Jump to content
Dogomania

róża35

Members
  • Posts

    1818
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by róża35

  1. Oj,niedobrze,że ma ten języczek na wierzchu,a co na to lekarz?
  2. Czesterek miły psiaku,nie trać nadziei,bo jesteś kochany!:fadein:
  3. Trzymam kciuki za przystojniaka powodzenia:Dog_run:
  4. Czy już wiadomo ,jak kicia reaguje na inne kicie?:roll:
  5. Jak doszło do odparzeń,biedna malutka,można jakieś zdjątko?:look3:
  6. Kotki-pensjonariusze naszego schroniska ,bardzo cieszą się ,kiedy ktoś do nich zaglądnie,podrapie za uszkiem ,porozmawia z nimi:razz: no,może Ajla z tej radości leciutko uszczypnie ząbkami:diabloti:,a więc nic nie stoi na przeszkodzie,aby wszyscy wolontariusze zaglądali do miauków,oprócz jakiejś choroby.
  7. Smutny kochany Fifcio:-(
  8. Śliczne staruszki,niczyje:placz:
  9. Łzy same cisną się do oczu:placz::placz::placz:jak podły może być "człowiek":mad::mad:
  10. Lusieńko,dobrej nocki,wstać jutro silniejsza,musisz żyć!:Dog_run:
  11. Koteczki szczęśliwe ,bo odeszły wspierane przez dobrych ludzi i nas ,wirtualnych obrońców ich życia:bluepaw:
  12. Hm,Sakuś na pewno już śpi w swoim przyjaznym miejscu,a ja?.... Długo w pamięci zostanie mi jak czekał na swoją wielką podróż i wychodziły panie pracownice kliniki kończące zmianę,jedna z nich schylając się do Sako powiedziała do niego :cześć Sako! ,a on ....daj jej buziaka,no naprawdę buziaka:diabloti:,a co będzie sobie żałował ,w końcu trzeba się z paniami ładnie pożegnać i podziękować za opiekę:loveu:
  13. Sako-ilekroć wychodziłyśmy z nim na króciutki spacerek obok kliniki-to on wyprowadzał nas ,ciągnął,by za chwilę zwolnić ,łapki tylne uginając dalej parł do przodu,póżniej przystawał i....patrzył w dal tymi pięknymi oczkami,patrzył ,patrzył,jakby doskonale wiedział,że właśnie tam daleko czeka na niego domek tymczasowy,że tam za horyzontem człowiek o wielkim sercu szykuje dla niego miejsce,że gotów poświęcić właśnie jemu swój czas,którego on tak bardzo potrzebuje,stary, schorowany ,nikomu niepotrzebny,ale bardzo pragnący żyć,cieszyć się każdym dniem,choć bardzo bolą stawy,a uszko wymaga codziennego zakrapiania(którego bardzo nie lubi:diabloti:). Kiedy dobiegały jego ostatnie minuty w klinice,położył się koło mnie,a ja głaskałam go po główce, on wywrócił się na grzbiecik i...chciał się bawić.Zrozumiałam,że dziękował za wszystko i wszystkim ,którzy przyczynili się do polepszenia jego losu.Odjeżdżając ,wiedziałam ,że na pewno TAM gdzie jedzie ,jego przyszłośc będzie lepsza!:multi:
×
×
  • Create New...