Jump to content
Dogomania

obiezyswiat75

Members
  • Posts

    8011
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by obiezyswiat75

  1. Popytam wsród znajomych, rozejrze sie i dam znać.
  2. Czego potrzebujecie najbardziej? Oprócz kasy, bo to oczywista oczywistość. Masz u siebie w mieszkaniu 27 psów? Chylę czoła. Napisz co jest potrzebne, zobaczę jak mogę pomoc.
  3. Dużo zwierząt macie? Może jest gdzieś na wątku, nie czytałam całego. Kocieta to chyba szybko do adopcji pójdą?
  4. ja tak jak sie zobowiazalam, zrobilam przelew na konto ewu.
  5. Fajna ta moja pani - wcale a wcale nie krzyczy. Dziewczynki dostaly od cioci z Ameryki sliczne dwa koce. Takie miekkie i puszyste. I grube. Pani na noc polozyla je na kolderkach, bo dziewczynki koniecznie chcialy pod nimi spac. Mi tez sie podobaly. Lezalem u siebie w lozeczku i lezalem i patrzylem na te kocyki. I tak sobie pomyslalem - a co ja jestem? jakis - za przeproszeniem - kundel bezdomny? Tez chce amerykanski kocyk. Zahaczylem delikatnie zebem - zaczal sie zsuwac. Musialem go zciagac z lozka powolutku, zeby dziewczynki sie nie obudzily. Po kilku minutach sie udalo. Kocyk byl moj. Zabralem go do siebie, udeptalem, ulozylem i poszedlem spac. Rano pani weszla do pokoju, zobaczyla ze hm, no ten...pozyczylem sobie kocyk. I nic. Nawet nie krzyknela. Powiedziala tylko, ze bedzie go teraz musiala wyprac. E no, bez przesady. Ze niby brudas jakis jestem? Wcale to bloto nie bylo takie wielkie a poza tym to nie moja wina, ze deszcz padal. No i w tej myszy, co kot ja przyniosl, tez sie nie zdazylem wytarzac, bo pani tak krzyczxala, ze pan przyszedl i ja sprzatnal. To po co ten kocyk prac? Ty sie kobieto praniem nie zajmuj, tylko jakies ciasto upiecz lepiej. Sernik byl dobry, ale duzo za malo go bylo.
  6. Czy i ile pieniędzy na transport potrzeba? Chętnie sie dołoże...
  7. Maksio jest wielkim, straszliwym łakomczuchem. Dzisiaj próbował obgryźć obrączkę, którą mam na palcu :) - zapewne ma to związek z faktem, że rano został upieczony sernik z czekoladą. I pachnie. A Maksia aż skręca. Chodzi, szczeka, w oczy zagląda, zaciąga sie tym wspaniałym zapachem. A sernik musi wystygnać. Siedzi bidulek, szyję wyciąga i czeka. Ślina mu kapie na podłogę, ogon zamarł w bezruchu. Maksio CZEKA. Całym sobą. I obserwuje. Bo jak ta blacha spadnie na podłogę na skutek przeciągu na przykład? Cuda się w końcu zdarzaja :)
  8. Czy wiadomo juz cos na temat sytuacji finansowej?
  9. Zrobilam niewielki przelew. Czy gdzies znajde rozliczenie, albo powie mi ktos ile pieniedzy potrzeba? Podejrzewam, ze duzo....
  10. i ja przelalam pieniadze dla Nutki.
  11. Gdzie znajdę numer konta do przelewu? Chciałabym jakoś pomóc...
  12. To jak nie można adoptowac to rozumiem, ze schronisko będzie leczyć, tak?
  13. Dzisiaj mąż kupił dla piesków świńskie wędzone uszy. Maksik był jak w ekstazie. Swiat zniknął. Był tylko Maksik i świńskie ucho. Przez te krótką chwilę ucho stało się centrum Wszechświata. Bo otóż w takim uchu można się wytwarzać. Można je zaatakować. Albo zakopać w kocyk. Albo leniwie ciamkać i żuć. Takie ucho daje mnóstwo możliwości. Tak, świńskie ucho to jest to!
  14. Dzieki Malgosiu :) Tak wlasnie wygladaja prace domowe Maksia - uczestniczy we wszystkim, co sie u nas dzieje, nie odstepuje na krok, swoj slodki nochal wsadzi wszedzie. Niewazne czy sie sprzata, gotuje czy prasuje. Maksio przychodzi, kladzie sie na pleckach i szczekaniem zacheca do pieszczotek. No i coz robic? Sie piescimy...robota nie zajac, nie ucieknie :)
  15. Jak będzie potrzeba, to ja coś wpłacę chętnie.
  16. Ja chętnie wesprę finansowo, ale chciałabym wiedzieć ile konkretnie potrzeba i na co.
  17. Jak nie wchodzą to trudno. Ale fajne są prawda? Maksio lubi wafle ryżowe- bierze je między łapki i obgryza jak kostkę.
  18. a pączki się nie liczą? Smakowały Maksiowi. Z nadzieniem truskawkowym były i z lukrem. Bardzo bardzo mu smakowaly...
