Jump to content
Dogomania

Gezowa

Members
  • Posts

    1695
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gezowa

  1. No, u nas też drobna poprawa w podejściu mamy, bo zobaczyła, że młodemu całkiem fajnie się tam śpi, chociaż kraty przeszkadzają w swobodnym rozłożeniu, czyt: przybieranie dziwnych póz; kołami do góry, powykręcany, łysy whippeci brzuszek i tak dalej... :D Cztery fotki z treningu agi + masa bezcennych porad: http://sphotos-e.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/420906_443409682372446_329002655_n.jpg http://sphotos-c.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/229896_443409585705789_1020002592_n.jpg http://sphotos-h.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/522955_443407749039306_1941996521_n.jpg http://sphotos-e.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/185028_443408292372585_1932872633_n.jpg Oczywiście rozpowszechniam talent koleżanki :D Link do albumu: http://www.facebook.com/media/set/?set=a.443405139039567.105937.100001102537061&type=1 Nawet Szkodnik się załapał :evil_lol:
  2. No, trochę się pozmieniało. Od dzieciaka był ze mną pies, ale wiadomo - kiedyś była u nas zupełnie inna mentalność, typowo wiejska, więc żadnych zmian. Z obecnym psem... no, powiedzmy, że był on świadomym wyborem, przemyślanym. Zagłębiając się w towarzystwo psiarzy, poznałam dzięki dzieciakowi naprawdę fajne osoby, super psy i to dopiero początek - bo żyjemy ze sobą nieco ponad 2,5 miesiąca... ;). Kwestia wakacji też była przemyślana - z góry zakładaliśmy, że pies pojedzie z nami. Nie zostawimy go samego, więc trzeba szukać miejsca, gdzie przyjmą nas z takim pachnącym i nieliniejącym (no, teraz jeszcze trochę :diabloti:), pręgowanym świrkiem. Ale przyznam racje mojej poprzedniczce - pies uczy cierpliwości, przynajmniej u nas :). Złe strony... chyba największą to jest strach o tego psiaka. On jest dla mnie jak młodszy braciszek, którego nigdy nie miałam, a którego bardzo mocno kocham.
  3. Cześć Tinusiu, dawno mnie u Ciebie nie było, ale wreszcie się melduję i czekam na Twoje foteczki z nowego domku :D
  4. Eh, a ja cię doskonale rozumiem, bo też choróbsko mnie dopadło, a tu z psem trzeba wyjść i w ogóle... ;)
  5. [url]http://i1120.photobucket.com/albums/l485/monisiaxpxp/2012-10-21125420-1.jpg[/url] - no nie da się odmówić takiej prośbie... Szkoda tylko, że nie mam Fejsbuka :(
  6. E tam, denerwuje, ale i tak go kochasz :D. U mnie może za wcześnie jeszcze, bo dzieciak ma dopiero 4,5 miesiąca (jak ten czas szybko leci :p), ale momentami też odwala takie akcje, że nic tylko nabrać kilka głębokich wdechów i przeczekać :lol:
  7. http://i46.tinypic.com/4tkdxe.jpg "No, Pańcia, to co teraz?! :D" :loveu:
  8. [quote name='Pestkaa']A właśnie Tina tak sama z siebie nie biega - ciągle jest przy mnie i pilnuje piłeczki, którą mam w ręku (w razie czego żeby być gotowym do biegu :) ) W sumie dobry sposób żeby mieć pipcia przy sobie. :) Jak czeka na rzut, to nawet szczekający pies obok się nie liczy! :multi:[/QUOTE] Mi raczej chodziło o to, że w trakcie spaceru czy zabawy młody w pewnym momencie dostaje szajby i biega dookoła mnie z tym swoim uśmiechem na mordzie ;) Eh, też musimy kupić frisbee... :cool3:
