Chore dzieci marudzą i popłakują. A Maksio chodzi od jednej do drugiej, liże po rączkach, przytula się, kładzie pyszczek na rączce lub brzuszku i patrzy w oczy, tak jakby chciał powiedzieć- jestem tu i wszystko będzie dobrze. No to się zryczałam, bo czemu nie?
Taki cudowny, kochany psiak. On, który wydaje dźwięki rożne praktycznie non-stop, leży w ciagu dnia cichutko, bo dzieci drzemią. Ja nie wiem, skąd on to wszystko wie, ale zyczylabym sobie, zeby reszta moich psów taka mądra była.