-
Posts
1286 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by memory
-
[quote name='Vasco']Oby psy ogłaszane nie skończyły tak jak Skinni. On miał ogłoszenia, kasę na behawiorystę, chętny dom i co?[/QUOTE] Oby! I oby nigdy i nigdzie nie dochodziło do takich sytuacji. No, ale co, nie próbować wcale? Skinni... :( Skinni na behawiorystę miał ledwie 100 zl, wystarczyłoby pewnie na jedno spotkanie. Może, gdyby doszło do konsultacji z behawiorystą, byłoby wiadomo, że nad psem trzeba solidnie popracować, może zmienić mu hotel na jakiś ośrodek szkoleniowy, albo szukać DT z możliwością pracy z psem lub dostępem do szkoleń. Bez tego nie było sensu chorego psa ogłaszać. W tym czasie na fotkach wyglądał chyba dobrze, ale zdrowy przecież nie był, a stan się pogłębiał. Szkoda, że do konsultacji nie doszło, ale z perspektywy czasu patrząc, behawiorysta niewiele mógłby zrobić poza oceną zachowań i udzieleniem wskazówek. Uczestniczyłaś w wątku, wpłacałaś dla Skinniego stałą, sama widziałaś, że na systematyczną pracę z psem kasy nie było, dekalracji tyle co nic, fundacja nie miała i w ogóle nie była zainteresowana, Skinniemu brakowało w tym czasie nawet na utrzymanie. Wątpię, czy behawiorysta dojeżdżałby do psa na swój koszt i pracował z nim za friko. Yumanji, nawet gdyby chciała z nim pracować i była w dobrej sytuacji finansowej, (a nie była i pisała o tym), przy tej ilości psów nie mogłaby Skinniemu poświęcić wystarczającej ilości czasu i uwagi. Że do adopcji nie doszło - może i to lepiej? Osoba chcąca go adoptować mogłaby sobie nie poradzić z takimi problemami, a Skinni miałby kolejną traumę. Bardzo mnie boli myśl o nim, cale dotychczasowe jego życie to pasmo udręki. Może teraz coś w jego życiu zmieni się na plus?
-
[quote name='Ewa i flatki']Przecież dostanie odpowiedź taką, jak ja, kiedy napisałam, że jest dom dla Fiony .........................[/QUOTE] A pamiętasz, co sama napisałaś? Gdy napisałaś, że masz propozycję domu dla suczki Fiony, zapytałam zwyczajnie, jak to robi wiele osób w takich przypadkach o jakieś szczegóły, informacje na temat domu, który chciałby ją przygarnąć. Co odpowiedziałaś i jakim tonem? [quote name='Ewa i flatki']Mam nadzieję, że adoptować ją będziemy od Fundacji Zwierzęca Polana, więc to oni dostaną dane chętnych.[/QUOTE] Czy ja prosiłam Cię o dane chętnych, adres, nazwisko, albo jakiekolwiek osobiste informacje? Zapytałam życzliwie i w sensie ogólnym, bo dobrze jest wiedzieć, gdy ktoś chce przygarnąć pieska, w jakie warunki pies by wszedł. To ważne dla psa, czy miasto, czy wieś, czy blok, czy dom z ogródkiem, czy rodzina liczna i np. z dziećmi, czy osoby młode, czy starsze. Na podstawie takich danych można przypuszczać, czy domek byłby odpowiedni dla psa, a pies dla domku, na takiej m.in. podstawie podejmuje się jakieś decyzje. Są chętni? Przecież można im podać numer telefonu yumanji, jeśli szczerze chcą Fionkę, pewni potrafiliby się dogadać bez pośrednictwa dla dobra psa. Może już chociaż ona miałaby dom. Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę nikomu nie zależy, by psy znalazły domy.
-
[quote name='Donvitow']Zastanów się co piszesz. ..... W przeciwieństwie do Ciebie co D...py od kompa nie ruszyłaś jeżdżę z psami i wiem ile kilometrów. [B]Nawet Norymberga mi nie jest obca[/B].[/QUOTE] Tam sporo było wyznawców jedynej słusznej racji. Ty również zastanów się co piszesz. Rzekomo użalasz się nad losem psów u zbieraczki-wiedźmy. Hipokryzja. Czy próbujesz zrobić cokolwiek dla tych psów? Może spróbujesz wyzwolić z jej pazernych, ordynarnych szponów chociaż jednego, by ulżyć jego doli? Znajdziesz jakiemuś miejsce? Dom stały albo tymczasowy? Zaszczepisz? Odrobaczysz? Nakarmisz? Nie? I nikomu na to nie pozwolisz? A może uważasz, że skalane dotykiem yumanji powinny spłonąć razem z nią na stosie? Tak dla przykładu.
-
O co konkretnie chodzi z tymi domami tymczasowymi? Czy suniom coś grozi? Czy te maluszki (śliczne są!) muszą zniknąć, by nie trafić na łańcuch, albo np. nie zostać wywiezione? Czy może chodzi o ucywilizowanie dzikusków? Źle bardzo, że nie odrobaczone i nie zaszczepione :( Koszt przy trzech nie jest mały i pewnie nie ma co liczyć, że ich ludzie się o to zatroszczą?
-
[quote name='Nutusia']I kolejna światła myśl! Ze zwierzętami trochę jak z dziećmi - czy nie lepiej mieć tyle, na ile nas stać, by im zapewnić odpowiednie warunki, zagwarantować byt i przyszłość niż nie móc ich obdzielić jednym bochenkiem chleba?... Całego świata i tak nie da się zbawić, ale jeśli już się podejmujemy opieki nad jego kawałkiem, niech będzie to opieka efektywna. Najpierw psy, które są u mnie, a potem te "zza płotu".[/QUOTE] [quote name='Bonsai']Zgadzam się z tym założeniem. Oby było ono uniwersalne dla wszystkich, nie wyłączając fundacji czy innych zbiorowych podmiotów...[/QUOTE] Podpisuje się pod powyższym obiema rękami!
-
Ada-jeje :) Absolutnie nie aspiruję do tytułu znawcy psich zwyczajów i zachowań :lol: I tak, masz całkowitą rację, nie brałam udziału w żadnym szkoleniu ani nie konsultuję swej wiedzy/niewiedzy z trenerami i behawiorystami. Nie trzymam stada, ani ja, ani moja córka. Moi znajomi także nie, aczkolwiek w kilku zaprzyjaźnionych domach jest dwa, czasem trzy psy. Nikt z nas - prywatnych osób - nie stosuje szkoleń i jedynych słusznych zasad :) Wychowujemy psy mniej więcej tak, jak wychowujemy dzieci, bez instrukcji obsługi i intuicyjnie. Traktujemy psy jak członków rodziny, psy uważają nas za swoją rodzinę, lub swoje stado i zachowują się jak w stadzie. Nie izolujemy psiaków i innych zwierzaków w czasie jedzenia, bo nie ma do tego powodów. Żyjemy w przyjaźni, chociaż pieski czasem ciut konkurencyjnie i zazdrośnie :) Jak to w rodzinie, czy wśród bliskich, mamy swoje zwyczaje, niekoniecznie pasujące do teorii chowu psów. Sytuacja jaką opisałam, jest zwykłą, domową sytuacją, na pewno nie podręcznikową. Wydaje mi sie całkowicie normalną. Co chyba nie znaczy, że gorszą, lub karygodną? Mnie uszczęśliwia, bo moja mała w takiej sytuacji dobrowolnie zjada całą swoją porcję. :loveu:
-
Korzystam z zaproszenia. Zaoferować mogę tylko 10 zł stałej.
