostu inną budowę, bo jest z linii wyścigowej - mocniejszy, masywniejszy, a prawie-rówieśnik to linia wystawowa - drobny, chudziutki, słodkie chucherko. Mój ma 5 miesięcy, waży teraz pewnie coś koło 12 kg i zeżre wszystko... łącznie z cytryną :evil_lol:
  8. No, to moja wiedza jednak nie ogranicza się tylko do chartów i szpiców :lol: Borzoj co prawda obrońcą nie jest, chociaż słyszałam o przypadku dość ostrego psa tej rasy, no ale wszystko zależy od wychowania i hodowli, genów i tak dalej, i tak dalej. Nie mniej u ludzi zawsze panowało takie przekonanie, że im większy pies tym groźniejszy... :lol:. Nie wiem czy u mnie się to sprawdzi, bo jak chodzę do lasu czasami z młodym to też trochę strach. On nawet jak dorośnie to prędzej zwieje niż mnie obroni, no ale... takiego psa chciałam :diabloti:
  9. Haha, dokładnie. Takie dogi czy borzoje, pakujące się na kolana :D. [url]http://i50.tinypic.com/k3nih4.jpg[/url] - ooo maaaatko! :D Idealne na tapetę. No i ten zez :loveu:
  10. [quote name='1izabelka1']motto chartów w potrzebie " Ratując jednego psa nie zmienimy świata ,ale świat zmieni się dla tego jednego psa" i tego się trzymajmy dobrze że te domki jednak się znajdują czasami opornie to idzie ale jednak , wtedy następny znów ma szanse na lepsze życie ,koło się toczy niestety ale psiaki mają nas więc nie ustajemy tylko ratujemy:),my sobie damy radę ale one zdane w większości na bezduszność ludzką nie mają wyboru, są jak by ubezwłasnowolnione zdane wyłącznie na człowieka który niestety często doprowadza je do stanu przerażenia i wycieńczenia , smutna prawda , dlatego róbmy swoje bo satysfakcja jest wielka jak się widzi psiaki kochane w nowych domach:)[/QUOTE] Dokładnie. Moje niespełnione póki co marzenie to przygarnięcie takiej charciej bidy, albo wzięcie przynajmniej na DT. U mnie główną przeszkodą jest fakt, że mieszkam jeszcze z rodzicami i wszystko muszę uzgadniać z nimi, a że z natury moja rodzicielka to uparta kobieta... :shake: Niestety jest z tych ludzi, którzy odwracając wzrok i wkurzają mnie swoim podejściem: "Co z tego, że uratujesz jednego psa jak jest ich cała masa, świata nie zmienisz". Następnym razem przytoczę jej to motto, może da jej do myślenia.
  11. Bidula chwyta za serducho... :shake: Często przeglądam wątek chartów w potrzebie na charcim forum, ale nie mogę tam za długo siedzieć, bo frustruje mnie to, że nie mam możliwości aby pomóc w jakikolwiek sposób :/. Podziwiam takie osoby jak Pani i pozdrawiam ciepło. Będę trzymać kciuki za suńkę i mam nadzieję, że żaden diabeł za skórą jej nie siedzi ;)
  12. Molosy to kompletnie nie mój świat... :D. Znaczy, większość psów mi się podoba, nawet te "brzydkie" jakby niektórzy powiedzieli (a przed wzięciem młodego każdy gadał, że whippet to brzydal :lol:), ale zmierzam do tego, że nigdy się nimi nie interesowałam dogłębniej - ani to charakteru nie znam, ani predyspozycji, ale zawsze wydawało mi się, że dogi argentyńskie też są ostrymi psami :hmmmm:. Pewnie znowu coś palnę nie tak, bo dla mnie istnieją tylko charty i szpice, ale cóż... człowiek uczy się całe życie :lol:. Jak pierwszy raz spotkałam Panią z suczką ogara to w pierwszej chwili skojarzyła mi się faktycznie z ogarem, ale i tak zapytałam czy to kundelek. Później się śmiałyśmy ze mnie, bo nie chciałam walnąć nic głupiego, a i tak to zrobiłam :lol: U mnie teraz tylko charty i charty... może kiedyś coś z grupy 5, z łagodniejszych charakterków :diabloti:
  13. To przez te uszy na pewno :diabloti:. Ja w niej widzę spanielo-jamnika :D. Ostatnio w ogóle po galeriach nie chodziliśmy, a u Majki nie było nas od dawna, bardzo dawna, więc czas najwyższy odwiedzić naszą ślicznotę :loveu:. Chyba wszędzie spadł śnieg przez te ostatnie kilka dni, bo ciągle widzę w galeriach "spadł śnieg", "dzisiaj trochę zimowo", "śnieg mamy!" i tak dalej :lol:. Ja lubię śnieg o ile jestem grubo ubrana, haha. Ostatnio co prawda stopniał, ale nadal jest zimno i młody marznie, bo jeszcze nie mamy ubranka dla niego. Nie mniej jak było biało to była szajba... Ejden myślał, że to żarcie, więc ciągle z nosem w śniegu, a lód mógł śmiało służyć za smakołyki :lol:.
