-
Posts
1113 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by RudziaPaula
-
Jest jest!!!!To co robisz nawet biorąc pieniadze za to jest cudowne!Za pieniądze nie da sie kupic miłosci a ja widze ile pracy i tej miłosci wkładasz w to co robisz.Ja nie wiem czy bym sie podjeła opieki zwłaszcza nad chorymi psami...bo łatwo wziąsc zdrowego psa i opiekowac sie nim,gorzej jak jest chory..A Farel potrzebuje szczególnej pomocy...Nie przespane ostatnie nocki,martwienie sie nim,dogladanie go,gotowanie kuciaka itp...DZIEKUJE to za MAŁO!
-
Felu,a pamietasz właśnie w szpitalu jak się trząsł nawet tego dnia co go zabieralismy?Tu w sobote było podobnie i doszła wysoka temp jak mówi Anja...może już wtedy w szpitalu "coś"sie zaczynało tylko .....można gdybac...Nawet dziś jak rozmawiałam z Anja to zastanawiałam się czy to nie przez emocje.Co do psich adopcji dziś o godz 22.35 ciekawa godzina...Bede nagrywała moze przez telewizor uda sie zrzucic na pendriv a potem na płytke..
-
hejka:) Jestem po rozmowie z Anja...Farelek przeżywa te "gorsze"dni,ale jest lepiej niz wczoraj-najgorsze za nimi....jest słabiutki,ale wierzę ze bedzie lepiej.Nie chciał siedziec w domku w ciągu dnia,ale na noc Anja zabierze go do domku,aby miec go cały czas na oku.WIELKIE DZIĘKI ANJA.Podziwiam Cie dziewczyno i jak to mówi moja córka Wielki Szacun:)Lepiej Niuniuś naprawde nie mógł trafic!!!!Mam nadzieję że jutro już będzie dobrze z Nim....
-
Hejka Wszystkim:)Niuniuś wycałowany,wymiziany i wysciskany...zdjęcia ciut później wrzuce...Wyszedł na spacerek ale nie za bardzo chciał długo chodzic...nie chce jeśc dzis za bardzo i to martwiące jest...może później...mam nadzieje ze bedzie chciał..chyba trafiłam z wizyta w gorszy dzien.ale tak moze niestety u niego bywac...czekam na wiesci od Anji ze juz mu lepiej...
-
[quote name='Anja2201']Ja wiem , że nie można nic i nic nie daje , dzisiaj pokropiłam łyżeczką oleju , ale i tak nie smakuje , z dwojga złego ostatnio woli całkiem suche , niż rozmoczone , ale jestem pewna , że puszeczką nie pogardzi :D[/QUOTE] Wiem wiem,ale napisałam żeby wszystkim którym leży na serduszku dobro Farelka wiedziali... Zjawiamy sie z puszkami jutro:) dam jeszcze znac o której mniej wiecej bedziemy:)
-
Witajcie...dzieki dla Anji za podpowiedzi z jedzeniem,ale niestety mi wet mówiła że nie wolno przez 8 tyg oprócz tej karmy nic....a moczenie suchej w wodzie gorącej?żeby odmiękła?oczywiście przywiozę jedzenie w puszce...z gołą ręka nie wypada do takiego Gościa jechac ha ha ha.Och te moje Kochadełko:)
-
My już tak tęsknimy tak bardzo ze godziny do soboty odliczamy....tamten tydzień i wczesniej zleciały jak z bicza...rano praca,chwile dom i fru do Farela na ursynów.Teraz tydzień jakiś dłuuuuugi się robi:( ale już prawie piątek no i sobota...huuura:)ciesze się że coraz lepiej z Nim!no i że te kroplówki się skończyły.A jak z jedzeniem-dalej z rączki je?
-
[quote name='uczeń czarnoksieżnika']u Sylwii koleżanka zostawiła swoje psy jak jechała na wczasy, jak wróciła to jej własne pociechy nie chciały do niej wrócić a jednemu zdarza się czasami zwiać do Sylwii ( jak się okazało mieszkają niedaleko siebie)[/QUOTE] Właśnie dlatego jeżdżę teraz z psami.Chodź od niedawna ...przez wiele lat trudno było o miejsce na wypoczynek z psem...a teraz z dwoma.ha ha ha.a dokładnie z czterema teraz :)
-
Powiem tak:byłam i widziałam.Boksy czyste,brak "zapachów".Anja i w rozmowie i na żywo robi naprawde miłe wrażenie.Psy nie uciekały od niej.To też nie może źle świadczyc...Pewnie że "bałam"się tego co mogę zastac...nie było źle.Pewnie że wolałabym aby Farel trafił na stałe do domu...jak każdy nasz podopieczny,ale tak się nie zawsze da....
