-
Posts
4767 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by bukowa
-
Dla mnie problemem nie jest zachowanie czystości, tylko ten paniczny lęk przed światem. W domu z ogródkiem na wsi nie było w zasadzie problemu, trzeba było tylko pamiętać o częstym jej wypuszczaniu. Mam wrażenie, że pojawiają się pierwsze drobne postępy. Wczoraj byliśmy na długim spacerze w ogródkach działkowych, o tej porze roku bezludnych i wymarłych. Nuna super kroczyła do przodu, a nawet odrobinę podbiegała, pięknie wszystko wąchała, wykonała wszystkie potrzeby. Na razie zmieniłam jej smycz na flexi i wydaje mi się, że czuje się odrobinę swobodniejsza. Ja nie jestem zwolenniczką takich smyczy, ale jak rezultatem jest większe poczucie wolności, to na razie niech będzie. W domu ładnie się bawiła sznureczkiem. Reaguje na każde zawołanie imienia, aczkolwiek jest ciągle przy mnie, drepcze krok w krok i domaga się ciągłego miziania. Do męża jest zdystansowana. Kradnie moje ubrania i nosi na swoje miejsce :) Już nie je całej miski na raz, rozkłada sobie na raty. Przesypia całą noc wtulona we mnie w łóżku. Po wstaniu natychmiast biegnie na matę i sika. Po moim przyjściu z pracy cieszy się całą sobą, aż podskakuje.
-
Planujemy wspólne spacery z Zoką w ustronnych miejscach, z dala od miejskiego zgiełku. Tym niemniej nie oczekuję szybkich postępów, raczej będą to malutkie kroczki. W domu matujemy, a Nuna naprawdę stara się utrafić na podkład. To tak, jakbym miała kota, waga i wielkość zbliżona. Zobaczę, jak szybkie będą postępy w temacie czystości, być może rozważę kuwetowanie.
-
Jesteśmy po jednym dniu spędzonym samotnie (piątek, 6 godzin) i po weekendzie na wsi. Jak na razie nie ma zniszczeń, a maty zapełnione potrzebami. Wirujący ogonek i dupcia na mój widok. Wejście do auta na rękach, jak na razie nie ma opcji, żeby sama weszła do wnętrza potwora. W podróży przytulona i spokojna, bez oznak choroby lokomocyjnej. Na miejscu zwiedzanie i towarzystwo Zoki (suni syna). W czasie jedzenia wymiana misek, jak na razie nie broni swojej michy. Potrzeby w zasadzie wykonane na zewnątrz domu, albo w ogródku, albo na spacerze na zewnątrz, oczywiście na smyczy. Generalnie, jest jej wszystko jedno gdzie przykucnie, byle by był spokój i cisza. Jak cokolwiek zachwieje równowagą w przestrzeni (obcy, auto, hałas spadającego śniegu z dachu), to histeria i paniczna ucieczka na oślep. Najgorsze są jadące auta, strach jest tak ogromny, że pomaga tylko wzięcie na ręce i przytulenie. Dźwięki wydawane przez auta są dla niej nie do przeżycia. Woli kobiety, z synową i moją mamą akceptacja. Z mężczyznami jest zdecydowanie gorzej, zwłaszcza jeśli są to mężczyźni ekspresyjni. Widok kija lub czegoś podobnego w ręku powoduje paniczną ucieczkę na oślep. Dzieci ją trochę przerażają, chociaż dała się pogłaskać. Jest to strachulec na maksa, ale nie wiadomo, czy nie wynika to z jej poprzedniego życia i przeżyć. Z Zoką przepychanki i zapasy, ale potrafi jasno wyrazić sprzeciw. Nie słyszałam jeszcze jej szczekania, tylko warkocik i piszczenie. Po powrocie do domu wyluzowała, wzięła misia i zaczęła się nim bawić zachęcając mnie do udziału. Bardzo ładnie biega za rzucanym misiem i go przynosi. Spacery po miejskim podwórku nadal przygniatające, ale pracujemy nad tym i przyzwyczajamy. Za mną chodzi krok w krok, muszę bardzo uważać, żeby jej nie podeptać. Dzisiaj niestety spędza sama 8 godzin i tak będzie cały tydzień. Nie wiem, co zastanę po powrocie.
-
Na szczęście jest bardzo uległa, kompletny brak agresji i bojowości. Z uwagi na kieszonkowe wymiary, w każdej chwili można ją wziąć na ręce. Na widok smyczy na razie ucieka, ale jak już jest przypięta, to idzie. Byłam też z nią na takim dzikim wybiegu poza miastem. Ładnie wąchała, szła swobodnie, ale zwieracze nie puściły. Tak jakby spacer nie kojarzył się z toaletą. U Anecik załatwiała się w większości w ogródku, bez smyczy, w towarzystwie innych psiaków. Powoli będziemy uczyć. Na razie najważniejsze to oswojenie z nowymi miejscami i miastem. No i zobaczymy, co i jak będzie po powrocie z pracy.
