Zasypało nas. Całkiem. Maksio rano hopsnął na siku. Zapadł się po uszy. Musiałam go wycignąć, udeptać trochę śnieg, bo nie miał jak nogi zadrzeć. Po zrobieniu tego, co miał zrobić, zażyczył sobie być zaniesiony do domu. To go zaniosłam. On wrocił do łóżeczka pod kaloryfer, a ja poszłam wykopywać samochód. Nie lubię zimy, wiosny chcę!!!!!!
Pisałam już, że mamy jeszcze świnkę morską? Bo ona taka biedna była, tak siedziała w tym pudełku. Nie wiem w jakim pudełku, bo nie dopytałam. Bo jak zobaczyłam mężą z tą świnka, to umarłam. Moja mama stwierdziła, że jak mamy mało zwierzątek jeszcze, to lepiej było wziąć 4 psa - może malutkiego jakiegoś. W związku z tym szukam pokoju do wynajęcia. Od zaraz. Dla mnie. I tylko dla mnie.....