  14. Eh, doskonale cię rozumiem. U nas minęło już 5 lat odkąd odszedł nasz pierwszy pies, a nadal mam łzy w oczach jak go wspomnę. Po prostu ideał, który pozostawił po sobie pustkę. Obecny pies jakoś ją wypełnia, ale nic już nie będzie takie samo, bo zarówno zmarła suńka jak i obecny dzieciak są jedyne w swoim rodzaju, dla każdego mojego psa jest i będzie osobne miejsce w sercu :). No... My tak wpadliśmy odwiedzić przystojniaka. I dokładnie rozumiem "problem" ze zbieraniem śmieci :diabloti:. Młody pożarłby wszystko, ale w 9/10 przypadków działa komenda FUJ albo PUŚĆ (na dzień dzisiejszy, mam nadzieję, że tak zostanie i nie cofniemy się do 5/10 przypadków :lol: ). Jeszcze jak zobaczy, że mam coś na "wymianę" to drugi raz prosić nie muszę :). Ale zauważyłam to o czym ciągle się mówi - że potrzeba spokoju i stanowczości. Kiedy Aedan pierwszy raz zebrał śmiecia, była to rozbita butelka. Biegał z nią w pysku, a ja po prostu nie zachowałam zimnej krwi, bo ciężko w takim wypadku kiedy oczami wyobraźni widzisz poharatanego (w najlepszym wypadku) psa. Potraktował to jako zabawę, bo pańcia go goni i coś krzyczy, więc to takie fajne i zacznę zwiewać. Ostatnio chwycił coś mniej groźnego, ale wciąż niefajnego, bo plastik. I właśnie spokojnie, ale stanowczo kazałam mu to puścić. Zadziałało :). Ale to też różnica charakterów. Whippet to nie staffik, chociaż charty potrafią dać popalić; uparte bestie ;).
  15. Ja właśnie miałam ochotę go udusić przez cały 3 miesiąc :mad: No i kawałek 4. Okropny się zrobił, kompletnie mnie olewał, wszystko robił na odwrót, no ale jest usprawiedliwiony, bo to szczeniak - ciekawy świata, musi wszystko poznać i tak dalej... Dla mnie i tak ogromnym sukcesem jest, że udaje mi się go odwołać ok. 10m od ludzi, których spotykamy na spacerze, a przecież on tak uwielbia każdego człowieka, że musi zaraz wylizać i obskoczyć... Na polankach i polnych drogach puszczam go luzem i czasami jak krzaki zasłaniają zakręt, nie widzę po prostu czy ktoś idzie. Ostatnio była taka sytuacja, że wyszliśmy zza rogu i szedł facet z wózkiem. Młody luzem, a ja już miałam wizję jak pcha się do dzieciaka, do wózka, a że rano padało i było błoto to nie za fajnie by to wyglądało :shake:. Ale na szczęście posłuchał, zgarnęłam go na bok i zaczęłam pracować. Zawsze mnie olewał jak zjawiał się ktoś inny, wpatrzony był w tą osobę jak w obrazek, a tutaj zawołałam go raz, zacmokałam i odwrócił się do mnie. Normalnie myślałam, że go wyściskam i zaduszę z tej radości :diabloti:. P. Ula, nasza instruktorka właśnie tłumaczyła, że to jeszcze dzieciak i raz będzie lepiej a raz gorzej. Dzisiaj wyjdzie nam przywołanie, a jutro on się cofnie w postępach, dlatego trzeba tyle cierpliwości... Rano przykładowo muszę mu przypominać, że przybieganie do pańci to fajna rzecz, a później już