Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Strasznie się martwię. Niedawno była kupka, tak samo brzydka, jak poprzednio.
  2. Dostałam od doktora mail tej treści witam psiak ma podwyższony marker trzustki jest możliwy jej stan zapalny? jak badania USG? podwyższony mocznik związany jest z zaburzeniami wchłaniania i trawienia natomiast nerki i wątroba sa zdrowe ma podwyzszone wskaźniki białokrwinkowe co wskazuje na ostry stan zapalny być może trzustki? a poza tym wszystko w porzadku będzie dobrze ale jak wyszlo USG? pozdrawiam wt I wynik badania wyniki MisiSokalska Anna (3704-07-17).pdf
  3. Dziękuję Aniu! Za całokształt!!! Taka ze mnie specjalistka od wklejenia dokumentow jak... ale jesli trzeba, to sprobuje jeszcze raz...do skutku. Wynikow krwi doktor jeszcze nie przyslal. Mam nadzieję, ze nie będzie w nich nic niepokojącego. Misia przed chwilą, na spacerze miała spotkanie z kotkiem. Niby podszedł, by się przywitać, Misienka zachowała się super, bez cienia agresji, spokojnie go obwachala, potem lekko odskoczyla na bok, jakby sie go przelekla, a wtedy ten chuligan znienacka pacnal ja łapka w pysio. Misia pisnela, odskoczyla i było po znajomości. Pysio całe, chyba nawet łapka nie dosiegnela celu, ona pisnela bo się p rzestraszyla. Może już kiedys poznała co to kocie pazurki... Test na koty jednak zaliczony! Misia jest SUPER pod każdym względem!
  4. Kurczę, chciałam poprawić wygląd karty a wyszlo jeszcze gorzej. To jeszcze raz...
  5. Mam takie samo zdanie na ten temat. Poza tym pamiętam wypowiedzi dr Suminskiej. Też zawsze opowiadała się za gotowanym jedzeniem. Moja jamnisia szorstkowlosa Figa dozyla prawie 20 lat. Jestem pewna, ze gdyby jadla sucha karmę, takiego wieku by nie dozyla, tylko odeszlaby dużo wczesniej. Nie miała też nowotworu, co teraz jest prawdziwa plaga...
  6. Misia dziś zachowuje się jak normalny, prawie zdrowy psiak. Na smyczy idzie pewnie, jest ciekawa, węszy. Ma apetyt!!! Kiedy już wrocilysmy do domu, nie mogła wprost doczekać się jedzonka. Zjadła (na raty), dwa spore skrzydełka, a przecież dzień jeszcze sie nie skończył. Co ważne, do tej pory jadła tylko z reki. Dziś zjadła sama z miseczki. Wet rano dal dla Niej probiotyk i nie było problemu, z podaniem. Tak była głodna, ze jadła mięso posypane tym proszkiem i tylko patrzyła, czy dostanie wiecej. Trochę boję się cieszyć, ale jest wyraźną poprawa. To juz inny pies. Tylko kupol...zrobiła dziś raz jeden (na szczęście, bo można było zrobić badania) i to nadal rzadzizna...choć jakby trochę lepsza, niż wczoraj.
  7. Mam nadzieję, ze dobrze widac
  8. To jest jedną kartka. Tylko robie kilka ujec, zeby bylo bardziej czytelne.
  9. Ciocie kochane, dziękuję za mile słowa. Zachwyty nad Misia są w pełni uzasadnione. Taka wlasnie jest, delikatna, subtelna, mądra i prześliczna. Badanie usg nie wykazało nic niepokojacego, w kale tez nie znaleziono pasozytow, test na lamblie - ujemny. Zaraz wkleję ten wynik. Natomiast wciąż czekam na wynik badań krwi.
  10. Zdjęcia z wczoraj, kiedy to po spacerku o północy, Misia pokazywala, ze ma ochote na jedzonko i tymi proszacymi minkami, wskakiwaniem do mnie na tapczan, postawiła na swoim.
