To wspaniale, że kaja trafiła na tak fajny domek i tu możesz odetchnąć z Aniu z ulgą :)
Boli i będzie jeszcze boleć, że małej już u Was nie ma. Ty bardziej, że przecież uratowałaś jej życie dwa razy!
Teraz oby mały się wykurował i...gdzieś tam jakaś biedula jest już Wam przypisana ;)