Jump to content
Dogomania

Ty$ka

Members
  • Posts

    15994
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Ty$ka

  1. [quote name='Izabela124.']Psy sprawią mu manto i będzie miał nauczkę :diabloti: Ale tak serio to nie wiem co doradzić[/QUOTE] Właśnie nieraz mu sprawiły i spieprzał na drzewo, ale zaraz potem wraca dalej do boju... I jest wtedy głuchy na moje wołanie, a tak naprawdę ma lepiej opanowane przywołanie niż M. - tylko nie wtedy, gdy jest nabuzowany... :roll: Zawsze jak zauważę, że nie ma go na podwórzu ( M. że wtedy wyje dośc specyficznie <wiecie alarm osobisty :evil_lol:> - zresztą mu to łatwe było wpoić, bo on lubi paść mniejsze zwierzęta i zawsze sygnalizował, gdy mu się stado rozjeżdżało) to lecę na naszą ulicę i rozglądam się za rudo-białym tygrysem... I jak idę w jego stronę to tylko Endy myśli, że dołączam do zabawy :roll: :diabloti: [quote name='Kirinna']skąd ja to znam,moja ciocia ma norweskiego lesnego. próbuje uciec przez kazda szpare[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] chpdzby było to uchylone okno[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG][/QUOTE] Tylko, że to było OK - bo do niedawna tylko wylegiwał się w malinach czy w marchewkach i przyglądał się ptakom - nie interesowało go nic poza podwórzem, zresztą wie doskonale, że nam się to nie podoba. Jednak ostatnio mu coś strzeliło do łba i postanowił sobie bronić podwórze przed wszystkimi. [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG] Przynajmniej mamy kota stróżującego [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG]
  2. [quote name='magdabroy']Teraz wszystko rozumiem ;) Sama nie jesz mięsa, za to Morus zjada Twoją porcję :D[/QUOTE] Faktycznie brzmię jak hipokryta :lol: Akurat M. nie je, gdyż u nas jest problem z psią alergią i praktycznie po wszystkim ma rozwolnienie i brzydką sierść. Jednak gdyby mu BARF służył to jadłby go - nie widzę problemu ;) Tym bardziej, że jestem wege z innych pobudek niż z jakiś tam akcji etc. - po prostu nie lubię mięsa :)
  3. [quote name='Izabela124.']Ha ha a co robiłaś przed przyjściem na dogo? :razz:[/QUOTE] Męczyłam się wypracowaniem z anglika :D
  4. To wstawiaj te fotki - chętnie pooglądam sobie jeszcze Theosia :loveu:
  5. [quote name='Izabela124.']To ten sam :)[/QUOTE] Ale ze mnie tuman :roflt: Coś mi na oczy pada :lol:
  6. [quote name='leónowa']Hejka wiadomo już coś w sprawie tego twojego aparatu, bo naprawdę mi tu brak Morusowych fotek, no i oczywiści calej gromadki:loveu:[/QUOTE] No właśnie nie wiadomo :mad: Mnie też brakuje fotek, wstawiania ich i opowiadania, co na każdej fotce jest :eviltong: Powiem Wam, że Enduś powoli mnie wku... denerwuje :p Nie dość, że wygania z naszego podwórka inne koty to jeszcze zabawia się w policjanta ulicy. :roll: Jak zobaczy jakiegoś psa na ulicy (bo tak to nie wychodzi poza podwórze) to zawsze musi puścić mu manto... Jezus, ja się o niego martwię! Tym bardziej, że do Morusa przychodzi jego... " kochanka " (o ich miłości kiedy indziej), a że sucz pachnie cieczką (ale jej nie ma, bo jest wysterylizowana) to za nią cała zgraja innych kundli lata... A ten głupek Endy leeeci nabuzowany do psów 5x większych od siebie i mających przewagę liczebną :roll: Nie wiem jak on to robi, ale wraca cały i zdrowy... choć wczoraj wrócił z obtartym ogonem... Zaraz mi powiecie - nie wypuszczać kota. Jasne, łatwo powiedzieć, jak ten się tak drze w domu i plącze pod nogami, że nie wiadomo kiedy nam czmychnie między nogami... Naprawdę próbowaliśmy go przytrzymać w domu, ale ten jest jak ninja i wykorzysta każdą szparę, by wyleźć, spuścić psom manto i wrócić dumnie do swojego ogrodu, tam poobgryzać liście marchewki i wrócić do domu... Kilka dni trzymaliśmy go w garażu oraz w budynku gospodarczym - tzn. po parę godzin i ładnie tam sobie przysypiał, ale na stałe tam być nie może - no bo sorry, nie mam po to kota, by go trzymać z dala od nas. Szczególnie tak proludzkiego. I teraz naprawdę nie wiem co robić... strasznie się martwię o tego debila...