jest cały mój :). Odpukać, żebym nie zapeszyła. Ma taki zostać i już! :evil_lol: Wiesz, ja do końca nie wiem czy Ejden wyjaśniał, to chyba zależy od aparatu i oświetlenia. Na jednych zdjęciach ma taką rudą maść, na innych jest jasny, a na jeszcze innych pół na pół :lol:. W słońcu ma ciemniejszy kark i trochę grzbiet, takie rudawe właśnie. Ale różnica w pyskach jednak jest... Może mu się jeszcze wydłuży, mam nadzieję, bo faktycznie coraz bliżej mu do owczarka... :lol:
  16. Haha, wiem, jak charcie dziewczyny nie widziały go na żywo to się śmiały, że jak owczarek wygląda :). Grubszy pysk ma, no i jeszcze teraz te uszy mu latają na wszystkie strony to już w ogóle. Taki WhippetONek, jak to koleżanka go nazwała :diabloti:. [quote name='PannaAnna']Witamy :loveu: [URL]http://img.liczniki.org/20121101/PA280583-1351766879.jpg[/URL] jaki biedny zabiedzony piesek, na pewno go maltretujesz!:shake:[/QUOTE] Ooo, witamy :D. A wiesz, o dziwo tylko raz słyszałam, że psa głodzę. Nikt więcej nie zwracał na to uwagi, a przynajmniej nie komentował :cool3:. [quote name='Pestkaa']My czekaliśmy na nowe zdjęcia i już miałam się o nie dopraszać :evil_lol: Zdjęcia wspaniałe, ale wciąż czuję niedosyt! :loveu: Też bym chciała filmik wykombinować, ale jak łączyć i gdzie te filmiki? Bladego pojęcia nie mam.[/QUOTE] Zdjęć byłoby o wiele więcej jakbym miała inny aparat. Jak mam nim robić zdjęcia to aż mi się nie chce, takie badziewie :p A filmiki dość fajnie się skleja w Sony Vegas, sama próbowałam i trochę czasu mi zajęło żeby to ogarnąć. Młody mi na złodzieja wyrasta. Zgarnia szmatki i skarpetki, ale nie wie, że pańcia ciągle patrzy i wie kiedy coś kombinuje. Krótkie "FE", szmatka rzucona, a pies 2 metry od niej leży i udaje, że nic nie robił ;).
  17. Trochę cicho, ale nie zniechęcamy się i nadal zawalamy temat szczurkiem :p Aedan w sobotę skończy 5 miesięcy :diabloti: Miałam robić kilka fotek albo zmontować filmik, ale dość topornie idzie nam to drugie. Mniejsza o montowanie, najgorzej nakręcić jak 3/4 spacerów to tylko ja i pies. Nie ma komu trzymać aparat, który odzyskałam po męczącej walce... :p Zimno dzisiaj, na cmentarz trzeba zaraz jechać, więc młodego trzeba było troszkę wymęczyć w ogrodzie. "Może jak strzelę smutną minę to dostanę smaka?" Nietoperek :)
  18. Chyba większość whippetów w podobnym wieku przy odpowiedniej motywacji jest super posłuszna :D. Już traciłam nadzieję, że jakiś "trefny towar" mi się trafił, a od jakiegoś czasu młody pozytywnie mnie zaskakuje, odpukać, żebym nie zapeszyła :). Tinulec słodka morda. Pamiętam jak się śmiałyśmy, że Ejden i Tina są do siebie bardzo podobni... teraz jak młody mi rośnie to coraz mniej tego podobieństwa :diabloti: Edit: aaaa, i widzę, że też się na szafkę skusiłyście :evil_lol:
