Jump to content
Dogomania

RudziaPaula

Members
  • Posts

    1113
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by RudziaPaula

  1. Oby nie :( Lepiej wierzyc że ktoś nie ogląda telewizji i nie ma neta ale dobre serce i przygarnął Go.... Ponoc nadzieja umiera ostatnia....
  2. Ja też nie "od deski do deski" bo ciężko mi uwierzyc że cos takiego moze miec miejsce.Rożne służby i nic?Ale jestem gotowa uwierzyc że na mniejsza skale może tak sie dziac...
  3. Jeśli myślisz o tym wydarzeniu na fb to w głowie mi się to nie mieści żeby na taką skalę i takie służby zaangażowane a tak naprawdę taka cisza o tym :( Ja mogłam nie słyszec bo jestem "nowa" ale Wam takie kwiatki powinny się obic o uszy...i sama nie wiem co myślec o tym. Aż nierealne .....
  4. Słuchajcie , nie chce doszukiwac się zadnych tragicznych zdarzeń,ale na fb poszukują pewnej suni-Silver, i tam pierwszy raz przeczytałam o wywozie psów do niemiec :( [url]https://www.facebook.com/events/126985624103919/?fref=ts[/url]
  5. Witaj Lisiątko :) co z tym domkiem????
  6. Jak to miło ze 7 a nie 2.30 np:) Cieszę się że Felcio tak dłuuugo dał Pańci pospac:) Pozdrawiam i zyczę spokojnej niedzieli:) Witaj Marycha:)
  7. A teraz coś miłego :) BAJKA O PSIE Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie. Nagle zza krzaka wyszedł Diabeł: - Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan. - Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu. - I co z tego - prychnął Diabeł - nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY. Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział: - Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce. - To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA. - Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi. - Dobrze - odparł dobry pies. - Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat. - Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie? - Właśnie o to chodzi. - Jak to? - zdumiał się pies. - Będzie cierpiał i będzie wiele dni nieutulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów. I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM..
  8. Takie info byłoby przydatne pare miesięcy temu,gdy wszystko się zaczynało,a nie dziś :( Dziś potrzebny spokój,szczęscie,miłosc,przyjaźń :)
  9. Wet widział Farela wiec to nie na odległosc.Ja mam 3 wetów w klinice i prawda jest taka ze czasem każdy ma inny pomysł na leczenie ,czy wogóle..Owszem nie poruszałam nużycy ale.... Słuchajcie!Czy teraz będziemy wracac do tego co było?Będziemy leczyc Alfa i Farela na chorobę której już nie ma? A może jakiś pomysł macie na bieżące problemy?!-Jak ułatwic Farelowi i Kasi schodzenie i wchodzenie po schodach?Konkretną pomoc przy karmie,lekach,witaminach czy suplementach?Czy to nie jest ważniejsze?Bo próbuję coś robic ,a w rzeczywistosci cały czas muszę czy musimy z Kasia tłumaczyc i pokazywac że nie jesteśmy wielbłądami!Ja rozumiem że Anja mogła poczuc się urazona,ale chyba w tym temacie już zostało wiele powiedziane!Anja nie jest w stanie udowodnic ze Felcio nie zaraził się u Niej,my nie jesteśmy w stanie udowodnic że zaraził się u Niej. Amen.
  10. Na koncie nie mam jeszcze.Jak tylko sie pokaże dam znac:) Ja rozumiem Anje,ale równie dobrze mogła nie wiedziec ze jakiś psiak jest nosicielem itp.Wiem że mogła jej reputacja ucierpiec,a nie chodziło o to!Anja podjęłą się opieki nad chorymi psiakami.Nie ważne ze to hotelik płatny,ja osobiscie nie podjęła bym się pewnie tego.Wiem ze łączy milosc i pracę.Bo jedno od drugiego powinno byc zależne. Mam nadzieje że to koniec wojen!bo nikomu to nie słóży! Cieszmy się z postępów jakie Farel robi!