  7. [quote name='Izabela124.']BOS był jeszcze szczeniaczkiem :)[/QUOTE] Ten drugi też? (czy to ten sam? :lol: )
  8. A ja uważam całkiem inaczej ;) Mnie osobiście o wiele lepiej pracuje się z psem dorosłym, gdyż łatwiej go na sobie skupić i tak się nie rozkojarza jak szczyl. Oczywiście, ma swoje nawyki, ale mimo wszystko, gdy mam wybierać między wychowaniem szczyla a dorosłego psa to wybieram to drugie. Całkiem poważnie ;). Wam na pewno się uda ładnie popracować :)
  9. [quote name='maryg22']No właśnie :mad: Nauczyciele lubią straszyć wszelkimi egzaminami...:roll: U nas dzisiaj każdy nauczyciel mówił, że myślał, że choć trochę zmądrzeliśmy przez wakacje i się przyłożymy, bo przecież w tym roku testy gimnazjalne... Oni na prawdę to wierzą...? moja klasa nigdy nie zmądrzeje (przynajmniej jej większość...):eviltong: Potwierdzam pierwsze zdanie :) Ciekawie napisane... Hmm... nie wiem czy mam się bać czy być spokojna:evil_lol: Ale mam na szczęście jeszcze duuużo czasu do studiów;)[/QUOTE] Ojjj tam :eviltong: Czepiasz się szczegółów ;] U nas też nauczyciele bardziej się testami przejmują niż uczniowie :cool3: ;) Mnie post makoty uspokoił co nie co :evil_lol: Nie wiem czy dobrze zinterpretowałam jej wypowiedź, ale wolę pozytywnie myśleć :evil_lol: [quote name='unikatowydiament']dzień dobry:smile:[/QUOTE] Hej, hej... :)
  10. [quote name='magdabroy']Śliczny :loveu:[/QUOTE] Prawda :D Nawet ładny z niego mixior haszczaka i mamutka. Szkoda, że został porzucony jak śmieć - ale teraz całkiem się zmienił: poprawił się, jego sierść poładniała, no widać, że jest kochany :loveu: [quote name='Aleksandra95']a czyje te cudo :smile: ?[/QUOTE] Znajomego z forum i jak się okazuje... mojego dawnego sąsiada :evil_lol: Jak ten internet łączy ludzi :eviltong: [quote name='Ptysiak'][URL]http://i46.tinypic.com/j9659i.jpg[/URL] piękny :loveu:[/QUOTE] Już nie mogę się doczekać kiedy zamęczę Cheebę pochwałami :razz: [quote name='Kirinna']wracam po szkole, wchodze na dogo zeby odpocząć a tam co szkoła:mad: ja przeżylam dwa lata w liceum, teraz 3 i już nas nastraszyli. matura, matura,matura....[/QUOTE] Ups, tak bywa czasem :eviltong: U nas maturą straszą od 1. gimnazjum :P No i testami też, ale to schodzi ostatnio na drugi plan :P [quote name='rashelek']Ale ma zajebiste umaszczenie! Cudowny! :-D[/QUOTE] No nie? taki wilkuuu :loveu: [quote name='natka.jezewska']Piękny jest :smile:[/QUOTE] =) Macie własną galerię? [quote name='phase']Na pewno dasz radę. ;-) tyle dawałaś to i teraz też pójdzie "jak spłatka". :evil_lol:[/QUOTE] No właśnie mi wszystko doszło w tym roku :roll: No prawie wszystko. Ale dam radę... najwyżej opuszczę się w nauce, rodzice będą zachwyceni :p A dzisiaj miałam jedną wielką masakrę... Wypracowanie z anglika do domu! Takie niby proste, ale trzeba było użyć przynajmniej 55 słów z tabeli. No super :diabloti: Z moimi umiejętnościami do angielskiego nieźle się napociłam zanim skleciłam. I napisałam sama (słyszysz?! sama! jestem z siebie dumna :p), pewnie są błędy, choć się starałam, by bykó nie strzelacć, ale... coś co mnie zszokowało to długość mojego opowiadania :evil_lol: Nigdy nie rozpisałam się na stronę drobnym maczkiem :eviltong: [quote name='Izabela124.']Fajny ten nowy kolega