Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. [quote name='Andraszi']Przecież zkwp jest zrzeszone w FCI więc użyłam skrótu myślowego. Bardziej ciekawe jest podejście zkwp zrzeszone w FCI :) do mojej sprawy. Teraz nie dziwie się że powstały jakieś inne federacje typu kenel club. Bo tak naprawdę czym to się różni od siebie?[/QUOTE] Zauważyłam że na dogo lubią się czepiać słówek i szukać dziury w całym ;) Ogólnie jak się spojrzy po schroniskach to jest mały odsetek psów z tatuażem rodowodowych - reszta to kundle, więc chyba jednak jest jakaś różnica ;) Jednak nie dziwie się że wkurzeni jesteście cała tą sytuacją, sama bym się wkurzyła gdybym chciała wystawowego psa - a dostała psa przeczącemu wzorcowi.
  2. Hehehe sama się frustrowałam kiedy mój 6miesięczny i 30,5kg pies ciągną mnie jak wór ziemniaków przez podwórko bo: OMG PIES! Najgorszy jest brak pomysłu 'jak do psa podejść' i fakt że zanim zareagujemy to i tak już się pod innym psem znajdziemy. Wiem jak bardzo mi pomogła szkoła dla psa z takim samym problemem i dlatego namawiam ;)
  3. Wiele ludzi pisze FCI mając na myśli zkwp.
  4. Owszem masz racje. Metoda do psa, nie na odwrót. Przewinęło się u mnie za mojego życia już 11 psów (5własnych, 6 na DT). Każdy inny, do każdego indywidualne podejście pomimo że ogólne zasady takie same (konsekwencja i 0 pobłażania oraz ignorowanie słodkich oczków :cool3:). Jedyny pies którego nie dało się bez chwilowej pomocy kolczatki/kantara/dławika okiełznać jest mój 50kg pies w typie mastifa tybetańskiego (pomimo że miałam przed nim mixa dobermankę). Na niego chyba już wszystko było próbowane: kantar/kolczatka/dławik/szelki z kółeczkiem z przodu/szelki 'easy walk/przekupstwo/skupianie na sobie/metody pozytywne/codzienne kontakty z psami/trening przy rowerze. Kurcze naprawdę zanim zrozumiałam że to co mój pies robi wcale nie jest złe. To że mnie wkurza nie napinając smyczy i chodząc na równaj tyłem, też nie jest tragedia. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak mogę tą jego 'miłość' wykorzystać, dogadałam się z psem. Kupiłam kaganiec fizjologiczny i mam 'wyrąbane' czy mały szczekający yorczek pod nim wyląduje wgnieciony w kratki - skoro właściciela śmieszy że jego szczur na 5m flexi szczeka na wielkie bydle :roll:
  5. Z tego co wiem 'pety' maja wpisane w rodowodzie że jest niehodowlany, czyli nie ma wstępu na wystawy (nie zgadza się ze wzorcem FCI) i nie można go rozmnażać. Moim zdaniem tu kobieta została ewidentnie oszukana. Chciała yorka, kupiła z hodowli FCI - dostała 'mutanta' ...
  6. Nie rozumiem całej dyskusji pod tytułem 'weź mojego psa i wyprowadź bez kolczatki' :crazyeye:. Każdy pies powinien słuchać wyłącznie swojej rodziny, a nie obcych ludzi. Zmniejsza to ryzyko chociażby kradzieży psa. Mój pies słucha przedewszystkim mnie, mamy trochę jak coś go nie wkurzy wtedy pies drze japę na intruza. Pomimo że jest to mojej mamy 8pies który jest w domu, to tylko z tym były takie problemu i to właśnie przy nim musiała nauczyć się prowadzenia nadpobudliwca i korygowania go.