  11. Musiałam wyjść z Misią, bo prosiła. Ona podchodzi do drzwi i czeka, lub sie przy nich kładzie. Zrobiła siku, trochę spacerowalysmy i było jeszcze jedno siusiu. Po przyjściu do domu miałam wrażenie, ze czeka na jedzenie. Ale, ze to już północ, nie chciałam jej karmić. Przyszła do łóżka i podawała łapkę...poszłam więc grzecznie do kuchni (jak ona się cieszyła, ze zrozumiałam, o co jej chodzi...) wzięłam skrzydelko kurczaka i zjadła je w "try miga". Teraz już mówimy wszystkim Ciociom Dobranoc! Pokazuje mi sie wcześniejszy wpis w okienku, ale trudno chce przekazać dzisiejsze wieści. Krew pobrana, wyniki wet prześle mi mailem. O 13.30 idziemy do innego gabinetu na usg i zrobimy tam test na lamblie - o ile Niunia do tego czasu załatwi się. W gabinecie było dużo szarpaniny, pisku. Misia bardzo juz boi sie wszelkich badan, ukluc. Gryzla mi rece (ale nawet sladu nie ma) i wet musial zalozyc kaganiec... Biedna Malunia, niebawem znowu bedzie się stresować. Wet podejrzewa nietolerancje pokarmowa. Ma zamówić dla niej specjalistyczną karmę, na próbę. Temperatura 38,7 a do weta Misia już prawie biegła, tak się spieszyla... po powrocie zjadła całe skrzydelko!!!!
  12. Musiałam wyjść z Misią, bo prosiła. Ona podchodzi do drzwi i czeka, lub sie przy nich kładzie. Zrobiła siku, trochę spacerowalysmy i było jeszcze jedno siusiu. Po przyjściu do domu miałam wrażenie, ze czeka na jedzenie. Ale, ze to już północ, nie chciałam jej karmić. Przyszła do łóżka i podawała łapkę...poszłam więc grzecznie do kuchni (jak ona się cieszyła, ze zrozumiałam, o co jej chodzi...) wzięłam skrzydelko kurczaka i zjadła je w "try miga". Teraz już mówimy wszystkim Ciociom Dobranoc!
  13. Nie mogę już doczekać się jutra.
  14. Ciocie, dziękuję w imieniu Misi. Już ślę nr konta Cioci elik, Anusi i poker. I ewu... DZIĘKUJĘ!
  15. Misia zrobiła wreszcie kogo, ale znowu rzadzizna. Robali nie widzialam, choc byly w tym jakies jakby kawałki czegoś stałego. Zarejestrowałem się na badanie usg (na wypadek, gdyby doktor , gdzie pobieramy krew nie miał możliwości zrobienia usg) winnym gabinecie, zrobię tam też test na lamblie. Misia po zrobieniu tej koopki (wylaniu raczej) wyraźnie posmutniala i znowu wciskala się w kąty. .. A ja już tak sie cieszyłam,ze jest dobrze...
  16. Te ciemne zdjecia robione sa wczoraj, w łóżku, przy lampce nocnej.
  17. Jeszcze troche slicznoty...
  18. Na pierwszym zdjęciu machala pięknie ogonkiem. Trzecie pokazuje jej zapadniety brzuszek. Na czwartym przytulila się do mnie i prosiła o glaski...
  19. Troszkę dzisiejszej Misiuni - o ile się uda...
  20. Kolejny spacer i tylko siusiu. Ale Misia tak już potrafi się rozpędzić (zwłaszcza, gdy wracamy do domu), ze musiałam prawie biec, by za nią nadążyć. Po spacerach sygnalizuje, ze jest głodna. Zjadła już trzy razy spore (jak na nią ) porcje kurczaka. To pierwszy raz, kiedy je tak ładnie. Wcześniej zdarzyło się to raz, kiedy dostała tabletkę na apetyt. Ogólnie też jest weselsza. Przed chwila pobiegla do drzwi, bo ktoś chodził po klatce. Nie szczekala, ale była czujna , w pelnej gotowosci bojowej. To wszystko sprawia, ze uwazam, ze spokojnie mozemy juz doczekac do jutrzejszego ranka i wtedy pobrać krew. Zresztą i tak nie mogłabym tego zrobić, bo ok. 8 dostała śniadanie. Wczoraj wet podał jej antybiotyk i kroplowke, dlatego pobranie krwi trzeba bylo odłożyć. Wierzę, ze najgorsze za nią. Natomiast straszliwie martwię się tym, ze Misia nie jest zaszczepione przeciw chorobom zakaznym. Przynajmniej w jej ksiazeczce nie ma żadnego wpisu. Chyba, ze kiedyś miała normalny dom i była zaszczepiona. Jak pomyślę, ze teraz jest tak osłabiona i bezbronna...przecież - nie, nawet nie chce o tym pisać.