  11. Pozdrawiam i ściskam mocno dziewczynkę :)
  12. Miłe rzeczy jak już pisałam uwielbiam czytac :) A TWOJE wpisy takie są!!!:multi: Kasiu masz wielki dar opisywania,czytając widzę to oczami wyobraźni i mam wrażenie że jestem obok :) Fajnie że u Ciebie wszystko wraca do równowagi...nie denerwuj się bo nie warto.A siłę musisz zachowac. Myślę że już wszystko jest jasne i klarowne.Teraz będzie z górki tylko.... Zajmijmy się tym co przynosi owoce - szczęście i zdrowie Felcia:) Chciałabym przy okazji przeprosic tych co czytali tą pyskówkę,nie powinno to miec NIGDY miejsca.PRZEPRASZAM :) Mam nadzieję że bedziecie nas wspierac swoja obecnoscia,dobrą radą i słowem :)
  13. A że przy okazji pare złoty wpłynie,to tylko "podziękowac" panu za dar serca:)ha ha ha
  14. Dlatego napisałam ze mam dosc wojny tu na watku! Wszystko było ok dopóki fela z "nowościami" się nie pojawiła.Ale przynajmniej przekazała rozliczenie i za to jej dzięki! Nie chcę się kłócic,przepychac i atakowac czy odpierac ataki.Nie zmienimy przeszłosci a taka przyszłosc tu na wątku tez nie jest dobra.Więc albo załóżmy osobny albo skończmy tu wojnę!
  15. [quote name='Fela']Zarzut kłamstwa to publicznym forum to oszczerstwo i pomówienie. Usłyszałam od Agnieszki K. przez telefon, że wet wezwany do Farela do firmy nie chciał go uśpić - czyli go o to proszono. Fundacja nie ma pieniędzy (choć to w niektórych głowach jest nie do pojęcia), ponieważ nie spadają jej z nieba (ha, ha). Nie próbuję się wybielać, bo nie jestem winna, chyba tego tylko, że kryłam osobę, która pozwoliła na skrajne zaniedbanie psa. Agnieszko, może tylko napisz, dlaczego skoro widziałaś, że pies jest źle traktowany (twój pies) w firmie, w której pracujesz, nie zareagowałaś ani słowem? Dlaczego pozowliłaś, żeby mu się działa krzywda? Skoro widziałaś go CODZIENNIE, dlaczego dopiero twoja koleżanka zaalarmowała i poprosiła o pomoc? Zanim stąd się usunę, ze względu na dobro psa, bardzo proszę, postuluję czy co tam, żeby: 1. FAREL NIE BYŁ KARMIIONY KASZANKĄ, WĄTRÓBKĄ i tego typu wynalazkami. Przypominam, że Farel ma chorą wątrobę. Biegunki to przede wszystkim mordęga dla niego, wyniszczenie jego oranizmu. Ciągłe mycie także mu nie służy. 2. BYŁ POD OPIEKĄ LEKARZA, ze względu na dobro psa nie powinien być leczony wirtualnie przez RudzięPaulę. 3. Sądzę również, że przenoszenie go do budy na zimę z powodu niemożności odśnieżenia schodów nie jest działaniem, które przyczyni się do poprawy jego samopoczucia. I refleksja na koniec: mam nauczkę, po raz kolejny, że za każdy dobry uczynek mogę spodziewać się solidnej kary. Więcej nie pomogę nikomu takiemu jak RudziaPaula. NIE JESTEM weterynarzem,nie wiedziałam co dolega psu wiec wezwałam weta do diagnozy i i leczenia.Nie widziałam nigdy psa w takiej chorobie i nie wiedziałam co mu dolega(miałam i mam do czynienia tylko z padaczka wiec wszystko inne nie jest mi