  7. Z doświadczenia wiem że nie każdy umie ... ba nie każdy powinien ruszać takie narzędzia jak kolczatka, chodź by nie wiem co. Mój pierwszy pies (właściwie pierwszy pies którego pamiętam, bo trafił do nas jak miałam 1-2lata) dosłownie 'wisiał' na kolczatce bo w momencie jak atakował innego psa to ojciec go 'wieszał'. Wstydziłam się tego i nie rozumiałam dlaczego tak robi. Pies o którym pisze żył około 16lat, zmarł na raka i było to 10lat temu, więc proszę sobie wyobrazić świadomość niektórych właścicieli (np mojego ojca). Jeszcze 10lat temu jedynym 'narzędziem' znanym zwykłym ludziom do korekt były kolczatki, a o pozytywnym pokazywaniu psu co jest dobre można było snuć w książkach sci-fi :-(. Moja matka naszego 50kg psa w zimę potrafi wyprowadzić na kolcach+8m flexi. Boi się że jak coś mu odwali to nad nim nie zapanuje - nie popieram, ale nie zawsze sama mam jak wyjść z psem i jest to nieuniknione. Więc naprawdę jeśli ktoś nie wie jak niech nie używa kolców/kantarów/dławików tym bardziej u psa 'kochającego cały świat'.
  8. Wracając do wątku psa z fundacji to nie jestem po żadnej stronie, jednak jak chwilowo wydaje mi się że ludzie adoptujący psa zostali poszkodowani moralnie. Wzięli chorego psa z fundacji, obiecano zwrot połowy kosztów których wybulili na psa którego z powodu agresji do dzieci i tak musieli oddać. Na koniec zostali bez psa i zszarganą opinią + wieszaniem na nich psów. Jedyne 'dowody' naoczne przedstawiła ex-właścicielka. Co do ropomacicza to znam osobiście sukę która prawie tydzień z tym cholerstwem chodziła i odratowano ją najpierw lekami, później mogli zrobić sterylkę. Faktem jest że nie wszystkie fundacje pro zwierzęce są uczciwe, jedni oszukuja odnośnie wieku, inni również zachowania, również spotkałam się z usilnym podciąganiem psów pod rasy: np długowłosego owczarka niemieckiego zrobili mastifem tybetańskim (jakieś 20kg różnicy, inny charakter, inna psychika, inna głowa, postawa :roll:), ale rasa 'droga' i może piesek szybciej znajdzie dom... Jak sprawdzaliśmy psa do dzieci to 'zaczepialismy' przechodniów którzy mieli dzieciaczki i się nie bali dużego psa + przyjeżdżała siostra z synem i córeczka. W pomieszczeniu pies potrafi się zachować zupełnie inaczej niż na dużym podwórzu czy też kojcu w którym widzi dziecko przez kilka minut 'będąc karmionym". xxxx52 Nigdzie nie ma napisane/pokazane że pies jest wiązany do drzewa na 20/24h, nie popadajmy w paranoje. Naprawdę osobne kojce są o wiele lepsze niż pobyt w schronisku (przynajmniej naszym szczecińskim). Psa czasem zamyka się w kennelu/przywiązuje/daje do kojca np w momencie przychodzenia gości gdy pies nie umie się witać lub nie toleruje gości w domu. To czy popieram trzymanie psa wyłącznie na podwórku to już inna sprawa, ja mieszkając w bloku nie wyobrażam sobie żeby pies miał zakaz wchodzenia do chaty. Jednak nie oszukujmy się są psy które lepiej czuja się na zewnątrz i nie lubią wchodzić do domu i z takiego psa nie zrobi się kanapowca bo ma inne instynkty: patrolowanie terenu/obrona domostwa.
  9. Ja oduczyłam wchodzenia ogólnego do kuchni, więcej pomysłów nie miałam bo wiem jak psy potrafią być cwane. Przez tydzień będzie się psa pilnować, a wystarczy np pójść do wc i pies już zrobi swoje - właśnie oduczam tymczasowiczke walania się na moje łóżko więc wiem co pisze ;)
  10. O no proszę. Ja byłam przekonana że jak się kupuje np czarnego teriera rosyjskiego to będzie on właśnie CTR, a nie np sznaucerem średnim - podałam taki przykład bo łatwo zrozumieć o co mi chodzi ;) Jeśli FCI nie daje 'gwarancji' że dana rasa będzie wyglądać jak dana rasa - to kto i faktycznie zaczynam się zastanawiać czym się różni hodowla FCI od SKWiR :crazyeye:. Co do zdrowia to wiadomo że nikt nie da nam gwarancji że piesek nie zachoruje tak samo jak my nigdy nie wiemy czy 'skoro rodzice i dziadkowie byli zdrowi to my też będziemy'. Na zdrowie wiele czynników ma wpływ: karma/środowisko/szczepienia/opieka/geny.