  21. Z Misiaczka jeszcze nic nie wyszło. Zaczynam się martwić. Czekam z nadzieja na te robale, widząc w nich przyczynę jej osłabienia, wychudzenia, itp. a jesli się nie pojawią, to chyba się załamię, bo będzie to oznaczało, ze trzeba szukać dalej, a przyczyna może być znacznie powazniejsza.
  22. Misia nie ma gorączki. Przy badaniu w sobotę, miała 38 stopni. Acha, będą szwy do ściągnięcia, ale za jakiś czas. Dobrze, ze spytałem, bo o tym ze niedawno miała sterylke już się zapomina...Sterylizacja byla 5 lipca, czyli jutro będzie tydzień. 5 dni wczesniej, 30 czerwca szczepili ja p/wściekliźnie...biedna malutka, nie dziw, ze nie może dojść do Siebie...
  23. Misia nic jeszcze nie zrobila. Tylko siku. Chodzilysmy dosc dlugo i nic. Czuje sie lepiej, nawet troszkę zjadła. Pytałam weta o usg, ale powiedział coś w rodzaju najpierw zrobimy wyniki krwi. Jak chodzi o wizytę PA, to wiem już, ze Państwu pasuje sobota, cały dzień. Jeśli piątek, to dobrze po południu, bo Pani Kasia jedzie poza Wrocław, w delegację. Natomiast w przyszłym tygodniu w delegacji poza Wrocławiem będzie Pan Wojtek i to chyba przez 2 tygodnie. Tak wstępnie chciałam wiedzieć, jak to wyglada z Ich strony. Basiu, dostałam maila od Fundacji, ale przypomnij mi proszę, co mam teraz zrobić...zupełnie zapomniałam...wstyd mi... Trudno mi odczytać nazwę środka na pasozyty. Domyślam się, ze to Dehinel Plus.
  24. Przepraszam ewu, odpowiem nieco później, bo teraz muszę wyjść. Właśnie wrocilysmy ze spotkania z Państwem.
  25. Drogie Ciocie, bardzo się spiesze, bo lada moment przyjada Panstwo do Misi. Jesli nagle przerwe pisaniem znaczy, ze przyjechali. Ile napiszę, to napiszę i będę potem kontynuować, Wet słysząc, ze Misia nadal ma kłopoty z jedzeniem, dziś znowu tylko śniadanie zjadła w miarę dobrze, poem juz nic, od razu wladował jej do pysia tabletkę na robale. Mam teraz obserwować kupki i jeśli zobaczę coś a la makaron, mam natychmiast przyjść. Nie wiem tylko, jak wypatrzec to po ciemku, chyba muszę wziąć latarkę... Z uwagi na brzydkie, rzadkie kupki dostała antybiotyk, który miała podany wcześniej, po sterylce. Na badanie krwi jestem umowiona z wetem na czwartek rano. Przyjedzie specjalnie po to by krew jej pobrac i zawiezc do laboratorium. Bo rano juz nie przyjmuje. Misia dostala glukoze w kroplowce i jakis bolesny zastrzyk. Gruczoly sprawdzone, nie byly zapchane, wiec doktor (jak powiedzialam, ze saneczkuje), rzekl: "musza byc robale". Biedna Misia, naplakala sie, bo była kluta wiele razy z każdej strony, gdyż igła stale wypadala - nie miała jak się utrzymać bo Misia to dosłownie skóra i kości. Waga pokazala 5.400 - 5.500. Ona ma gęste i długie futerko a i tak wszystkie kostki wystają... Za obie wizyty, wet wziął 40 zł. Badanie krwi ma kosztować ok. 100zł. Pytał, czy robimy podstawowe, za 65 zl, czy rozszerzone i pozwoliłam sobie zadecydować to rozszerzone. Tak więc w czwartek rano biegniemy pobrać krew, lub jutro, jeśli wyjdą robale. Teraz Misia poczuła się gorzej, bo chodzi z kąta w kąt , nie może sobie znaleźć miejsca, czy to może być reakcja na ta tabletkę na robaki? Jeszcze prośba do Poker o podanie dogodnego terminu wizyty PA. Bo już możnaby to uzgodnić. Chyba napisałam wszystko. Jeszcze taki "drobiazg", ale dający nadzieję. Idąc do weta, Misia w którymś momencie zaczęła iść szybkim kroczkiem, jakby biegła. Zdarzylo sie to raz pierwszy,bo zawsze idzie powoli, bardzo powoli, kroczek za kroczkiem. Mówię to wetow o On na to: "to dobry znak, ona wyjdzie z tego"...
×
×
  • Create New...