  9. [SIZE=3][COLOR=darkgreen][B]Nazwa sklepu internetowego (link):[/B][/COLOR][/SIZE] [URL="http://www.zooplus.pl"]www.zooplus.pl[/URL] [SIZE=3][COLOR=darkgreen][B] Asortyment/różnorodność/wybór:[/B][/COLOR][/SIZE] + [SIZE=3][COLOR=darkgreen][B] Kontakt ze sprzedawcą:[/B][/COLOR][/SIZE] + [SIZE=3][COLOR=darkgreen][B] Ceny:[/B][/COLOR][/SIZE] + [SIZE=3][COLOR=darkgreen][B] Czas dostawy:[/B][/COLOR][/SIZE] +/- [SIZE=3][COLOR=darkgreen][B] Opakowanie:[/B][/COLOR][/SIZE] + [SIZE=3][COLOR=darkgreen][B] Realizacja zamówienia (kompletność, pomyłki,itp):[/B][/COLOR][/SIZE] +/- [SIZE=3][COLOR=darkgreen][B]Gratisy/promocje/ RABATY [/B][/COLOR][/SIZE]: + Z Zooplusa zamawiałam kilka razy, ale dopiero teraz była taka sytuacja, że zapomnieli o jednym towarze w przesyłce i czekać musiałam niecałe 2 tygodnie. Kontakt - przynajmniej ten mailowy - jest świetny, brakujący towar wysłali od razu po moim zgłoszeniu i przepraszali chyba tysiąc razy ;) Ogólnie polecam, bo chyba każdemu sklepowi zdarzają się jakieś wpadki.
  10. No, właśnie takie odwracanie uwagi smakiem czy zabawkami jest chyba najlepsze, ale w ogóle nie pomyślałam o tym wtedy... Ostatnio jak byliśmy w lesie z koleżanką i jej labką (matko, tak cierpliwego psa nigdy nie widziałam :lol:) to w drodze powrotnej biegł facet z wyżłem, bardzo nieprzyjemnym swoją drogą. Młody pognał na przód - do niego, mi już serce stało w gardle, ale zawołałam go i pokazałam szarpak, wygłupiałam się, ciągnęłam zabawkę po ziemi. Moment i był z powrotem. W nagrodę poszarpaliśmy się porządnie :diabloti:
  11. Jeśli chodzi o dzieciaki to na szczęście jeszcze nie spotkaliśmy się z sytuacją, żeby jakiś wyleciał na nas z łapami... chociaż raz była sytuacja, że idę na spacer i widzę w oddali stado dzieciaków i jedna kobieta, rozmawiająca przez telefon. Dzieciaków było może 6, albo 7 + jedno na rękach kobiety. Zeszłam na bok, czekałam aż przejdą, ale nie zamierzały. Cała chmara podleciała do nas, ja już się szykowałam do bronienia młodego przed łapskami namolnych, małych ludzi, ale nie... na szczęście zatrzymali się niedaleko nas i zapytali: "Czy on gryzie?", nie znam tych dzieci, więc skłamałam: "Tak, ale tylko niegrzeczne dzieci" :razz:. Później już padło to wymarzone, grzeczne pytanie: "A można pogłaskać?". Oczywiście, że się zgodziłam, młody też nie miał nic przeciwko pomimo faktu, że cała siódemka zechciała głaskać szczeniaka... w tym samym czasie :lol:. Przynajmniej socjal się udał, młody był zachwycony. Co do charakterów to nie wiem, chociaż słyszałam podobną teorię... Jestem ciekawa jak to będzie u mnie, w przyszłości z dwoma psami :)
  12. Haha, niedługo kupię mu lampki i obwieszę całego. A tak na poważnie - ma dwie obróżki, bo na drugiej jest adresówka. Zakładam ją właśnie na wyprawy do lasu czy coś, tak "w razie czego". Na charciej strasznie brzęczy o karabińczyk, co mnie niezmiernie wnerwia :diabloti: Robiłaś coś z tym, że goniła liście, czy po prostu "wyrosła" z tego?