-
Jestem. Po dwóch nocach i jednym dniu z Nuną. Najpierw pozytywy. Malusia, drobniusia, bardzo bardzo szczupła, je znakomicie, właściwie to wciąga jak odkurzacz. Jarzyny są be, ale mięsko z ryżem w każdej ilości. Otwarcie lodówki i jakakolwiek aktywność w kuchni wywołuje piękny uśmiech od ucha do ucha i wirujący helikopterek z ogonka. Kanapę uznała za super miejscówkę, tam wskakuje i odpoczywa, tam gromadzi zabawki. Nie bawi się nimi na razie, tylko składa w jednym miejscu na kanapie. Pierwszą noc przespała tam, a drugą przy mnie pod kołderką :) Z sunią syna, roczną Zoką odrobinę większą od Nuni, od razu wielka zabawa. Spotkane na spacerze psiaki wita bardzo poprawnie i traktuje z wielkim spokojem. Zostaje sama bez problemu, co prawda zostawiałam ją na krótko, najdłużej na godzinę, ale nie było słychać płaczu. Nie wygląda na to że niszczy, chyba że się rozwinie w czasie dłuższej nieobecności domowników, bo pracujemy po 8 godzin. Teraz trochę gorszych informacji. Jest przerażona zmianą otoczenia i dźwiękami wielkiego miasta. Mieszkam w dość ruchliwym rejonie, jest spory ruch uliczny, więc jest dość głośno, na pewno dla Nuni. Kuli się albo podskakuje na każdy głośniejszy dźwięk, hałas uliczny paraliżuje jej psychikę i zwieracze. W związku z tym wszystko załatwia w domu. Nawet jeśli, tak jak dzisiaj raniutko, pognałam z nią na podwórko, to i tak siku jest na podłodze w mieszkaniu. Wychodzę z nią na podwórko, bo tam jest stosunkowo spokojnie, ale i tak czai się na nią wszędzie, poza mieszkaniem, wielkie zło. Na smyczy chodzi wystarczająco dobrze, ale może to jest druga przyczyna, że nie potrafi się załatwić poza mieszkaniem, może musi być wolna, nie na uwięzi. Ale nie spuszczę jej ze smyczy, bo się boję, że pod wpływem jakiegoś dźwięku pogna przed siebie i wpadnie pod auto albo przepadnie. Już jest trochę lepiej, bo nie szoruje na spacerze brzuchem po ziemi, tylko idzie na lekko ugiętych nogach i wącha. W mieszkaniu rozłożyłam podkłady i jakby częściej na nie trafia:) Tak więc jakieś światełko w tunelu jest. W aucie przerażona i wtulona we mnie, popiskuje cichutko. Tak było na krótkich trasach, dzisiaj test dwugodzinnej podróży. Będzie się działo :) Jedziemy w góry do naszego domu, więc znowu zmiana otoczenia, ale za to bezpośrednie wyjście na ogród. Na razie nie wychodzi mi wstawianie fotek, ale postaram się opanować tą sztukę.
-
Uwaga!Kto nie wpłacił, kto nie wysłał :) Wyjaśnienia i Czarna lista.
bukowa replied to Czarodziejka's topic in Bazarek
odebrałam dzisiaj paczkę od tygrysiczki -
Uwaga!Kto nie wpłacił, kto nie wysłał :) Wyjaśnienia i Czarna lista.
bukowa replied to Czarodziejka's topic in Bazarek
na pw dostałam info, że paczka zostanie wysłana w piątek jak dostanę, na pewno odwołam tygrysiczkę z czarnych kwiatków tym niemniej bazarek jest jak dla mnie niepokojąco długo rozliczany -
Uwaga!Kto nie wpłacił, kto nie wysłał :) Wyjaśnienia i Czarna lista.
bukowa replied to Czarodziejka's topic in Bazarek
zgłaszam tygrysiczkę bazarek http://www.dogomania.com/forum/topic/148570-4-edycja-bazarek-z-dietami-i-zio%C5%82ami-na-ad%C4%99-do-10-wrze%C5%9Bnia-g22/ do dnia dzisiejszego nie dostałam paczki 1.10.2015 r. zapłaciłam 115 zł czyli nie tak mało tygrysiczka nie odpowiada na bazarku chyba nie tylko ja nie dostałam przesyłki -
kupię rękawiczki dziecięce ciepłe, nie wełniane, raczej typu narciarskiego - rozmiar od 2 lat do 5
-
KOKO - dom ma SPOKO! :)wpadła w końcu komuś w OKO :)
bukowa replied to Kejciu's topic in Już w nowym domu
cichutko u Koko, wszyscy czekamy na domek -
KOKO - dom ma SPOKO! :)wpadła w końcu komuś w OKO :)
bukowa replied to Kejciu's topic in Już w nowym domu
trzymamy mocno!!!