-
[quote name='gagata']Napatrzyłam się w swoim życiu wiele na krzywdę zwierząt, na krzywdę ludzi. Wiem, co widziałam u yumanji, a wiem, na co patrzeć, na co zwracać uwagę, głupot bym się nie czepiała.Widziałam niesprzątane miesiącami goowna, brak jakiejkolwiek karmy w zapasie, brak wody. Ba! Brak odpowiedniej ilości pojemników na wodę. [B]Widziałam spiętego nastolatka ze spuszczoną głową wykonującego polecenia matki [/B]i słyszałam brednie, które yumanji opowiadała wetom i policjantom. Teraz widzę nowe zdjęcia z nowego miejsca... Wiader na wodę nadal nie ma, trawa w nowych boksach za chwilę zostanie wydeptana, bud ani śladu a palety ułożone na kupkę. Być może do jesieni zdoła z tym coś zrobić, być może nie...Skoro tam nie mieszka? [B]Widzę rodzinne słitfocie na fb i przypomina mi się wpis z tego wątku jak to dzieci krztusiły sie ze śmiechu zaglądając matce przez ramię...Zwykła pokazówka i pitu-pitu,[/B] [/QUOTE] Gorzki ten post. Nie wątpie, że chociaż jak piszesz, napatrzyłaś się na wiele krzywd w życiu, to poczulaś się wstrząśnieta i przejęta niedolą psów zamknietych w zanieczyszczonych kojcach. Rozumiem, że po takim widoku niełatwo uwierzyć, że coś w ich życiu zmieni się na lepsze. Część wypowiedzi jednak wydaje mi się niespójna i niesmaczna. Widziałaś spiętego nastolatek ze spuszczoną głową i ten widok Cie poruszył. Dlaczego? Bo był spięty i miał spuszczona głowę? Był nieszczęśliwy? Czytałaś, że synowie yumanji zagądając mamie przez ramię, krztusiły sie ze śmiechu z dowcipkowania userek. Ten tekst Cię poruszył. Dlaczego? Bo miały czelność się śmiać? Widzisz rodzinne słitfocie na fb i oceniasz na ich podstawie życie rodzinne matki i jej dwóch synów jako pokazówkę i pitu-pitu. Poruszyły Cię te słitfocie. Dlaczego? Bo powinni być nieszczęśliwi, albo chociaz tak wyglądać? Czy przypadkiem nie posuwasz się za daleko? [QUOTE]Na szczęście to nie mój problem i nie moje życie[/QUOTE] Może byłoby dobrze, gdyby każdy tego się trzymał... [quote name='wilczy zew']cztery psy muszą tłoczyć się przy jednej misce...[/QUOTE] [quote name='Ciucik']No muszą , widać woda dla nich to prawdziwy rarytas. [/QUOTE] Rozumiem, że czegokolwiek by się tu nie pokazało, nie napisało - i tak wzbudzi negatywne odczucia. Wspomniałam juz, że mam suńkę - chorego niejadka. Kiedy wpadała do nas moja córka ze swoją sunią, ta stawała się dla mojej Indusi motywacją do jedzenia i picia. Uszczęśliwiona, skwapliwie korzystałam z okazji, by napelnić dwie identyczne miseczki identycznym jedzeniem. Przepychały się do jednej michy, zamieniały miejscami, obie zazdrośnice sprawdzały co ma ta druga i obie nawzajem sobie wyjadały. Podobnie rzecz miała się z miską wody stojącą na tarasie - wsadzała mordkę jedna, druga natychmiast ja naśladowała, a przepychankom nie było końca. Kucała jedna, w tym samym miejscu natychmiast kucała druga. Któregoś dnia odwiedzili nas znajomi ze swoim kurduplem, stanęły jednocześnie trzy miseczki. Obrazek niemal jak na omawianej fotce, tylko psy i miseczki mniejsze. Nad jedną karuzela trzech psiaków łapczywie wyjadających kąski, powarkujących na siebie i podszczypujących się nawzajem. Dwie pozostałe i pełne miseczki chwilowo bezpańskie. Nagły zwrot i trzy pyszczki na wyścigi ponownie zagłębiają się w kolejnej. Każdy widzi to, co chce widzieć i przez pryzmat własnych poglądów. Czy cokolwiek z tego polepszy sytuację piesków u yumanji?
-
Karo ma dom. Dziękujemy wszystkim za pomoc i wsparcie.
memory replied to Poziomka's topic in Już w nowym domu
Poproszę o dane do przelewu, wesprę chłopczyka jakimś groszem. -
[quote name='Alicja']memory , pies odkarmiony i napojony po 3 dniach potrafi diametralnie zmienić sylwetkę więc nie rozumie co ci nie pasuje w wyglądzie psa po 3 dniach[/QUOTE] Sylwetkę - ok, ale w trzy dni odbudować mięśnie? Nigdy (i oby tak zostało) nie widziałam 'na żywo' takiego przykladu, nie bierz mi za zle, że wydaje mi się wprost niewiarygodny. / Mam małą sunię - przewlekly stan zapalny wątroby, a do tego niejadka. Walczę tygodniami o każdy gram, często bezskutecznie :( Ale to nie miejsce na te wynurzenia. /
-
[quote name='Pani Profesor'][B]ale czy Ty czujesz różnicę między tym, co teraz piszesz, a między atmosferą 'w trakcie'?[/B] wtedy były domysły, szczątkowe informacje i to logiczne, że w obliczu milczenia właścicielki wątku zaczęto snuć własne teorie, podejrzenia i wyciągać wnioski ze zdjęć i opisów osób, które psy odebrały. skoro [B]nikt nie kwapił się z usprawiedliwieniem wtedy[/B] (ani specjalnie teraz), to czemu tu się dziwić? [B]zauważ, że to Ty opisujesz możliwe scenariusze, przyczyny takiego a nie innego stanu zwierząt, a nie yumanji.[/B] ja weszłam, zobaczyłam zdjęcia, brak odzewu yumanji i opinie wetów na temat odebranych zwierząt (były fotki w wydarzeniu na FB) - skoro nikt się nie tłumaczy ze stanu zwierząt, to wniosek nasuwa się jeden. baaa, ktoś wraca jak feniks ze zgliszczy kiedy 'ucichło' i snuje niesmaczne dowcipy o zdechłych zwierzętach, przy czym rzuca zdawkowe informacje na temat obecnego stanu zwierząt, NADAL nie tłumacząc, co się stało z tymi 4-ma odebranymi, dlaczego były w takim strasznym stanie. jeszcze tylko co do pogrubionego - masz całkowitą rację, że każdy byłby zainteresowany, co dzieje się wokół jego tematu. jest jednak coś takiego jak honor, odwaga cywilna i zwyczajne człowieczeństwo, które mnie zmusiłoby do opisania sytuacji i wytłumaczenia, co się stało[I].[/I] mówienie, że "i tak macie swoją wersję" to wymigiwanie się od odpowiedzialności - trudno, żeby użytkownicy nie stworzyli swojej wersji, skoro nie mają nic innego na zastępstwo.[/QUOTE] Czuję różnicę i zależy mi na tej różnicy dla dobra psów, dla próby podjęcia jakichś działań, by można było im pomóc. Za dużo było złych emocji, wzajemnie się nakręcały. Z wyjaśnieniami próbowały się pokwapić Bonsai i bric-a-brac, które bywały u yumanji, zostały zakrzyczane, niemal zgnojone, okrzyknięte klakierkami i wrzucone na sąsiedni stos. Nikt nie chciał zauważyć, że yumanji przedstawiała sprawy takimi jakie były, ale jej posty chyba nie były brane serio. (Jeżeli w ogóle ktoś je czytał w tej atmosferze hurra-optymizmu.