Jump to content
Dogomania

Ty$ka

Members
  • Posts

    15994
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Ty$ka

  1. [quote name='phase']Moja Żaba nie jest mikropsem, ale w domu czasem to też ludzie jej nie zauważają.[/QUOTE] Ja nie raz nie zauważyłam mojego "wielkiego" psa i go przesunęłam nogą :P
  2. [quote name='magdabroy']Morus jest mądry na swój sposób :)[/QUOTE] Jest, jest... ale dzisiaj mnie rozbroił. Serio :) A jeszcze miałam go pochwalić za sesję dostawiania do nogi i kontaktu. Poza tym dzisiaj byliśmy na krótkim spacerze - tzn. szłam odnieść zeszyty koleżance i wzięłam od razu kundliszona. Wiedziałam, że będę musiała go zostawić przed bramą, ale stwierdziłam, że siad-zostań i po kłopocie. Zapomniałam tylko o jednym - że Puszek może być wypuszczony z kojca, a brama będzie otwarta :P. No, ale co tam - przyszłam z psem, nie będę specjalnie się wracać, by go odprowadzić. Pieski się zapoznały na ulicy, trochę na siebie powarczały, po czym Puszek poleciał gdzieś za psimi znajomymi. OK, dla nas lepiej ;). Zostawiam psa na siadzie więc i idę zadzwonić do drzwi. Byłam z niego dumna, bo się nie zerwał... normalnie aż chciałam go za to uściskać. No, ale... doszłam o schodów i szczęśliwy piesek przybiegł do mnie. Bo przecież na tych schodach był Puszek, więc na pewno są niebezpieczne i przyleciał mnie Morus uratować :lol:. Wzięłam go, usadziłam raz jeszcze za bramą, przywiązałam go dodatkowo do bramy i znów zostawiłam na siad-zostań. I znów nie zerwał się aż nie weszłam na pierwszy stopień schodów. Jednak brama go zatrzymała, moje głośnie "siad" oprzytomniło pieska i się posłuchał. I tak został aż nie wróciłam (tzn. kilka razy wstawał uratować mnie przed strasznymi schodami, ale moje "gdzie" sprowadzało jego dupcię na ziemię :P). I taaak się cieszył, że jednak go nie opuściłam :lol: Więc generalnie spisał się dobrze, trochę się zrywał z komend, ale i tak nie było źle. Czasem bywało lepiej, no ale przecież dzisiaj widział się z Puszkiem i to mogło mu utrudnić zadanie. ;) Więc w nagrodę wydłużyliśmy spacer i poszliśmy w miejsce, gdzie mogłam go spuścić. Za to dzisiejsza sesja... ekhem... rozwaliła mnie naprawdę :D [quote name='Mada95']Lejdi bardzo często robi podobnie.....ale to typowa blondynka:evil_lol:[/QUOTE] A Morus to murzyn, więc nie wiem o co mu chodzi :PP Debil :lol:
  3. Ale z niej zabiegana pannica :lol:
  4. Czekamy na efekty :lol:
  5. Diana, poogłaszaj go z tekstem, który stworzyła Paulina swego czasu, a ja zredakowałam - jest w pierwszym poście jako "Nowy opis do ogłoszeń"
  6. [quote name='Sonka95']U nas odwilży jeszcze nie widać a dzisiaj cudem śnieg nie padał cały jeden dzień :)[/QUOTE] To się ciesz, że przynajmniej buty masz suche :cool3: [quote name='rashelek']U nas też syf, kiła i mogiła. Ok 5st i cale się to bagno topi, ale powolu strasznie. A najlepsze są władze osiedla, które zamiast kazać to zebrać szpadlami zleciło zasypanie piaskiem :loveu:[/QUOTE] Widocznie Wasza władza kocha taplanie się w błotku. Niczym hipopotam :evil_lol: [quote name='Patik']Długo nas nie było,ale mam nadzieje,że się nie obrazicie :evil_lol: Mnie też strasznie szczekanie przeszkadza,nie wiem dlaczego,ale nienawidzę tego dźwięku,a szczególnie jak takie małe psiaki uporczywie szczekają ...