Posprzątałam trochę w pierwszym poście naszego wątku. Izula:) załatwiła dodatkowe miejsce, więc historię Misia przeniosłam do postu nr 5. Jest chyba bardziej czytelnie teraz, nie ma takiego tłoku.
Leje jak jasna cholera w Łodzi, mam nadzieję, że u Ciebie Mireczko ładniej:)