} Na niedawny, rzeczowy opis warunków userki Szalony Kot tez mało kto zwrócił uwagę. Zauważam też, że to ja opisuję możliwe scenariusze. Zauważ i Ty, proszę, że rolę głównego informatora, rzeczniczki swojej przyjaciółki, dwóch fundacji, oraz - mam nadzieję - także psów, odgrywa Ewa i flatki. Widząc, jak się stara, widząc też co dzieje się na wątku, uznałam że należy przyjrzeć się sytuacji z rożnych punktów widzenia. andzia69 :) Fotki astka na FB widziałam. wydaje mi się dziwne zestawienie tych dwóch: [URL]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10202396845937218&set=pcb.265846590261397&type=1&theater[/URL] z 23 kwietnia [URL]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10202375781490620&set=gm.264481100397946&type=1&theater[/URL] z 26 kwietnia Biorąc pod uwagę czas - różnica 3 dni? Ze względu na psa, wolałabym, by stan zdowia asta potwierdziły nie fotki, a badania. Mam jednak nadzieję, że astek faktycznie trwale przybrał i jest zdrowy, a wagi nie zrzuci w szybkim czasie jak podawany tu za przykład [URL="http://http://www.dogomania.pl/forum/threads/187757"]Ramzes[/URL], który u yumanji początkowo też pięknie przybrał. Fotki Skinniego sa też na dogo, nie wiem czy i Freda? Do zdjęć Szamana podano link. Czy to wystarczy? Nie jestem pewna. Yumanji też wstawiła fotki... Ponadto nie wszyscy zaglądają na FB, a poza fotkami dopominają się konkretów. [quote name='dziuniek']Zdjęcia można chyba wkleić, cóż znowu jakieś tajemnice i komu tu wierzyć w ogóle na tej dogomanii???[/QUOTE] [quote name='Ewa i flatki']Na razie musicie uwierzyć mi na słowo. Ludzie, u których jest Szaman prosili o nie zamieszczanie fotek. Myślicie, że gdyby był w takim syfie, jak poprzednio to wahałabym się o tym napisać i dać zdjęcia ? No to trudno :/[/QUOTE] [quote name='ania75']Uwierzyć na słowo ...... niestety tego już nikt wymagać nie może [/QUOTE] [quote name='beataczl']gdzie jest teraz Skini?[/QUOTE] [quote name='Ewa i flatki']W bezpiecznym miejscu, gdzie dochodzi do siebie.[/QUOTE]
-
[quote name='Pani Profesor']ja tylko od siebie dodam, ż[B]e yumanji była proszona niejednokrotnie 'w trakcie' sprawy o komentarz, odzew, cokolwiek, właśnie w celu ustalenia, czy da się coś zrobić [/B](choć nie pisałam tego ja, nie wierzę w mediację tego typu) - nie było odzewu, choć yumanji logowała się niemal codziennie, co widziałam na własne oczy przy nocnej lekturze tego wątku. w takiej sytuacji ([B]i w obliczu zdjęć zagłodzonych psów[/B]) nie sądzę, że ktokolwiek chciał wysłać worek karmy, smycz czy cokolwiek w przysłowiową "próżnię", donikąd, na dodatek bez jakiegokolwiek odzewu, czy ktoś tego chce, przyjmie i użyje jak powinien, skoro gdzie indziej dostanie feedback, rozliczenie, zdjęcia psów, które korzystają z takiej darowizny - tutaj mieliśmy [B]fotki zagłodzonych do granic zwierząt[/B].[/QUOTE] Wydaje mi się, że dość uważnie prześledziłam wątek i o ile zgadzam się z tym, 'że yumanji była proszona niejednokrotnie 'w trakcie' sprawy o komentarz, odzew, cokolwiek,' to nie zauważyłam, by chodziło o 'ustalenia, czy da się coś zrobić'. To prawda, że kilka osób wstrzymywało się z wnioskami i komentarzami, apelując do yumanji o wypowiedź. Jednak nie wszyscy. Większość przybiegła dla sensacji, z gotowymi opiniami i odpowiedziami na niezadane pytania. W tej sytuacji trudno się dziwić milczeniu. Trzeba się zebrać w sobie, by przetrwać taką sytuację i zdobyć na odpowiedź. I co miała napisać? To samo, o czym wspominała od co najmniej roku? Że pogrąża się w biedzie, że z dnia na dzień jest gorzej? Nie dotarło to do nikogo przez rok - dotarłoby teraz? A że się logowała i czytała? Czy jest ktoś, kto nie byłby zainteresowany, gdyby temat dotyczył jego osoby? Co do 'zagłodzonych do granic zwierząt' pisałam na ten temat stronę, może dwie wcześniej. To prawda, że ast stracił masę, był chudy i źle odżywiony. Wciąż szukam informacji o dalszym jego losie, bo nie ma pewności, czy to była tylko sprawa niedożywienia. To prawda, że Szaman na fotkach wyglądał na wyniszczonego. Też nie ma pewności czy to brak karmy był jedyną przyczyną. Skinni jest chory fizycznie i psychicznie i od dawna zaniedbany. W jego przypadku może warto wziąć pod uwagę, że Skinni ma właściciela, opiekuna - fundację, która go zaniedbywała finansowo, która na kilka miesięcy pozostawiła bez odpowiedzi i decyzji sygnały od yumanji, że ten pies jest chory i potrzebuje pomocy. I która na FB, na wątku o interwencji lansuje się na jego smutnym przypadku, pozorując dbałość i troskę. Pozostałe psy - jak orzekł weterynarz i jak widać na aktualnych fotkach, są w całkiem niezłej kondycji. Nie przeczę, że psy miały kiepskie warunki. Nie przeczę, że były/są niedożywione. Jednak [URL="https://www.google.pl/search?hl=pl&site=imghp&tbm=isch&source=hp&biw=1280&bih=894&oq=zag%C5%82odzony+pies+&gs_l=img.12..0i24l7.1377.4830.0.7917.16.9.0.7.7.0.184.1391.1j8.9.0....0...1ac.1.43.img..1.15.1267.68tSuTBWK7A&q=zag%C5%82odzony%20pies"]'Zagłodzony do granic' pies[/URL] wygląda inaczej. Na marginesie - wszyscy chcą znać aktualny stan psów yumanji, zobaczyć jak wyglądają, dowiedzieć się jak mieszkają. Mnie też to interesuje, chciałabym wiedzieć gdzie śpią, czy mają budy i jakieś zadaszenie, czy np. wewnętrzne kojce w budynku, czy miejsca, gdzie robione są fotki to wybiegi czy całe kojce. Ale... Chciałabym też wiedzieć, gdzie i w jakich warunkach przebywa astek, jakie ma wyniki i rokowania. Chciałabym wiedzieć, a nie tylko wierzyć, że Szamanowi jest lepiej, wiedzieć w jakich przebywa warunkach. Chciałabym wiedzieć w jakich warunkach jest obecnie Skinni. Jednak tu już 'jawnost i głasnost' nie jest wymagana. "Dla dobra sprawy' informacje są tajne przez poufne - czytam tylko że psy są bezpieczne w bezpiecznym miejscu. Być może część tak, ale jeśli Skinni jest nadal pod opieką tej samej fundacji, to nie jestem pewna, czy informacje można uznać za w pełni wiarygodne. Na podstawie wątku Skinniego, Nexta, Murzynka i wypowiedzi tu i na FB.,
-