[/QUOTE] A Was nie było? Nie zauważyłam :diabloti: Ufff... nie tylko ja jestem nienormalna :PP U mnie szczek jest usprawiedliwiony w jednym wypadku - gdy pies ostrzega, że ktoś od dłuższego czasu jest przy furtce. Wtedy kundla nie zabiję. Morus na szczęście jest teraz cichy, tzn. czasem palma mu odbije i zacznie jazgotać na wszystko, co się rusza, ale to rzadko... najczęściej, gdy się nudzi, a więc tu plamę daję ja, a nie on ;). [quote name='betty_labrador']Przestańcie nawijac- ie nadążam :evil_lol: Patik-a jak Twoje szczekaja? Nauszniki? :eviltong:[/QUOTE] Ja nic nie nawijam :PPP To literki same się piszą ^^ Morus szczeka tylko basem "Ja p*****lę, jestem matołem", ew. nieco kulturalniej "Jestem głupi, zaraz dostanę od pańci kopa w dupę" :cool3: [quote name='unikatowydiament']witamy się:) też nie przepadam za szczekaniem,najbardziej jazgot do szału mnie doprowadza:angryy:[/QUOTE] Witamy :) Ooo, to jest nas więcej :). Cieszę się z tego powodu, że nie tylko ja bym wysłała wszystkie rozdarciuchy na Marsa :p [quote name='Sonka95']Wpadam sie przywitać i później przeczytam bloga :)[/QUOTE] Hej, nie ma co - wczoraj się wkurzyłam, więc... więc napisałam coś takiego. A dzisiaj wstawiłam na bloga jako dowód, że nie mam o czym pisać :lol: [quote name='dOgLoV']hejka ;)[/QUOTE] Hej. Wiecie co... Morus jest taki głupi, że aż inteligentny. Serio. :evil_lol: Dwa dni temu ćwiczyliśmy dostawianie do nogi. Tak aż do zaplucia się. Dzisiaj z kolei non stop męczyliśmy kontakt. Wszystko szło super, ale do wieczornej sesji. Bo okazało się, że mój kochany piesek myśli, że jak już do nogi dostawia się idealnie i non stop wgapia to to wystarczy. I tak właśnie mnie wkurzył. Bo miałam nagrać filmik. Nagrałam. Nie nadaje się do publikacji, bo... bo w końcu się na psa wydarłam. A potem go kopnęłam. :evil_lol: Lekko, odruchowo, niczym pszczołę, gdy chce się człowiek od niej uwolnić. Bo ja czułam na swoim karku jego głupotę. I tą głupotę chciałam kopnąć :eviltong: Nie poskutkowało. Potem nałykał się smakołyków jak debil i w końcu zaczął się krztusić... mój komentarz doskonale słychać "Boże, nażre się jak świnia, a potem mi obślinia dywan!" :diabloti:. Spoko, po minucie stwierdziłam, że to nie ma sensu i skończyłam sesję. Ja, ale nie Morus. Bo dalej wierzy w to, że musi być przy mnie na kontakcie i właśnie stoi koło mnie, gapiąc się z miną "kiedy ten smakołyk?! No wyduś to z siebie wreszcie!" :roll:. A przecież dałam znak, że już koniec. Tak jak zawsze. Dzisiaj mu odbiło. Nic do niego nie trafia. Ale serio... to jest debil. Obejrzałam filmik i zaczęłam się nabijać z jego głupoty. Co chwila rżałam jak głupia, a najbardziej jak piesek robi pif-paf (czyt. dzisiaj dostawia się do nogi) a ja tu nagle wyciągam nogę i trach! piesek od razu udaje martwego psa :evil_lol: Jednak po sekundzie wstaje, otrzepuje się ("ach tak! Ja cię rozgryzłem - robi dostawianie się do nogi w rozproszeniach!" :razz:) i znów dostawia się do nogi. No durny... Bo robić obroty w tył na kontakcie czy też ósemki między nogami to naprawdę jest durnota. I ta pewność w jego