znane!). Nie podjął lekarz decyzji o eutanazji ponieważ ta choroba nie kwalifikuję się do uśpienia.Ja nawet nie wspomniałam o czymś takim.Jeśli Ciebie felu tam nie było to skąd masz takie info i nazwe leku?ja nigdy o czymś takim nie słyszałam.Tym bardziej nie mówiłam!I mam świadków na to ponieważ wet przybył przy jeszcze dwóch osobach! Nie zgłosiłam się ani do Ciebie ani do nikogo innego bo nie wiedziałam kogo prosic o pomoc.Kiedyś "zabrałyśmy " z Damita innego psa komus innemu.NIGDZIE nie mogłyśmy się doprosic o pomoc.Zreszta wiesz dobrze ze zwróciłam sie do pewnego przytuliska-zaproponowano mi tylko behawiorystę! Ja nie znałam żadnej fundacji ani nikogo innego.To też wiedziałas.Ale skoro pytasz to ponownie odpowiadam! A postulowac to możesz w "swoim" ogródku! Czy ja kiedyś powiedziałam ze jesteś winna?Nie będę po raz enty pisac ile tu było twojej pomocy, bo mam wrażenie że o to chodzi tobie najbardziej-chwalenie się a nie o pomoc Farelowi! Pies nie jest leczony wirtualnie ponieważ do Kasi przyjeżdża wet! A co do budy...poczytaj i tak siedzisz nie udzielając się i tak! To ja postuluję żebys swoje madrosci przekazywała tym którzy chcą ich słuchac.Bo mam wrazenie że nie tylko ja mam dośc twojej obecnosci na wątku Felcia!Czy nie zauważyłaś tego? I nie trudź się odpisywaniem.... Mam wrażenie ze dzieki feli zamiast pomocowego zrobił się wątek wojenny! Nic nowego nie wnosi...a może jednak?Zamęt,flustrację i niezadowolenie!Nie pomaga a szkodzi.A chyba po to fela jest aby niesc pomoc?Skoro nie jest w stanie-wiem o tym bo mówiła-to po co ?Lubuje się fela w tym?Czy takie skakanie sobie do oczu coś da?pomoże psu?ja uważam że nie,a tu u Felcia wszystko zostało powiedziane już i "nagłe" dodawanie informacji jest bynajmniej dziwne...to czemu tych atrakcji o eutanazji nie powiedziała wcześniej,teraz się "przypomniało"? Anju wiem o stanie Felcia i do mnie mówiłaś że może byc gorzej,a nawet inaczej-raz lepiej raz gorzej,to wiadome że psiak nie młodnieje.Ale nikt chyba nie przypuszczał jak będzie naprawdę.I do Ciebie o to nikt nie może miec pretensji. Zajmowałaś się nim.Pamiętam nocną akcję...do późna czekałam na info o nim.Też pytałaś o różne leki itp...czyżby to podchodziło pod wirtualne leczenie moje?Nie!U Ciebie tez buda na podwórku stała...i co,oznaczało to ze trzymałaś Go w niej?!
  16. Dzięki anawa za mądre słowa. nie oczekuję że ktoś będzie mnie chwalił itp ale tylko proszę o pomoc. Chciałam dobrze a wyszło jak wyszło. Trudno. Zabolało mnie to co napisała Fela bo NIGDY nie chciałam i nie godziłam się na eutanazje.Nie rozumiem więc po co kłamie?! Sama zdziwiona byłam faktem że fundacja a nie ma środków ale :( A tak jak piszesz,wiele osób czyta nie koniecznie zabierając głos,ale...i co czyta?wojnę... Ja chcę pomagac Kasi,dla Felcia ... a nie tracic nerwy na jej bzdury.Więc jak nie ma nic mądrego do napisania to niech lepiej wcale nie pisze.