Ten wątek to żenada, żenua, wstyd. Hmmm... Przecież nikt nikogo nie zmusza do uczestnictwa w wątku, do dyskusji, do obiektywnego spojrzenia na sytuację, szukania drugiego dna, ani do wyciagania wniosków. Komu nie pasuje, ma na całym forum setki innych tematów. Mądrzejszych, ważniejszych, bardziej potrzebnych. Kto bardzo chce oceniać, ale woli robić to na żywioł, bo jest zbyt wygodny, by 'przebijać' się przez posty, ale za to ma juz ukształtowany pogląd i tak go nie zmieni. Kto już dowartościował się, obrażając kogo popadnie i krzycząc, że on/ona nigdy, przenigdy i nigdy w życiu by tego czy tamtego - większej satysfakcji też raczej już nie zyska. [quote name='Moli@']Na zdjęciach jest kilka psów a powinno być dużo, dużo więcej - ok., 25 Zdjęcia bez daty Interwencja była ok., 20 kwietnia.......przez 20 dni można psy odkarmić, wykąpać, wyczesać........ Szkoda czasu na stukanie w klawisze......[/QUOTE] Można. Psy wg. informatora w kojcach pozostały do 25 kwietnia, w niezmiennie złych warunkach, a fotki robione były w minioną sobotę, 12 maja, (da sie sprawdzić, trzeba wiedziec jak :)) telefonem. Zapewne dałoby się psy wykąpać, a przynajmniej wyczesać. Wątpię jednak, by w przeciągu tych 17 dni tak odkarmić psy zagłodzone (skoro jadły własne odchody?) Zagłodzone psy zazwyczaj nawadnia się i dokarmia najpierw kroplówkami dożylnie, później małymi porcjami, stopniowo je zwiększając. To chyba nie daje spektakularnych efektów po tygodniu czy dwóch? No i kwestia kasy na to, bo takie odżywienie kosztuje. [quote name='rozi']Słuchajcie, czy w Polsce mało jest psów potrzebujących [B]pomocy?[/B] Mało przytulisk, gdzie rozpaczliwie brakuje kasy? [B]Czemuście się tak uparli tu akurat pomagać,[/B] to ja nie rozumiem.[/QUOTE] [quote name='TZmestudio']Też tak uważam. [B]Jest wiele psów potrzebujących z realną szansą pomocy.[/B] Rozejrzyjcie się. Im bardziej będziecie pokazywać jak bardzo wam zależy tym bardziej będzie się bawić waszym kosztem. A bawi się już znakomicie. Dla mnie yumanji przestała istnieć. Resztę określników tej osoby pozostawię nienapisane.[/QUOTE] [quote name='Nutusia']Wreszcie głos rozsądku - pierwszy od bardzo, bardzo dawna. Czy komukolwiek udało się [B]pomóc[/B] na siłę? Nie słyszałam o takim przypadku...[/QUOTE] Przepraszam, że zapytam otwarcie. [B]O jakiej pomocy mowa?[/B] Czy od 19/20 kwietnia, czyli od czasu tej interwencji, yumanji, a raczej psy u niej otrzymały jakąkolwiek pomoc? Nie wiem - kilka złotych, paczkę karmy, wiadro, smycz, obrożę, miskę, środek przeciw kleszczom, albo tabletkę na odrobaczanie, cokolwiek? Choćby kilka ogłoszeń dla jednego psa? [B]Ktoś się uparł i pomógł? [/B]
-
[quote name='Marta72']... na razie mam wrażenie, że chcesz dac do zrozumienie wszystkim, że jesteś ciężko obrazona na to co się stało a to Twoja zasługa przede wszystkim 3 psy, które Ci odebrano prawie zagłodziłaś naprawdę tego nie rozumiesz? ... nie napisałaś nigdy, że nie potrafisz sobie poradzić, że zostawiasz psy głodne tak, że zjadają własne kupy by przeżyć[/QUOTE] Mam mieszane uczucia. Bardzo mnie uwiera myśl, że psy były aż tak głodne, że jadły własne odchody. Kto właściwie i jak to stwierdził? Obejrzałam aktualne zdjęcia (szkoda, że nie są podpisywane imieniem pieska) i wśród tej gromadki 'na oko' nie widzę psów zagłodzonych i wychudzonych. Oczywiście, że często trzeba po prostu psiaka obmacać, by stwierdzić, co kryje się pod futerkiem, a dopiero po dłuższej obserwacji lub badaniach można stwierdzić, że ma jakieś niedobory, czy choroby. Nie twierdzę, że są wychuchane i zadbane, ale ich widok nie wskazuje na zły stan. A tamte odebrane? Nie wiem, ale próbuję zrozumieć. Zrozumieć - NIE USPRAWIEDLIWIAĆ. Nie wiem, jak jest z astkiem bo nie ma informacji o jego stanie zdrowia. Ja w każdym razie nie znalazłam żadnych konkretów. Można tylko gdybać, że ucierpiała psychika (utrata stada/domu). Zamknięcie, brak ruchu (zanik masy mięśniowej) i spartańskie warunki oraz niedobór pełnowartościowej karmy złożyły się na jego stan. W schroniskach też na początku pobytu dużo psiaków tak reaguje. Być może do tego jakaś choroba i/lub pasożyty. Szaman, oprócz tego, że ma swoje lata i zdrowy nie był, wiec z trudem znosił takie warunki bytowania, najprawdopodobniej od kilku miesięcy był jeszcze zdominowany przez dwa podrostki i nie był w stanie się bronić. Jeśli chodzi o Skinniego mam teorię opartą na wiedzy z jego wątku i wyciagniętych wnioskach. Pies od trzech lat w emocjonalnej huśtawce, okaleczony psychicznie i sfrustrowany. Taki już do yumanji trafił. W okresie, kiedy miał choćby krótki, ale stały, regularny kontakt z ludźmi, trochę się wyciszył, ale yumanji pisała kilkakrotnie, że pozostawiony w samotności nie potrafi zapanować nad pobudzeniem i próbuje je rozładować tak, jak potrafi. Rozładowywał miotając sie w boksie, goniąc nieistniejący ogon i sięgając do niego zębami. W ten sposób, mecząc się, a nawet kalecząc, zastępuje ból emocjonalny bólem fizycznym i tę zmianę odczuwa jako ulgę w psychice. Są ludzie, którzy nie panując nad emocjami, w stresie, w depresji też się okaleczają. By zwrócić na siebie uwagę, lub ból egzystencjalny zastąpić takim, nad którym się panuje i ktory można kontrolować. Na przegubach ich rąk można znaleźć 'sznyty' po żyletce, na palcach obgryzione do krwi paznokcie, na ciele znaki po gaszeniu papierosów, na głowie placki po wyrwanych włosach... Psy reagują podobnie. W takim stanie pies albo nie ma apetytu i nie interesuje go jedzenie, albo za szybko je spala, nie dopuszczając do przetworzenia przez organizm. Taki zwierzak powinien mieć zapewniony ruch i stały kontakt z człowiekiem, by ten korygował jego zachowanie, rozpraszał frustracje i ekscytacje, lub przekierowywał na jakieś zajęcie, które pomogłoby rozładować napięcie. Pozostawienie go samemu sobie powoduje, że problem się pogłębia. A nie da się ukryć, że pies był pozostawiony sam sobie. Mając około 30 zwierzaków trudno czas i uwagę poświęcić jednemu. Zwłaszcza, gdy decyzyjny opiekun w tej kwestii nie robi nic. Jeśli się 'ratuje' zwierzęta, właśnie takie przypadki należy traktować priorytetowo.
