Jump to content
Dogomania

Gabi79

Members
  • Posts

    33017
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    26

Everything posted by Gabi79

  1. Izunia, jesteś wspaniała. Uratowałaś tego słodkiego maluszka!!!
  2. Kochane Ciocie, tak pięknie piszecie i takie mądre słowa, dziękuję Wam za to z całego serca. Ja ciągle przeżywam, tęsknota i ból nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Przypominam sobie wszystko, co było związane z Tuptusiem, pokochałam go, jak tylko natrafiłam na jego zdjęcia w ogłoszeniu na olx. Był małym, cudownym Słoneczkiem, moim Kochanym Skarbem. Wzruszyła mnie jego historia, prawdopodobnie nie miał łatwego życia. Został znaleziony w maju zeszłego roku na trasie, gdzie przez 6 godzin chodził w czasie ulewy . Tak powiedziały ekspedientki z pobliskiego sklepu, czy stacji BP Pani Anecie, która jako jedyna zatrzymała się i zainteresowała 5 kg małym, starszym pieskiem, w dodatku w tragicznym stanie. To straszne, że zwierzęta są zdane na łaskę i niełaskę ludzi. Pojechaliśmy z TZ-em po niego 04. września. Zauroczył mnie maksymalnie!!! Pamiętam, że chętnie jadł miękkie kabanosiki dla piesków, które mu przywieźliśmy. Tak cudnie tuptał za nami (stąd imię), od razu nam zaufał. Był zawsze taki grzeczny, kochany, uwielbiał Kajunię!!! Misia bez problemu zaakceptował. Taki dzielny, kilka miesięcy temu miał usuwane ząbki, tak bardzo się bałam, czy się wybudzi z narkozy. Wybudził się, tak bardzo chciał żyć. Mam nadzieję, że wiedział, jak bardzo jest kochany i że przez te 10 miesięcy był szczęśliwy. Wiem, że cudów nie ma, że już nic się nie dało zrobić, ale z drugiej strony może nie powinnam podejmować tej strasznej decyzji tylko czekać na cud, dalej podawać mu leki i zastrzyki? Mój malutki Kochany Skarbuś!!! Jakiś czas temu moje życie osobiste legło w gruzach, jakoś się pozbierałam, ale po stracie Tuptusia chyba się nie pozbieram. On mi ufał, a ja zaniosłam na śmierć. Wiem, że to było dla jego dobra, aby nie cierpiał, ale czuję się z tym koszmarnie. Zastanawiam się, czy wiedział, co go czeka? Czy mi wybaczył tą decyzję? Pisząc to znowu płaczę. Przepraszam, przecież to wątek Misia, a ja wciąż roztrząsam, wciąż rozpaczam....
  3. Ja też mam nadzieję, że będzie ok. Zulka ma u Hani raj na ziemi, ale przecież nie może tam być w nieskończoność.
  4. Już wszystko załatwiłam. Zulka może jechać do hoteliku ARTEMIDA u Jaworznie, w dodatku Pani Weronika będzie pojutrze we Wrocławiu i mogła by Zulkę przejąć po 18-tej. Problem tylko w tym, czy Tz szafirki zdąży, bo będzie odbierał Rudaska od kiyoshi, a to zupełnie inna trasa. Byłoby idealnie, gdyby ktoś mógł odebrać Zulkę z Nowej Soli i dowieźć do Wrocławia.
  5. Też się nad tym zastanawiam, gdyby ktoś miał propozycję sprawdzonego hotelu z behawiorystą piszcie proszę. U Hani są cudowne warunki, ale jak widać Zulka stanęła w miejscu, a tym samym jej szanse na znalezienie domu są minimalne. Przelałam 290,- za lipiec
  6. Yoanko, 10.07. wpłynęła od Ciebie lipcowa deklaracja, dziękuję ślicznie, zaraz wpiszę w rozliczenie. Przepraszam, że dopiero dzisiaj, w sobotę pożegnałam mojego pieska Tuptusia i nie mogę się pozbierać i na niczym skupić
  7. Elu, w jakim mieście zamieszka Figunia? Jeśli Figunia nie wyje i nie robi demolki, a tylko popiskuje i wygląda przez okno, to nie jest tak źle. Nie wiem, co doradzić, bo nie jestem specjalistką.