  11. Beatrx szkoliłam tam swojego muła efekty były już po 3ciej lekcji (lekcje 2x w tygodniu po 1h) - prawda jest taka że szkoleniowiec mówi i pokazuje 'jak', ale to od nas i naszego zaangażowania zależy jakie będą efekty szkolenia. Ja swojego psa brałam dzień w dzień i robiłam to co zalecił szkoleniowiec, efekt jest taki że pomimo iż mój pies jest terytorialny i musi sobie każdego samca ostawić to poza 'terytorium' chce się ze spokojnymi psami zapoznać. Jest to mój 'prywatny' 5-ty pies i tylko z nim były problemy których nie potrafiliśmy rozwiązać bez pomocy. Dzięki wiedzy jaką wyniosłam z tej szkoły zostaliśmy DT i szkoliliśmy psy tak żeby w miarę zrównoważone i nauczone podstaw (siad/waruj/równaj/zostań) szły do nowego domu. Osobiście nie polecam kolczatek i dławików oraz innych bolesnych narzędzi bez konsultacji z osoba która pokaże nam 'gdzie/kiedy/w jakiej sytuacji' mamy ich użyć. Naprawdę jest mnóstwo innych sposobów dobieranych właśnie do danego psa. JEDNAK zdaje sobie sprawę że czasem nie da się inaczej bo pies nie reaguje na nic lub stwarza zagrożenie dla siebie i przewodnika. Najlepsze w tym wszystkim jest fakt że szkoleniowiec szkoli tak naprawdę ludzi, wyrabia w nich pewność siebie, pokazuje gdzie robimy błędy i jak mamy reagować na dziwne zachowania naszego psa. Szkolenie jest dobierane do umiejętności i zachowania psa, od tego jak szybko robi postępy, jak się zachowuje itp.
  12. Rozmawiałam z kilkoma osobami posiadającymi duże samce w okolicy. Okazało się że mój pies jest w 100% normalny i do tego świetnie wyuczony :crazyeye:. Szaman nie akceptuje innych samców 'na swoim terenie', czyli tam gdzie nasika :eviltong: jednak poza terenem ładnie ze spokojnymi potrafi się dogadywać no chyba że japę rozedrą. Każda sunia u Szamana ma przywileje i może go nawet skubać i podszczypywać (o ile pozna ją zaraz przed darciem japy). Ogólnie zrobiliśmy tak wielkie postępy w tak krótkim czasie że jestem wręcz zaskoczona! Trafiła do nas nowa sunia na DT, Szaman się w niej zakochał! Jest jego wielkości, tylko wagą nie dorównuje - 29kg. Bawią się jak szaleni. Sunia się boi i płoszy kiedy jakiś pies głośno szczeka. Tak więc gdy Szamana wkurza jakiś pies i mój zaczyna japę drze to sunia się płoszy i ucieka - Szaman widząc to natychmiast przestaje i patrzy co się dzieje. Dzięki temu moje życie od niecałych 2 tygodni stało się sielanką :diabloti:
  13. Ja powiem z własnego doświadczenia. Kolczatki na długowłosym psie: 1) Są mało skuteczne, 2) Zjeżdżają z miejsca na którym powinny tkwić, nawet ciasno zapięta potrafi się ześlizgnąć po zadbanym włosie i jeszcze psa poddusić, 3) Niszczą włos, 'wycinając' go i skracając - fakt włos odrośnie o ile kolczatka przestanie być używana, 4) U psa nastawionego wyłącznie na witanie i poznawanie nowych psów powoduje agresje i zwiększa nasilenie frustracji - Taki duży sfrustrowany pies potrafi być bardzo niebezpieczny, a cofanie złych reakcji jest o wiele trudniejsze niż doprowadzenie do nich. Łańcuszek typu dławika: 1) Wycina sierść 'na krótko' 2) wkurza ześlizgując się pod obroże 3) Korekty muszą