  13. [quote name='omry']Fajnie, że sobie klatkujecie :smile: Ja się długo nie mogłam przełamać, ale nie żałuję, bo to wcale nie jest trudne, a wiele można zyskać :smile:[/QUOTE] Nam klatka przyda się na agility kiedy pies musi odpocząć, albo nawet na seminaria różnego rodzaju, wystawy... Ostatnio jak byłam na seminarium agi to strasznie żałowałam, że nie miałam klatki, bo dzieciaka musiałam mieć ciągle przy sobie, a to trochę męczące, bo się kręci, wierci, chce na kolana, potem drze jape, że jednak na ziemię... No i ja byłam od początku pewna, że chcemy klatkę, bo jeśli psiaka się nauczy, że to taka jego jakby buda, schronienie, to jest super. Ale moja rodzicielka nie mogła tego zrozumieć i była przeciwna do samego końca. Nawet teraz czasami nie chce patrzeć jak dzieciak siedzi za kratami, bo "jej się to kojarzy ze schroniskiem". [quote name='Pestkaa'][URL]http://img.liczniki.org/20121015/Zdj_cie1998-1350314163.jpg[/URL] Dłuuuga szyja :loveu: No to gratuluję, u nas do zostań jeszcze długa droga. Pracujecie z klikerem, smaczkami, zabawką ... ? :lol: Mam wrażenie, że tina ma bardziej szpiczastą mordkę.[/QUOTE] No z tymi pyskami właśnie zauważyłyśmy z dziewczynami na coursingu, jak się na żywo zobaczyłyśmy razem z psami. Inna hodowla - inny pysk whippeta. Młody ma właśnie taki grubszy, inny minimalnie krótszy, a jeszcze inny wąski. Śmiesznie to wyglądało, bo niby podobny wiek dzieciaków, niby ta sama rasa, a jednak są różne... :). Śmiejemy się nawet, że momentami Ejden wygląda jak ON albo mieszaniec dobermana :lol: U nas "zostań" wychodzi super w domu jak i w terenie. Na agi jeszcze nie próbowałam, bo tam to jednak ludzie i psy w jednym miejscu, tamten zaszczeka, tu człowiek woła... Nie mniej spróbujemy przy najbliższej okazji. Za to my... mamy problem z zostawaniem samemu. Z początku było super, potrafił przesiedzieć jakieś 10-15 minut sam, a teraz... Może nie jest jakoś tragicznie, bo już przynajmniej mogę bez przeszkód wyjść z pokoju, umyć się, zrobić śniadanie, z tym, że on po pewnym czasie zaczyna śpiewać. Nie jest to wkurzające, bo te "serie" śpiewania nie następują zaraz po sobie. Po prostu piśnie/szczeknie raz na kilka minut, albo zaraz na początku jak wyjdę. Nie wiem od czego to zależy, bo czasami siedzi super. Cisza, spokój, nawet przez godzinę-półtorej, a innego dnia wyje i śpiewa po 5 minutach... Z "zostań" ogólnie na początku było trudno. Wychodziłam z założenia, żeby dzieciaka szkolić już od pierwszych chwil w domu. Na pierwszy ogień przyszło właśnie "do mnie" i "zostań"... Przyznam ci szczerze, że nie pamiętam dokładnie jak to zrobiłam, bo teraz doszliśmy do takiego poziomu, że mówię mu "zostań", odchodzę na 5, 10, albo 15 metrów (w średnich rozproszeniach póki co), stoję, patrzę na niego po czym daje zwolnienie "Ok". Przylatuje prosto do mnie, więc smaczek i pozwalam mu na swobodne bieganie. Z tego co kojarzę to z początku kazałam mu siadać, odchodziłam na malutki kroczek i jak usiedział, klikałam i dawałam smaczka. Powolutku przechodziliśmy dalej, bo też nie mogłam wymagać od początku nie wiadomo jakich cudów. Jak widziałam, że w ogrodzie odejście na dwa kroki powoduje u niego zerwanie się i przyjście to zmniejszałam dystans, bo widocznie było dla niego za dużo. Czasami trzeba się cofnąć, jeśli zbyt szybko przechodzimy dalej :) Dzisiejsza wyprawa do lasu: [img]http://img.liczniki.org/20121016/Zdj_cie2013-1350400720.jpg[/img] [img]http://img.liczniki.org/20121016/Zdj_cie2010-1350400718.jpg[/img] Powoli się zaczyna... bo nie zwracał uwagi na ptaki czy koty, a dzisiaj pogonił kilka ptaszków, które siedziały sobie w krzakach.