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver'] Nowe psiaki?.....[/QUOTE] [IMG]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/t1.0-9/p235x350/10264786_646119808789756_1450771108619609715_n.jpg[/IMG] [QUOTE]Pilnie poszukuję POMOCY dla trzech szczeniaków.suczki,ok 3 mięs.tel do mnie 500 893 485 ..... Pilnie szukają DT.Potrzebują preparatów na pchły,na odrobaczenie i szczepień.Karmy również.Będą do pól łydk [/QUOTE] Zawsze można zadzwonić i dopytać.
-
Wróciłem! [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-HWBLQCAU5ss/U2zhE_xL6qI/AAAAAAAADrQ/bPTxhJmTVHk/s800/DSCN0460.JPG[/IMG] A teraz kochane Ciocie zgadnijcie co to :P [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-6GSRAbbnvI4/U2zhMQym5iI/AAAAAAAADrY/QyWwccWx5i8/s800/DSCN0461.JPG[/IMG] No pewnie, że to ja, Wasz Lolcio. Wiecie, lubię czasem wytarzać się w trawce, wtedy ładnie pachnę! [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-UFCyGO4MBd4/U2zghPpo-7I/AAAAAAAADqo/PvynpIaciXs/s800/DSCN0453.JPG[/IMG] Jestem w ogródku, Tu jest zielono i też ładnie pachnie, pozwiedzam sobie :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-csLyJq6RTrQ/U2zgwsoXgHI/AAAAAAAADq4/Mmy0pkYVnLM/s800/DSCN0456.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-DV6nFwNNvh0/U2zgnNQ2DOI/AAAAAAAADqw/LDLUYEmgUUA/s800/DSCN0455.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-BciAxqG7X_w/U2zg1mpRQvI/AAAAAAAADrA/a3Jj4z4m7CM/s800/DSCN0457.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-4uCRETeByB8/U2zg9dA7mXI/AAAAAAAADrI/c6JbLKaK--o/s800/DSCN0458.JPG[/IMG]
-
Dzień dobry, przyszedłem w gości :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-Nl8Mw-3IQ_Y/U2zgP8SGbqI/AAAAAAAADqY/TZLK4wC9FX8/s800/DSCN0450.JPG[/IMG] Sprawdzę, co dostała Mama oneczka [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-6LH6lhvXkGg/U2zhQP7NsCI/AAAAAAAADrg/DKctvcvqQg0/s576/Zdj%25C4%2599cie0125.jpg[/IMG] ale moje było lepsze :P [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-fnB7x1k8nXs/U2zhTXBzZuI/AAAAAAAADro/k3EKtgrTIdE/s576/Zdj%25C4%2599cie0127.jpg[/IMG] Oj, sorry, muszę lecieć, bo Mama ona mnie wola do łazienki, trzeba zmienić mi pielusię! [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-eQEi8lC1ZS4/U2zgHwe3gBI/AAAAAAAADqI/OSO0XTQxCtQ/s576/DSCN0449.JPG[/IMG] Ale zaraz wrócę :)
-
[quote name='Doda_']Czytam i wlasnym oczom nie wierze. Ty zartujesz, prawda????[/QUOTE] Nie żartuję. Nie mam doświadczenia z dużymi psami, a dwa obce psy w samochodzie mogą się okazać nieprzewidywalne. Nie wożę ze sobą smyczy, obroży, kagańców - zwyczajnie nie mam, mam małego pieska, małą smyczkę i szeleczki. Zazwyczaj są na psie, albo na wieszaku w domu :) W nocy, gdy o pomoc jest trudno, miałabym obawy i na trzeźwo rozważając, wydaje mi się, że mogłabym nie sprostać, a np. doprowadzić do wypadku. Pewnie próbowałabym psy w jakiś sposób zatrzymać w pobliżu, pewnie szukałabym telefonicznie jakiejś pomocy, aczkolwiek wątpię, czy znalazłabym ją w nocy, a psy w jednej chwili byłyby pewnie daleko. Szczerze wątpię, czy wystarczyłoby mi odwagi i samozaparcia, by postąpić tak, jak zrobiła yumanji. Chociaż pod wpływem chwili i w desperacji czasem robi się takie rzeczy, które normalnie nie wydają się racjonalne... Brałabym też pod uwagę, że psy mogą być miejscowe,
-
Niewidomy 1,5 roczny Alfik w typie Shih-TZ już w DS.Widzi!
