Wczoraj reszta stada powróciła, dzisiaj pieczemy ciasteczka.
Noooooooooo, beze mnie nic by z tego nie było - sprawdzam proporcje,
pilnuję pieczenia, później śpiewam ciasteczkom, które stygną na balkonie, następnie kontroluję czy waga porcji się zgadza (nadwyżka=pensja w ramach wynagrodzenia za stróżowanie ;))
Niestety mamy problem z Olgą, która nie znosi (jak kura kwadratowych jajek)
wątróbki ... Cała chaupa zapachniona, Olga nie wychodzi z pokoju,
bo jak wylezie ... leci do rygi, Gusiak co chwilę robi przeciąg ....
Podpowiedziałam, że ew. następne uczynimy z mielonego indyczego
(co będę wybrzydzać?), albo Olgę wyślemy z chaupy het! ;)
No, to tyle na dzisiaj. Pozdrawiamy:)
Ovka security