oczach, że robi dobrze :lol:. Albo ilekroć mówiłam "nie" to on się odstawiał do nogi, znów dostawiał i czekał na smakołyk. Np. dałam psu komendę "Miś", a ten skacze jak debil, ale nie robi misia, aż w końcu przystaje, myśli... myśli... (non stop się gapiąc na mnie) i dostawia do nogi. :diabloti: Oczywiście cały czas się na mnie gapi. I tak na każdą komendę. Coś próbuje, ale nie wychodzi, więc myśli (na pewno udaje :P) i się dostawia do nogi. A na równaj musiałam go prowadzić, bo piesek zapomniał tak bosko wyuczonej komendy. Po prostu szedł za nogi, ale przypominał sobie, że wtedy nie może utrzymać ze mną kontaktu, więc szybko wracał do prawej nogi i się na mnie gapił. Kombinował nieźle jak to wyrównać do lewej i non stop mi się gapić w twarz (a nie przez sekundę na tyłek), ale mu to nie wychodziło. :evil_lol: Taaaa.... nie ma to jak inteligentny inaczej :evil_lol:
  7. Wpadam na sekundę, potem nadrobię i odpiszę :) Ci, którzy lubią czytać mnie, niekoniecznie ciągle o moim czarnulku, ale tak ogólnie to... to mogą się ucieszyć, bo jest nowy post na blogu. Od razu jest to zapowiedź regularnych wpisów na blogu :) No i na YT wgram dzisiaj filmik z Debilem (Milką :PP), więc będę miała coś dla Was :)
  8. http://i1169.photobucket.com/albums/r520/magdabroy/Album/DSC_0354_zps13f837f0.jpg jaka wymęczona niańczeniem Theosia :lol:
  9. [quote name='ala123']K...wa,podejrzewałam,że to się tak skończy!!! A jak się dowiedziałaś? On jest terierkowaty,może spróbować skontaktować się z kimś od terierów?[/QUOTE] Niestety, ja też nie byłam zachwycona kolejnym domkiem - chociażby na fakt, że nie podpisana została umowa :( Dowiedziałam się z wątku, Paulina napisała, że jest taki proble i od razu przyleciałam z tym na wątek szczebrzeszyniaków. Tak, on jest mixem teriera. Dobry pomysł.
  10. Mój pies i frisbee to też kiepskie połączenie. W życiu nie złapie talerzyka, nic i nikt go do tego nie przekonał. Jednak zrobił pewien wyjątkiem... a wiecie co pomogło? Naśladownictwo. I to nie psa, lecz właściciela. Gdy mój pies zajęty był zżeraniem śmieci (czyli był baaaaardzoooo zajęty), ja z bratem wzięliśmy dysk i do siebie zaczęliśmy rzucać. Właściwie to on rzucał do mnie, ja mu tylko podawałam z powrotem. Ilekroć rzucał, to ja udawałam najaraną na dysk (wcieliłam się w bołdełka :P) i wygłupiałam się (piszczałam, biegłam jak szalona, krzyczałam radośnie), próbując złapać dysk. Wiecie co? W pewnym momencie mój baaaaardzoooo zajęty pies (a musicie wiedzieć, że nie ma dla niego nic ciekawszego niż żarcie, a co dopiero mówić się odrywać się tylko dla durnego dysku! no śmiech na sali!) nagle zaczął mi się z ciekawością przyglądać, aż w końcu... zaczął się ścigać ze mną o dysk. Kilkakrotnie. Za każdym razem jeszcze bardziej się przy tym wygłupiałam, by go zachęcić i w pewnym momencie zaczął biegać i skakać za talerzykiem, i mi go przynosić. Po 4próbach nagrodziłam go i skończyliśmy. Od tamtej pory, takie ćwiczenia zaczynają go odblokowywać, na dysk już patrzy z ciekawością, a nie z obrzydzeniem, acz jeszcze nigdy nie udało mu się złapać go bez mojego zachęcenia. Jednak są postępy ;) Wierzę więc, że Ty też znajdzie nas swojego sposób.