  14. Ja w ogóle jestem świetna... Wchodzę i na początku myślałam w ogóle, że Tora to beagle, bo miała tak jakoś uszka ustawione... :lol: Przeszłam na bok, jak mnie P. Ula wysłała no i tak stoję i patrzę... Myślę sobie: "kurcze, skąd ja znam tego psa?" i gdyby nie to, że P. Ula powiedziała: "to jest nowy piesek i nazywa się Tora" - nadal bym Was nie skojarzyła :lol:. Nawet był taki moment przebłysku i to moje super: "AAAA! To Wy!" :lol: A zwiałam bardziej dlatego, że trochę się na dzieciaka pogniewałam, bo odstawiał szajbę jak nie wiem co :roll:. Pierwszy raz tak miał, może dlatego, że tak dawno go tam nie było, albo wina zbyt krótkiego spaceru... Nie wiem, w każdym razie zachowywał się nie za fajnie. W niedzielę było już lepiej - wyszłam z koleżanką i jej labradorką w typie (emerytka, 8 lat ma bodajże), połaziłyśmy po lesie blisko 3h, psy ciągle biegały, więc był bardziej wyciszony... Za to ja złapałam jakieś choróbsko i nie dotrwałam do końca treningu :shake: Jasne, teraz postaram się nie uciekać tak szybko :lol:. W ogóle nie pomyślałam, żeby zostać, bo byłam trochę dobita tym co mi dzieciak zaprezentował na sali. Aż nie wiem co gorsze - szczeniak, który chce się witać z każdym człowiekiem i bawić z każdym psem (nawet z tymi, które nie chcą :/), czy szczeniak, który jest nieufny do ludzi, a do psów podchodzi z dystansem... Widocznie za bardzo się tym przejmuje, bo zawsze mi odpowiadają, że powinnam się cieszyć, że mam tak pozytywnie nakręconego psa na wszystko. Ale tutaj jest bardzo cienka granica pomiędzy radosnym i przyjaznym psiakiem, a chamem, który zaczepia i wskakuje na każdego... Podobno z tego wyrastają. No cóż, zobaczymy. Pogoda coraz bardziej jesienna. Rano przymrozek, w niedzielę właśnie była straszna mgła, a mimo to pchałam się na spacer. Później ustąpiła, więc jakoś przeżyliśmy, ale trzeba było dużo biegać, bo charci tyłek szybko marznął ;). Błoto jak błoto... teraz i tak nie jest go aż tak dużo. Byliśmy w lesie, tam jest taki strumyk. Dzieciak po prostu dostał szajby, wbiegał w niego i potem w piasek, i tak ciągle. Dopiero koło domu rozpędził się i zanurkował w kałuży - dosłownie :lol:. Straszna fajtłapa z niego, no bo jak można potknąć się na prostej, polnej drodze i wylądować centralnie w kałuży :lol:
  15. Kazałam mu zostać w miejscu... O dziwo było ładnie pomimo rozproszeń, które ujęłam na drugim zdjęciu :D [IMG]http://img.liczniki.org/20121015/Zdj_cie2000-1350314163.jpg[/IMG] [IMG]http://img.liczniki.org/20121015/Zdj_cie1998-1350314163.jpg[/IMG] Dzisiaj zrobiliśmy kilka sesji z klatką, która dopiero dzisiaj nam doszła. Teraz wygląda to tak (po kąpaniu swoją drogą bo tak ubłoconego whippeta nigdy w życiu nie widziałam :lol:): [IMG]http://img.liczniki.org/20121015/Zdj_cie2007-1350314163.jpg[/IMG] Siedzi w niej chętnie o ile drzwiczki są otwarte, więc małymi kroczkami zmierzamy dalej...