  19. Mało mnie ostatnio w galeriach, ale przynajmniej mam co nadrabiać :cool3: [url]http://imageshack.us/scaled/landing/211/46275166.jpg[/url] Leoś-nietoperz :D. Dziwną masz hybrydę w domu :diabloti: U nas kilka dni temu spadło trochę śniegu, ale do dnia dzisiejszego wszystko się roztopiło. Myślałam, że dzieciak nie będzie chciał wyjść z domu, a tymczasem jego reakcja na śnieg: "ŻARCIE!", więc ciągle z nosem w śniegu, aż dziw, że mu nie odpadł... :)
  20. Skąd ja to znam... :D Dzisiaj obiecałam sobie, że pokombinuje z fotkami, a aparatu nie wzięłam nawet :) Dobrze, że nie tylko ja tak mam, bo zaczęłabym się martwić... :diabloti:
  21. To nie wiem jak to możliwe, że niektóre włosa nie gubią... :D A może właściciele, którzy to mówili po prostu nie widzą tego, nie mam pojęcia :D
  22. Czytam sobie tą dyskusję z czystej ciekawości i chyba muszę wtrącić swoje mało znaczące trzy grosze :diabloti: U mnie agresorów nie ma, a przynajmniej nie spotkałam żadnego (prócz jamników sąsiadki) ale są podbiegacze, które zazwyczaj są przyjaźnie nastawione. Czasami mnie to wkurza, bo kiedy pracuje z psem, którego łatwo rozpraszają inne psy (a pracuje właśnie nad tym, żeby nie zwracał na nie uwagi), a tu nam podbiega uchachany, czekoladowy labek i chce się bawić to żyłka trochę skacze. Nie mniej nie drę się do właściciela, bo i mnie zdarzają się wpadki. Przykładowo wypadnie mi smycz z ręki, albo nie zauważę biegnącego człowieka, bo przecież dwie minuty temu się odwracałam i nikogo nie było... Wtedy to mi jest wstyd, bo mam szczeniaka pozytywnie nastawionego do wszystkiego tak właściwie. Strasznie kontaktowy, więc kiedy widzi, że biegnie do niego albo obok niego jakiś człowiek to musi się przywitać. Nie chciałabym, żeby mi dzieciaka ktoś skopał mimo wszystko, bo sobie podbiegł. Fakt, moja wina, że nie zauważę, albo że mi smycz wyleci, ale wtedy po prostu przepraszam ze sto razy i jeszcze więcej. Spotkałam się do tej pory tylko z jedną reakcją: "nic się nie stało, też mamy pieska, który lubi witać się z każdym". W ciągu trzech miesięcy jak na razie zdarzyły mi się trzy takie sytuacje, teraz się bardziej pilnuję. Tak samo żeby nauczyć młodego omijania ludzi i psów, to ja schodzę z drogi, bo przecież to ja mam "problem" z psem (jakby nie patrzeć - podlatywanie do każdego z zamiarem wylizania czy obskoczenia jest problemem, bo nie każdy sobie tego życzy) i moja w tym głowa, żeby ten problem zniknął, a nie się pogłębiał. Niby on z tego wyrośnie, ale to nie upoważnia mnie do pozwalania mu na to. Nie wiem, ja zawsze myślałam, że to kwestia kultury i grzeczności. Jedzie ktoś na rowerze, a jest wąska dróżka - schodzę na bok z psem, nawet w krzaki. Idzie kobieta z wózkiem - schodzę na bok. Biegnie człowiek - schodzę na bok. Idzie ktoś z psem - schodzę na bok. I przy tym staram się skupić dzieciaka, ale to już inna bajka... :).