  11. Ale miny strzelili oboje świetne :lol:
  12. Fantastycznie :)
  13. Hmmm... Aga, a ile razy dziennie czyścicie kuwetę?
  14. Wiesz... my też mieliśmy podobną historię, tyle że podczas ubiegłorocznych (? chyba ubiegorocznych - wtdy też było tak, że śnieg się topił, a potem chwycił 15stopniowy mróz) roztopów. Też spadł lód z dachu i to kilkakrotnie, za pierwszym razem się nie spodziewaliśmy zbytnio, Morus spał sobie na schodach przy dachu i cudem go nie drasnął śnieg - osunął się mu dosłownie przed nosem, buda jego ma lekkie wgięcie. Potem wzięliśmy go do domu i ledwo to zrobiliśmy, a znów osunął się lód - tym razem trafił na schody i w naszą metalową barierkę: część odpadła, a reszta się zgięła (a to naprawdę masywna barierka, przeżyła już 50lat). I schody betonowe też trochę zostały naruszone... także doskonale Cię rozumiem i współczuję. Jednak mimo wszystko nie wyobrażam sobie mieszkać w bloku czy w domu jednorodzinnym na jakimś osiedlu. Tzn. my zaliczamy się do osiedla, ale mieszkamy na przedmieściach tak naprawdę i wokół siebie mamy lasy (tzn. są oddalone od nas jakieś 400 i 600m) ;)
  15. [quote name='Sonka95']Ja tez coś takiego słyszałam , ze mamy mieć tylko 2 pory roku :crazyeye:[/QUOTE] Hehe... ale mediów trzeba słuchać przez palce :PPP Przecież na takiej teorii można nieźle zarobić :lol:
  16. Mizasta :loveu: :loveu: Oddaj mi ją, w zamian dam ci Milkę :PP [url]http://i1255.photobucket.com/albums/hh632/csylwiac/DRA_0822_zpsef8b5fe1.jpg[/url] ten przenikliwy wzrok :O :loveu: Aż ciarki mi przeszły :D
  17. Haha... faceci. :lol: Tylko o jednym 8)
  18. Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia :) I za szybkie wynalezienia paskudztwa, które ją uczula ;)
  19. [quote name='Anecioreczek']nie wszysctkie bordery są glosne :) Tic Tacm tylko szczeka na torze :D tak to cichy :D[/QUOTE] Wiem, ale jakby mi się trafił głośny to bym chyba mu wycięła struny głosowe, bo piski mają wkurw... :p Tylko :PPP Dla mnie to za dużo :lol: [quote name='Ana :)']Zbrodnia doskonała z tym bałwankiem :) !! trzeba byłoby więcej takich zbrodni bo zima jakoś nie ustępuje :([/QUOTE] A u nasustępuję :) 3stopnie na plusie :) Za to człowiek pływa. Woda po kostki,, nawet na ulicy, a jakie fajne wodospady na chodnikach mamy :loveu: Słychać tylko szum wody i jej spadki :loveu: Kocham odwilże.
  20. I kiedy będzie można się wygrzewać na takiej trawce jak SOnia :loveu: Ehhh...
  21. [url]https://lh4.googleusercontent.com/-DnC4-GUkIoA/UVhdlg0NjGI/AAAAAAAABjc/hjHMDgRiNA4/s609/DSC_0118.JPG[/url] nie lubię kudłaczy, ale ten :loveu: :loveu: A haszczaki strasznie brzydki :PPP
  22. Wróciliście :loveu:
  23. Tak mi kiedyś powiedziały osoby, które trochę dłużej siedzą w szkoleniu niż ja i byłam pewna, że mają rację :eviltong: Jasne, że nie jest bezpieczny kontakt z takim psem, ale jeżeli kudłacz jest przyzwyczajony do tego i non stop kontrolowany, to wybacz - niebezpieczeństwa tak naprawdę nie ma. Zdecydowanie bardziej wolę spotkać psa z kolczatką odwróconą (a spotykam takowych) i słuchającego się właściciela niż psa, który rwie się do mojego lub co gorsza - leci z zębami na mojego. ;) Chociaż faktycznie pomysł z łańcuszkiem brzmi o wiele sensowniej i... bezpieczniej :) Jasne, że kolczatka jest do dawania korekt, ale też m.in. do dawania ich, gdy pies ciągnie, a nic do niego nie trafia. Wiem też, że ludzie często traktują ją jako lek na całe zło i myślą, że jak psu ją założą, to wszystkie problemu znikną niczym za śmignięciem magicznej różdżki. I się często przeliczają :diabloti:. Tak czy inaczej nie rozumiem Twojego aż takiego zdziwienia, jak Oscar jest przyzwyczajony i łatwiej nad nim zapanować, gdy ma tak kolczatkę, to nie widzę problemu ;)
  24. Podejrzewam, że właściciele już telefonu nie odbiorą. A trochę szkoda, że nie chcą współpracować, bo na tym cierpi sam Mundek - gdyby chociaż powiedzieli, jak się u nich zachowywał i dlaczego go już nie chcą, łatwiej byłoby mu znaleźć nowy dom. Taki już na stałe.
  25. Widzę, że nie straszne Wam nawet to, co się dzieje za oknem :) My też się zaokrągliliśmy, ale brak motywacji - a plucha wcale nam nie pomaga ;)
×
×
  • Create New...