  16. [url]http://i47.tinypic.com/2ufyedg.jpg[/url] Szajba jak u Ejdena :D Mnie to po prostu rozwala doszczętnie jak puszczasz ze smyczy pipcia, pomęczysz trochę komendami, pobawisz się i pozwalasz biegać. Automatycznie szajba, motorek w tyłku i leci przez cały teren kilka razy póki nie padnie ci pod nogami z uśmiechniętym pyskiem :lol:
  17. A myślałam nad tym, ale w późniejszym czasie... musiałabym się popytać o rozmiary, jak to wszystko wygląda, bo dzieciak ciągle rośnie, więc trochę żal 140-160zł na 3 tygodnie... Chyba bym wylądowała pod namiotem :diabloti:
  18. [quote name='Mozartino']Z tym się zgodzę :P ja szyłam u krawcowej, która " delikatnie " była zdziwiona klientem :D Ale udało się i Elvis ma granatowy na wierzchu przeciwdeszczowy i cieplutki w czerwoną kratkę pod spodem :) ][/QUOTE] Właśnie prawdopodobnie też tak zrobimy, to była pierwsza myśl jaka wpadła do głowy - iść do krawcowej :lol:
  19. Eh... moja spanielka też łapała myszy. Często nie z zamiarem pożarcia, po prostu je wykopywała, łapała i puszczała. Co nie zmienia faktu, że zdarzyło jej się kilka razy zjeść taką biedną ogoniastą... A młody ostatnio ubóstwia zjadanie kup... dzików. W jednym miejscu jest tak nawalone, że nie chodzimy tam już :roll: Trochę szkoda, bo duża przestrzeń :/ Swego czasu zżerał kupy kota z kuwety, ale wybiłam mu to ze łba, teraz zajada się żwaczami, więc mało co zbierze, jeśli już to patyki w celu pogryzienia, bo jeszcze ciągle ząbki wymienia...
  20. Ale macie fajne miejsce do biegania :loveu: U mnie albo sama wysoka trawa, albo piasek... wolę piasek z tego względu, że ostatnio w trawie młody rozciął sobie łapę nie za fajnie. Po trawie co prawda też lata, ale na odludziu, gdzie wiem, że nie ma żadnych butelek czy szkieł... cholerni śmieciarze :/