spacerowy :smile:[/QUOTE] Wiadomo, północniak ;] [QUOTE=makot'a;19624349]Śliczny ten nowy kolega spacerowy! :-D Heheh, na studiach jest inaczej, zupełnie inaczej... ... są tygodnie, że ilość rzeczy jakie powinno się zrobić w domu przerasta możliwości fizyczne (w sensie snu) człowieka - szczególnie na politechnikach, gdzie trudno jest zmyślać, że ma się zrobiony projekt/rysunek, który w rzeczywistości wcale nie istnieje. Ale są też tygodnie, że nie robi się NIIIIIC... ponadto na większości przedmiotów, przynajmniej na wyższych latach prowadzący nie sprawdzają obecności, więc MOŻNA na te przedmioty nie chodzić i większość studentów tak czyni. Można się tak rozleniwić, że wyjście na jedne półtoragodzinne zajęcia w ciągu dnia, które odbywają się o 17.00 jest dla studenta wysiłkiem przekraczającym jego możliwości... wtedy zaczyna się powtarzanie jak mantry "od przyszłego tygodnia będę już chodzić na wszystkie zajęcia", albo "dzisiaj nie poszłam na projektowanie, bo nic nie miałam, ale za to na czwartek zrobię wszystko i wtedy pójdę...". Myślę, że domyślacie się, jak to w rzeczywistości później wygląda :diabloti: No i tak się właśnie studiuje. Problem pojawia się w sesji, kiedy okazuje się, że ten luz-blues przez cały semestr, to tak naprawdę były POWAŻNE studia, o bardzo szerokim zakresie, bardzo trudnego materiału :diabloti: Albo okazuje się, że projektu przewidzianego na cały semestr NIE DA się fizycznie zrobić w tydzień, nawet gdyby robić go bez przerw na jedzenie, spanie, czy potrzeby fizjologiczne :lol: Także studia to takie fiu-bździu przez cały semestr, picie piwa, wydurnianie się ze współlokatorami i wchodzenie do lodówki, ale jak przy***ą w łeb podczas sesji, to trudno się pozbierać :evil_lol:[/QUOTE] A widzisz... tak to wygląda ;] Czyli wystarczy się uczyć i nie przeginać z lenistwem, i powinno się dać radę. Teoretycznie powinno :evil_lol:
  11. Czeeeeść :) Ile pięknych fotek :loveu: Na Twoich fotkach nawet BOSy nie wyglądają na tak brzydkie :P [url]http://i216.photobucket.com/albums/cc26/Izabela124/Bobis2/IMG_8370.jpg[/url] takie aussiki lubię :loveu:
  12. Doberek :) http://i1169.photobucket.com/albums/r520/magdabroy/DSC_7490.jpg raany :mdleje: :loveu:
  13. Wooow, oniemiałam :) Rydelek już się ładnie zaokrąglił i widać, że to już malamutek cudny :loveu:
  14. Cześć :loveu: Znów śniło Ci się, że śnisz? :lol:
  15. [url]http://img196.imageshack.us/img196/3455/zdjecie032w.jpg[/url] :loveu: [url]http://img204.imageshack.us/img204/6163/zdjecie026.jpg[/url] umarłam :mdleje: z miłości do Joy :P Ty masz jeszcze WDŻwR??? Ja w podstawówce to miałam, w gim. (klasy 1-2) tylko w jednym półroczu i to nie WDŻwR, lecz WDŻ, a w tym roku luz blues :lol: No... zamiast tego jest EdB (dawne PO), ale akurat dla mnie to jest o niebo lepsze :loveu:
  16. Ale ja pomagam przez przypadek... poważnie :evil_lol: Naprawdę nie ma co Leona porównywać do np. łowcarków - bo one całkiem inne hobby mają. A jak wiesz, wspólne hobby łączy ludzi i jak się okazuje, też ludzi i psów ;) Naprawdę urośniesz bardzo w oczach Leona, gdy okaże się, że robisz z nim to, co on lubi - dzięki temu jak to polubi nie pomyśli, by sam coś zrobić, np. udać się na polowanie, bo to nie to samo co ze swoim stadem ;).
