Oż ku...a! Myślę, że trzeba szybciutko poszukać jakiegoś speca, który - póki jeszcze czas-ustawi Figunię. Może jest zazdrosna o Czarusia? Może wydarzyło się coś, czego właściciele nie zauważyli, a co jakoś odbiło się na niej? Behawiorystka, którą kiedyś prosiłam o radę, mówiła mi, że pies rezydent jest w jakimś sensie "ważniejszy" i to jego trzeba na początku dopieszczać, a psu, który przyszedł poświęcać dużo mniej uwagi, etc. To ten nowy ma zaakceptować warunki, a nie je ustalać. Wiele nie pomogę, nie mam doświadczenia