być szybkie, stanowcze, idealnie 'wymierzone' - przyznam ze np. moja mama nie potrafi korygować dławikiem psa, a żeby takiej korekty się nauczyć potrzebna osoba patrząca z boku. Nam się wydaje że robimy to dobrze, a później okazuje się że robimy więcej szkody niż pożytku. Poznawianie wielu psów i codzienne kontakty z innymi psami. Fajnie brzmi w teorii, w praktyce mój pies spotyka się codziennie z 5-6 'psimi kumplami' i mimo tego ciągnie/piszczy/chodzi tyłem na równaj. Wymęczenie psa. Mój 50kg pies (dziś ważony u weta) biega codziennie przy rowerze minimum 10km - po schodach ledwo wpełza, a mimo tego zawsze i to naprawdę zawsze widząc psa 'coś' musi odwalić żeby go obwąchać. Behawiorysta... hmmm gdy prosiliśmy behawiorystę o pomoc przy psie którego mieliśmy na DT i wył nam cały czas bez przerwy i w dzień i w nocy gdy nie mógł podejść do ludzi dostaliśmy 'pomoc' - instrukcje 'jak kennelować psa', dodam że to był nasz 4 pies na DT, że kennelowane są w razie potrzeby i nasze psy i naprawdę wiemy jak to robić. Mam wrażenie że 'behawiorysta' w naszym społeczeństwie jest postrzegany jako magicznego uzdrowiciela psa który ma ogromną wiedzę zarówno o charakterystykach psów (ras/grup) oraz wiedzę praktyczną z wychowywania czworonogów (przynajmniej praktyka na własnych 'problemowych' psach). Sama tak myślałam, a okazuje się że żeby zostać behawiorysta wystarczy kurs korespondencyjny :-o... Moim zdaniem (i tu chyba się powtarzam) jedynym wyjściem jest podjechanie do szkoleniowca, porozmawianie, pokazanie jak sprawy się mają. Odradzam grom i mrok... =-=-=-=-=-=- EDIT: Zapomniałam dodać że kastrowanie psa W TYM wypadku nic nie da! Mój był 'sterylizowany' w wieku około 6miesięcy i zachowanie ADHD + OMG PIES ma od zawsze. To pierwszy mój nadpobudliwiec więc sporo w tym mojej winy. Miedzy innymi stwierdziłam że skoro Szaman to samiec, ciężkiej, dominującej, upartej rasy to lepiej żeby poznawał psy niż później miał by się z nimi żrec. Co prawda dzięki temu ma kilku 'samczych kumpli', ale moim błedem był fakt że nie wiedziałam o calej 'ceremoni' witania :oops:
  14. milena - pies szczeka w domu czy na podworku? Jesli w domu to mozna zglosic sprawe na straz miejska, na podstawie: [QUOTE]Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.[/QUOTE] Ten art. odnosi sie zarowno do 'cieszy nocnej' jak i do zaklocania spokoju w dzien. Jesli na podworku paszcze drze to: - jesli biega spuszczony bez kaganca mozesz zglosic na straz W innym wypadku nie wiele zrobisz. PS. U mnie w klatce mieszkaja 2 wyjce, o tyle o ile moge zrozumiec sytuacje np 1-2h dziennie - o tyle wyjec nadnami wyje rowno od 10-18. Zwracanie uwagi nic nie dalo, tak samo proponowanie roznych rozwiazan problemu. Ktos ich chyba zglosil w koncu na straz bo pies nagle przestal tak morde drzec "sam z siebie", albo jest zamykany na balkonie i tam ryja drze...
  15. Pani Diana nie tylko uczy komend i nie stosuje jednej jedynej swietej metody szkolenia, metoda jest dobierana do psa o czym sama sie przekonalam ;). Tak jak piszesz, nie zaszkodzi i pomoc moze :) ps. Piesek ze schroniska?