  17. Hej :) Raaany, ile się napracowałaś, a teraz to wszystko idzie w p.... :( Moja kumpela ma pokój żółto-szary i też bardzo mi się podoba :) Miłego wyjazdu.
  18. Doberek :) Jakie fajne fotki :loveu: Ten maluch też jest słodki, ale jednak brzydki :P BARF wbrew pozorom nie jest trudny - tylko tak to wygląda ;). Ważne jest tylko na początku psu podawać żwacze wołowe oraz inne takie - by oczyścić psu żołądek i stopniowo przyzwyczajać psa do jedzenia surowizny. No i pilnować by żarcia nie połykał. Ja osobiście jestem zwolenniczką BARFa ;)
  19. Wiesz... ja nie chcę Ci radzić, ale Ktoś kiedyś powiedział mi, że jak u psa znika ten błysk w oku, a jego stan pogarsza się to trzeba podjąć ostateczną decyzję :(. Jeśli więc czujesz, że nie dacie rady to niestety to jest najlepsze wyjście. Mam nadzieję, że niunia wyjdzie z tego, bardzo jej tego życzę - żeby nie było ;)
  20. Doberek :) Wiesz... wszystko możliwe ;) Psy mężnieją dość długo ;) [url]http://img689.imageshack.us/img689/9522/zdjcie0036ru.jpg[/url] "mamo co tam masz?" :loveu:
  21. Fajnie się Leoś paczy :loveu: Nie wiem, gdzie widzisz problem, ale to dlatego, że ja lubie psy niezależne :evil_lol: A tak odpowiadając na Twoje pytanie to myślę, że to kwestia pracy z psem: mój tez kiedyś miał mnie gdzieś, a teraz to coraz częściej się do mnie przytula i zerka z pytaniem "Będziemy coś robić?" ;) Także im bardziej będziesz go nakręcać na pracę (u mnie pomogło robienie to, co pies lubi: czyli wpólne kopanie dołka, obszczekanie ptaka, praca na śladzie, gonitwa - zresztą pisałam to już), tym Leoś powinien zdać sobie sprawę, że człowiek też jest fajny i przydatny ;) [quote name='Kaaasia']My też pracujemy ale co z tego jak w okolicy są cieczki i pies tylko z ryjem w ziemi. Wszystkie smaczki, prośby, groźby mogę sobie wsadzić :evil_lol:. A jak wypracowałaś ignorowanie psów?[/QUOTE] Nagradzasz tylko smaczkami? U nas najbardziej pies kocha nagradzanie środowiskiem (tym, co w tej na chwili pragnie, czyli może to być kopanie dołka, pogoń za ptakami, wąchanie trawki, obsikanie drzewka....) Co do ignorowania psów... Skopiuję swą wypowiedź z innego forum, gdyż myślę, że napisałam w niej generalnie wszystko ;) Wypowiedź ta jest z ubiegłego roku, ale rady myślę, że są aktualne ;P [QUOTE]My właśnie się uczymy ignorować. Już doszliśmy do tego, że M. nawet jak jest bez smyczy, na moje "Zostaw" (ludzie mniejszych psów biorą je na ręce, bo myślą, że agresywny jest [IMG]http://www.shusky.xaa.pl/images/smiles/grimace.png[/IMG] ) wraca do mnie, oczekując na nagrodę. Na razie doszliśmy do 15m. Przy 10 się waha, aczkolwiek zazwyczaj wraca. Choć wczoraj mnie zaskoczył i już-już miał wąchać się z pudlicą (stali od siebie jakieś dwa metry), a kilkakrotnie zawołany, przyszedł z bananem na mordce [IMG]http://www.shusky.xaa.pl/images/smiles/01%20Smile.png[/IMG] . Pudlica była zawiedziona, że pies ją olał [IMG]http://www.shusky.xaa.pl/images/smiles/02%20Laugh.png[/IMG] . Jak to osiągnęliśmy? Składa się to z wielu czynników jak zauważyłam... Nie ma gotowej recepty, po prostu zauważyłam, że już nie emocjonuje się tak na widok psów, choć jeszcze tydzień, dwa tygodnie temu było to nie do pomyślenia... A jak mu pozwolę to leeeeci sie bawić. Może więc opiszę co robimy [IMG]http://www.shusky.xaa.pl/images/smiles/04%20Wink.png[/IMG] . Przede wszystkim uczymy się dużo. Skupianie to podstawa. Dużo pracujemy (my uczymy się za pomocą klikera) w różnych rozproszeniach, dzięki czemu M. skupia się ładnie (coraz ładniej) i coraz chętniej oczekuje na pracę. Często go spuszczam, daję swobodę, ale przed spuszczeniem kładę smycz na ziemię i karzę mu wykonywać parę komend. Potem spuszczam, ma wolne, aż w końcu go wołam i znów praca. I znów spuszczam. Dzięki czemu widzę, że M. coraz częściej na mnie spogląda. Staram się zawsze być atrakcyjna, nie wołać psa, nie wydawać mu komend, gdy jest zajęty, nieskupiony, niechętny do współpracy. Na widok psów zawsze do nich leciał, ale ze względu, że uczę go chodzenia na luźnej smyczy zawsze i wszędzie... Jak kiedyś sobie właśnie pracowałam, nagle pani z bokserkiem wyszła z lasu. Postanowiłam się nimi wspomóc, idąc za nimi [IMG]http://www.shusky.xaa.pl/images/smiles/13%20Crazy.png[/IMG] . (bokserka szła, nie zwracała na nas uwagi). Morus oczywiście ciągnie niemiłosiernie, ale odeszłam z nim parę kroków, staram się go na sobie skupić i zrobiłam krok w przód. Znów ciągnie. Zatrzymuję się, M. rozluźnia smycz, siada koło nogi (zawsze tak pracowałam [IMG]http://www.shusky.xaa.pl/images/smiles/04%20Wink.png[/IMG] ) nagroda, daję mu dwie komendy do wykonania, nagradzam i idziemy. Znów ciągnie i powtórka z rozrywki, tyle że z tą różnicą, iż czasem miał do wykonania pięć, dziesięć, dwie, zero komend/sztuczek [IMG]http://www.shusky.xaa.pl/images/smiles/04%20Wink.png[/IMG] . Po kwadransie M. załapał, że w ten sposób nie dojdzie do celu (do psa). Przestał tak ciągnąć, dałam mu parę komend, jak ładnie już szedł (auuu moja ręka [IMG]http://www.shusky.xaa.pl/images/smiles/02%20Laugh.png[/IMG] ) zostawiłam go na waruju, podeszłam do pani z pytaniem czy mogę spuścić do jej psa mojego, ta się zgodziła więc psy się pobawiły. I tak pracowaliśmy cały czas, dzięki czemu zauważyłam, że na widok psów już się tak nie emocjonuje. Oprócz tego jak miałam się z kimś minąć, rozglądałam się wcześniej i kazałam M. wykonywać komendy - najpierw z dala od psa, potem coraz bliżej. Jak mieliśmy się minąć, musiałam wręcz machać mu przed nosem smakołykami, aby wykonywał przy psach komendy (no i skupiać psa na sobie musiałam z duuużym wyprzedzeniem, na początku nawet 300m przed psem, stopniowo odległość zmniejszając). Później nagrodą była albo zabawa z psem, albo szarpanie zabawki, albo zabawa ze mną, albo smakołyki, albo obsikanie krzaczka etc etc - wszystko zależało od miejsca, w którym