  19. moze ja glupie pytanie zadam, ale nie mozna tej obrozy czy tych kropli w schronisku podac?
  20. Trochę się zrehabilitowalam, bo wyslalam męża po pączki :) Niech się Maksik cieszy. Jest w tak dobrej formie i ma tyle ruchu, że nie przytyl w ogóle. Wczoraj dostał glupawki-złapał kapeć i uciekł z nim do ogrodu. Podrzucał go, atakował, gonił, a my zamiast mu kapeć zabrać, to staliśmy i patrzylismy. A Maksik bawił się jak szczeniak. Tylne łapki się Maksiowi odblokowaly, bo na początku miał sztywne trochę. Teraz jest dużo lepiej, ale i dbamy o to, żeby było. Maksik śpi pod kaloryferem, żeby mógł je wygrzac, dostaje dużo chrząstek z mięsa, bo lekarz powiedział ze to na stawy pomaga no i wywar z golonki tez - podobno ta kleistosc smaruje stawy w naturalny sposób. Dodatkowo twarog zapobiega odwapnieniu podobno. Nie wiem, nie dyskutuje z lekarzem, stosuje się do zaleceń i kurczę- wyglada na to, ze ta dieta dziala. No i w odróżnieniu od większości diet- jest bardzo smaczna i Maksik ją uwielbia :)
  21. Cześć, to ja Maksik. Chcialem się wyżalić, bo dziś spotkało mnie kolejne nieszczęście. Otóż jest sobota, tak? W sobotę pani stoi w kuchni i robi rożne pysznosci. Niby że dla dzieci, ale ja też dostaję. A to naleśniki a to racuchy a to placki z jablkami. A dziś rano dzieci pojechały do dziadka. I co? I pani powiedziała, ze nie będzie dziś gotować, tylko poczyta sobie, bo taka okazja rzadko się trafia. No i leży i czyta. No halo? Dzieci nie ma ale ja jestem. Co to za sobota bez tych rozkosznych zapachów od których aż ślina cieknie? Tak się nie robi. Kręcę się po kuchni i Kręcę i zaglądam pani w oczy. To mi dała kawałek bułki z masłem. Kobieto! Nie chcę bułki. Chcę racuchy - takie z cukrem pudrem! Albo z konfiturą. Juz wiem co zrobię- położę się w kuchni i będę tak leżał do skutku- jak wyrzut sumienia. Bo takich rzeczy się psu nie robi.
  22. Upralam Maksiowi kocyk. Straszne nieszczęście było. I jeszcze wyprasowalam!!! Tego wzroku nie zapomnę nigdy! Przez 2 godziny Maksik doprowadzal swoje łóżeczko do stanu poprzedniego. Po dwóch godzinach kocyk był udeptany, skotlowany, a na samym środku leżała brudna skarpetka, w ktorej to Maksio się wytarzal. Dopiero po zakończeniu tych zabiegów Maksik postanowił się położyć.
  23. Cuda się czasem zdarzają, tylko poczekac trochę trzeba....Duża jest, z małymi łatwiej....gdzie się nie ruszę tam psie nieszczęście
  24. I tak, niczym z bicza strzelił, minęły dwa miesiące odkąd Maksik jest u nas. Dwa miesiące wypełnione radością i szczęściem. Bez kłopotów, bez smutku. W tym czasie Maksik stał się integralną częścią rodziny, maskotką, ulubieńcem gości, sąsiadów a nawet weterynarza :) Każdego dnia pokazuje, jak bardzo nas kocha i jaki jest szczęśliwy. Każdy czuły gest oddaje podwójnie. Na troskę i szacunek odpowiada wiernoscią, ufnoscią i przywiazaniem. I jakkolwiek patetycznie to zabrzmi- daje nam szczęście. Uwielbiam do niego mówić- Maksik przechyla wtedy głowę, słucha i odpowiada szczekaniem. Przynajmniej on jeden mnie słucha :) Piękna miłość - taka bezwarunkowa. W obie strony. Maksik po prostu był nam pisany przez los. Jestem przeszczęśliwa, że się odnaleźliśmy. Bo nie wyobrażam sobie, że mogłoby go teraz z nami nie być. kochamy Cię Maksiu wszyscy- ale Ty to wiesz piesku, prawda?
  25. A dziś na śniadanie były naleśniki z twarozkiem... o Boziu! To lepsze niż ryż z mięsem i marchewką. Pachnące i mięciutkie- w sam raz na moje zęby. A potem znów do ogrodu poszliśmy. Się nakopalem... Wykopalem sobie dołek i zakopalem w nim kawałek chleba- będę miał na potem. Ubrudzilem się trochę przy tym i pani musiała mi czyścić uszy i pychol- to znaczy jej się wydaje, ze musiała - mi odrobina ziemi nie przeszkadza. A teraz to chyba pora na kolację...ciekawe czy zostało trochę tych nalesników ze śniadania???
×
×
  • Create New...