  21. A to dobre jest :D Skorzystam z pewnością.
  22. [quote name='Pestkaa']to taka słodka klucha :loveu: My też już chodzimy bez smyczy, ale w mieście to się boję, bo ona np. chce wbiec na ruchliwą ulicę, bo wiatr liść przesuwa. Jakiego szamponu używacie? [/QUOTE] W mieście nie ma możliwości żebym go puściła, nawet na ulicy, która jest na naszej trasie, bo mu nie ufam jeszcze. Co z tego, że samochód przejeżdża tam raz na kilkanaście minut, a ja do przejścia mam jakieś 20-30m? Później byłby płacz, bo psa stuknął samochód... nie, nawet nie chcę o tym myśleć :shake: Szampon mamy na pierwszy raz jakiś taki... w miarę tani. Dr. Seidel - dla szczeniąt. Nie ma problemów po nim, ale trochę śmierdzi jakąś godzinę czy dwie po kąpieli... :lol: Także z zapachem jest taki sobie. Koszt to jakieś 15 zł za 220ml. [quote name='Pestkaa']Co do "czystości" spacerowych to mam podobnie. Ostatnio położyłam się w lesie, bo mała była bez smyczy i postanowiła zignorować przywołanie. Tak więc położyłam się na ziemi i zaczęłam się śmiać, to od razu przyleciała żeby zobaczyć co ta pani najlepszego wyrabia :evil_lol: Ja byłam przygotowana, że whippet to jakiś wielki uciekinier, a tu mogę nawet stwierdzić, że to się mija z prawdą! [/QUOTE] Haha, to też jest dobre, robię tak czasami w domu albo w ogrodzie :D ZAWSZE przybiegają :D Wiesz, okres buntu chyba jeszcze przed nami... Wtedy dopiero natracimy nerwów ;) Zwłaszcza, że whippety potrafią być uparte, oj potrafią... [quote name='Pestkaa']Co do kubraka - mamy taki zwykły z trixie za 40 zł. Jest o kilka centymetrów za krótki, ale to nie przeszkadza. ;)[/QUOTE] Chyba już wiem jaki... nie wiem jak Tinka, ale młody strasznie szybko marznie jak się nie rusza. Mieliśmy trening o 20 z miesiąc temu niecały, to dzieciak trząsł się jak galareta, razem ze mną... dlatego przesunęli nam na dzień, jak nie jest aż tak zimno. Ciężko strasznie znaleźć jakiś kubrak dla takiego niewymiarowego psa :lol:
  23. No właśnie piszczałki zazwyczaj działają magicznie :lol: Młody dostaje szajby jak tylko słyszy piszczałkę. Spróbuj. Zazwyczaj takie zabawki nie są jakoś specjalnie drogie, więc kasy nie będzie żal jak nie wypali :) Trzymam kciuki!
  24. Dzisiejszy poranny spacerek zszedł nam niecałe 2h. Przez ten czas młody był ciągle luzem, z drobnymi przerwami na sztuczki maści wszelakiej + nauka przywołania, zapięcie na smycz i puszczenie znowu. Całkiem mało ludzi chodziło, ale i tak duży postęp widzę, bo udało mi się go odwołać kiedy zauważył, że w naszym kierunku idzie jakiś Pan :D Zazwyczaj rwał się do ludzi jak tylko jakiegoś zobaczył na horyzoncie, bo chciał się koniecznie przywitać, a tu proszę, wybrał pańcię :) Eh, muszę smrodka wykąpać jak mu się zagoi ta łapa, bo nie dość, że wczoraj wytarzał się w czymś "pachnącym" to jeszcze dzisiaj skakał przez kałuże, a że czasami mu nie wyszło i wpadł... :lol:. A jaki szczęśliwy był! No... Pańcia tak samo urąbana jak on, ale ja już przywykłam. Zawsze wracam brudna ze spaceru :razz: Wyrywał mi się na przód max 10m, po czym odwracał i patrzył, jakby chciał powiedzieć: "No Pańcia, co tak wolno?! Rusz się!" :cool3: [IMG]http://img.liczniki.org/20121010/Zdj_cie1994-1349869614.jpg[/IMG] I zobaczcie co dzisiaj znalazłam na komputerze: [IMG]http://img.liczniki.org/20121010/P8150585-1349869614.jpg[/IMG] Tutaj miał jakieś 9tyg chyba... :) Eh, strasznie szybko rosną :diabloti:
  25. Nie jestem specem, ale zapytam: próbowałaś go nakręcić na zabawkę? :) Bo jak czytam to faktycznie nie jest za ciekawie... Wg. mnie linka problemów nie rozwiąże, a tylko je powstrzyma na jakiś czas, bo psiak nie zwieje jak będzie na uwięzi. Nie wiem jakie potrzeby mają psy w typie jamnika, wiem tylko, że te długie parówy to norowce :) Ale przykładowo whippeta na lince nie wybiegam nawet jakbym na głowie stanęła...
×
×
  • Create New...