-
Owszem i ja czytałam u Anji dziwne posty,głównie o kase chodziło...nie wiem czy ktoś chodź raz był u Niej,a zwłaszcza ci co wypisują te bzdury...ja byłam.i moje pierwsze wrażenie jest naprawde pozytywne.pieniądze też nie są ogromne,zwłaszcza jeśli chodzi o opiekę nad chorym psem....za zdrowego konia bez opieki nad nim płaci się wiecej....
-
[quote name='uczeń czarnoksieżnika']uważaj bo teraz jest nagonka na hoteliki, atakują też bezsensownymi pytaniami hotelik u sylwiaso, gdzie również i my mamy swoje psiaki. Niektórzy są tak ograniczeni umysłowo, że nie docierają do nich wpisy ludzi, którzy darzą sympatią zarówno hotelik jak i właścicielkę. Sympatią która powstała w wyniku doskonałej opieki nad pozostawionymi psiakami[/QUOTE] Nie bardzo rozumiem co to ma na celu,wytłumaczy mi ktos?
-
Hejka:)Pomieszczenie ogrzewane...dostatecznie,pisze dostatecznie bo ja uwielbiam jak jest bardzo ciepło...psiaki nie za bardzo już,ale im jest napewno przyjemnie.Boks miał przygotowane posłanie z ciepłych kołderek na przyjazd Farela i tak jak obiecała Anja piłeczkę.Obiecuje do podwójnie a nawet poczwórnie od wszystkich wysciskac i wycałowac:) Zdjecia też(mysle ze Anja nie bedzie miała nic przeciwko)Mam nadzieje ze leki bedzie mozna juz odstawic mu i jego samopoczucie i zdrowie poprawi sie.
-
[quote name='shiina']drapanko za uchem dla kochanego Farelka :) A gdzie on u Ciebie Anja spi, gdzie mieszka???[/QUOTE] Farel jest w osobnym budynku razem z 4 innymi psiakami,ale każdy w innym boksie.Byłam,widziałam...plus jeśli chodzi o Farela to podłoga-nie ślizgają się łapki:)Jade do niego prawdopodobnie w sobote.Obiecuje ze wycałuje i wyściskam pyszczek jego!!Drapanko i miziane za uchem obowiązkowe ha ha ha :)
-
To do kiedy te zastrzyki?A może tabletki lepiej?Właśnie "bałam"sie ze moze sie za bardzo przyzwyczaic do jedzenia z reki?a moze zrobic mu taki myk jak w szpitalu?jedzenie stawiali mu na niewielkim kartonie? tak zeby nie musiał za bardzo sie schylac.tz miske p.Agnieszka(z SGGW) tak mu robiła?a puszkę tez z reki zjadł?