  17. Dzieki gusiu:) Ale najpierw muszę po wpisie Feli ochłonąc :( wszystko jestem w stanie zniesc ale nie kłamstwa.
  18. [quote name='Fela']Uzupełnię to wyjaśnienie: pies jest RudziPauli, przez nią adopotowany i na nią zarejestrowany (w bazie Palucha i SafeAnimal), Fundacja nie mogła więc podpisać żadnej umowy. RudziaPaula napisała, że mogłaby oddać psa Fundacji. Otóż nie, zgodnie z umową, którą podpisała w schronisku, mogłaby oddać Farela tylko do schroniska lub do innego domu, przepisując w schronisku umowę. Żadna fundacja nie przyjęłaby od niej psa, nie wyciągając konsekwencji z tego, w jakim jest stanie i jak był traktowany. Ja się zgodziłam ją kryć - wyłącznie dla dobra Farela (i jak widać za miękkie serce dostaję w d...). Pies na SGGW trafił nie tylko chory, ale i dramatycznie chudy (nie, nie taki chudy, jak przyjechał do p. Kasi, o wiele chudszy!). Chciano go uśpić (wg relacji RudziPauli, czyli Agnieszki K. ;) ona sama o to prosiła), ale lekarz do niego wówczas wezwany odmówił podania morbitalu. Jeśli chodzi o finanse i dom u pani Katarzyny: pamiętam dość dokładnie rozmowę czy też rozmowy o finansach. Pani Katarzyna deklarowała wówczas, że potrzebna jej będzie pomoc w zakupie karmy weterynaryjnej (hepatic) i w finansowaniu drogich zabiegów medycznych. Mówiła, że gdy tylko Farel przejdzie na karmę bytową (np. Joserę Festiwal), będzie w stanie ponosić koszty utrzymania. Była również dobrze poinformowana o stanie psa - że jest stary i chory i że będzie coraz gorzej. Dlatego uprzejmie proszę, by więcej nie sugerowano, że w tym względzie kogokolwiek wprowadziłam w błąd. Jedynie na wyraźną prośbę Agnieszki K. zataiłam, iż jest to jej pies. W przeciwnym razie ona musiałaby ponieść konsekwencje prawne, a pies trafić spowrotem na Paluch - do geriatrii. NIGDY NIE CHCIAŁAM UŚPIC PSA!!!Miałam zdjęcia i film że Farel chodzi.Lekarz nie chciała uwierzyc w to ze to ten sam pies.NIGDY NIE PROSIŁAM O TO LEKARZA!!!!NIE WIEM JAK NAZYWAJĄ SIE LEKI NA UŚPIENIE!!W tym momencie Fala KŁAMIESZ JAK Z NUT!!!!Mój mąż który jeździł ze mna może to potwierdzic!To jest wierutne kłamstwo.O eutanazji to Ja powiedziałam Feli że coś takiego im chodzi po głowie!!A zanim trafił do szpitala wezwałam weta bo nie wiedziałam co sie dzieje dziwnego z psem! Jak śmiesz TAKIE RZECZY PISAC!!! Co do wydatków na Felcia!Tak potwierdzam że podjełam się finansowania,bo Ty zaznaczyłas że fundacja(ha ha )nie bedzie miała na to kasy.Kasia zawsze twierdziłą że jej nie bedzie stac na leczenie i zakup drogiej karmy?To skad nagle twój wpis że ona miała z własnej kieszeni pokrywac koszty josery? Ile razy bedziesz jeszcze pisac to samo?!Wszyscy wiedzą od dawna czyj to pies.Każdy też dopytywał się w miedzy czasie o finanse zbierane na niego,to dlaczego fundacja nie rozliczała sie z każdego grosza zebranego na Niego?Próbujesz się wybielic,ale z czego?Już dawno napisałas to wszystko,ja napisałam również wiec nie rozumiem po co znów i znów i znów powielasz to? Kasia miała rację lepiej bedzie jak sie tu nie bedziesz pokazywac bo zamiast nie przeszkadzac przynajmniej próbujesz zamęt wprowadzac!