memory replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Odwiedzam z zaproszenia Anuli. Żal pieseczka. Młodziutki, ma życie przed sobą. Jeżeli istnieje szansa przywrócenia wzroku, warto ją wykorzystać. Przy okazji opowiem o operacji. W 2008 roku operację przywrócenia wzroku u mojej suni, której juz nie ma z nami, przeprowadził dr Jacek Garncarz. Tusia miała cukrzycę, a zaćma była jedną z jej konsekwencji. Nie wiem, jak jest teraz, pisze jak było w 2008 roku. Przed operacją miała ponad godzinna konsultację kwalifikacyjną, w tym pomiar ciśnienia w gałkach ocznych, zakraplanie, zabarwianie tęczówek na zielono, jakieś pomiary dziwnymi przyrządami, w specjalnym oświetleniu, później w ciemnościach. Do zabiegu osunięcia zaćmy i wstawienia soczewki zakwalifikowało się jedno oko. Później w rozmowach okazało się, że w przeważającej większości operuje się tylko jedno oko, a psu to w zupełności wystarcza. Przed zabiegiem przez tydzień trzy razy dziennie zakraplałam te nieszczęsne ślepka dwoma rodzajami kropli, godzinę przed operacją należało dodatkowo zakroplić jeszcze atropina. Przez trzy dni poprzedzające zabieg konieczne były też zastrzyki. Całe to przygotowanie, to profilaktyka - pies inaczej reaguje na taki zabieg niż człowiek, który po kilkunastominutowym zabiegu już ma sprawę 'z głowy'. Dr Garncarz tłumaczył nam wtedy, że psy zawsze reagują stanem zapalnym, stąd do organizmu z wyprzedzeniem trzeba wprowadzić antybiotyki, by wytworzyły się przeciwciała. Zdarza się też - choć podobno bardzo rzadko - że w ciągu trzech-czterech dni po zabiegu oko soczewkę może odrzucić. Stąd konieczność pozostania w pobliżu okulisty-chirurga i stałej obserwacji, by w przypadku odrzucenia natychmiast implant usunąć. Dlatego po zabiegu należy około tygodnia czasu być w zasięgu lekarza, u nas to wiązało się z tygodniowym pobytem w Warszawie. Przed zabiegiem Tusia była jeszcze osłuchana przez anastezjolożkę i w poczekalni otrzymała zastrzyk, po którym usnęła mi na rękach. Podpisywaliśmy też wtedy zgodę na operację. Sam zabieg trwał około godziny, ale jeszcze z pół zajęło 'odtrucie' i wybudzenie Tusi, bo zabieg odbył się pod pełną narkozą. Po tym czasie wyprowadzono małą, na smyczce, w plastikowym przeźroczystym "hiszpańskim kołnierzu" - zahaczała nim o ścianę, zataczała się, oczka nieprawdopodobnie opuchnięte, w jednym, tym operowanym, szparka - podobno już na nie widziała. Podniosłam ją i wywołałam burzę okrzyków - "sfinks, na sfinksa, na sfinksa,!!!" Zgłupiałam. Dopiero gdy trochę na siłę poprawiono mi ręce i pozycję Tusi, załapałam o co chodzi. W odruchu przytulenia podniosłam tak, jak zwykle, w pozycji półpionowej - jak dziecko. Nie było wolno, miała mieć grzbiet poziomo, z główką na łapkach - jak sfinks.. Przez dwa dni mialam wątpliwości czy widzi, bo oko było jednolicie szare, zamglone równomiernie. Doktor wyjaśniał, że takie 'zalanie' oka się zdarza, ale to sie wycofuje, ze psiak widzi, ale jak przez zaparowane szkło... No i widziała... Podłoga w hotelowym pokoju była z szarego PVC, na nim nierównomierne jasne i ciemne plamki, ciapki i smugi. Po trzech dniach, rano po zabiegach pielęgnacyjnych nie zamknęła oczek. Patrzymy - czuwa, wodzi główką. W pewnej chwili wstaje, ostrożnie zbliża się do czarnej plamki wielkości pięciozłotówki, pochyla głowę i... próbuje to coś wziąć w zęby, podnieść.. Pełnia szczęścia i błogość... W tym czasie sam koszt zabiegu - usunięcie zaćmy i wstawienie soczewki wyniósł chyba 2600-2700 zł. Było warto. -
[quote name='ania shirley']Obawiam się , że po kilku miesiacach w zamknieciu , bez jedzenia (ok, z mała ilością jedzenia)- to sa juz inne psy , niż te opisane na wątkach. Fotki też mogą sie rożnić od obecnego wyglądu.... Ale charakter - bardziej. Bałabym sie ogłaszać psa , po takich przejściech , jako łagodnego. Poza tym - czy pani yumanji wyda psa do adpopcji?[/QUOTE] Aniu Shirley :) czytałam, że weterynarz podczas interwencji fizyczny stan psów określił jako dobry, więc mam nadzieję, że psy na fotografiach nie różnią się bardzo od żywych... Mam też nadzieję, że nie zdziczały, chociaż niedostatek strawy, brak ruchu, złe warunki z pewnością miały wpływ i na kondycję fizyczną i na psychikę :( Jednak czytając na FB jak w nowej rzeczywistości odnajdują sie Ast i Szaman, a nawet Skinni, nie tracę nadziei, że i te pieski pod opieką rozsądnych ludzi maja szansę na normalne życie. Żaden z nich chyba do agresywnych nie należał, na watkach nie widziałam wzmianek na ten temat. Czy yumanji wyda psy do adopcji? Myślę, że przy konkretnych ofertach zrobi to bardzo chętnie, przecież część jej psów była i jest ogłaszana, a moją propozycję, by wykorzystała kupione przeze mnie ogłoszenia i sugestie, że ktoś w ogłaszaniu mógłby pomóc, przyjęła z wdzięcznością i odpowiedziała natychmiast: [quote name='yumanji']Dzień dobry, Bardzo Ci dziękuję,sama to zrobię,w miasteczku obok jest kafejka int. ..... Psów gotowych do adopcji jest ok 10,część niestety jest niewysterylizowana, proced. adopc,taka jak wszędzie-PA, rozmowa,umowa itd. Nie oddaję psów teraz na dr,bo,jak napisałaś,kolejka się nie ustawiła,ani teraz ani jak zbierałam z pobocza drogi, np.Sissi jest malutka, 6 kg,a po steryl aborc nawet jej nikt nie chciał zabrać....[/QUOTE] rozi - ja pewnie też tych dwóch piesków bym nie wzięła, chociaż później pewnie śniłyby mi się po nocach rozmazane na asfalcie ruchliwej drogi :(
-
