Martik wierzę i szlag mnie trafia. To moje gorączkowe wyszukiwanie pretekstu, żeby Lunkę i kota szybciej wyrwać spowodowane była tylko bezradnością przed kompem w Łodzi i świadomością, że Luna sama, kot bez opieki, głodne, przestraszone. Nie chciałam nikogo pouczać, ani podważać kompetencji. Rozpirzyłabym całą tę budę w drobny mak, ale wiem, że to bez sensu i wbrew prawu jednak:)
Czy zwierzaki udało się odebrać? Czy Luna bezpieczna?