  16. Doskonale rozumiem, moj tez taki byl tak jak pisalam do momentu az spaniel go dziabnol i wyladowal w pysku mojego samca. Moj pies to molos wiec z natury dosc trudny charakter i naprawde juz wieeeeeeeluuuuuu metod probowalam na nim, nie ma doskonalej jednej i niepodwazalnej. Mojego psa ladnie wyciszylo szkolenie na psiej farmie (widze ze Pani ze szczecina dlatego podaje nazwe szkoly ;) ). Szaman co tydzien wital nowe psy + nauczyl sie komend, a do tego ja nauczylam sie obchodzic ze swoim psem co jest moim zdaniem najwazniejsze. Wiekszosc bledow popelnia wlasciciel, sama je robilam. Wydaje mi sie ze zeby pomoc komus z psem to mozna mu radzic na wlasnym przypadku, albo widzac konkretnie psa majac doswiadczenie szkoleniowe. Jesli ma pani psiaka ze schroniska to miesiac na psiej farmie jest darmowy, inaczej 1 zajecia pokazowe. Mysle ze warto jest sie wybrac ;). Odnosnie do szelek, moj na szelkach mial takie same zrywy + o wiele wiekszy 'power' ciagniecia
  17. moj tez stawal na tylnich udajac wiewiora - zawsze 'ograniczalam' go soba tak zeby tylnie lapy mial zaraz przed moimi nogami. Kolanami 'gnojka' nie raz przytrzymywalam + smycz do gory zeby posadzil tylek. Jedno jest pewne pies na komende sam z siebie nie usiadzie (przynajmiej moj), bo odrazu widzac psa gluchnie. Pomimo ze zna komendy z zakresu PT i PTT, wykonuje je doskonale, to i tak widzac psa przestaje myslec. Doskonale wiem ze 'taki' pies to udreka, moj jak mial 6 miesiecy (i wage 30,5kg) robil identyczne zrywy do psow/drzew/krzakow tworzac wiele naprawde niebezpiecznych sytuacji. Kochal wszystkie psy do momentu az 'genialny' spaniel nie dziabnol go w ucho. Teraz kazdego samca bez wyjatku ustawia ba a niech jakis osmieli sie podskoczyc... Jesli bedziesz psa przepinac na szelki z obrozy to radze zeby na 1 spacer wyjsc w 'asekuracji' dodatkowej osoby. W obrozy pies ciagnie poprzez szyje/kark, w szelkach ... coz cala masa. Zamiast kolczatki moge polecic lancuszek zaciskowy, mozna go stosowac jako korekte. 'Normalne psy' prowadzi sie na obrozy + lancuszek zapienty 2gim karabinczykiem smyczy. Na obrozy sie prowadzi, lancuszkiem szybkie, energiczne 'szarpniecie' w bok gdy pies broi. Ja stosuje inaczej lancuszek. Gdy widze psa z ktorym zdecydowanie bedzie starcie, poprawiam lancuszek zaraz za uszy psa - jak pies probuje szarzowac lancuszekmu na to nie pozwala, kiedy przegnie coz lekko sie poddusza. Przyznam ze moj pies 3x sie poddusil bo 'musi' zrec sie z innym samcem ktory mu podskoczyl, jednak teraz nauczyl sie ze sama startowanie do innych psow nie jest 'mile'. Nie wiem ile tu pies ma lat, jednak z moim psem pracuje 2,5 roku i praca nad psem chyba nigdy sie nie skonczy. Moj pies da sie pociac w obronie mnie, jednak gdy znajdzie sie pies w zasiegu wzroku ja przestaje istniec (dodam ze Szaman broni mnie i przed czlonkami rodziny ktorzy probuja mnie budzic :roll: wiec ta wiez niby jest mocna).
  18. U mnie kryzys pojawia sie z nienacka trwa 3-4dni i znika w niepamiec na kolejny miesiac/kilka miesiecy - po czym powraca jak bumerang w najmniej odpowiednim momencie. Czasem mam ochote przetrzepac wlasnego psa, tak zeby mu rozum z dupska wrocil do glowy :mad:. Na szczescie to tylko 'zlowroga chec' i nigdy z checi do czynow nie przejdziemy ;). W zasadzie nie mam co narzekac, Szaman ladnie dogaduje sie z sukami natomiast kazdego samca probuje zjesc co w sumie jest calkiem naturalne u samcow alfa (chociaz nie slyszalam o kastrowanym samcu alfa :eviltong:). Dzis poznal kolejna sunie ktora trafila do mnie na DT, ladnie