[quote name='Kinia1984']weź zanim się odezwiesz sprawdź u źródła jakiego rzędu to dług?! yumanji dostawała po 380 zł miesiecznie za Skinniego! czy za takie pieniadze nie można kupić tabletki na robaki za 10-15 zł. Od początku roku dostawała kasę miesiąc w miesiąc a pies wygląda jak wypuszczony z Oświęcimia! [B]nie mogę tego czytać już![/B][/QUOTE] Kinia1984, może Ci umknęło. Nie bedę cytować odnośnikami, ale Wasze zainteresowanie podopiecznym widać na wątku Skinniego z wpisów yumanji i chyba lepszego źródła się nie znajdzie. Dużo osób [B]'nie mogło tego czytac już', [/B]chociaż Skinni na fotkach wtedy wyglądał dobrze. [QUOTE] 10-10-2011 Nie fair jest nie odpowiadac na sms-y,nie odbierac telefonow,olewac mnie kompletnie,nie dotrzymywac warunkow umowy, lekcewazyc moje blagania,ze nie mam kasy na karme dla psow i mam b trudna sytuacje itd itp. 28-11-2011 A ja juz o nic nie prosze.poniewaz moje prosby sa konsekwentnie ignorowane. Kiedy pies do mnie trafil umawialysmy sie na oplate za hotel z gory,przynajmniej za okres 2-tygodniowy.Z powodu klopotow finansowych Aga wymogla na mnie placenie z dolu,co i tak nastepowalo z opoznieniem i rozlozone na raty.Rozumiem problemy finansowe.Nie rozumiem braku zrozumienia i kompletnego lekcewazenia mojej osoby.Poniewaz Skinni nie jest jedynym psem,w taki sposob oplacanych borykam sie stale z klopotami finansowymi i zapewnieniem zwierzetom wyzywienia. Ucieszyla mnie inf,ze na bazarku uzbierala sie tak duza kwota przeznaczona na potrzeby Skinniego. Poprosilam Age o przeslanie w zwiazku z tym pieniedzy za okres od 15.11 ,czyli z gory.B liczylam na zrozumienie i jakikolwiek odzew,skoro ja wykazaywalam sie przedtem cierpliwoscia w stos do Was. jEST MI SZALENIE PRZYKRO,ZE NIE OTRZYMALAM,JAK ZWYKLE ZRESZTA ,ZADNEJ ODPOWIEDZI. 17-02-2012, Minal termin ,wiec poprosze o wplate.Jedno od drugiego chyba nie jest uzakleznione? 22-02-2012, Ciesze sie ,ze prawie wszyscy sa szczesliwi. Bardzo prosze o respektowanie terminow platnosci i zrozumienie.Termin minal tydzien temu,pieniedzy nie mam w dalszym ciagu,a bank ,w ktorym mam hredyt hipoteczny dzwoni i grozi wymagalnoscia splaty calosci ,jesli nie bede przestrzegala terminow splaty. 20-08-2012 (koosiek) Yumanji prosiła mnie o napisanie, że prosi o zaległą wpłatę. 20-09-2012 (koosiek), Yumanji prosiła o przypomnienie zaległej wpłaty. 17-10-2012 (anett) Dziewczyny yumanji prosiła o przypomnienie opłaty za hotel 11-12-2012 Bardzo prosze o terminowe ,czyli 15-ego wplacenie pieniedzy w tym miesiacu,oraz uregulowanie za odrobaczenie. 18-12-2012, Bardzo prosze o wplate.380 zl plus za odrobaczenie.Swieta sa ,jakby ktos zapomnial,kazdy z Nas ma dodatkowe wydatki.Platnosc jest za okres od 15 listopada do 15 grudnia. 19-12-2012, W dalszym ciagu nie mam wplaty,prosze pilnie o przelew. 28-12-2012 Dzwonilam do jednej z dziewczyn z fundacji ,poniewaz chcialabym ,zeby Skinniego obejrzala behawiorystka ,ktora kiedys sie nim zajmowala. W dalszym ciagu nie mam wplaty.Swieta nie uplynely w milej atmosferze,bo to duza dziura w moim budzecie.Rece mi po prostu opadaja... 02-01-2013 Kilkakrotnie prosilam na watku o kontakt tel w sprawie psa, i jak pisalam,nie tylko w kwestii platnosci ,ale zeby obgadac jego problemy psychiczne.Bez odzewu.Wiem,ze fundacja ma na glowie nie tylko Skinniego,ale sms albo tel to chyba nie wymaga zbyt wiele wysilku. 04-01-2013 (bric-a-brac) Czy w sprawie behawiorysty/psychiki Skinniego coś w temacie ruszyło? 07-01-2013 (migama) z tego co rozumiem, to Skinni nieżle jest zadłuzony. Nie mamy jeszcze nawet calej sumy na pokrycie hoteliku... i czy faktycznie Skinni jest gotowy do adopcji, skoto w tle pojawila sie informacja ze potrzebna konsultacja psychologiem??? Jesli chodzi o psa...chcialam sie zkonsultowac,a dokladnie spotkac z behawiorystka z w-wy ,ktora obcowala ze Skinnim podczas jego pobytu u poprzednich wlascicieli.Ona mi kiedys dawala wytyczne ,jak z Nim postepowac,ale przy liczbie ponad dwudziestu psow ciezko mi pracowac tylko z Nim.Zalezy mi na tym,zeby ocenila,czy jego zachowanie uleglo zmianie,czy nie.On jest u mnie od kwietnia ub roku,wiec dosc dlugo. Problem polega na tym,ze dla niego stresujacy jest pobyt w kojcu-kreci sie wtedy w kolko probujac sie zlapac za nieistniejacy ogon.Powinno sie go wyciszac,a to niemozliwe wsrod innych psow. 16-01-2013 Dostalam 70 zl tj jeszcze za okres do 15 grudnia.Wczoraj minal termin za okres od 15.12 do 15.01.Nie jestem w stanie sama utrzymywac prawie dwudziestu psow. 18-01-2013, Za okres od 15.11 .2012 do 15.12 .2012 otrzymalam w sumie kwote 230 zl.Powinno byc razem z kosztem odrobaczenia 410 zl.czyli brakuje 180 zl. Za okres od 15.12.2012 do 15.01.2013 nie otrzymalam nic,a powinno byc 380 zl. Zadluzenie wynosi 560 zl.Moze ktos z Fundacji laskawie by sie odezwal i cokolwiek raczyl napisac? 18-01-2013 (bric-a-brac) Aga35, jako osoba odpowiedzialna za psa, jaka jest Twoja reakcja na zgłaszane przez yumę kwestie behawioralne psa? Na wątku, mimo kilkukrotnego poruszenia tematu, nie ma z Twojej strony reakcji. Nie rozumiem też tego, że pojawia się na pierwszej stronie informacja, że jakiś okres pobytu psa jest opłacony, po czym yuma pisze, że jest inaczej, po czym post rozliczeniowy jest zmieniany jako jednak nieopłacony, a nikt nie informuje w bieżących postach z czego wynikają te ciągłe rozbieżności (mimo zapytań). Bez względu na relacje Aga-yuma, moim zdaniem kwestie finansów powinny być przejrzyste. [/QUOTE] Jakiś czas było lepiej, bo pomagala migama. Zawiodła się jednak i 26-03-2013 wycofała się z pomocy. [QUOTE]31-03-2013 W Wielka Sobote nie poszlam z dziecmi ze swieconka do kosciola,nie malowalam pisanek,tylko jezdzilam po znajomych ,ktorzy zrobili zrzute na zarcie dla psow. 03-04-2013 (AGA35) ROZUMIEM TWOJE NERWY ALE WYCHAMUJ TROCHE KOBIETO , NASZE ZADŁUZENIE WYNOSI W CHWILI POBECNEJ ZA PÓŁTORA MIESIĄCA . zamknełyśmy 15.01.2013-15.02.2013 TEN OKRES WCZORAJ ZAMKNEŁAM !!! 15-04-2013 Dobra,w banku,gdzie mam kredyt za dom,na stacji paliw i w spozywczym tez mam powiedziec ,zeby wyhamowali i ze zaplace za dwa miesiace?Karma nie rozwiazuje sytuacji.Dzis bank poprosil o pieniadze,jak kazdego 15-ego kolejnego m-a. 19-04-2013 Nie ,w tym temacie cisza,ale mam nadzieje,ze uda sie pokazac Skinniego specjaliscie.On zachowuje sie zupelnie inaczej w boksie,a inaczej poza nim.W kojcu nie ma w ogole z nim kontaktu,biega w kolko szczekajac ,jak oszalaly i probuje sobie odgryzc nieistniejacy ogon.Dobrze byloby sie skonsultowac z behawiorysta.Moze powinien dostac jakies leki ,zeby go wyciszyc?Moze fundacja ma jakiegos zaprzyjaznionego specjaliste? 