  8. Mam nadzieję, że tym razem nie powieli mi się poprzedni cytat, tak jak ostatnio. Dopiero dzisiaj to zauważyłam i edytowałam, Ale macie fajnie, a psiaki pewnie zachwycone!!!
  9. Też jestem zachwycona!!! "Nasze" dwie kochane sunieczki razem!!!
  10. Aneta właśnie wraca z pracy, pewnie później wejdzie na Dogo. Havanko, będziemy ogromnie wdzięczne za pakiecik ogłoszeń na Katowice. Dzięki serdeczne!!! Ja zrobiłam olx i odświeżyłam na tydzień, Anetko miałam jeszcze od Ciebie 6,- na odświeżenie http://olx.pl/oferta/mufka-grzeczna-spokojna-wesola-sunia-czeka-na-dom-CID103-IDgL4Zz.html Zmieniłam tytuł, bo tamten był za długi i się nie zmieścił.
  11. Dzięki Natalko, chociaż na chwilę odzyskałam radość życia. "Moja" Kochana Figulinka!!! Pozdrowienia dla całej Figusiowo- Saruniowej Rodziny!!!
  12. Popieram, takie wiadomości możemy czytać ciągle, to miód na serce.
  13. Ja bym jednak podjęła walkę z lękiem separacyjnym, znam przypadek, że zawsze ktoś był w domu, a potem psiak został na jedną noc sam i tak szalał, że serduszko mu nie wytrzymało.
  14. Przepraszam Pokerku, ale nie mam ochoty na żarty, w sobotę pożegnałam mojego Tuptusia i nie mogę się pozbierać. I tak cud, że cokolwiek napisałam. Będę wdzięczna za poprawki.
  15. Mufka - kiedyś smutna i zrezygnowana, dziś wesoła wpatrzona w człowieka Mufka to około 4-letnia sunia średniej wielkości. Kilkanaście ostatnich miesięcy sunia spędziła w schroniskowym boksie. Na początku początku podchodziła do krat, przyglądała się ludziom odwiedzającym schronisko. Miała nadzieję, że uśmiechnie się do niej szczęście, że ktoś ją zabierze do swojego domu i serca. Mimo, że jest bardzo ładna nikt jej nie wybrał. Mufka z dnia na dzień była coraz smutniejsza i zrezygnowana. Przestała wypatrywać SWOJEGO człowieka. Wpadła w depresję, nawet nie wychodziła z budy. Dzięki osobom o dobrych sercach sunia opuściła schronisko i zamieszkała w domu tymczasowym. Na początku Mufka była przerażona i nieufna, ale po kilku dniach przeszła metamorfozę. Bardzo polubiła nowych opiekunów. Jest przyjaźnie nastawiona do ludzi, psów i kotów. Bez problemu zostaje sama w domu, nie hałasuje, niczego nie niszczy. Utrzymuje czystość Jest grzeczna i spokojna.. Ze spacerków chce szybko wracać do domu, chyba boi się porzucenia. Jak każdy piesek po przejściach potrzebuje czasu na aklimatyzację, na to by zaufać i poczuć się pewnie w nowej rodzinie. Mufka ze względu na skołtunioną i zaniedbaną sierść została obcięta. Teraz wygląda, jak lew, ale sierść szybko odrośnie. Szukamy dla Mufki ludzi odpowiedzialnych, którzy wiedzą, że pies to nie pluszowa zabawka, tylko żywa istota, która bardzo chce kogoś pokochać i być szczęśliwa. Przed adopcją obowiązuje wizyta wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej, wyłącznie w trosce o dobro Mufki.
  16. Bardzo się cieszę, że zapoznanie wypadło ok i że Lakuś już z nową Rodziną. Mam nadzieję, że możemy liczyć na fotki i relacje od Pana Arka. Powodzenia Lakusiu!!!
  17. Dziękuję Wam Kochane dziewczyny. To tak strasznie boli, tak bardzo tęsknię i bardzo mi go brakuje. Był cudnym kochanym Słoneczkiem. Niedawno byłam na spacerku z Kają, potem z Misiem. Po powrocie znowu rozpaczam, zastanawiam się, czy podjęłam słuszną decyzję. Nie było już szans na poprawę, leki nie pomogły, ale teraz dopadły mnie wątpliwości. Może zdarzyłby się cud. Czuję się jak Judasz i zbrodniarz.
×
×
  • Create New...