  23. [quote name='hoku']Mi odpowiada właśnie charakter wielkoludów :D whippet ładniutki, musze sie przyjrzec blizej rasie bo jakos charty zawsze omijalam bo wydawalo mi sie ze sa mega specyficzne i wlasciwie nie mozna ich trzymac w miescie w bloku O.o[/QUOTE] Nawet borzoja (albo i całe stado) można mieć w bloku o ile mamy windę... :) Sama mam whippeta i powiem w ten sposób: na początku może być ciężko z zostawianiem go samego. Ta rasa ma to do siebie, że nie lubią być same, mogą niszczyć, więc idealnym rozwiązaniem byłby drugi pies. Włączając w to szczenięce piski i tak dalej. Mój ma 5 miesięcy, pracujemy nad zostawaniem, żeby nie skłamać... kilka razy w tygodniu. Do teraz potrafi zniecierpliwiony długim czekaniem zapiszczeć - to w domu. Na zewnątrz sprawa wygląda trochę gorzej. Jeśli jesteśmy na agility, przerywamy nagle prace i odstawiamy psa na bok, żeby odpoczął - najczęściej zaczyna się koncert, chociaż to też zależy od tego czy ma znajomego psa obok. I tak nie drze japy tak jak na początku, bo to była tragedia, nie można było go przekrzyczeć w rozmowie z drugą osobą. Dalej... charty MUSZĄ mieć miejsce do biegania. Niekoniecznie ogród, jakaś bezpieczna polana bez zwierzyny, bez dzikich kotów. To, że chart może fajnie dogadywać się w domu z kotem, nie znaczy, że nie będzie gonił kota sąsiada. Mają bardzo silny instynkt i naprawdę momentami potrafi być to męczące, ale jest do zaakceptowania i o ile w porę dostrzeżemy potencjalną ofiarę naszego milusińskiego lub jeśli odczytamy jego mowę ciała jeśli dostrzeże ją przed nami - można zapobiec ewentualnemu polowaniu. No i powiem tak.... fizyczne wymęczenie może być trochę trudne, ale myślę, że 2-3h wystarczą, o ile jesteśmy sami. Z drugim psem jest oczywiście łatwiej, bo zajmą się zabawą i szybciej zmęczą :) Jeśli jestem w temacie spacerów - chart nie wybiega się na smyczy, dlatego jest nam potrzebne tutaj jego posłuszeństwo w kwestii odwoływania. Niby pies łatwy, a jednocześnie trudny na początek, ja osobiście przyznam, że nie wiedziałam od czego mam zacząć z nim pracę... :D. Kwestia pielęgnacji jest krótka i prosta: w okresie linienia przeczesać gumową rękawicą i to tyle. Z tego co wiem dorosły whippet nie gubi włosa. Tak samo te psy nie pachną psem... :D. Przejmują zapach domu, perfum, każdego świństwa na spacerze, świeżo skoszonej trawy i tak dalej... Przenośny odświeżacz powietrza :lol:. Posłuszeństwo - charty mają w sobie coś z teriera, bo potrafią być uparte. Whippety akurat nie są AŻ TAK uparte, ale momentami jak wpajam młodemu jakąś prostą rzecz, a on po 15 próbie robi dokładne jej przeciwieństwo to nie powiem - momentami ma się dość... :D. Jest to niestety (albo stety) rasa (jak każdy chart), która wymaga cierpliwości. Jest idealnym psem dla "miękkich", wrażliwych osób. Potrzebuje miłości, zrozumienia i pieszczot, ale z reguły na swoich zasadach, czyli jak mu się zachce to możesz pogłaskać :p. Oczywiście to tak bardzo ogólnie, bo dużo zależy od konkretnego osobnika. Mój młody uwielbia ludzi, nie można go czasami oderwać od człowieka, ale przykładowo whippet koleżanki nie jest już tak kontaktowy i wylewny :)
  24. Może jutro będą jakieś zdjęcia, bo o ile pogoda dopisze to mamy spacerek z borderem... :)
  25. Dawno nas nie było, ale też mnie łapie coś i ogólnie padam po każdym spacerze z młodym, bo jednak wyjść trzeba. Także życzę powodu do zdrowia i cierpliwe przetrzymanie kryzysu. Mój też zamieniał się w ciągnik i był głuchy jak brakowało mu ruchu przez np. kontuzję :) Często też jest ciągnikiem na treningu, bo widzi innego psa, albo piłeczkę, którą ktoś rzucił. Wtedy skutkuje drzewko albo zawołanie go i nagroda (smak np.).
×
×
  • Create New...