ja przyjal, obwachal i dal jej spokuj. Do poludnia byl grzeczny i potulny jak baranek. Po poludniu wystawil rogi i probowal zjesc kazdego jazgotliwego szczurka (jorka), a tych nam pod dostatkiem. Male, sflustrowane, przerazone zyciem i swiatem, niczego nie nauczone 'jorczki' biegajace na flexi :angryy:. Do wczoraj Szaman ich nawet nie traktowal jak psy, ogolnie z wieksza ekscytacja odnosi sie do krolika niz takiego malego jazgota - dla nich mial 100% zlewke. Zapewne znow mu za 2-3dni przejdzie i bede miala przyjemne spacery :) Ogolnie zaopatrzylam sie w dlawik lancuszkowy - jak widze ze Szaman sie spina i 'poluje' na samca, ustawiam dlawik bezposrednio za uszami i mam spokuj. Co prawda z 3x niezle sie poddusil glupek jeden, ale juz wie ze ma siedziec z tylkiem i nie szarzowac. W czwartek zaczynamy z Szamanem i nasza tymczasowiczka 'sezon rowerowy'. Co prawda 10km dziennie nie potrafilo go nigdy zmeczyc, ale zawsze to jakies nowe bodzce i przyjemnosci :razz:
  19. Mam to samo z moim ... 50+kg psem. Samiec dominant ktory musi wszystkie psy swiata przywitac/zapoznac/zdominowac :roll:. Z doswiadczenia wlasnego moge jedynie polecic obroze pol zaciskowa lub zaciskowa (aczkolwiek ja jej nie lubie). Jest jeszcze kantar ale jego tak jak i kolczatki naprawde trzeba umiec uzywac. Do mocno ciagnacego psa nie polecam szelek, to co pies potrafi pociagnac na obrozy to 'pikus' w porownaniu z tym jak szarpnie na szelkach (chociaz sa psy ktore lepiej chodza w szelkach jak obrozy, u mnie szelki sie nie sprawdzily). Wycwiczenie komendy 'siad' i 'zostan'. Nie podlazenie do psow kiedy ten jest podekscytowany, chociaz zyjac w wiekszym zadupiu jest problem gdyz ciezko jest przewidziec skad wyleci pies + psy puszczane samopas... U mojego ladnie podzialala 3dniowa glodowka, wtedy zaczol sie interesowac 'smaczkami' (u niego to gotowane mieso i i tak wybrzydza jak jest nazarty :roll:). Sprawdzilo sie rowniez sadzanie psa na dupie, komenda siad - jak nie slucha to za smycz do gory co wymusza posadzenie zadka. Po spokojnym odczekaniu az pies przejdze, pytanie czy moga psiaki sie zapoznac (co jest nagroda za grzeczne siedzenie). Przy czym nalezy pamietac ze 'piszczenie/skomlenie/ciagniecie/wiercenie sie na tylku/olewanie tego co mowimy' nie jest pozadane i za to nie ma nagrody w postaci witania sie.
  20. [quote name='Dioranne']Maron86 nie weźmie "bo nie" - jej jedyny argument. Nie ma co wałkować ciągle tych samych zdań, które wbijamy jej od marca lub lutego. Dziewczyna woli zapłacić za kundla to niech płaci, a potem niech płacze do swoich "znawców", że jej jorcek został zagryziony itd. :roll: Ze wyglada nie tak jak powinien :roll:
  21. [quote name='Beatrx']ja za swoją 5m linkę comfort dałam 25zł:eviltong:[/QUOTE] Ja za 8m gianta na 75kg psa kolo 120zl (z przesylka). 2 lata sluzy i nie narzekam, chociaz pies z nerwow ze zostal sam przememlal raczke - wystarczylo poodcinac wystajaca gume i po problemie :) Za to linkowa ma juz z 6lat, ale jest zdecydowanie na dobicu. Ten caly mechanizm ledwo zwija. Smycz kupiona na psa 50kg, chodzi suka wazaca 18kg jednak potrafiaca ostro wyrwac (stad taka 'nadwyzka kg'). Teraz sie zastanawiam czy te 5m smycze lepiej zwijaja sie linkowe czy tasmowe, bo 8m to wiem ze tasmowa slicznie zwija i ta tasma sie nie blokuje (jak to mam przy linkowej) i nie zacina :)