09-05-2013 A dziewczyny z fundacji prosze o rozliczenie przynajmniej za jeden miesiac ,czyli do 15 kwietnia. 21-05-2013, A ja prosze za rozliczenie w trybie pilnym za okres od 15 marca do 15 kwietnia. 23-05-2013 Chce do konca miesiaca otrzymac kwote za okres do 15 kwietnia,moze trzeba zalozyc ze swoich pieniedzy...? 03-06-2013 Fundacja nadal sie nie rozliczyla ze mna. 30-07-2013, Poprosze o rozliczenie...pilnie.... 01-08-2013 Prosze o kontakt i rozliczanie sie ze mna. 02-08-2013 Przypominam Fundacji ,ze nie jestesmy rozliczeni za okres od 15 maja,to juz 2,5 miesiaca.Prosze o wplate przynajmniej za 1 miesiac. 07-08-2013 Czy ktos z fundacji jeszcze zaglada na ten watek? 26-08-2013, Prosze o uzupelnienie rozliczenia.Kwota zadluzenia narasta i nie wiem,czy zdecyduje sie wobec tego dalsze rzebywanie Skinniego u mnie,mimo calego sentymentu ,jaki dla Niego mam. 29-08-2013 Poprosze o doplate za okres do 15 czerwca. 04-09-2013 A z fundacji dalej zero odzewu... 25-09-2013 (DONnka) Sytuacja na tym wątku jest kuriozalna Rozumiem problemy fundacji z płynnością finansową, ale chowanie głowy w piasek i urywanie kontaktu w tym momencie pogarsza tylko sprawę !!! O wizerunku fundacji już nie wspomnę ... A swoją drogą, dziewczyny muszą mieć ogromne zaufanie do yumanji, że nie obawiają się o los swojego psa w tej sytuacji 30-09-2013 Prosze o kontakt nieustajaco. 11-10-2013 Parszywe,obrzydliwe ,podle zachowanie!Milczenie,lekcewazenie osob jeszcze przejawiajacych chec odwiedzania watku,ostatnich wplacajacych,oraz mojej osoby.Poniewaz dziewczyny z fundacji przekonaly sie,ze mimo braku wplat nie bede miala serca wyrzucic psa,ktory jest u mnie 2,5 roku,wiec zeruja na tym i konsekwentnie sie nie odzywaja. 16-10-2013 odnotowuje wplate z fundacji za okres od 15 czerwca do 15 lipca w kwocie 360zl. 14-11-2013 Czekam na wplate. 03-02-2014 Fundacja uzupelnila rozliczenie ,posiedze wieczorem i wpisze,jak to wyglada. 04-02-2014 W grudniu kilkakrotnie wplywaly kwoty od fundacji na utrzymanie Skinniego.Na dzien 1 lutego zadluzenie wynosi 1040 zl. 06-02-2014 Rozmawialam kilka dni temu z dziewczynami z Fundacji,ktore z powodu przejsciowego braku plynnosci finansowej,byly zmuszone zaproponowac ,ze wezma Skinniego do siebie,bo maja dla niego wolne miejsce.Poniewaz uwazam,ze Skinni wymaga szczegolnej troski,no i dlatego,ze siedzi u mnie prawie 3 lata,ze powinien ode mnie bezposrednio trafic juz tylko do DS,po konsultacji z behawiorystka,ktora zajmowala sie kiedys Skinnim osobiscie,zaproponowalam,zeby dla dobra psa zostawic go u mnie w dalszym ciagu. Ustalilysmy,ze oprocz wplat Vasco i Asiaf1,ktore dalej podtrzymuja chec pomocy,fundacja doplacac bedzie co miesiac 140 zl,a pozostale zadluzenie zostanie uregulowane w ratach w miare mozliwosci fundacji.Tak mamy sie rozliczac juz od dnia 1 lutego. [/QUOTE]
-
[quote name='Moli@']...dlaczego tak broni się przed oddaniem przynajmniej części, skoro nie posiada funduszy na ich utrzymanie/zabezpieczenie podstawowych potrzeb. ...[/QUOTE] Nie wiedziałam, że tam stoi kolejka po te psy. Nie wiem tez, jakie i w jakiej formie propozycje otrzymała. [URL="https://www.facebook.com/OjGry?fref=nf"] [/URL] [QUOTE]....[URL="https://www.facebook.com/OjGry?fref=nf"] Ola Grynczewska[/URL] [B]Na posesję pojechaliśmy za policją która miała wykonać oględziny z przeszukaniem, pomimo naszego wniosku o udział w czynnościach nie do powtórzenia nam nie wolno było uczestniczyć w rozmowach i oglądaniu psów. Policja wraz z opiekunką psów następnie pojechała na komendę składać zeznania, wróciła z policją i powiatowym lekarzem weterynarii. Powiatowy obejrzał psy i powiedział że 2 przebywające w domu są chude ale do wtorku przeżyją (we wtorek miała być kontrola powiatowa) i że nie ma podstaw do odebrania. [/B]Odjechał.Policja też odjechała. Zostaliśmy my i kilkugodzinne negocjacje aby odebrać 4 psa, Skinniego. Wychudzonego który miał nie umrzeć do kontroli. [/QUOTE] [QUOTE] [B][URL="https://www.facebook.com/OjGry?fref=nf"]Ola Grynczewska[/URL] [/B] Mam prośbę o nierozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. - sprawa zamieszkania p. Joanny w Samorządkach, jest wyrok sądu, historia postępowania. Osobom chętnym mozemy podać sygnaturę akt [B]- psy nie zostały porwane, wywiezione etc. To są psy p. Joanny i może z nimi jechać gdzie chce. nie są na chwilę obecną sprawą w potępowaniu[/B] [B]- karmienie psów. Cóż, psy które zostały są w warunkach w jakich są ale niestety nie ma możliwości bez obecności p. KAtarzyny (właścicielki terenu)[/B][B] przyjeżdzać tam i karmić psów.[/B] Teren jest prywatny, psy są prywatne. - krwiodawstwo płatne/ niepłatne. [B]Nie ma dowodów że pobierane byly opłaty. Padło takie stwierdzenie ale padło ich wiele a fakty są nieustalone [/B] Rozumiem, ze oczekują Państwo informacji ale my naprawdę staramy się jak możemy, robimy co możemy żeby ta sprawę załatwić jednak napiszę tu chociaż wiem że p. Joanna to czyta (dostałam dziś od niej smsa)[B] proszę nie oczekiwać ode mnie ani moich inspektorów że w aktualniej sytuacji mając przeciwko sobie powiatowego, policję wedrzemy się na teren i zabierzemy psy które w opinni weterynarza tego nie wymagają.[/B] Nie zaryzykuję oskarżenia o kradzież z włamaniem kiedy i tak psy zostaną mi zabrane. [B]Działamy i działać będziemy, ale zgodnie z prawem[/B] Pozdrawiam [/QUOTE] Działają i działać będą, zgodnie z prawem. Być może nawet kiedyś doprowadzą do odebrania psów. Póki co - nie mogą. Teren jest prywatny, psy są prywatne, ale już nie u p.Katarzyny. [B]Czy obie fundacje otrzymały i przedstawiły gdzieś wyniki kontroli z policji i weterynarii?[/B]