mijaliśmy psa, od zachowania pobratymca oraz od samego właściciela. Efekt mamy taki, że M. na widok psa spogląda na mnie i czeka na moją reakcję. Czasem do nich pobiegnie (moja w tym głowa aby tego nie zrobił, a jak zrobi to żeby było to nudne coś, a nie szalona gonitwa, bo pracę szlag trafi), ale jeszcze jak jest przy psie tak 5m to mi się nie skupi... Co jeszcze? Nie pozwalam mu się bawić z każdym psem, nawet obwąchać. Czasem podprowadzam go pod psa, aż nagle - przy psie skręcam w inną drogę, Wiem, sadystka jestem [IMG]http://www.shusky.xaa.pl/images/smiles/02%20Laugh.png[/IMG] . I jeszcze sobie przypomniałam! [IMG]http://www.shusky.xaa.pl/images/smiles/01%20Smile.png[/IMG] Jak Morus idzie na psie spotkania (a takich jest mało) to przed pozwoleniem na zabawę (komendę zwalniającą jest u nas "OK") to wykonać musi parę sztuczek. Czasem spotykam się ze znajomymi (a ich jest tylko dwie) i zamiast pozwalać psom na wspólne harce, to pracujemy z psami. Teraz zależy mi na tym, by pójść do psiej szkółki - jedynej pozytywnej na Lubelszczyźnie, gdyż zauważyłam, że na widok znajomych z psami, z którymi pracujemy M. od razu mi się wycisza, a przy innych psach to niekoniecznie (jest coraz lepiej). Dzięki takim zajęciom M. nie powinien się ekscytować na widok psów. No i nie wiem co jeszcze... jak sobie przypomnę to dopiszę. U nas błędem było to, że kiedyś pozwalałam mu na podbieganie do każdego psa. Bądź co bądź pracujemy jak widać dużo, przede wszystkim trzeba być atrakcyjniejszym niż otoczenie, nie pozwalać samowolne na kontakty z psami (dopiero jak człowiek chce, nie pies). Oczywiście z każdym psem się pracuje inaczej, ja opisałam swoją pracę, choć to dopiero ćwiarteczka tego, co robimy. Nie ma złotego środka.[/QUOTE]
  22. Witamy nowy domek na forum :loveu: Na razie nie spuszczajcie go na spacerach zanim nie wyćwiczycie z nim 100% przywołania. Co do niejedzenia... na pewno mu nie ulegajcie i nie rozpieszczajcie. Jak zgłodnieje to zje, zdrowy pies się nie zagłodzi na śmierć. Ustalcie stały pory karmienia i trzymajcie się tego: dajecie psu porcję żarcia i zabieracie po 15min bez względu na to czy zjadł, czy nie. Jak nie zjadł to zrobi to podczas następnego posiłku. Nie ulegajcie mu, naprawdę - bo sami sobie wychowacie psiego niejadka ;) Musi minąć trochę czasu, by przekonał się, że ma takie żarcie i inne nie dostanie - wtedy będzie jadł aż mu się uszy będą trząść :) A jak wygląda jego reakcja na psy? Kiedy na nie źle reaguje?
  23. O, i Wy też byliście w Tuchach. Strasznie żałuję, że nie dotarłam, ale za rok, na następną edycję dt organizowane przez Dziewczyny na pewno już dotrę i wystartuję ;) Gratuluję wyniku!
  24. Kibicuję mu bardzo mocno :)
  25. To nasz nowy kolega spacerowy, Cheeba ;) [IMG]http://i46.tinypic.com/j9659i.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/4geix.jpg[/IMG] Taki misz-masz z niego, nie wiadomo co ;P
×
×
  • Create New...