  22. Milosc do rasy ukazywac poprzez kupienie najtanszego kundla po rodzicach w typie kundla :-o? My pomimo ze mielismy odlazona kase na psa rodowodowego + dojazd (wtedy 3,5tys), pojechalismy okolo 250km po psa w typie interesujacej nas rasy (DO SCHRONISKA ZAADOPTOWAC). Jak dla mnie psy kupowane z pseudo to: 1) kot w worku (nigdy nie wiesz co urosnie) 2) W przypadku 'joreczow' jazgoczace niezsocjalizowane psychodelicznie szczury (nie wiem czy one w piwnicy byly chowane ze sie wszystkiego boja i atakuja czy jak...) 3) szkodzi sie 'kochanej' rasie. Mam nadzieje ze koniera nie trafi na takie 'jorczka' jak biega po moim zadupiu: wysokosc sznaucera sredniego, futro jak spod kosiarki, kolor 'jorczka', psychodeliczne zachowania i darcie ryja na wszystko :roll:. No ... ale to nadal 'jorczulek' bo przeciez rodzice 10 pokolen wstecz mieli 'jorka', wiec to prawie ze 'jork' ... tak w 1/50 :diabloti:. Nie rozumiem dlaczego koniara nie wezmie psa 'w typie' ze schroniska lub jakies fundacji, tylko musi kupic psa z pseudo :shake:
  23. [quote name='rashelek']Pytanie co w takiej sytuacji zrobić, ja bym sie upominała o jakiś dowód kupna, bo ewentualną reklamację trzeba jakoś zgłosić. Ale wiadomo - różne przypadki chodzą po ludziach. Ja sie staram tego pilnować, chociaż obecną Flexi mam używaną a poprzedniej gwarancja nie uratowała, bo linka została przegryziona ;)[/QUOTE] Mieszy innymi dlatego wole tasmowa, nie jest na jednego 'chapa' :D Jesli kupuje sie od osob prywatnych np na allegro zawsze nalezy spytac o gwarancje (ja tak zawsze robie w przypadku przedmiotow przeraczajacych cenowo 30zl :P ). Nie wyobrazam sobie kupic smycz flexi bez gwarancji ktora wbrew pozora nie jest tania, no chyba ze faktycznie za 'psie pieniadze' :)
  24. [quote name='MarcoG']To ja już sam nie wiem rozmawiałem ze znajoma co owczarkow ma hodowlę i mówi ma tatuaz = rasowy ZK Szczecin stwierdził ze nie jest rasowy i nie wie skad tatuaz z litera P na przodzie Wcześniej mnie nie interesowała rasa ale teraz gdy Kama odeszła i nie mam jej chciałbym wiedzieć co za rasa by kupic druga Suczke tej rasy szczeniaka bo Kama przyblakala sie do Nas jak miała 2 lata około więc taka mała nie była już albo myśle nad psem w podobnym typie ze schroniska by jemu świat sie zmienił na lepsze gdyż nas swiat Kama zmieniła o 360• stopni w pozytywnym znaczeniu na plus brakuje mi jej a to 3 tygodnie tylko jak jej nie ma:([/QUOTE] Z wlasnego doswiadczenia powiem. Nie ma 2 takich samych psow, kazdy ma swoj charakter i osobowosc. Najwieksza krzywde robi sie przedewszystkim sobie liczac ze nastepca bedzie taki sam. Nawet szczeniaki z jednego miotu po jednych rodzicach maja rozne charaktery i z tym trzeba sie liczyc. Niemniej jednak wcale nie twierdze ze nastepny pies bedzie rownie wspanialy i bezproblemowy, poprostu nie bedzie identyczny. Zawsze mozesz adoptowac jakiegos psiaka ze schroniska (wolontariusze pomoga dobrac charakter) lub DT jak rowniez dobrac cechy rasy ktore tobie odpowiadaja i kupic szczeniaka danej rasy. Co do tatuazu to z tego co wiem w szczecinsim schronisku nie bylo praktykowane tatuowanie psow. Ja osobiscie zawsze myslalam ze tatuuje sie wylacznie psy rodowodowe.
  25. Sunia z mojego avatara byla kapana szamponem do czarnej siersci. Tylko na pysku siwizny jak by odzyskal pigment (sunia ma 10lat), reszta siersci zostala w swoim naturalnym kolorze. W sumie kilka szamponow z zoologa jak i z przesylki 'testowalismy' i przyznam szczerze ze zaden mi suki nie zabarwil. Moj samiec tez w miejscach gdzie ma jasny kolor nie mial go odbarwionego jednak czarna siersc nabrala ladnej glebi i blasku (najlepszy jak do tad byl szampon champion do czarnej, jednak tych powyzej jeszcze nie testowalismy :) ).
×
×
  • Create New...