-
[quote name='Fela'] Farel -staruszek pies, ma około 10 lat. Pewnie nigdy nie miał domu. Ostatnie miesjce, gdzie trafił ze schroniska, miało być jego ciepłą, dobrą przystanią. Okazało się jednak inaczej. Teraz pies jest pod naszą opieką, obecnie w lecznicy na SGGW. Miał tzw. zespół przedsionkowy - bolesny kurcz mięśni karku. Nie podnosił się, bardzo cierpiał. Teraz już jest lepiej, wstał, troszkę nawet chodzi. Ma chory kręgosłup i wątrobę - to ostatnie byc może po podaniu sterydów. Rozpaczliwie szukamy dla niego człowieka, który odwdzięczy mu jego psią miłość. To dla niego ostatnia chwila. A tak się zaczęła cała historia: Pod koniec stycznia dostałam od znajomej maila następującej treści: "Witaj Elu. Moja sąsiadka, Agnieszka, 2 lata temu wzięła ze schroniska pięknego psa w typie owczarka niemieckiego (pojechałyśmy po niego razem) - miał pilnować firmy, szczękać i odstraszać ewentualnych intruzów. Pies jednak okazał się być starszy niż powiedziano jej w schronisku. Pies po wielu przejściach ostatnie lata spędził na w schroniskowym boksie - wydawało się że firma to idealne miejsce - będzie miął swoją budę, jedzenie oraz opiekę weterynaryjna. Tymczasem on nie bardzo wyrywał się do szczekania, biegania po terenie i pilnowania. Teraz jest chory - dostał leki. Ze względu na siarczyste mrozy jest trzymany w cieplej kotłowni, ale nikt tam się nad nim nie roztkliwia, oprócz Agnieszki - Ponieważ nie może się ruszyć (ze względu na chorobę , załatwia się obok siebie.. Pies ma zapalenie mięśnia szyi, ale lekarz powiedział, że wyjdzie z tego. Nie chciał go uśpić - chociaż wszyscy tego by tam chcieli. NIE JEST IM POTRZEBNY STARY SCHOROWANY PIES!!!! Pies potrzebuje ciepła i spokoju - a zamiast tego leży w kotłowni, gdzie dziś pewnie ludzie będą wpadać na "papieroska"...Agnieszka bała się ze dziś wygonią go do zimnej budy, ale na szczęście szef podjął decyzje ze do czasu wyzdrowienia pozostanie w pomieszczeniu. Piszę to wszystko bo, chciałam Cię prosić o pomoc w umieszczeniu go w hoteliku bądź najlepiej w domu u kogoś, kto da mu na te ostatnie miesiące (bo myślę ze nie pożyje dłużej) trochę spokoju i ciepła. Agnieszce i mi zależy, by ten pies juz nie cierpiał. Gdybym mogła, sama bym go wzięła do domu, ale mieszkam na 1 piętrze, a dla psa to zbyt duży wysiłek - on powinien mieszkać na parterze. Schody to dla niego za dużo. Błagam Cię pomóż nam - jeśli trzeba proszę przyjedź i zobacz tego psiaka - ja wczorajsza wizytę u niego nadal odchorowuje...BLAGAM CIĘ O POMOC". *) --- Następnego dnia pies przyjechał do kliniki SGGW. Lekarze potwierdzili diagnozę weta, który wcześniej go oglądał: zespół przedsionkowy, porażenie mięśnia szyji, skręt głowy (bardzo bolesny), zaburzenia równowagi. Przyczyna? Nieznana. Farel był w tragicznym stanie, nie chodził, nie podnosił się. Obolały, odwodniony (nie chciał pić). Okazało się, że poza zespołem przedsionkowym jest też problem z kręgosłupem. Badał go dr Sterna, miał robiony rtg, który wykazał, że kręgosłu uciska rdzeń. Potem, po kolejnych badaniach, doszedł problem z wątrobą: wielokrotnie podwyższony poziom amoniaku, inne parametry wątrobowe też złe. Na szczęście USG nie wykazało poważnych zmian, być może była to reakcja na steryd (niestety, konieczny w zespole przedsionkowym). Farel powoli dochodzi do siebie. Podnosi się, nawet chodzi na spacery. Stara się być niekłopotliwy. Leży cicho na posłaniu. Codziennie albo prawie codziennie jest u niego Magda. Ale pies powinien już opuścić szpital. I tak był w nim długo - 20 dni (a rachunek wyknosi już ok. 1500 zł). To cudowny pies. Niezwykle opanowany i ogromnie łagodny. Nawet na bolesne badanie reguje tylko cichym płaczem, nigdy warczeniem. Ogromna psia miłość i wierność w starym, schorowanym psim ciele. Czy zdąrzy jeszcze w tym życiu przekonać się, że ta psia miłość może być odwzajemniona? Nie kopniakiem, nie razem, ale zwykłą ludzką czułością. Czy się uda znaleźć kogoś dla niego? To prawie niemożliwe. No ale cuda się zdarzają... Tak bardzo byśmy chcieli, żeby ten cud zdąrzył się zdarzyć, zanim Farel odejdzie, całe życie bezdomny, niepotrzebny. Za dobry, za łagodny, za delikatny. Boimy się, że on nie ma za wiele czasu. Poniżej zdjęcia zrobione po kilku dniach pobytu w klinice na sggw. xxxxxxxxxxxxxxxxxxx