A jakoś niespecjalnie dzisiaj :/
Niby ok, ale dziwnie się czuję :/
Dzwoniłam dziś do Alicji. Tej samej położnej, która była przy narodzinach Theodora ;)
Już mam ją zarezerwowaną, więc to mnie cieszy :)
Ale ja to mam szczęście do połączenia moich porodów i obecności Alicji :D
Jak miałam rodzić Theosia, to ledwo się zmieściłam w czasie, przed jej miesięcznym urlopem ;)
Dziś dzwonię, mówię jej kiedy mam termin, a tu się okazuje, że jej nie ma od końcówki stycznia, do prawie końca lutego :D
A termin na 12 marca, więc zdąży wrócić z urlopu :)