  19. Witaj Lisku:) Czy ktoś odzywał się z ogłoszeń?
  20. To może ja w skrócie odpowiem na pytania Twoje:) Znam Anję,chodź nie mogę powiedziec że dobrze,bo krótko. Farel mieszka w domu.Jest domowym pupilem.Kasia Go nie adoptowała,nie podpisywała żadnych dokumentów.Zanim dotarł do niej zaznaczyła wyraźnie że nie stac jej na finansowanie leczenia oraz karmę itp. Przy mnie lekarz potwierdził że to Farel zaraził Alfiego(Alfi nie ma kontaktu z innymi psami) Tu dziś inga napisała " Nużyce pies nabywa na ogół w szczenięctwie, ale są udowodnione przypadki zarażenia się zarówno dorosłych zwierząt jak i ludzi (u ludzi głównie atakują okolice rzęs). Wiadomo, że nużeniec ujawnia się (lub przenosi się) na skórze psów o osłabionej odporności immunologicznej, choć też wiadomo, że nie u wszystkich. Czy Alfi się zaraził? To możliwe, skoro nużeniec atakuje osobniki słabe. Może miał własnego nużeńca? Nie wiemy do końca, choć wet stwierdził, że się zaraził, więc może to był właśnie jeden z tych rzadkich przypadków?"Może tak jest że jakiś pies u Anj jest nosicielem,ale może też byc że Felcio to miał i Alfi...trzeba by było dokładnie zbadac,a nawet nie jest chyba pewne czy dałoby to rezultat.Faktem jest ze "coś" miał na łapie gdy trafił do Kasi.Czy od tego wyszło to cholerstwo?Nie wiem.Czy to jest w tej chwili istotne? Nie wiem jak nazwac dom w którym jest Felcio. Co do ewentualnego powrotu do Anj.Myślę że to nie zbyt dobry pomysł z kilku względów.Po pierwsze odległosc-400 km.A Felcio ciężko odchorował tą podróż.Po drugie co nam po bdt?Kto podejmie się schorowanego starszego psiaka?Jedyna alternatywa to dom z ogrodem gdzie nie ma schodów,a Farel mieszkałby w domu nie w budzie! Kasia kocha Felcia,jedyne co jest trudne to noszenie Go. Mam nadzieję że te odpowiedzi usatysfakcjonowały Ciebie.Nie chcemy już kłótni,awantur,podjazdów itp.Nie chodzi o to, tylko o pomoc.Nie ma co wracac do przeszłosci.Nie piszę tego złośliwie,nie szukam zaczepek.Nie jestem wetem wiec tylko opieram się na tym co mówią. P.S podoba mi się Twój podpis " Pomagam....."
  21. Tyle że pan weźmie sobie kolejnego i co wtedy?szkoda że nie można zakazac opieki nad czworonodiem,tyle że kto by tego pilnował i koło sie zamyka.Może kara finans chodź trochę zaboli?!
  22. Miło mi zobaczyc rozliczenie o które prosiłam wcześniej.Nie wpłacałam bo uznałam ze skoro nie wywiązujesz się Felu z rozliczania to ja nie będę nadgorliwie wpłacac nie wiedząc ile jeszcze jest.Okazuje się że ludzie wpłacali pomimo że nie był "pod Twoją opieką" Przy okazji nie pamiętam żebym zgadzała się na ujawnianie moich danych.Racz więc je może w takim razie usunąc? Dziękuje moderatorowi za usunięcie danych:) Tak przy okazji poczytałam trochę.Nie miło się zrobiło trochę:( Dzięki Inga za uspakajanie sytuacji(ciekawe co to za insynuacje że robisz to interesownie?) ,bo kłótnie niczego nie wnoszą dobrego.Kasia jest umęczona i bardziej właśnie oczekuję wsparcie,tego że nie jest całkiem sama niż przepychanek. Mam wrażenie że czasami tam gdzie prośba o pomoc,od razu zaczynają się kłótnie. Znowu poprosiłam o pomoc i wyszło kiepsko-draka.Czyżby lepiej było nie prosic o nią?Wtedy prosiłam o pomoc dla Felcia i teraz też.Ja nie oczekuję dla siebie tylko dla Niego,a to że ja zwracam się to powinno świadczyc chyba dobrze że umiem prosic a nie ukrywam problemu zamiatając pod dywan,udając że nic się nie dzieję złego...Czy może się mylę?Pewnie że mogłam wymusic na lekarzu "zastrzyk"w szpitalu chcieli sami uśpic Go. wtedy nikt Tu i nigdzie nie wiedziałby o Farelu.Mogłabym oddac psa fundacji,i nie ponosc konsekwencji finansowych.Ale poczuwam się do pełnej odpowiedzialnosci za jego los. I dopóki jest na tym świecie nie zostawię Kasi ani Jego samych!!
×
×
  • Create New...